Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 11

Wątek: Scypionowie. Droga ku imperium

  1. #1
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach

    Scypionowie. Droga ku imperium

    Postanowiłem stworzyć swego AAR-a :1)Z ciekawości jak by mi to wyszło.2) lubię tworzyć kroniki swych kampanii,choć robiłem to dotąd w swych myślach i to wtedy gdy dotykało mnie znudzenie czy smutek. Liczę szczególnie na rady techniczne i stylistyczne,gdyż literatem nie jestem więc mogą zdarzyć się różnorakie błędy.Zapraszam do lektury:

    Rozdział I : Senior rodu Scypionów
    Letni wiatr wiał przez jedną z okiennic pałacu namiestnika Rzymu w Messanie mieście stołecznym prowincji Sicilia Romanus – Korneliusza Scypiona.

    Korneliusz siedząc wypytywał swego najmłodszego syna Aulusa z historii Rzymu będąc jednocześnie pod wrażeniem jego pilności w nauce,i z rozbawieniem obserwował jak chłopiec zacina się przy podchwytliwych pytaniach ojca. Kiedy pytania się skończyły Korneliusz pochwalił syna za dobre odpowiedzi a jednocześnie wskazał nad czym musi koniecznie popracować , po czym pozwolił mu iść się pobawić. Sam zaś nalewając sobie wina, podszedł do okna i powoli sącząc napój podziwiał widok miasta skąpanego w świetle popołudniowego słońca.

    Wspominał czasy kiedy zdobywał Messanę dla chwały i pożytku dla Republiki nad Tybrem. Wtedy też zginął jego wierny druh Serwiliusz w walce z Punijczykami, zasieczony iberyjskimi mieczami na placu miejskim, jednak dzięki Jowiszowi ciało dzielnego Rzymianina przed sponiewieraniem przez Iberów uratował oddział Triari a wściekłość wodza udzieliła się reszcie wojska co skończyło się rzezią obrońców i zajęciem miasta. Po zdobyciu Messany został zawarty rozejm który mimo utarczek pogranicznych z Kartaginą i Syrakuzami przetrwał 11 lat. Nadszedł jednak rok 270 p.n.e. a wraz z nim widmo nowych starć. Król kartagiński Hannon zebrał wojska pod Lilybaeum, a tyran Syrakuz Dionizos ze Sparty był gotów zawrzeć sojusz z punickim władcą.


    Nie doszło do tego dzięki samej Kartaginie, ponieważ Hannon uznał iż nie potrzebuje pomocy małego polis, a poza tym taki sojusz źle zostałby odebrany przez Punijczyków wśród których gorąca była pamięć toczonych z Syrakuzami wojen. Senat jednak dalej brał pod uwagę taką możliwość wobec czego pierwsze miesiące 270 roku p.n.e. obfitowały w częste posiedzenia na których radzono o wojnie i czy Republika ma czekać na cios czy go uprzedzić. Wytworzyły się dwa stronnictwa: pokoju którego zwolennicy byli jednak nieliczni i szybko ta opcja upadła,oraz wojny którą reprezentował nowo wybrany konsul Marek Maksencjusz. Ród Maksencjuszy miał duże wpływy w senacie dzięki czemu mieli łatwy dostęp do wysokich stanowisk, a przy tym chorobliwie o te wpływy zazdrośni pilnowali aby scena polityczna Rzymu pozostała bez zmian. Szczególnie uważali na ród Juliuszów którzy w swej politycznej retoryce opierali się na plebejuszach, i brali ich często w obronę. Wracając jednak do sprawy wojny,wybór Marka Maksencjusza na konsula ( oczywiście wpływy rodowe w Senacie znacznie pomogły) był właściwy ze względu na zdolności militarne i charakter kandydata. Nowy konsul obiecał senatorom zapewnienie bezpieczeństwa Rzymowi oraz zapewnił że jeśli Grecy i Punijczycy pragną wojny o Sycylię: ,, Lud rzymski nie zawaha się otworzyć wrót Janusa!'' Wojna miała znów zawitać na wyspie i nie tylko.
    Korneliusz nie łudził się że pokój przetrwa długo jednak sam potajemnie liczył iż na to że go nie dożyje. Miał 54 lata więc jako starszy człowiek wolał spokojnie dożyć końca swych dni w zaciszu swego pałacu w Messanie którą to wielce cenił. Jednak był osobą o silnym poczuciu obowiązku i przynależności,co oznaczało że nie zawaha się służyć Republice Rzymskiej, w której ideały mocno wierzył. Sprawował godność senatora,zajmował się polityką i często przemawiał w Senacie. Dzięki niemu Scypionowie nie byli postrzegani jako przeciwnicy polityczni Maksencjuszy gdyż Korneliusz nie wdawał się w konflikty na mównicy. Jako polityk był jednak czujny i gotowy działać na rzecz swego rodu,wyznając przy tym pogląd iż rody patrycjuszy takie jak Scypio stoją na straży bezpieczeństwa i dobrobytu Rzymu. Więcej czasu spędzał w swej prowincji razem ze swą żoną Metellą, z którą miał 4 synów: Juliana który po ojcu przejmie tytuł seniora,Kwintusa będący dowódcą wojsk prowincji sycylijskiej, Gajusza, pełniący funkcję łącznika pomiędzy ojcem a Senatem,a przy tym zapowiadał się na świetnego polityka, oraz najmłodszy wspomniany już Aulus. Idylla w której Korneliusz żył miała się jednak ku końcowi, a świadomość tego faktu budziła niepewność i obawy w umyśle seniora.
    Niespokojne myśli przerwało wejście do komnaty,starego sługi,a przy tym najlepszego przyjaciela ,Lucjusza
    - Panie namiestniku...
    - Wystarczy Korneliuszu, jesteś mym przyjacielem i jako jedyna osoba spoza mojej rodziny masz prawo zwracać się do mnie po imieniu.
    -Wiem ale wolę zachować powagę,tym bardziej że przybył wysłannik konsula
    -Niech wejdzie
    Na skinienie Lucjusza do komnaty wszedł żołnierz w pełnym rynsztunku w płaszczu,zapewne członek straży przybocznej konsula, co oznaczało iż wieści te mają duże znaczenie
    -Panie nakazano mi przekazać ci list konsula oraz odebrać twą odpowiedź.-po czym podał list Korneliuszowi który rozwinął pergamin i zaczął czytać:
    [I]
    Ja Marek Maksencjusz nowo obrany konsul Republiki w imieniu Senatu i Ludu Rzymskiego,wobec zagrożenia jakie stanowią królestwa Kartaginy i Syrakuz,w celu obrony stałości państwa mianuję Korneliusza Scypiona głównodowodzącym legionów na terenie prowincji Sicilia Romanum. Powierzam również następujące zadania:
    I) Organizacja legionu sycylijskiego


    II)

    Gdy Korneliusz skończył czytać,przez chwilę milczał po czym podyktował Lucjuszowi odpowiedź o otrzymaniu listu i podziękowania za otrzymaną nominację. Posłaniec otrzymał nową wiadomość,skłonił się i wyszedł. W komnacie zapanowała cisza którą przerwał Lucjusz:
    -Korneliuszu, bogowie obdarzyli cię swą łaską,a Senat cię wyróżnił. Mimo to widzę na twej twarzy troskę.
    -Dotąd cieszyłem się największą łaską jaką bogowie mogą obdarzyć śmiertelnika,ale teraz swym zainteresowaniem zaszczyciła mnie Bellona,a konsul powierza na me barki ogromną odpowiedzialność.-odpowiedział po czym dodał- Nie pora jednak na czcze rozmowy. Wezwij wszystkich moich dowódców i Kwintusa na wieczorną naradę. Obecność obowiązkowa. I niech nikt się nie łudzi ta noc może być bezsenna.
    Koniec I rozdziału
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 14-02-2016 o 12:02

  2. Użytkownicy którzy uznali post Piner za przydatny:


  3. #2
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Rozdział II:Narada
    Noc 27/28 czerwca była jedna z najdłuższych w życiu Korneliusza. Na wieści o naradzie zebrali się wszyscy przyboczni Korneliusza oraz dowódca garnizonu Messany i syn seniora Kwintus Scypion. Przyjrzyjmy się owej postaci która wiele wniesie do narady.

    Urodzony w 305 roku p.n.e. w Capui był drugim synem Korneliusza i Metelli. Kwintus był osobą ugodową z racji tego iż często pomagał zakończyć kłótnie i małe wojny braterskie które toczyły się pomiędzy najstarszym bratem Julianem i najmłodszym (wówczas) Gajuszem. Mimo iż kochał braci tak samo to jednak często popierał Juliana z racji starszeństwa z tym iż przekonywał Juliana do wyrozumiałości wobec młodszego brata. Sam widział siebie jako członka rodziny seniora i nie pragnął władzy. Kochał wojaczkę, często wybierał się z ojcem i braćmi na wyprawy przeciw bandom rozbójników i zbuntowanych chłopów. Ożenił się z Kryspiną i razem doczekali się córki Placydii i syna Publiusza. Podczas oblężenia Messany w roku 281 p.n.e. wyróżnił się jako dowódca kiedy po śmierci wspomnianego już Serwiliusza musiał przejąć dowództwo nad jego oddziałami prowadząc je na karkach nieprzyjaciół aż do samego placu miejskiego i opanowując chaos wśród żołnierzy po stracie centuriona. Po zawarciu rozejmu Korneliusz mianował go dowódcą garnizonu nowo zdobytego miasta (oznaczało to również dowództwo nad wszystkimi siłami całej prowincji sycylijskiej). Przez 11 lat z powodzeniem zwalczał małe grupy dywersantów i szpiegów zarówno greckich jak i punickich. Teraz jednak brał udział w naradzie która dla niego była szansą na zdobycie sławy wojennej na której tak mu zależało.

    - Mamy wojnę.-Głos Korneliusza rozlegał się po komnacie powoli. Nie widział powodu aby ubierać sytuację w piękne słowa,wszyscy zebrani to jego zaufani przyboczni i syn którzy wiedzieli czego dotyczyć będzie narada i nie potrzebowali wielkich deklamacji na tego rodzaju wieści-Konsul wyznaczył mnie na organizatora i głównodowodzącego legionem sycylijskim. Senat postanowił wypowiedzieć wojnę Syrakuzom zanim ci postanowią nas napaść z udziałem wojsk Hannona.
    Zamilkł na chwile aby wszyscy zdali sobie sprawę z ewentualnego zagrożenia.
    - To nie możliwe! -krzyknął jeden z przybocznych- Hellenowie i Kartagina razem?!
    -Też uważam to za mało realne-zabrał głos Kwintus -Wielokrotnie walczyłem z jednymi i drugimi na pograniczu i często aby ratować swe życie Punijczycy byli gotowi zdradzać mi położenie Greków i na odwrót. Nie są stworzeni do sojuszów między sobą.
    -Tak było do niedawna.-odpowiedział senior a wśród zebranych rozległ się szmer- po śmierci ich króla który nie posiadał potomków ani sam następcy nie wyznaczył Syrakuzańczycy poprosili o pomoc sprzymierzoną z nimi Spartę. Król spartański Kleomenes wysłał swego syna Dionizosa jako tymczasowego rządcę Syrakuz.
    - Skąd ci o tym wszystkim wiadome domine?
    - Od mojego zaufanego szpiega,Owidiusza. Dionizos pragnie korony Syrakuz a co za tym idzie przejęcia kontroli nad całą Sycylią, wie jednak iż nie podoła sam przeciwko nam i Kartaginie. Wybrał na sojusznika Kartaginę świadomy tego że wojska Syrakuz górują znacznie nad wojskami Hannona pod względem wyszkolenia i morale,a tylko nasze legiony stanowią zagrożenie.
    -Organizacja legionu potrwa parę tygodni.-zauważył Lucjusz jak zwykle obecny u boku swego pana.
    -A moje oddziały pod miastem?-odezwał się Kwintus.
    -Co masz na myśli?
    - Mogę ruszyć moimi ludźmi przy wsparciu hastati z garnizonu miasta , na ich miejsce powołując do obrony miasta oddziały straży miejskiej. Możemy nająć również najemników. Wszystko to zajmie niemal tydzień. W ciągu kilku dni marszu dotrę pod Syrakuzy i rozpocznę oblężenie na miejscu budując sprzęt oblężniczy. Zdążę to zrobić przed lipcowym dowozem żywności do miasta i wymuszę poddanie miasta głodem.
    - A co jeśli Hannon wykorzysta moment i zaatakuje Messanę?
    -Jestem pewny że do tego nie dojdzie-w głosie Scypiona brzmiała pewność siebie-A nawet jeśli to wystarczy wezwać posiłki z Kampanii, o ile wiem nie będą tam potrzebne a ich samo przybycie zniechęci Kartaginę do wojny.
    Wśród zebranych rozległ się pomruk aprobaty,jedynie Lucjusz chciał jeszcze wyrazić swe wątpliwości kiedy głos zabrał Korneliusz:
    -Czy ktoś ma inny plan?
    W komnacie zapanowała cisza a oczy seniora omiotły komnatę lecz nikt z zebranych nie odezwał się.
    -A zatem postanowione,akceptuję plan Kwintusa. Niestety nie obejmę osobistej komendy nad legionem zważywszy na mój wiek i konieczność pozostania w Messanie na wypadek jeśli obawy Lucjusza się ziszczą. Kwintus obejmie dowództwo w moim imieniu i poprowadzi wyprawę na Syrakuzy. Koniec narady,możecie się rozejść.

    Zgodnie z przewidywaniami Kwintusa zebranie legionu zajęło 5 dni. W tym czasie zwerbowano i opłacono najemników 320 ludzi ( 160 hoplitów i 160 peltastów) których łączny koszt wyniósł 1450 denarów co dla skarbca namiestnika było sumą poważną. 4 lipca 270 roku p.n.e. legion sycylijski wyruszył z Messany a o świcie 6 lipca dotarł pod pod potężne mury Syrakuz.......
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 16-02-2016 o 09:28
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  4. Następujących 2 użytkowników podziękowało Piner za ten post:


  5. #3
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Rozdział III: Ruch Kartaginy
    W chwili kiedy Kwintus obległ Syrakuzy i doglądał budowy machin oblężniczych był niemal w euforii. Czuł jakby już jutro miał wkroczyć do miasta przez otwarte bramy mając pod swymi stopami struchlałego Dionizosa i jego Syrakuzańczyków. Nie był świadomy że jego plan jest niemal skazany na niepowodzenie. Tymczasem pracę Rzymian obserwował z murów Dionizos wraz synem Kleonem. Ojciec w przeciwieństwie do syna był rozbawiony.
    -Ojcze nie powinniśmy im przeszkodzić?
    -Nie ma takiej potrzeby.
    -Ale....
    - Zarzucasz mi omyłkę?!Może mam popieścić cię kijem?
    - Czy podać ci kij ojcze?
    ,, Agoge daje efekty,nawet powieka mu nie drgnęła na groźbę a i odszczeknąć się umie!'' pomyślał z dumą. Bał się że Agoge na Sycylii może nie być tak dobre jak w Sparcie lecz na szczęście bogowie byli łaskawi a i jego przyboczni spartańscy dobrze się spisali.
    -Tym razem wyjątkowo ci daruję gdyż jestem w niesamowicie dobrym nastroju, a nawet się nim z tobą podzielę. Widzisz zadbałem o to aby rzymscy szpiedzy dowiedzieli się jaki jest termin przywozu do miasta żywności z okolicznych pól po czym nakazałem przesłać ją w wozach z sianem na trzy dni przed przybyciem naszych gości. Mamy duży zapas smoły i łatwopalnych cieczy aby te wieże które tam widzisz jak je konstruują, stały się stosami ofiarnymi ku czci bogów, a ofiary same doń wejdą. Nawet podkopy im nie pomogą gdyż przy murach czuwać będą nasi ludzie gotowi odeprzeć atak przez wyłom.
    -Przewidziałeś wszystko?
    - Raczej się przygotowałem na daną ewentualność,lecz zapewniam cię synu iż wkrótce to pole przed nami usłane będzie trupami Rzymian!

    Capua,Kampania
    Wieści o wojnie szybko dotarły do pałacu namiestnika Kampanii i głównej siedziby rodowej Scypionów gdzie przebywali dwaj synowie Korneliusza Julian i Gajusz. Poświęćmy im nieco uwagi

    Julian urodzony w 309 roku p.n.e był najstarszym z czwórki rodzeństwa,a z racji starszeństwa przeznaczony na kolejnego seniora rodu, przy czym nigdy nie pozwolił otoczeniu o tym zapomnieć. Szczególnie odnosiło się to do Gajusza który nie umiał ani nie chciał się mu podporządkować. Sam był dumny i pewny swych racji a przy tym uwielbiał ryzyko. Niestety choć Julian chciał zbudować swój autorytet w polityce to tu jego ryzykowne podejścia powodowały omyłki i przekonanie senatorów iż przyszły senior jest idealną marionetką jeśli oczywiście mówić o sprawach polityki. Lepiej Julianowi szło w poznawaniu wojennego rzemiosła i wyrósł na dzielnego choć pozbawionego szczególnych zdolności dowódcę. Tu jego ryzyko częściej było opłacalne niż w kuluarach Senatu,bowiem doświadczenie zdobywał uśmierzając w bitwach lokalne bunty. Jego żoną była Antistia z którą doczekał się dwóch synów: Flawiusza i Lucjusza. Oznaczało to przedłużenie rodu z czego uczynił dowód łaski bogów dla jego gałęzi rodowej. Sama Antistia chorobliwie dbała o przyszłość swych dzieci,podobnie jak mąż wrogo nastawiona wobec Gajusza,traktowała go jako przeszkodę na drodze ich synów ku należnej im władzy.

    Trzeci z kolei,Gajusz miał najwięcej wnieść do rodowego panteonu. Urodzony 299 p.n.e.,już od dzieciństwa odznaczał się powagą ale i niezwykłym zmysłem politycznym. Korneliusz zauważył talent syna i przygotowywał go do roli przedstawiciela rodu w Senacie. Być może przypuszczał iż Gajusz będzie znanym senatorem i liczył na to z uwagi na jego konflikty z najstarszym bratem,nie chcąc aby doszło do bratobójczej walki o schedę po nim. Młody Scypion jako wysłannik ojca często bywał w Rzymie i dał się poznać jako utalentowany mówca,do tego stopnia iż często mógł liczyć na zaproszenia na uczty od senatorów. Jednym z jego atutów był jego autorytarny stosunek wobec Republiki i jej praw którą postrzegał jako największe osiągnięcie ludu rzymskiego. Dla senatorów był niczym skała której fundamentem było prawo rzymskie. Teraz jednak owa ,,skała'' kroczyła ku sali namiestnika z ponurym wyrazem twarzy,, Następca ojca pragnie mnie ze mną mówić.''-pomyślał z goryczą-,, Czego ten dureń chce?Jak znowu będę musiał słuchać jego tyrad to przyrzekam na Vestę utopię go w pałacowej studni.''Doszedł do drzwi ,otworzył i wszedł.
    Na końcu sali siedział Julian wyraźnie znudzony,na co Gajusz poczuł lekkie uczucie satysfakcji. Pokłonił się i rzecze:
    -Witaj bracie, napotkałem twego syna Flawiusza który mi przekazał mi że masz mi coś ważnego do powiedzenia.
    -Ile razy mam ci powtarzać iż masz się do mnie zwracać domine!?- Julian niemal krzyknął,a znudzenie nagle zniknęło z jego twarzy- Teraz to nie ważne później się zajmę twoim brakiem szacunku,teraz bowiem ojciec przysłał mi ciekawe wieści. Otóż jak wiesz Senat wypowiedział wojnę Syrakuzom,a konsul głównodowodzącym legionem odpowiedzialnym za zajęcie miasta wyznaczył naszego ojca.
    -Wielki to zaszczyt,ale też kłopot.........
    - Nie przerywaj mi! Chodzi o to że dostałem list od ojca w którym prosi mnie o sformowanie dwóch oddziałów hastatów i przekazaniu komendy nad nimi tobie.
    -Mnie?-Gajusz nie krył zdziwienia, w końcu gdyby chodziło o zwykłe posiłki to komenda centuriona by w zupełności starczyła.-Ale dlaczego,czy jest jakiś szczególny powód?
    - Nic mi więcej nie wiadomo,ale jeśli to oznacza że wyjedziesz z Capui, mnie to odpowiada-odpowiedział szczególnie akcentując ostatnie słowa-Możesz odejść.
    Gajusz skłonił się lekko po czym wyszedł z sali,zastanawiając się o czy musi wiedzieć Korneliusz co niewiadome jest jemu?.

    Sprawą o której obecny senior rodu wiedział była świadomość iż wojna z Syrakuzami przerodzi się w konflikt o całą Sycylię i prawdopodobnie konflikt rozszerzy się jeszcze dalej. Oczywistą rzeczą było iż Kartagina nie będzie przyglądać się bezczynnie na zmagania grecko-rzymskie. Dla niej oznaczało to złamanie równowagi na wyspie,a co z tym idzie zagrożenie jej prowincji na tejże. Z tego powodu Hannon pragnął wykorzystać zaabsorbowanie jednej ze stron, zaatakować,i zdobyć jej prowincję. Niestety dla niego Rada Kartaginy była mocno podzielona wobec pomysłu swego władcy. Część optowała za pomysłem władcy zaś pozostali sceptycznie oceniali zapał wojenny. Siły na wyspie były wyrównane, chociaż najlepiej w porównaniu wypadały Syrakuzy. Potężne mury miejskie,liczne oddziały hoplitów i powszechny patriotyzm sprawiały iż w razie zagrożenia cały region stawał się obozem wojskowym gotowym odeprzeć nawet trzykrotnie liczniejszego przeciwnika. Rzym mógł liczyć na uzupełnienia z Italii,podczas gdy Kartagina również mogła liczyć na system uzupełnień i zaopatrzenia lecz koszty oraz morale naprędce zebranych wojsk pozostawiały wiele do życzenia. Jednak Hannon przekonywał że tylko wojna zmieni obecny niekorzystny pat i zwiększy wpływy do skarbca. Na razie jednak rok 270 dochodził kresu a nowy 269 rok zapowiadał niezwykłe ale też dla poniektórych złowróżbne zdarzenia o których tylko samym bogom są wiadome........

    Przebudzenie giganta
    Początek nowego roku nie zapowiadał burzliwych zdarzeń które powoli acz nieuchronnie nadchodziły. Dla Korneliusza pierwsze miesiące mijały powoli i spokojnie,lecz niedługo miało się to zmienić..........

    Plac główny,Messana

    Podczas gdy ludzie tacy jak Korneliusz decydują o losach świata,zwykli ludzie żyją swoim życiem.
    -Maniuszu uspokój się! Och witaj Druzyllo!-rozległ się głos kobiety ,która usiłowała zapanować nad zabawami swego dziecka polegającymi na jak najszybszym bieganiu wokół matki.
    -Witaj kochana!-odrzekła jej rozmówczyni- Całe wieki się nie widziałyśmy. A to Maniusz jaki duży mężczyzna!
    Chłopiec nieśmiało kiwnął głową na przywitanie po czym odwrócił się w stronę pałacu.
    -Jak ci minął ranek?-zapytała matka chłopca
    -Okropnie-odpowiedziała z śmiechem Druzylla- Byłam na targu aby kupić niewolnicę do pracy w kuchni,i wyobraź sobie ze mieli same Galijki! Wolałabym Greczynkę czy chociaż Libijkę gdyż świetnie gotują no ale.........
    -Mama popatrz na tego śmiesznego pana!-krzyknął nagle chłopiec.
    Matka spojrzała na swe dziecko a następnie w kierunku jaki wskazywał jego palec i zauważyła czającego się typa który na krzyk chłopca zwrócił się w ich stronę,sięgając jednocześnie do pasa gdzie zabłysło ostrze..
    -Ratunku! Straże ,tam morderca! Pomocy!-zawyła kobieta. Na jej krzyk strażnicy zauważyli intruza i rzucili się w jego kierunku, sam intruz rzucił się do ucieczki, pozostawiając za sobą zdziwionych przechodniów,oraz rozbawionego widowiskiem chłopca.

    Wiadomość ta dla Korneliusza okazała się hiobową wieścią. O zdarzeniu poinformował Senat,który po krótkim posiedzeniu uznał ten incydent za akt wypowiedzenia wojny który zaakceptowano. W tym momencie wykazał się Gajusz. Otóż w lecie zaproponował ojcu wykonanie swoimi manipułami hastati atak na Caralis na wyspie Sardynii. Zajęcie jej i pobliskiej Korsyki oznaczało przejecie kontroli nad ważnym szlakiem wodnym dla Kartaginy. Był to w swej prostocie plan genialny gdyż uderzano w słabo broniony punkt o ważnym znaczeniu strategicznym,bowiem te dwie wyspy mogły stać się bazą wypadową na wybrzeża Italii dla groźnej floty Punickiej. Korneliusz zaaprobował plan syna i powiadomił o tym konsula który nie tylko pochwalił go ale też dodał drugi cel jakim miały być Baleary co mocno sparaliżowałoby działania wrogiej floty. Zadanie to jednak przypadło w udziale wojskom pod dowództwem Wibiusza Juliusza.
    Tymczasem Gajusz wraz z swymi manipułami zaokrętował się na statkach kapitana floty Scypionów – kapitana Aulusa. Flota po kilku godzinach rejsu dobiła do brzegów Sardinii.
    Dowódca wyprawy był oczarowany pięknem wyspy: ,, Nie mogłem wyobrazić sobie bardziej urokliwego miejsca.''. Na miejscu okazało się iż Caralis jest malutką mieściną z ubogim garnizonem,nie przygotowanym do starcia z nawet z tak nielicznym przeciwnikiem jak oddziały Gajusza. Mimo to obrońcy zdołali wznieść palisadę licząc ze wystarczy ona do przetrzymania wroga do czasu przybycia odsieczy. Niestety Rzymianie spokojnie zaczęli konstruować taran a i rozpocząć krótkie oblężenie do końca grudnia tegoż roku. Nie znamy dokładnych motywów tej decyzji Scypiona,może oczekiwał na kapitulacje garnizonu,lub czekał na wieści o losach okretu Timasiona. Gdyby się okazało się że Timasion z armią Hannona na pokładzie zdoła dopłynąć na czas z pomocą dla Caralis,wówczas Gajusz musiałby zwijać oblężenie i wycofać się na Sycylię. Co prawda flota Aulusa miała przewagę nad pojedynczym okrętem lecz admirałowie kartagińscy znali każdą kryjówkę na tym akwenie. Jednak korzyści z posiadania Sardynii i Korsyki powodowały iż gra była warta świeczki. Wobec tego Rzymianie przygotowali taran,lecz z atakiem Gajusz postanowił poczekać do nowego roku kiedy to otrzyma wieści od admirała Aulusa.
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 02-06-2016 o 09:58 Powód: Zmiana Fabuły
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  6. Użytkownicy którzy uznali post Piner za przydatny:


  7. #4
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Kontynuacja po tak dłuuuuuuuuugim czasie :

    Lato 268 r. p.n.e.
    W tym czasie Flota Scypionów zatopiła u wybrzeża Afryki jeden okręt kartagiński i skierowała się w kierunku Lilybaeum pod którym zatrzymał się statek Timasiona. Do starcia jednak nie doszło bowiem dowódca floty otrzymał wieści od szpiega Korneliusza o sytuacji na Sycylii i które to wieści czym prędzej powinny dotrzeć do uszu Gajusza. 17 czerwca w mieście zmarł Hannon, a jego syn Theages w obawie przed nieuniknionym jego zdaniem atakiem Rzymian podzielił armię ojca na dwie części: dla wzmocnienia garnizonu miejskiego pierwszą i drugą pod swoim dowództwem. Druga cześć od razu pomaszerowała na pogranicze. Oznaczało to brak ewentualnej odsieczy punickiej dla Sardinii z Sycylii ( podobnie odsiecz z Carthago była wątpliwa biorąc pod uwagę zagrożenie numidyjskie oraz brak informacji o koncentracji floty czy armii na wybrzeżu afrykańskim).
    Szturm Syrakuz
    Kiedy działania Theagesa dla sił Scypionów na Sardinii były uśmiechem losu,dla Kwintusa mogło być koszmarem.20 czerwca wydawał się być kolejnym pięknym dniem naznaczonym znudzeniem w obozie rzymskim pod Syrakuzami,co nie oznacza iż dyscyplina zelżała a i dowódca na to nie pozwalał. Nagle do uszu Kwintusa dobiegł dźwięk trąby sygnalizującej przybycie jeźdźców po czym rozległ się krzyk strażnika:
    -Nadjeżdżają przyboczni rodu Scypionów!
    ,,Ojciec!?'' pomyślał wódz, ,,Nie, przecież powiadomiłby mnie o swym przybyciu,chyba ze stało się coś złego''-Straże zając pozycję i czekajcie w pogotowiu,poczet zbierzcie się przy głównej bramie. I bądźcie czujni to może być grecka zasadzka!
    Kwintus począł się gotować do przyjęcia gości,a jego żołnierze szybko i sprawnie zajęli wyznaczone pozycje. Kiedy i wódz dołączył do swych ludzi,przez bramę wjechali jeźdźcy,na czele których jechał najmłodszy syn Korneliusza-Aulus.

    Przybycie Aulusa Scypiona pod Syrakuzy



    -Ave dowódco Legionu sycylijskiego!-Wykrzyknął Aulus.
    -Ave bracie. Co cie do mnie sprowadza?Czyżby jakieś złe wieści od ojca?
    -Niestety,ale to nic złego jeśli chodzi o zdrowie rodziny-szybko dodał widząc zmartwienie brata-Szpiedzy na usługach rodu Brutusów,donieśli o tym ze Król Sparty,Kleomenes zebrał dużą armię,która miast iść na północ,koncentrują się przy okrętach. Mówią ze Kleomenes chce iść na odsiecz Syrakuzom. Podobno flota grecka już ruszyła!
    -Co!?
    Kwintus zrozumiał ze dalsze oblężenie nie ma sensu. Jeśli dalej będzie zwlekał, czeka go starcie z dwiema armiami greckimi,co oznaczałoby zgubę jego armii. Z drugiej strony Syrakuzy nie wydawały się zmęczone niemal dwuletnim oblężeniem,nawet mimo strat w ludziach poniesionych przez utarczki i głód. Jednak tylko jedna decyzja nie uwzględniała odwrotu,który odbiłby się na honorze rzymskiego wodza.
    -Centurionie!-zawołał Kwintus- Przygotować ludzi i sprzęt. O świcie szturmujemy miasto!

    Kontynuacja dziś wieczorem
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 10-05-2016 o 20:54
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  8. Użytkownicy którzy uznali post Piner za przydatny:


  9. #5
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Aaaaaaa ok zgadzam się ,.
    Mimo nagłych okoliczności,Rzymianie nie stracili szansy zwycięstwa. Wieczorem 29 lipca,w namiocie wodza obmyślono następujący plan:
    -Najemnicy obsadzą wieże oblężnicze,po czym hoplici skierują się na część muru między wieżami obronnymi ( nie był broniony),a peltaści zaatakować mieli punkt muru nieopodal bramy kupieckiej ( prawe skrzydło armii Scypionów),po czym obie grupy po murach miały się kierować ku bramie głównej. Kwintus chciał wykorzystać najemników w tym celu nie chcąc narażać bardziej jego zdaniem wartościowych oddziałów,co później miało się zemścić,podczas bitwy.
    -Reszta armii czekała naprzeciw bramy głównej,oczekując wyniku uderzenia najemników,przy czym za peltastami szli hastati aby pomóc zająć bramę.Welici natomiast mieli być gotowi do wykorzystania podkopu,lub taranu jeśli atak na mur zakończyłby się niepowodzeniem.
    Niestety dla Rzymian Dionisos przewidział zamiary wroga i spokojnie oczekiwał działań wroga.
    O świcie 30 lipca rozpoczął się szturm.Zgodnie z planem pierwsze ruszyły wieże oblężnicze.Hoplici stracili kilku zabitych,jednak zajęli wyznaczony odcinek muru:

    Gorzej poszło peltastom którzy ponieśli ciężkie straty w wyniku ostrzału obrońców wyznaczonej części murów:

    Straty były tak ciężkie (90 ludzi) że do walki włączyli się również hastati:

    Dopiero wtedy udało się zepchnąć wrogich peltastów i zająć mury.W międzyczasie,welici mieli przystąpić do podkopu:

    Kwintus zrezygnował jednak z podkopu kiedy okazało się że obie grupy zajęły mury.Wtedy welici i reszta armii miała kierować się w stronie głównej bramy.
    Nie oznaczało to jeszcze jednak zwycięstwa.Dionysios trzymał rezerwy na placu,a przy murach jego oddziały współpracowały ze sobą w celu zadania jak największych strat nieprzyjacielowi.Mimo tego wojska Kwintusa bez względu na straty posuwały się dalej.Poległ niemal cały oddział peltastów,a hastati wykrwawili się po prawej stronie muru,co uniemożliwiło z tej strony posuwanie się ku bramie.

    Najemnym hoplitom udało się jednak,przebić przez ciężkozbrojna milicję i zająć bramę,po czym ruszyli wesprzeć hastatów po drugiej stronie.Welici szybko dobiegli do otwartych wrót po czym obrzucili oszczepami oddział hoplitów greckich,zadając im ciężkie straty.
    ,, Nie moglem uwierzyć jak łatwo weszła nasza jazda w szeregi odsłoniętych hoplitów.Uderzyła we mnie euforia,mimo tego że mogłem zginąć to wraz z moimi przybocznymi,na karkach greków wjechaliśmy do miasta z resztą wojska,straciłem kilku jeźdźców,lecz nie widać było ich ciał bo zasłoniła je sterta trucheł niedawnych jeszcze obrońców.''-wspominał moment szturmu Aulus Scypion.

    Tylko nieliczni Grecy pozostali na murach,nie mając gdzie uciec,walczyli do końca,umierając godnie przed rzymskimi przeciwnikami.Dionisios nie mógł uwierzyć ze hoplici tak łatwo zostali złamani
    -Ojcze jakie są twe rozkazy?-Zapytał Kleon
    -Nasi przyboczni uderzą na Rzymian kiedy ci wejdą w ulicę.Nie będą mieli czasu rozstawić szyku.wtedy ich zniszczymy.
    Zgodnie z przewidywaniami Spartanina,Kwintus postanowił wysłać przodem hoplitów uformowanych w falangę,za nimi łuczników którzy mieli ostrzelać znajdujących się na głównym placu nieprzyjaciół.Za nimi miała posuwać się reszta armii.
    Niestety,Kwintus popełnił błąd wysuwając na czoło zmęczonych ciągła walką najemników.W efekcie nie wytrzymali oni uderzenia jazdy Dionisiosa.

    Dionisios rozbija wrogą falangę.

    Sytuacja stała się groźna,lecz hoplici wytrzymali na tyle długo aby łucznicy skryli się za plecami hastatów,a na czoło wysunęli się jeźdźcy Kwintusa i Aulusa.Rozgorzała straszliwa walka godna herosów Iliady.Wszędzie słychać było kwik koni, krzyki tratowanych i rannych,okrzyki bojowe obu stron.Lecz bogowie byli łaskawi bowiem w srodku walki poległ Dionisios, a jego przyboczni zostali rozbici. Kleon widząc śmierć ojca,pochłonięty przez gniew i kuszenie Aresa rzucił się samotnie z swą jazdą na wroga.

    Walczył dzielnie jednakże,był człowiekiem chorowitym,a przez to wrażliwym na każdy poważny uraz.W końcu dołączył do swego ojca,ginąc bohaterska śmiercią.

    Ostatnie chwile Kleona
    Kwintus podzielił armię chcąc zniszczyć Greków na placu z dwóch stron.Kiedy jednak Rzymianie się formowali,hoplici uderzyli z całą mocą

    Ostatni etap
    Wywiązała się bezpardonowa walka w której Grecy dokazywali męstwa i pogardę dla wroga jednak nie mogli wygrać mając Rzymian przed sobą i za sobą.

    Zwycięstwo!

    Syrakuzy zostały zdobyte.Straty Rzymskie liczone są na 400 ludzi z 1222 podczas gdy straty Greków były całkowite-960 ludzi.Bitwa pokazała jednak ze Kwintus nie w pełni umiał rozeznać w zamiarach wroga,oraz miał trudności z oceną sytuacji co spowodowało niemal całkowite straty wśród oddziałów szturmujących mury.Zauważył to Aulus który uznał ze gdyby lepiej skoordynować działania całej armii to straty liczyłyby o 100 ludzi mniej.Jednak Zajęcie miasta było ważnym zwycięstwem strategicznym i propagandowym,oraz jak czas pokaże tragicznym dla Kartaginy.
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 02-06-2016 o 10:04
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  10. #6
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Rozdział IV: Ostatnie lata Korneliusza
    Zajecie Syrakuz przez Scypionów, zmieniło wszystko. Dla rodu rzymskiego oznaczało to niezbędne gratyfikacje finansowe, oraz prestiż w oczach senatorów. Dla Greków był to w zasadzie koniec wojny na Sycylii.Co prawda Kleomenes kierował się w stronę wyspy lecz, w połowie drogi napotkano łódź z uchodźcami greckiego poleis. Oni to powiadomili spartańskiego króla o klęsce obrońców.Król pragnął zemsty za śmierć syna o której również go powiadomiono, lecz doradcy radzili aby zawrócić do Hellady i tam stoczyć z wojnę z Rzymianami na terenie zagrożonego Epiru. Kleomenes postanowił wrócić jednak wysłał jednego z Syrakuzańczyków aby ten odnalazł i powiadomił dyplomatę Diodorosa z Geli aby ten obserwował bacznie sytuację na wyspie i informował o wszystkim.
    Również dla Kartaginy wiadomość o upadku greckiego poleis była złowróżbna. Król Hazdrubal ponownie ścierał się z członkami Rady, którzy uważali że teraz Rzymianie uderzą na Lylibaeum, i nie wierzyli aby miasto zdołało sprzeciwić się wojskom Korneliusza. Hazdrubal dowodził iż na Sycylii dalej stacjonuje potężna armia, która wypoczęta jest gotowa zetrzeć się z strudzoną armią Scypionów, a nawet ja pokonać. mimo tych zapewnień, Radni zgodnie twierdzili iż należy starać się jeśli nie o pokój, to chociaż na rozejm. Nie wierzyli aby Theages sam poradził sobie z sytuacją, a ponadto szpiedzy donosili o ruchach Numidyjczyków z których wynikało że gromadzą się pod Cirtą, co odebrano jako przygotowania do wojny.
    Tymczasem w Rzymie zapanowała euforia. Senatorowie nie szczędzili pochwał Korneliuszowi, a lud cieszył się gdyż z tej okazji Senat organizował igrzyska dziękczynne i wszelkie rozrywki. Jednak Korneliusz otrzymał nowe zadanie: miał zablokować na okres kilku tygodni port w samej Carthago. Miał to być wedle konsula ,,Prztyczek w nos Hazdrubala''. Nagrodą miało być ufundowane przez Senat wielkich igrzysk w Capui, co było swego rodzaju wyróżnieniem i okazaniem względów rodowi Scypionów. Zadanie zostało wykonane bo w istocie nie było trudne, flota punicka została rozproszona przez działania nie tylko okrętów Aulusa, ale również nagłemu natężeniu ataków grup piratów.
    Capua

    WHHOOOOOOOOO!- Rozległ się okrzyk widzów, na widok przeciętego gardła jednego z ,,Syrakuzańczyków’’ przez gladiatora grającego rzymskiego legionistę. Był to pomysł samego Juliana aby ukazać mieszkańcom chwałę oręża rzymskiego dzierżonego przez Scypionów. Ale również pokaz miał zachwycić nieoczekiwanego gościa jakim był konsul Marek Maksencjusz. Ponieważ Capua nie posiadała areny, całe widowisko zorganizowano na głównym placu miejskim. Julian z balkonu swego pałacu z rodziną i konsulem rozkoszowali się widowiskiem, a tłum albo okrążył plac, lub co więksi szczęśliwcy obserwowali wszystko z okien domów przyległych do placu.
    - Piękny cios-Ocenił konsul
    -Niezwykły-wtórował mu Julian. Chciał w ten sposób wkraść się w łaski gościa i liczył iż kiedyś owa przyjaźń zaowocuje wielkimi korzyściami.
    -Muszę przyznać że miło spędzam czas a wino jest wyborne-tu napił się łyku-Ach szkoda że tuż po widowisku wyjeżdżam.
    -Dlaczego nie zostaniesz tutaj domine?- zapytał Julian-Przecież ja chętnie odstąpię ci pałac abyś miał gdzie przenocować i…
    -Wzywają mnie sprawy Rzymu-przerwał mu stanowczo- jadę na południe do Epiru aby doglądać przygotowań do ataku na Związek Greków, a Capua była wygodnym przystankiem. Po za tym mam rozkazy dla dowódcy legionu sycylijskiego które chcę abyś przekazał.-tu podał Scypionowi zwój.
    -Czy mogę…- zaczął Julian
    -Zezwalam
    Julian rozwinął zwój i szybko przeczytał po czym równie szybko go znów zwinął
    -Mogę na ciebie liczyć?- zapytał Maksencjusz.
    -Naturalnie –odpowiedział gospodarz.
    Zwój przekazany przez konsula w ręce Juliana dotarł kilka dni później do Korneliusza, i zawierał rozkaz zdobycia Lilybaeum. O ile rozkaz był naturalny w sytuacji zajęcia Syrakuz i oznaczał przejęcie kontroli nad całą Sycylią o tyle trudnością było jego natychmiastowe zrealizowanie. Konsul określił iż miasto powinno znaleźć się pod kontrolą w przeciągu 5 lat. Korneliusz wiedział jednak że dla jego sił będzie to trudne. Zajęcie Syrakuz nie oznaczało przecież końca kłopotów. Dołozył je sam Kwintus który po bitwie wydał rozkaz wymordowania części mieszkańców którzy byli wrogo nastawieni i mogli sprawiać kłopoty. Co prawda ten okrutny ruch zapewnił lojalność pozostałych, lecz nie usunął wszystkich wrogich nastrojów. Aulus który został mianowany rządcą zabrał się do zmiany postrzegania syrakuzańczyków nowej władzy. Poświęcił miasto Neptunowi budując mu świątynię, co miało symbolizować rozwój handlu morskiego a Syrakuzy miały być jego centrum. Skupił się również na rolnictwie. Dzięki tym działaniom szybko zyskał aprobatę mieszkańców w przeciwieństwie do Kwintusa który na domiar złego zaczął obchodzić się z brakiem szacunku do religii i często krytykował syrakuzańczyków.
    Messana rozwijała się pod względem handlu i rolnictwa, lecz powoli pod względem infrastruktury wojskowej. W Capui zmniejszały się dochody i rosła nędza w wyniku błędnych działań Juliana który sam nie mając zdolności, zarządzał administracją. Nie można było liczyć również na Gajusza który musiał umocnić się na wyspach opierając się na własnych hastati i swych wpływach. Gajusz bowiem sprzyjał szybkiej kolonizacji wysp przez napływ ludności z półwyspu italijskiego, a sam nie mając zdolności administracyjnych opierał się na byłych członkach rady osady jeszcze z czasów punickich. Nie dopuszczał przy tym do konfliktów, a także sprzyjał rozwojowi handlu.
    Sprawa Greków sycylijskich i działania Hazdrubala
    Kilka tygodni po zajęciu Syrakuz, w sierpniu Diodoros z Geli przybył do Messany aby pertraktować z Korneliuszem, jednakże Diodoros nie występował w imieniu przywódcy Związku Greckiego lecz jako przedstawiciel poleis sycylijskich. Celem rozmów było zawarcie pokoju, oraz zapewnienie Korneliusza o braku poparcia z ich strony dla Kleomenesa. Dla seniora rodu była to idealna okazja dla wzmocnienia swego rodu. Oficjalnie występował jako przedstawiciel republiki, lecz nie jawnie jako przywódca rodu Scypionów, ponieważ układ miał dotyczyć tylko jego rodu. Dla Diodorosa miało to być ratowanie swojej ojczyzny Geli i innych miast na wyspie, tym bardziej ze wzrastało zagrożenie kartagińskie. Umowa przewidywała:
    1)Zawieszenie broni oraz zawarcie pokoju, na Sycylii między Rzymem a poleis greckimi.
    2)Diodoros miał ujawnić jak duży był obszar wpływów Kleomenesa.
    3) Grecy mieli wypłacić małą sumę (300 denarów) tytułem odszkodowań dla Scypionów.
    4)Korneliusz nadał Grekom prawa handlowe jako gest swojej dobrej woli.
    Umowa była korzystna dla obu stron, i stała się pierwszym przypadkiem nawiązania stosunków dyplomatycznych wyłącznie dla rodu Scypionów.
    Tymczasem nad domem Korneliusza zawisły czarne chmury. Hazdrubal bowiem zwalczył opozycję względem swych planów i za punkt honoru uznał odbicie utraconych eparchii. Powoli rozwijał armie i flotę (miejscami rozbudowy były Baleary i Lepcis Manga, które znajdowały się daleko od oczu rzymskich szpiegów). Postanowił uderzyć Latem 266 roku p.n.e na wyspy: Sycylię oraz Sardynię i Korsykę, co świadczy iż celem punickiego władcy był powrót do status quo z tą różnicą iż pod kontrolą Kartagińczyków miała znajdować się cała Sycylia.
    Kiedy Kartagina gotowała się do wojny, Korneliusz w ostatnich dniach roku 267 p.n.e radował się albowiem 20 grudnia Gajusz Scypion ożenił się z córką pierwszych kolonistów rzymskich na Sardynii-Heleną pochodzącą z zamożnej rodziny kupieckiej. Była to zła wieść dla Juliana i Antistii, którzy obawiali się zwiększenia pozycji Gajusza w rodzie. Zaś z początkiem nowego roku wspomniana wyżej para doczekała się kolejnego dziecka, córki- Minerwiny. Jednak początek roku był niepomyślny.

    Działania Kartagińczyków na Sycylii
    Zaczęło się od wysadzenia przez Timasiona małej grupki Himilkona pod Lilybaeum, a jednocześnie w kierunku Messany ruszyły siły pod wodzą kapitana Annibasa. O ile pierwsza grupa nie stanowiła zagrożenia o tyle ta druga z racji oddziałów najemnych balearskich procarzy i słoni już tak. Ciekawym jest fakt że dowództwo nad obiema grupami sprawował Theages który nie stał jednak na ich czele tylko kierował nimi z miasta ( powodem takiego działania był brak uzdolnień wojskowych eparcha, oraz brak pewności siebie). Kwintus bez konsultacji z ojcem postanowił wpierw zająć się Timasionem ( nie znane są motywy tej decyzji-prawdopodobnie Kwintus liczył na zwycięstwo moralne).Do tego zadania wyznaczył admirała Aulusa, który wyruszył z jednym tylko ( nie było to dziwne zważywszy iż załoga Timasiona liczyła 19 ludzi a okręt był w nie najlepszym stanie). Mimo przewagi Aulus poniósł klęskę tracąc niemal połowę załogi, przy czym Timasion stracił tylko 2 ludzi. Ta klęska zaowocowała wzrostem morale Kartagińczyków którzy odnieśli pierwsze zwycięstwo w tej wojnie.
    Prawdziwym ciosem było obsadzenie stanowisk Republiki przeprowadzone w marcu. wszystkie stanowiska zajęli Maksencjusze i Juliusze pomimo dotychczasowych sukcesów Scypionów! Powodem owej decyzji senatu były zagrywki Maksencjuszy którzy wykorzystali działania kartagińskie jako efekt niewykonania rozkazu byłego konsula Marka Maksencjusza ( nowym konsulem został zromanizowany grek Arystobulos z Panormos Maksencjusz),a poparli kandydatury Juliuszy, których nie traktowali jako zagrożenia. Korneliusz i jego synowie potraktowali to jako obrazę.
    Działania wojenne
    Korneliusz postanowił jednak na razie skupić się na Sycylii. Hazdrubalowi, udało się przygotować państwo do wojny min. Rozbudował flotę, zasilił skarbiec i poprawił sytuację swych armii w Iberii i na Sycylii. Z Balearów nadciągała flota admirała Thero z niewielką grupą wojska w kierunku Sardinii. Na Sycylii zaś, pomiędzy Messana a Syrakuzami wybuchł w czerwcu ,,grecki’’ bunt pod wodzą Thessalosa z Naupaktos.

    Oczywiście wszystko zostało zorganizowane przez Hazdrubala, który zaproponował zgorzkniałemu najemnikowi tron Syrakuz. Mimo to Grecy sycylijscy nie poparli buntu po za Naksos. Wielu wiedziało iż jest to armia wspomagana ( piechota iberyjska i lekka jazda) przez Kartaginę. Buntownicy zajęli się napadaniem na wozy kupieckie. Korneliusz nie miał zamiaru na to zezwalać, i nakazał Kwintusowi zlikwidowanie buntowników. Kwintus raźno zabrał się do pracy i wyruszył na czele 570 ludzi przeciwko 669. Thesssalos na wieść o wymarszu Rzymian, z racji braku szans w starciu jego ludzi z hastati w polu, postanowił przejść obok Messany wzdłuż zbocza Etny, w kierunku armii Annibasa. Liczył na to iż Kwintus zadowoli się wyparciem go z traktu handlowego, jednak rzymski wódz nie zamierzał puścić Thessalosa (chciał zreflektować się w oczach seniora za nieudaną akcję admirała Aulusa). Wobec nieuniknionego starcia, Thessalos postanowił trzymać się na wysokim zboczu, ciągle mając nadzieje na zniechęcenie wroga, koniecznością uciążliwego marszu w górę. Mimo to Rzymianie ruszyli, a na przód wysunięto łuczników.

    Rzymianie wchodzili po zboczu niepokojeni i szybko zajęto pozycje, łucznicy napięli cięciwy po czym puszczali siejąc śmierć wśród buntowników.

    W końcu Thessalos wydał wojsku rozkaz ataku, po czym ruszył, a za nim jego wojsko, kierując się prosto na Kwintusa.

    Jednak Scypion zareagował błyskawicznie. Rozkazał łucznikom cofnąć się za plecy peltastów i hastati, oraz zaczął cofać się swą jazdą i wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Otóż wróg zatrzymał się w miejscu, po czym piechota wróciła na swe pozycje. Wtedy Kwintus postanowił uderzyć w jazdę Thessalosa, rozbić ją a następnie ruszyć całą armią na resztę buntowników. Jeźdźcy rzymscy z łatwością przełamali szyk lekkiej jazdy punickiej, zagrażając samemu wodzowi.

    Piechota punicka widząc swego dowódcę otoczonego, ruszyła mu z pomocą. Jednak w wyniku krótkiej walki kawalerii poległ Thessalos, wraz z połową swych jeźdźców. Kwintus stracił zaledwie 5 przybocznych, wycofując się przed zmasowanym atakiem wroga, jednak w tym momencie, przeciwnik ponownie się zatrzymał. I ponownie Kwintus ruszył do ataku ,jednocześnie wydając ten rozkaz całej swej armii. Bez dowódcy buntownicy poszli w rozsypkę, ścigani przez jazdę i ostrzeliwani strzałami i oszczepami. Scypion odniósł zwycięstwo tracąc tylko 18 ludzi. Straty przeciwnika liczyły 625 ludzi. ,,Bunt’’ został stłumiony.
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 02-06-2016 o 10:15
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  11. #7
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Messana, pałac namiestnika koniec sierpnia
    Przez dwa kolejne miesiące trwał pozorny spokój. Po zwycięstwie Kwintusa, Annibas znikł, i nawet Owidiusz miał problemy z ustaleniem jego pozycji. Ten niepokój spędzał sen z powiek seniora który pewnego upalnego dnia przeglądał raporty z zarządzanych przez siebie prowincji, i dyktował Lucjuszowi listy, kiedy nagle strażnik wszedł do komnaty i poinformował swego pana:
    -Panie, przyszedł list od Owidiusza.
    - Nareście! -odebrał wiadomość od strażnika- wracaj do swych obowiązków.
    Strażnik skłonił się i wyszedł, a Korneliusz z rosnącym zainteresowaniem czytał list. Gdy skończył, chwilę myślał marszcząc czoło, po czym wybuchł śmiechem
    - Zaprawdę , nie mogło być lepiej!
    - Dobre wieści?- spytał Lucjusz.
    -Wyśmienite, Owidiusz odnalazł armię kartagińską, która dokonała następującego przegrupowania- po czym podał swemu staremu słudze list, który zawierał taką oto informację:

    - Toż to…
    -Tak- potwierdził przypuszczenia sługi Korneliusz- Skład armii dowodzonej teraz przez kapitana Theopropidesa. Z listu wynika iż słonie wycofano do miasta a flota Thero, wysadziła siły na południe od miasta. Jest nawet mapa.

    - Co postanowiłeś?
    - Wezwij moich przybocznych, przygotuj hastatów i jeden oddział straży miejskiej.
    -Wyruszasz panie?
    -Tak nie zostawię nic przypadkowi.
    Korneliusz zdał sobie sprawę z 2 rzeczy: 1) Theages przegrupowywał siły lecz mimo wzmocnienia liczebnie swej armii w polu, pozbawił ją wsparcia słoni bojowych, które mogły zadecydować o zwycięstwie w bitwie na jego korzyść, a przy tym nie objął osobiście dowództwa, tylko oddał je pomniejszemu kapitanowi, który nie posiadał doświadczenia w kierowaniu taką masą ludzi ( zdawał sobie sprawę z braku uzdolnień własnych na tym polu), 2) Dowództwo powinien objąć osobiście zważywszy na czynnik wzmocnienia morale legionu, a także to on miał dostęp do wszystkich informacji. Nie mógł przekazać tego Kwintusowi gdyż te informacje miały ogromne znaczenie dla losów wojny, a kto wie czy posłaniec dojedzie czy padnie ofiarą szpiegów punickich. Liczył się czynnik czasu.
    Nie zwlekając Korneliusz ruszył, po drodze opłacając najemnych peltastów. Wieczorem dotarł do obozu swego syna, i jeszcze tego samego wieczoru odbyła się odprawa.
    - I tak wygląda nasza sytuacja- wyjaśnił zebranym Korneliusz- Sam mogę stwierdzić iż lepszej nie mogliśmy oczekiwać.
    - Tylko teraz trzeba dopaść Theopropidesa a ten bękart się ukrywa.- zauważył jeden z centurionów
    -To nie problem- mówiąc to Korneliusz rozwinął mapę- Z informacji Owidiusza wynika iż wróg koncentruje się w Lesie Etneńskim, który nie jest gęsty, i składa się z dużych polan, co potwierdzili moi zwiadowcy. Obmyśliłem następujący plan: Przy podejściu do lasu podzielimy legion na dwie części, jedna podąży wprost na Punijczyków, druga natomiast składająca się z najemnych peltastów, przez las ruszy na ich prawe skrzydło, po czym je ostrzelają oszczepami. Kiedy skończą im się oszczepy wycofają się nieco głębiej w las, a walkę podejmą łucznicy i hastati. Przeciwnik ruszy wtedy zapewne na nasze główne siły, więc hastati przytrzymają wroga na tyle aby moja jazda uderzyła w bok ich lewego skrzydła, a najemnicy z drugiej strony w ich prawe skrzydło.
    - To dobry plan ojcze..-Odezwał się Kwintus- Lecz przeciwnik posiada po jednym oddziale lekkiej jazy i jazy Numidyjskiej. Kiedy tylko peltaści rozpoczną ostrzał, runą na nich i rozbiją
    - Przewidziałem to dlatego to twoja jazda będzie ich osłaniać
    -Co?! Jak będę dowodził armią z takiej pozycji?
    -Nie będziesz, przejmuję dowodzenie nad legionem.
    Kwintus poczuł jakby ziemia się pod nim rozwarła.
    - Ale dlaczego?! Co ja takiego uczyniłem ojcze ze odbierasz mi dowództwo nad legionem w który włożyłem tyle serca. Gdzie cię zawiodłem?
    - Nie chodzi o zawód, lecz o roztropność i odpowiedzialność - wyjaśnił synowi- To ja ułożyłem plany, i to ja muszę dopilnować aby zaowocowały zwycięstwem. Nie mogę tylko siedzieć w pałacu i oczekiwać wieści. Chce mieć absolutną pewność że armia wroga zostanie zniszczona w tym starciu. Lecz twoje zadanie również jest ważne i od niego zależy czy odniesiemy zwycięstwo. Musisz dopilnować aby peltaści byli gotowi runąć na wroga w odpowiednim momencie.
    - Jak każesz ojcze- odpowiedział ponuro Kwintus.
    - Postanowione ruszamy rano.
    Las Etneński 2 września 265 p.n.e
    Cały las rozbrzmiał echem setek stóp kroczących ku swemu przeznaczeniu, lub jego końcowi.

    Korneliusz zgodnie z planem wystawił się na widok armii kartagińskiej, która połknęła przynętę i skierowała procarzy i harcowników w jego kierunku. Teraz Kwintus miał nadszarpnąć wroga.
    Drugiej części legionu podejście do wroga nie stanowiło problemu…

    ….ani atak peltastów.

    Niestety, kiedy piechota iberyjska cofnęła się tworząc wyrwę w swej linii, Kwintus zauważył odsłoniętą jazdę wroga która była skierowana bokiem w stronę głównych sił. Jego serce owładnęła chęć wykazania swej odwagi ojcu który zwątpił w niego na tyle że nie powierzył mu całkowitego dowództwa.
    -Atak teraz w jazdę wroga! Teraz zakończymy te bitwę!
    - Ale panie, peltastom skończyły się oszczepy, teraz należy dać sygnał twemu ojcu aby ruszył na wroga.- upomniał wodza przyboczny.
    - Nie widzisz!? Daję teraz taki znak, ZA MNĄ!- zagrzmiał Kwintus i ruszył do ataku.
    Jazda i peltaści ruszyli z okrzykami na Kartagińczyków, i choć wbito się w lukę i zabito wielu żołnierzy Theopropidesa, ten mimo zaskoczenia zorganizował cała swą jazdę i zaatakował jeźdźców rzymskich. Starcie było krwawe, padali ludzie i konie, łamały się włócznie, jednak mimo początkowej przewagi to Rzymianie zaczęli ulegać pod naporem jazdy punickiej i numidyjskiej. W końcu Kwintusowi pozostała garstka jeźdźców.
    -Panie musimy się cofnąć! Je..- w tym momencie przyboczny przeszyty został numidyjskim oszczepem, po czym spadł z konia. Kwintus widząc to zdał sobie sprawę z położenia do którego sprowadziła go jego pycha.
    -Odwrót do naszych! ODWRÓT!

    Pozycje sił Korneliusza
    Kiedy Kwintus wydał straceńczy rozkaz Korneliusz oczekiwał sygnału wykonania pierwszej części planu. Dziwił się czemu tyle to trwa, kiedy nagle usłyszał podniesiony głos jednego ze swych jeźdźców:
    -Co to za kurzawa, i dlaczego dobiegają stamtąd krzyki?
    -O nie…- wyszeptał senior i podjechał nieco do przodu. To co zobaczył zmroziło mu krew. Kwintus nie bacząc na konsekwencje ruszył wszystkimi siłami na wroga, który teraz dokonywał rzezi śmiałków. Zrozumiał też że w tej sytuacji jego plan jest już niewykonalny.
    -Centurioni, łucznicy i hastati marszem do przodu! Przyboczni za mną!
    W tym czasie peltaści mimo nawały utrzymywali szyk..

    Kartagińczycy byli zdumieni twardym oporem garstki nieprzyjaciół, lecz zachęceni postawą dowódcy, oraz ucieczką wrogiej jazdy parli naprzód mimo zmęczenia, już czując zwycięstwo. Theopropides nakazał Numidyjczykom wesprzeć piechotę a sam kontynuował pościg. Nawet teraz lewe skrzydło punickie nie wzięło udziału w bitwie ( mieli zareagować na ruch sił Korneliusza). Wtedy zdarzyła się rzecz straszna lecz niestety w takiej sytuacji spodziewana: jeździec punicki zadał cios mieczem Kwintusowi, a inny włócznią powalił jego konia. Tak zginął Kwintus Scypion niedawny zdobywca Syrakuz.

    Widząc to jeden z oddziałów peltastów załamał się i ruszył do ucieczki jednak sprowadzili na siebie zgubę gdyż straż miejska i piechota iberyjska szybko ich dopadli i śmierć straszliwą zadawali. Drugi oddział widząc to mężnie się utrzymywali licząc na szybką pomoc reszty wojsk. Bogowie okazali się łaskawi. Bowiem wtedy na Punijczyków uderzyła jazda Scypiona.

    Kartagińczycy byli zmęczeni dotychczasową walką, a teraz uderzyła na nich świeża i wypoczęta jazda przyboczna Korneliusza. Pierwsi do ucieczki rzucili się Numidyjczycy, a za ich przykładem poszło całe skrzydło. Theopropides widząc to krzykiem próbował przywrócić ład:
    -Wracać!! Słyszycie? WRACAĆ!! Niech to, szybko uderzyć znowu na jazdę Rzymian!
    Znowu doszło do starcia jeźdźców lecz tym razem wynik miał być inny.

    Tym razem zmęczeni żołnierze Theopropidesa nie wytrzymali i rzucili się do ucieczki a ich dowódca poległ.
    Tymczasem lewe skrzydło było ostrzeliwane przez łuczników rzymskich a tuż za nimi podążali hastati. Lecz widząc upadek prawego skrzydła i śmierć Theopropidesa postanowili wycofać się z pola walki. Korneliusz który odnalazł ciało syna, pełen wściekłości i żalu nakazał pościg, do którego sam się przyłączył.

    Doszło do rzezi w której uczestniczyli nawet zmęczeni peltaści:





    Z lewego skrzydła nie przeżył nikt. Tak skończyła się bitwa w Lesie Etneńskim. Straty rzymskie liczyły 166 ludzi z 981, natomiast straty punickie liczyły 1115 z 1177 ludzi! Armia Theopropidesa została rozbita, a droga na Lilybaeum stała otworem.
    Po bitwie
    Owo starcie oznaczało nowy rozdział w historii wyspy- rzymski rozdział. Niedobitki Kartagińczyków rozlazły się po okolicy pozbawiając się oporządzenia i ukrywając przed Scypionem. Korneliusz mimo śmierci syna trzymał się znakomicie- rozumiał iż w takim momencie liczy się jego przykład, a także musiałby być gotowy aby zerwać owoce swego sukcesu. Zależało mu na błyskawicznym dotarciu do miasta zanim echo zwycięstwa dotrze do Theagesa który próbowałby zaradzić klęsce, bowiem Korneliusz obawiał się jedynie wsparcia Lilybaeum od strony morza. Inny problem: śmierć Kwintusa pozbawiła seniora nie tylko syna lecz i zastępcę na stanowisku dowódcy. Po długim namyśle zawezwał do siebie Aulusa i jemu powierzył owo stanowisko, zważywszy iż Aulus był bardzo lubiany przez żołnierzy, zdarzało się nawet iż pijał z nimi. Wojsko szybko ruszyło w drogę.
    Podczas marszu do seniora dotarł posłaniec ze skargą kupców kampańskich:

    ,,My kupcy Kampanii błagamy naszego wielkiego dobroczyńcę, seniora rodu Scipio
    Szlachetnego Korneliusza o werdykt w następującej sprawie: Syn twój Julian mimo iż na swego następcę go obrałeś, bardziej urokom władzy się oddaje aniżeli zarządzaniem prowincją. Próśb naszych nie słucha, a za skargi odgraża się. Nie rozumiejąc handlu podejmuje decyzje które hamują rozwój miasta. Tym listem panie błagamy cię o obronę i pomoc, gdyż niedługo nie będzie kupca w kampanii, który zdołałby wpłacić jakiejkolwiek sumy na choćby właśnie trwającą wojnę.’’


    Tego było Korneliuszowi za wiele. Pozbawił Juliana prawa dziedziczenia tytułu seniora po nim, a nadał je Gajuszowi który nie raz już udowodnił swą wartość. Jak można się domyślić wiadomość ta spadła na Juliana i Antistię jak grom z jasnego nieba, zaś Gajusz był ponoć zdumiony tą wieścią. Szybko jednak się otrząsnął i zrozumiał iż to właśnie jego wybrali bogowie na człowieka który wpłynie nie tylko na ród, ale też Rzym….
    Armia Korneliusza szybko dotarła pod Lylibaeum i rozpoczęła oblężenie. Theages był całkowicie zaskoczony i przerażony aby cokolwiek postanowić. Oczekiwał biernie na jakakolwiek pomoc z zewnątrz, nie zdając sobie sprawy że Aulus z pomocą oddziałów miejskich zniszczył ostatnie grupki wojsk punickich na Sycylii po czy powrócił do armii oblegającej miasto.Po kilku tygodniach pod bramę podjechał jeden z przybocznych Korneliusza i po czym zakrzyknął do mieszkańców ( z braku żołnierzy to mieszkańcy zajmowali się ochrona murów):
    -Wezwijcie swego eparchę. Mam dla niego wiadomość od dowódcy legionu sycylijskiego!
    Mieszkańcy przez chwilę nie robili nic. Nie wiedzieli jak zareagować, w końcu jeden z nich postanowił wezwać Theagesa, który przybył po niecałym kwadransie
    - Jam jest Theages, syn Hannona, eparcha Sycylii w imieniu Króla Kartaginy Hazdrubala. Z czym przybywasz?
    -Mój pan Korneliusz Scypion żąda twej natychmiastowej kapitulacji i oddania miasta w jego ręce, w przeciwnym razie, zajmiemy miasto siłą, a jego mieszkańcy, jak i samo miasto zostaną wydani na łup naszej armii.
    Theages poczuł chłód w żołądku. Wiedział iż nie ma szans przeciwstawienia się takiej sile tylko swymi przybocznymi i słoniami które w mieście stawały się praktycznie bezużyteczne. Mimo to nie mógł ulec temu żądaniu które przyniosło by mu hańbę. Po cichu liczył na wsparcie z Afryki. Postanowił stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami swego wyboru.
    - Nigdy się nie poddam, słyszysz! Powiedz swemu panu iż oddaję miasto w opiekę bogini Tanit, która nie puści płazem takich gróźb! A teraz WYNOŚ SIĘ !!
    - A zatem żołnierzy naszych czeka zabawa- odpowiedział posłaniec, i odjechał w swoim kierunku.
    Po kilku dniach doszło do ataku który po jakże krótkim starciu zakończył się śmiercią Theagesa, oraz poddaniem się jeźdźców słoni. Słonie Korneliusz kazał wysłać jako trofeum wojenne senatowi, . Spełniły się również słowa posłańca i jeszcze tego samego dnia wojsko mordowało, paliło i grabiło Lilybaeum.
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 28-10-2015 o 21:12
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  12. #8
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Działania na Sycylii zakończyły się zdecydowanym sukcesem rodu Scypionów. Osiągnięto cel jakim było opanowanie całej wyspy, a nawet udało się zdobyć Sardynię i Korsykę. Jednocześnie na tej kampanii wyrosła popularność Aulusa Scypiona wśród wojska i mieszkańców. Podczas potyczek z resztkami wojsk kartagińskich zasłynął powiedzeniem:
    ,, To nieuprzejme zabijać nieznajomego. Wiec: to są wasi wrogowie!’’
    Jednak kampania ta nie była decydująca dla tej wojny. Fakt Kartagina utraciła prowincje na Sycylii, oraz obiecujący szlak handlowy, lecz działania Hazdrubala sprawiły ze państwo było samowystarczalne z dochodów prowincji afrykańskich. Okazało się także że mimo opozycji, władca spokojnie utrzyma władzę a nawet zdołał przeforsować swoje zdanie Radzie Kartaginy. Armia, a w szczególności flota pozostawały silne, i gotowe dalej podjąć walkę z wrogiem. Korneliusz zdawał sobie sprawę że jego sukces ma wymiar lokalny, oraz że w takiej sytuacji Hazdrubal postanowi przejąć inicjatywę. Scypionowie nie posiadali w tym momencie silnej floty gdyż wzrosło natężenie ataków piratów w tej części basenu Morza Śródziemnego. Również armia była zbyt słaba aby można było myśleć o przeniesieniu działań wojennych z Sycylii do Afryki. Nie można było liczyć na Senat, który tłumaczył się brakiem środków, które szły przede wszystkim do Juliuszy toczących walki z Galami na północy. Nawet Brutusi mieli problem w postaci rebelii pod Crotoną. Oznaczało to że Korneliusz nie może liczyć na żadną pomoc w tej wojnie.

    Caralis, Sardinia
    Gajusz nie mógł zasnąć. Miewał wiele bezsennych nocy, lecz wtedy zajmował się pracą związana z rozwojem Caralis, lub studiowaniem listów z całej Italii, dotyczących polityki, gospodarki lub raportów z toczonych wojen. Ale tego wieczoru nie mógł się nawet zmusić do pracy. Nie dawała mu spokoju świadomość że to on, a nie Julian będzie kolejnym seniorem rodu. Owszem cieszyła go ta wieść, lecz z drugiej strony, spodziewał się że niełatwo będzie sprostać temu wyzwaniu. ,,Co teraz zrobić abym nie stracił zaufania ojca?’’-Myślał-,, Jak utrzymać taką pozycję przebywając na małej Sardinii?’’
    Z zamyślenia wyciągnął go odgłos kroków. Odwrócił się i u wejścia zobaczył swą żonę Helenę, która szybko podeszła i wtuliła się w niego.
    - Co się z tobą dzieje kochany?- zapytała troskliwie- Zwykle kiedy mężczyzna posiada młodą żonę, wprost nie może mieć innych planów na noc.
    -Myślę cały czas o wyborze ojca- Odpowiedział. Nie widział sensu ukrywać czegokolwiek przed nią. Choć dzieliło ich 20 lat życia, byli sobie bardzo bliscy, żeby nie rzec przeznaczeni. Helena wyróżniała się urodą i inteligencją a także zamiłowaniem do greckiej kultury. W dodatku świetnie rozumiała zawiłości polityki. Gajusz nie mógł wymarzyć sobie lepszej drugiej połowy.- Julian łatwo stracił względy ojca, i choć wiem że w moim przypadku jest taka sytuacja wątpliwa, to chce mieć jednak pewność że je zachowam. Tylko nie wiem jeszcze jak umocnić swoją pozycję.
    - Cóż.. może wiem jak możesz poradzić sobie z tym problemem- odpowiedziała z kuszącym uśmiechem- Mój ojciec jak wiesz, bogaty kupiec często narzekał na Greków z Massili, mawiał iż senat powinien zainteresować się pomysłem wyprawy wojennej, co usunęło mu konkurencję.
    - Sugerujesz wyprawę na Massilę……- Gajusz przez chwilę w ciszy rozważał pomysł żony- Tak.. to genialne, i w dodatku senatorowie będą zachwyceni gdyż biorąc pod uwagę mordęgę Juliuszy na północy to znacznie wspomogłoby ich kampanię. A nasz ród zyska prowincję z bardzo znaczącymi szlakami handlowymi, a ja- sławę i wpływy.
    -Widzisz, problem rozwiązany, a teraz moja zapłata..- po tych słowach pocałowała swego męża namiętnie , z odwzajemnieniem. Dla obojga nastała upojna noc.

    Gajusz natychmiast rozpoczął przygotowania do wyprawy. Powiadomił o swych planach seniora który patrzył na plany syna z sceptycyzmem, lecz zyski przewyższały potencjalne koszta wyprawy. Jednak warunkiem było aby Gajusz oddał wyspę pod opiekę Julianowi oraz jego synowi, Lucjuszowi. Zapewne była to forma kary której początkowo przyszły senior był przeciwny ( zresztą Julian też nie pałał radością do tego pomysłu). Lecz wola seniora była jasna i niepodważalna. Gajusz poradził żonie aby po narodzinach dziecka, wyjechała do Syrakuz gdyż tam zamierza wrócić po zakończeniu wyprawy. Okazało się że bogowie sprzyjają Scypionom, bowiem w lecie 263 roku przez Italię rozeszły się wieści o sojuszu plemion galijskich z Kartaginą. Dzięki temu Gajusz utwierdził senat w przekonaniu o konieczności uprzedzenia ataku barbarzyńców od morza. Postanowił też wesprzeć się oddziałami najemników z rejonu Cisalpińskiego, oraz dwoma oddziałami hastatów z Sardynii. W Caralis, garnizon wzmocnił najemnymi peltastami i hoplitami. W końcu jesienią 262 r. p.n.e wyprawa ruszyła. Okręt zatrzymał się jeszcze na chwilę na Korsyce, celem uzupełnienia zapasów, i wtedy Gajusza dogonił posłaniec który przekazał piorunującą wiadomość: PUNIJCZYCY POD CARALIS!

    Sardinia w 262 p.n.e

    Hazdrubal w wyniku klęski na Sycylii postawił sobie za cel odzyskanie utraconych na początku wojny wysp. W tym celu rozbudował flotę i armię, na czele której miał stanąć jego najmłodszy brat Bomilkar.

    Przygotowania te mocno nadwerężyły skarbiec królewski co w razie klęski tej wyprawy oznaczało dla państwa katastrofę, spowodowaną nałożeniem wysokich podatków, postępującą nędzą oraz chwiejną pozycją Hazdrubala. Flota punicka podzieliła się na trzy części które miały wyładować oddziały w pobliżu miasta. Najliczniejszą grupą wojsk była armia Bomilkara licząca 800 ludzi jednak to pomniejsze oddziały wyładowały na wyspie pierwsze ( które wobec braku rozkazów nie zrobiły nic), podczas gdy okręt Bomilkara dobił do brzegu dopiero wtedy gdy owe dwie grupy już nie istniały. Młody książę nie miał zielonego pojęcia o dowodzeniu wojskiem(Podobno swe dowództwo zawdzięczał temu iż był względem Hazdrubala otwarcie nieposłuszny. Dla przeciwników króla młodzieniec był alternatywą dla nieudolnych rządów, wobec tego Hazdrubal nie mogąc go zgładzić postanowił oddalić od stolicy).
    Początkowo Gajusz nosił się z zamiarem zrezygnowania z wyprawy i powrotu do zagrożonego Caralis. Jednak postanowił wysłać 2 posłańców. Jednego do miasta aby przekazał jego rozkazy wobec możliwego oblężenia oraz żeby odnalazł Juliana który już powinien przypłynąć i o wszystkim go poinformować. Drugiego posłał do niewielkiego garnizonu rodu Juliuszy na wyspie z prośbą o wsparcie. Dzięki wspomnianemu braku działań wroga, posłańcy wykonali swe zadania. Garnizon kapitana Opiusza pod barwą Juliuszy uznał iż z braku rozkazów swego głównodowodzącego Wibiusza Juliusza nie mogą zrobić nic (Nieznane są motywy tej decyzji).Natomiast Julian mimo zmożenia chorobą morską posłał w kierunku miasta jedynie jazdę swego syna Lucjusza. Kiedy pierwsza grupka wroga ujrzała nadjeżdżających Rzymian wpadła w popłoch i uciekła do drugiej grupy po drugiej stronie miasta. Kiedy Julian poczuł się nieco lepiej połączył się z synem i garnizonem miejskim unicestwiając siły Punijczyków.

    Bitwa pod Caralis 8 czerwca 261 roku p.n.e
    Zaledwie Bomilkar zszedł na ląd doszły go wieści od niedobitków o nadchodzącej armii rzymskiej pod dowództwem Juliana Scypiona oraz jego syna Lucjusza. Wobec takiego obrotu sytuacji część przybocznych proponowała młodemu dowódcy uznać klęskę wyprawy i ratować armię wracając do Afryki. Druga część uważała iż zwycięstwo nadal jest możliwe. Młody wódz uznał iż nie powinien wracać z niczym.
    Natomiast Julianowi nie spieszno było do starcia gdyż świętował ożenek swego najstarszego syna, Flawiusza. Z tego powodu do starcia doszło późnym popołudniem.

    Obie armie pewnie parły naprzeciw siebie. Bój rozpoczęły po obu stronach peltaści.

    W pewnym momencie Bomilkar wydał swej armii rozkaz odwrotu..

    Julian nie krył zadowolenia.
    - Głupi młokos-Powiedział pod adresem Bomilkara- Niech Lucjusz uderzy na harcowników na ich prawym skrzydle.-Rozkazał łącznikowi.
    Lucjusz natychmiast wykonał rozkaz rozbijając wroga lecz wtedy, Kartagińczycy nagle uderzyli cała siłą prosto w centrum rzymskie. Na szczęście Scypion ustawił w centrum najemnych hoplitów, dzięki czemu nie doszło do tragedii.

    Hoplici dzielnie odpierali wroga i zmusili piechotę iberyjska do odwrotu, lecz zaraz potem od tyłu uderzyła jazda numidyjska. Było to wina Juliana który w porę nie zareagował na ruch nieprzyjaciela (sam w tym czasie znajdował się na lewym skrzydle przygotowując się do uderzenia na flankę punicką). Natychmiast rozkazał oddziałom straży miejskiej wesprzeć hoplitów którzy mimo strat zdołali odwrócić się w stronę jeźdźców i utrzymać pozycję.
    W tym czasie jazda Bomilkara rozbiła najemnych peltastów i zagroziła tyłom hoplitów i hastatów którzy w tym czasie przyjęli uderzenie pozostałych oddziałów piechoty iberyjskiej.

    - Dalej!! Ku zwycięstwu!!-Zagrzewał swych żołnierzy Punijczyk. Spowodowało to iż piechota iberyjska z większą mocą napierała na hastatów.
    -Niech to..-Mruknął Julian.-Lucjuszu natychmiast wesprzyj nasze prawe skrzydło!
    -Tak jest ojcze!
    -Jazda za mną na Numidyjczyków!
    Lucjusz uderzył na tyły wojsk napierających na hastatów lecz wtedy na niego uderzył Bomilkar. Młody Scypion znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie! Na szczęście Julian szybko rozbił Numidyjczyków a straż miejska ruszyła wesprzeć hastatów, natomiast hoplici starli się z powracającą do boju piechotą wroga.

    Końcowy etap bitwy. Strzałki ukazują kierunek uderzenia Juliana.

    Lucjusz utrzymywał się ostatkiem sił, tracąc ponad połowę przybocznych. Wtedy na tyły jazdy wroga uderzył Julian. W wyniku impetu uderzenia Bomilkar poległ a jego żołnierze wpadli w popłoch, co oczywiście zakończyło się rzezią, podczas której zginęło bardzo wielu Kartagińczyków.

    Bitwa dobiegła końca. Jednak straty Rzymian wynosiły 1/3 ( 309 z 913 ludzi), podczas gdy z armii Bomilkara (797) uszło z życiem jedynie 48 ludzi. Można śmiało stwierdzić że przez lekceważący stosunek Juliana do przeciwnika, wynik niemal okazałby się korzystny dla Kartaginy, ale też dzięki szybkiej reakcji rzymskiego wodza, klęski unikniono.
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 05-01-2016 o 11:28
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  13. #9
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Wyprawa Gajusza i układy kampańskie.
    Bitwa pod Caralis była decydującym starciem tej wojny. W prowincjach afrykańskich a w szczególności w samej Carthago doszło do zamieszek z powodu wysokich podatków narzuconych przez króla, a które okazywały się bezwartościowe wobec rozwoju wypadków. Rada Kartaginy była wręcz wściekła i teraz już żądano od władcy pokoju. Kolejne wiadomości o odepchnięciu od Sardinii okrętów kartagińskich przez połączone wysiłki Juliuszy (którzy dopiero teraz wysłuchali prośby Gajusza)i Scypionów tylko pogarszały sytuację. Na domiar złego przeciwko Kartaginie wystąpili Iberowie a to oznaczało kolejną, tym razem przewlekłą wojnę.
    Inaczej sprawy miały się u Scypionów. Julian traktował ją jako wstęp do odbudowania swej pozycji, zaś Gajusz mógł bez przeszkód kontynuować swą wyprawę. Jedynie Korneliusz był zaniepokojony punicką próbą przeniesienia konfliktu w inny punkt. Sama bitwa nie wywołała jednak żadnych większych emocji w Rzymie gdyż w tym samym czasie Juliusze przełamali impas na północy, a legiony dowodzone przez Brutusów ponosiły klęski pod Thermum.

    Po otrzymaniu wieści z Sardynii, Gajusz postanowił kontynuować podróż. Pod koniec czerwca wylądował na wybrzeżu Galii Cisalpińskiej, lecz niestety okręty rzymskie starły się z silną flotą piracką, i zmuszone były odpłynąć, pozostawiając zdawałoby się Gajusza i jego nieliczny oddział na pastwę losu. Scypion postanowił przyjąć wyzwanie losu.
    Wróćmy na chwilę na Sycylię gdyż pod koniec 261 roku p.n.e doszło do erupcji Etny

    Tragedia dotknęła jedynie kilku greckich wiosek oraz miasto Naksos. Aulus Scypion ogłosił iż w ten sposób bogowie ukarali zdradzieckie miasto które niegdyś ośmieliło się działać na szkodę Rzymu. Pod koniec tego roku doszło jeszcze do dwóch wydarzeń: Zmarła żona Korneliusza,Metella. Korneliusz przez to zgorzkniał i rzucił w objęcia pijaństwa. Drugim wydarzeniem były narodziny Marcii- córki Gajusza i Heleny. Sama Helena tuż po porodzie otrzymała wieści o sytuacji męża lecz miast martwić się stwierdziła:
    -To wszystko? Piraci mieliby powstrzymać mego męża? O nie! Nasza córka jest znakiem bogów. Gajusz wróci…
    Faktycznie, Scypion nie wpadł w panikę, ponieważ po za dwoma oddziałami hastatów, miał z sobą tajną broń: pieniądze. Dzięki temu zdołał opłacić miejscowych najemników. Na czele wzmocnionych sił ruszył w kierunku miasta. Co prawda Galowie mieli tam liczny garnizon,lecz Fortuna ponownie uśmiechnęła się do naszego bohatera. Nieopodal doszło do buntu, który Galowie stłumili, jednak owe siły wysłano na północ aby wesprzeć siły z trudem odpierające ataki Juliuszy którzy odbili już Mediolanium. Z początkiem nowego roku Gajusz począł oblegać Masilię. Wodzowie galijscy byli zaskoczeni atakiem, więc wysłali do Capui posłańca który miał prosić Scypionów o pokój, jednak rezydujący w mieście Flawiusz Scypion wymówił się brakiem jakichkolwiek wieści o ataku na Massilę, a także oświadczył iż nie posiada pełnomocnictw do zawarcia pokoju.
    Tymczasem w Messanie wybuchła zaraza spowodowana zbyt dużym przyrostem ludności przy powolnym rozwoju. Rządca Aulus Scypion rozkazał odciąć region od innych, aby nie dopuścić do rozwoju zarazy na całą wyspę. Nikt nie mógł opuścić miasta do czasu aż sytuacja się uspokoi. Sam Aulus jednak schronił się w swej podmiejskiej wilii.
    29 Grudnia 260 roku p.n.e
    Gajusz obserwował przygotowania do szturmu na miasto. W tym czasie na rynku miejskim, Vindeks i jego przyboczni szykowali się do walki. Tylko oni pozostali w mieście, a Gal nie zamierzał pozwolić sobie na hańbę jaką byłaby kapitulacja przed wrogiem. Postanowił mężnie polec w walce z wrogiem.
    Jego przeciwnik podziwiał miasto:
    -Popatrzcie, grecka forma pośród dzikiej ziemi, i potężnie piętrzących się gór. Naprawdę należy podziwiać ich geniusz i osiągnięcia..Mam nadzieję im dorównać w tej materii.
    -Panie, żołnierze są gotowi.-zameldował strażnik.
    -Tak, tak- machnął niecierpliwie ręką.
    Żołnierze ruszyli z taranem w kierunku bramy.

    Niepokojeni dotarli do niej po czym, po krótkim wysiłku sprawnie się otworzyła. Hastati szybko zabezpieczyli wyłom, aby ich dowódca niepokojony mógł triumfalnie ją przekroczyć.

    Po owym przedstawieniu, nakazał otoczenie rynku na którym znajdował się Vindeks, specjalnie wysyłając pierwszych barbarzyńskich najemników, licząc na sprowokowanie wroga do ataku.
    Gal postąpił tak jak Scypion przewidział. Włócznicy przytrzymali jazdę wroga, a sam dowódca uderzył swym oddziałem przybocznych. Rozgorzała walka, którą po krótkim czasie wygrał Gajusz. Ciekawostką jest to iż starcie toczyło się przed świątynią Ateny, której po bitwie, syn Korneliusza podziękował za odniesione zwycięstwo. Ukazał tym samym mieszkańcom miasta, iż stał się ich panem z woli ich bogini. Okazał też łaskę mieszkańcom, włączając Massilę pod władzę Rzymu bez grabieży, gwałtów i podpaleń.
    Po tym sukcesie, wydawało się iż lepiej być nie może. Scypionowie znacznie rozszerzyli swe wpływy oraz stan posiadania. Galowie wysłali posłańca prosząc o rozejm i godząc się tym samym z utratą Massili. Z propozycją handlu przybyli Germanowie. Rozwijały się handel, sztuka i kultura czego symbolem były bogate teraz Syrakuzy. W samym rodzie też doszło do wyrazów łaski bogów. Kryspina, żona Kwintusa Scypiona, wydała swą córkę za mąż za Azyniusza Wolsyniusza, wskazanego jej przez Gajusza. Młodzieniec zapowiadał się na świetnego rządcę, a tacy byli przyszłemu seniorowi rodu potrzebni. Sama Kryspina była zadowolona z kandydata. Niedługo potem do Gajusza przybył posłaniec Senatu który przedstawił mu taką o to wiadomość:

    Lecz prawdziwy tryumf miał dopiero nadejść. Przez kolejne dwa lata panował pokój spowodowany zanikiem walk między Rzymem a Kartaginą. Spowodowane było to sytuacją Hazdrubala, który po klęsce Bomilkara, musiał ścierać się z rosnącą w silę opozycją, jak i zagrożeniem ze strony Numidii i Iberów. Wobec tego trzeba było zapewnić sobie spokój od strony Rzymu. W końcu w 258 roku zdecydował się wysłać w tym celu dyplomatę- Ribaddiego Ilerdę, aby zawarł pokój starając się aby był jak najbardziej korzystny dla Kartaginy. Po kilku tygodniach Ilerda dotarł do Capui. Przedstawicielem Rzymu w rozmowach był Wolsyniusz. Od początku rozmowy były niełatwe. Mimo braku doświadczenia Azyniusz okazał się zdecydowaniem.
    -Panie, Przybywam tu z woli mego króla Hazdrubala aby wynegocjować pokój między Kartagina i Rzymem. Mój pan uznał iż dość krwi przelano po obu stronach, zatem proponuje koniec owego nieszczęścia.- Zaczął Ilerda- Mój pan pragnie zwrotu Caralis i Korsyki..
    -Niestety-przerwał rozmówcy Wolsyniusz- Jeśli twój pan chce pokoju opartego na naszym upokorzeniu, to jest głupcem. Wielu Rzymian oddało swe życie w walkach o owe ziemie, a wielu Punijczyków poległo broniąc ich na próżno. Jeśli myślisz że jesteśmy zmęczeni wojną to się mylisz. Senat rozmyśla nad kolejnym celem jakim ma być Thapsus, a wtedy przyjdzie ci się układać z nami na waszej ziemi. lecz nie musi tak być, bowiem Korneliusz Scypion jest zainteresowany pokojem oczywiście na godnych warunkach, lecz wybór należy do was.
    Punijczyk zaklął w duchu. Jeśli była to prawda to Kartaginie grozi podbój, w takiej sytuacji aby do tego nie dopuścić, rezygnacja z dotychczasowych ubytków wydawała się usprawiedliwiona. Nawet jeśli nie było to prawdą to nadrzędnym celem jego przybycia jest pokój, co oznaczało iż trzeba zrezygnować z postawy żądań.
    -Panie, jak mówiłem celem mego przybycia jest pokój, i mam nadzieję iż zdołamy to osiągnąć.- Po długich rozmowach w końcu ustalono warunki pokoju:

    Warunki owe były nadzwyczaj niespodziewane i zdecydowanie korzystne dla strony rzymskiej. Ilerda prosił w ten sposób o pokój oraz o poniechanie planów ataku na Thapsus. Wolsyniusz zgodził się gdyż warunki były wręcz dla Scypionów wymarzone. Owy pokój Senat uznał jako tymczasowe zawieszenie broni.
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

  14. Następujących 2 użytkowników podziękowało Piner za ten post:


  15. #10
    Stolnik Awatar Piner
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    838
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    313
    Otrzymał 121 podziękowań w 95 postach
    Grecka gwiazda Flawiusza
    Po pokoju kampańskim, nadeszły czasy dobrobytu. Obie strony mimo wzajemnej niechęci, nie zamierzały go łamać, bowiem każda z nich musiała stawić czoła innym problemom.
    Messana, pałac namiestnika, 2 lata później
    Lucjusz skierował swe kroki do komnaty Korneliusza. Wykonywał swe zadania jako zausznika, ale jednocześnie martwił się o przyjaciela. Korneliusz od śmierci swej żony, nie wychodził z pałacu, upijał się lub po prostu przesypiał dni. Senior zdawał się coraz bardziej uchodzić w cień, na rzecz swych synów którzy rezolutnie, rzucili się w wir wydarzeń. Jednak stary sługa otrzymał wieści które nawet jego pana wprawią w osłupienie. W końcu dotarł do drzwi i lekko je uchylił.
    Korneliusz spał na siedzisku, z głową opartą o ramię. Przed nim na stole leżały sterty tabliczek i pergaminów, a na posadzce walały się liczne bukłaki, oczywiście puste. ,,Trzeba będzie nakazać niewolnikom tu posprzątać.’’ pomyślał sługa potykając się. Podszedł powoli do seniora, po czym potrząsnął lekko jego ramieniem. Mimo to Korneliusz zbudził się gwałtownie, lekko kaszląc, i obolałymi oczyma szeroko rozejrzał się po pomieszczeniu, w końcu natrafiając na Lucjusza.
    -Aaa to ty…. czyli jeszcze żyję-odezwał się rozczarowany.
    -Domine, mam wieści które muszą trafić do twych uszu.
    -Mów więc-powiedział oglądając się za pełnym bukłakiem, po czym natrafiając na puste zaklął pod nosem
    - Oppiusz Brutus 4 raz podszedł pod Thermum, i 4 raz został odparty.- odparł sługa.
    Korneliusz przerwał poszukiwania, i popatrzył z niedowierzaniem na przyjaciela.
    -Znowu?
    -Tak, tym razem stracił połowę legionu, a on sam ledwo uszedł spod włóczni hoplitów.
    -Mimo iż pan Thermum, Antygon rezyduje w Sparcie i osobiście już tam nie dowodzi?- pytał zaskoczony senior. Od czasu gdy zmarł Kleomenes, kolejnym królem Sparty, a wraz z tym przywódcą Związku Poleis Greckich, został jego drugi syn Antygon, który był wielkim wodzem administratorem i politykiem. Umiejętnie rozprawił się ze swymi przeciwnikami, i skutecznie lawirował miedzy Rzymem, Macedonią, Pontem i Seleucydami. Pokonał legiony Brutusów osobiście 3 razy, po czym był zmuszony powrócić do Sparty, i okazuje się że nawet bez niego miasto jest w stanie oprzeć się dumnym Brutusom.-Jak mniemam Senat wpadł w furię?
    -Tak. Co prawda, Oppiusz zajął Ilirię, ale dalej nie posunie się na Dalmację, zważywszy ze to strefa wpływów Macedonii, a ta ma co najmniej 2 silne armie na pograniczu Epiru. Po za tym Senat nie chce wojny z Macedonią.
    -Ale chcą wyników..-powiedział senior bardziej do siebie niż do Lucjusza-Może chcą wezwać mnie, skoro mamy pokój z Kartaginą?
    -Niewykluczone- odpowiedział przyjaciel- Ostatnio nadali ci tytuł Prawdziwego Rzymianina, może sądzą iż zgłosisz się na ochotnika.
    -Więc ich nie zawiodę.
    -Naprawdę wyruszysz do Hellady?- Lucjusz nie krył zdumienia.
    -Oczywiście że nie-zapewnił sługę-Nawet pomijając mój obecny stan jestem za stary, aby przetrwać podróż a co dopiero prowadzić wojnę.
    -Wiec wyślesz swych synów…
    -Również i tego nie uczynię-Widząc dalej zdumienie, kontynuował- Gajusz umacnia swe wpływy w Galii, Julian przejął dowództwo nad legionem sycylijskim i zapewnia obronę naszych ziem, przed atakiem Punijczyków, od których powątpiewam, aby dalej przestrzegali hańbiącego ich pokoju, pomaga mu syn, Lucjusz. Aulus, natomiast jest bardziej rządcą niż wojownikiem, i bardziej potrzebuję go tutaj. Ale jest Flawiusz w Capui.
    -Najstarszy syn Juliana.
    -Tak. Marnuje się pod kuratelą Antistii, a słyszałem że nie obce mu są sztuki wojenne. W dodatku często kłóci się z matką, która próbuje nastawić go przeciw Gajuszowi, podczas gdy skrycie go podziwia i obrał go sobie na wzór. Ma wiele talentów, choć doniesiono mi o jego groźnym obyciu.

    -Mam wysłać list?- zapytał się Lucjusz.
    -Tak, lecz nie jeden a cztery. Pierwszy do Senatu, w którym przedstawię swą propozycję wsparcia Brutusów w ich kampanii, drugi do samego Flawiusza w którym mianuję go dowódcą owych sił oraz ze szczególnymi instrukcjami, Juliana którego powiadomię o mojej decyzji względem jego syna, a czwarty do Gajusza którego jak zwykle powiadomię o swych decyzjach i zdarzeniach. Aha i jeszcze jedno-dodał widząc jak Lucjusz wychodzi spełnić jego polecenia-Przynieś mi bu.. 4 bukłaki wina.
    Jak nie trudno zgadnąć, Senat wyraził wielkie zainteresowanie propozycja Korneliusza. Mniej zachwycili się Brutusi, którzy traktowali Helladę jako swoją strefę wpływów. Niestety ostatnie klęski, oraz wieści o opanowaniu Dalmacji przez Macedonię, sprawiły iż nie mogli odmówić Senatowi, który nie wierzył w ich zapewnienia o ,,drobnych kłopotach’’.
    Szybko szły przygotowania do wyprawy. Flawiusz osobiście ich doglądał. W szczególnych instrukcjach od swego dziadka, młody wódz dowiedział się iż po odbiciu od brzegu, skierować się na Messanę skąd otrzyma oddział ekwitów a potem uderzyć na Kretę, która nie była członkiem Związku. Oznaczało to łatwy łup, i działało głównie na korzyść Scypionów, choć mogłoby w niewielkim stopniu wpłynąć na morale wojsk Oppiusza. Mimo iż cel nie był ambitny, Flawiusz niecierpliwie oczekiwał wyjazdu. Otworzyły się przed nim nowe możliwości a porzucał codzienne narzekania matki i jej leniwy tryb życia. W końcu nadszedł ten dzień a wraz z nim nowy rozdział rodu…

    W tym samym czasie osiągnął pełnoletniość, syn Kwintusa Scypiona- Publiusz. Młodzieniec ów wykazywał zainteresowanie ekonomią i administracją, wobec czego Korneliusz oddał mu pod zarząd Lylibaeum.

    Massila, 3 tygodnie później
    Gajusz pochylał się nad planem miasta. Jak zwykle opracowywał nowe rozwiązania, dla swych poddanych, a ci odwzajemniali mu się miłością i przywiązaniem. Radował go taki stan rzeczy, czuł się niemal jak król, lub nawet bardziej jak rolnik zadowolony z plonów. Od czasu zajęcia miasta, dbał o nie najlepiej jak mógł. Szanował greckich autochtonów, przyjmował rzymskich kolonizatorów z Italii, rozwijał handel, rolnictwo, budował drogi. Tłumił zdecydowanie wystąpienia barbarzyńskich wodzów. Starał się być jak najlepszym rządcą.
    Kiedy zajmował się projektem budowy stajni, do drzwi jego komnaty ktoś zapukał.
    -Wejść-rzekł dalej rozwodząc się nad pomysłem.
    Do komnaty wszedł jeden z jego przybocznych. Pozdrowił wodza po czym oznajmił:
    -Domine, przybył wysłannik Brytów, prosi o posłuchanie.
    -Niech zaczeka na dziedzińcu, zaraz tam wyjdę-rzucił szybko.
    -Tak jest- odpowiedział strażnik i wyszedł.
    Gajusz niedługo później wyszedł przyjąć gościa. Wysłannik w otoczeniu straży Scypiona, zachowywał się spokojnie, średniego wzrostu, z rozczochranymi rudymi włosami i sumiastymi wąsami, zauważywszy gospodarza skłonił się z szacunkiem.
    -Witaj w Massili- Powitał gościa Gajusz- Przepraszam za to iż musiałeś czekać lecz niestety dość mam pracy, ale przejdźmy do rzeczy. Kim jesteś i z czym przychodzisz?
    - Cześć tobie i bliskim panie- odrzekł wysłannik- Zwą mnie Lannidult panie. Jestem posłańcem rady wodzów z Lugdunum, z następującą propozycją:

    -Dużo słyszałem o wojnie na północy-Odrzekł Scypion- i o bitności twego ludu i wodzów. W akcencie przyjaźni przyjmuję twoją ofertę. Oby służyła ona obu naszym ludziom.
    Messana, rok później
    Lucjusz kierował się do sypialni Korneliusza, zaniepokoiło go iż nie zszedł na śniadanie, a wiedział o tym iż kucharz przygotuje jego ulubioną potrawę. Zaniepokojony postanowił sprawdzić czy jego panu i przyjacielowi nic się nie stało. Kiedy doszedł do komnaty zapukał w drzwi, lecz nie usłyszał odpowiedzi.
    -Korneliuszu?- rzekł, otwierając drzwi.
    Senior rodu dalej leżał w łóżku, sprawiając wrażenie śpiącego, lecz coś Lucjusza zaniepokoiło. Podszedł do łoża i potrząsnął ramieniem przyjaciela, lecz nie było żadnej reakcji. Sprawdził puls, a zrozumienie zmroziło jego ciało.
    -Bogowie..- wyrzekł z trudem.
    Tak nastąpił kres Korneliusza Scypiona, seniora rodu Scypionów. Zakończył życie w łożu, w wieku temu przystającym. Zaczyna się nowy rozdział…..
    Ostatnio edytowane przez Piner ; 07-01-2016 o 13:45
    Nie Talleyrand,napatrz się pan,nasłuchaj i nawąchaj aż do mdłości.Żeby pertraktować o pokoju,trzeba znać jego cenę.- Napoleon ( film z 2002 roku)

    - Czy to wystarczy?
    - Nie. Ale widok jest wspaniały
    .- (Napoleon 2002) Napoleon obserwujący początek wielkiej szarzy pod Eylau.

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •