Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4

Wątek: Wielka Biblioteka w Chersonesos - cymmeryjskie zbiory

  1. #1
    mózgozdrapka Awatar Zachar
    Dołączył
    Aug 2009
    Postów
    2 007
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    138
    Otrzymał 233 podziękowań w 125 postach

    Wielka Biblioteka w Chersonesos - cymmeryjskie zbiory

    https://www.youtube.com/watch?v=LKDMj4NpAlI

    romanshelf.jpg Rozpoczęto budowę Wielkiej biblioteki w Chersonesos. Król Rahcaz nakazał kartografom sporządzać mapy, emisariuszom wyruszającym w drogę sporządzać opisy zwyczajów innych ludów. Już niebawem Ellebazi poszerzać będzie swój osobisty bestiariusz a kronikarze przedstawiać będą historię widzianą oczami Kimmeryjczyków.

    Prace będą prowadzone systematycznie a leniwym urzędnikom niedopełniającym swoich obowiązków grozić będą surowe kary..
    e70e76cc904b6501c80461aedea954ac.jpg OPIS KRAIN , KRÓLESTW , LUDÓW POZNANYCH P-8-000525a.jpg

    Na zachód od miasta Olbia leżą ziemie króla Decebala, władcy Daków i Traków. Uważają się za cywilizowanych. Posiadają bogate złoża srebra więc nie znając lokalizacji ich kopalń lepiej z tymi dzikusami handlować niż walczyć. Umowa podpisana przynosi nam wielkie korzyści. Pozbywamy się nadmiaru żywności której sami nie bylibyśmy w stanie skonsumować a w zamian dostajemy cenny kruszec. Król Decebal zdaje się rozsądnym władcą. Możliwe , że z biegiem czasu zmienimy o nim zdanie.


    Na wschód od Tanais ciągną się ziemie królestwa Kolchidy.
    To potężne i bogate królestwo posiadające największe złoża złota w znanym nam świecie. Mają prężną armię i pewnego i chełpliwego Króla. Mieni się on "obrońcą" naszych greków więc zaleca się rozwagę dyplomatom udającym się w tamte strony. Podpisana umowa na sprzedaż naszego zboża wydaje się kruchym filarem pokoju. Złoty lew udaje, że śpi. Trzeba go wciąż karmić i dbać by nie wyczuł smaku zgniłego mięsa...


    Płynąc na południe trafimy do Królestwa Pontu, włości kuzyna małżonki Rahcaz'a. Król Grimnir Goldyjski niewielkiego jest wzrostu, niczym mityczny Krasnolud kuje swoją posiadłość w górach pontyjskich. Nikt nie wie ile pięter w dół sięgają komnaty tej ekstrawaganckiej budowli. Możliwe, że sięgają samego Tartaru. Zapewne tak się czują więźniowie w najniższych lochach przygniecieni ogromnymi szczytami, świadomi że nigdy ich policzków nie ogrzeje słoneczne światło.
    Co najbardziej rzuca się w oczy przechadzając przez bogato zdobione sale to wszechobecne spiskowanie. Już małżonka naszego króla dała się poznać z tej strony. Widocznie jest to cecha wszystkich Pontyjczyków. Spiskują wszyscy, Kucharze szepczą do ucha dostawcom by dostarczali Panom najtańsze składniki, nałożnice planują mordy na swych konkubentach podczas snu, synowie spiskują przeciw ojcom swoim, spiesząc na szczyt rodzinnej hierarchii. Dlatego przybywając do kraju króla Gromnira trzeba wyposażyć się we wszelkie antidotum znanych trucizn, nie rozmawiać o polityce, nie rozglądać za uciechami. Im krócej będziecie przebywać w tym co prawda pięknym kraju tym większe wasze szanse na przeżycie.
    Martwi nas za to tajne sprawne działanie dyplomacji królestwa pontyjskiego, królestwa cieni i fałszywego uśmiechu.
    Czy ich nadzwyczajnie skuteczna armia nie szykuje się czasem pomścić zniewagi na królowej Helenie Dziewiczej? Saion i Mivopiea są policzkiem wymierzonym pontyjskiej rodzinie królewskiej.

    Każdy zagraniczny podróżny, który trafi do komnat tej biblioteki zostanie pozbawiony oczu i języka.Innym rozwiązaniem dla takich zbłąkanych ciekawskich lub szpiegów jest służba jako eunuch w bibliotece.Treści te są zastrzeżone dla Kimmeryjczyków i nie są to oficjalne informacje, które król Rahcaz miałby do powiedzenia innym władcom. Jeżeli jednak ktoś wykradnie stąd jakieś pisma, Królestwo Bosporańskie oficjalnie zaprzeczy istnieniu Biblioteki.
    Ostatnio edytowane przez Zachar ; 16-03-2017 o 05:15

  2. Następujących 2 użytkowników podziękowało Zachar za ten post:


  3. #2
    mózgozdrapka Awatar Zachar
    Dołączył
    Aug 2009
    Postów
    2 007
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    138
    Otrzymał 233 podziękowań w 125 postach
    Kronika panowania Króla RahcaZ'a Echnidy nieobliczalnego

    Rok 321 przed nastaniem nowego odliczania, 321 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    -Narodziły się bliźniaki z dynastii Echnidzkiej, Pochodzenie spadkobierców króla budzi spore kontrowersje. Helena pontyjska przez rok nie była widziana i podejrzewano nawet, że jej małżonek ukrywa jej śmierć. Władca świętował przyjście rodzeństwa na świat zamknięty w swojej komnacie. W oknach jego sali nie było widać zapalonych żadnych pochodni.. nie dobiegała z nich radosna muzyka ani pokrzykiwania towarzyszy broni klepiących świeżego ojca po szerokich plecach. Siedział na swoim tronie wpatrując się w równie czarne jak jego źrenice.
    -Wiosną rozpoczęto przygotowania do wielkiej wyprawy emisariuszy do wszelkich znanych zakątków poznanego świata, Nakazano im poznanie zwyczajów, technik wojennych , zawarcie traktatów handowych. Skarbiec bosporański dźwignął niebotyczne inwestycje.
    -Nawiązano a trafniej powiedzieć odnowiono relacje handlowe z królestwami daków i traków oraz pysznym złotym lwem z Kolchidy. Nie ma tu wzajemnego zaufania ani a jedynie zamaskowane groźby i niepewna prognoza na przyszłe lata.

    Rok 320 przed nastaniem nowego odliczania, 320 za którym nie sięga wzrok Ellebazi



    - Wielka flotylla kimeryjskich urzędników odwiedziła niezliczone porty, część tonęła zatapiana przez sztormy, w okolicach pirackiego gniazda Adriajów podobno pojawił się nawet Kraken i wiele podróżnych omijała te akweny. Z relacji powracających dostojników wydaje się iż nasza ziemia jest oazą spokoju. Ostoją której nie sięgają wojny czy zaraza.
    - Na wschodzie wybuchła wielka wojna. Złoty Lew oraz Krasnolud Grimnir ruszyli wspólnie na Ormian..Jednoczesny atak nie wydaje się przypadkiem i król Pszemkosjan ( taką nazwę podali nam pontyjscy wieśniacy, gdyż nie nawiązaliśmy jeszcze relacji z tym władcą i musimy się trzymać tych niepewnych źródeł), wezwał na pomoc wschodnich sąsiadów.
    Dla nas Greków nie oznacza to nic dobrego. Ze wschodu zawsze przychodziło tylko zniewolenie.
    Nie odwiedziliśmy jeszcze dworu królestwa Partów i Greków Baktryjskich i złe słowa mieszkańców imperium Seleucydów o nich nie mogą być tutaj podstawą wyrobienia sobie o nich zdania.
    Seleucydzi wydają się zewsząd otoczeni wrogami. Każdy ma zakusy na ich bogate ziemie. Ich miasta zatłoczone są przestraszonymi niepewnymi o swój los kupcami. Jednak wojska Imperium prezentują się świetnie, godne miana spadkobierców Aleksandra.
    - Jedni są jeszcze uzurpatorzy , którzy schedę po Aleksandrze uznają za swoją. W otwartym konflikcie z Seleucydami wypacykowani Ptolemejscy Panowie. Nie dość powiedzieć o nich, że są równie liczni jak my jako ambasadorzy, to jeszcze p
    odważają jakość naszego zboża. Wszędzie ich pełno. Nawet gdzie ich już nie spotkamy to nadal czujemy zapach ich pachnideł. Ich państwo toczy wojnę na dwa fronty. Od zachodu w zwarciu z Qarthadaszt.
    - To jest niebywały skandal kiedy tak bogate fenickie miasto nie posiada wystarczającego portu by pomieścić nasze statki handlowe. Widocznie państwo te drąży korupcja i dinarii zamiast trafiać na inwestycje państwowe trafia w prywatne ręce.
    - do domu powrócili też posłowie z Rzymu niosąc wieści o wspaniałomyślności konsula Hadriana Andrija. Wspaniale ugoszczeni powrócili z podpisana umową handlową wszem i wobec głosząc i miasto Rzym będzie nazywane odtąd Wiecznym miastem.
    - Podpisano również porozumienia z groźnymi celtyckimi Galatami, którzy bez ogródek potraktowali Askaniusza Partacza oraz z agresywnymi Ateńczykami, którzy zapragnęli na spółkę z pirackimi Adriajami wymazać z map królestwo Macedonii.
    - Wielkim wyczynem było dopłynięcie do bratnich Massalczyków oraz wysoko się ceniących Celto-Iberów, choć i u tych drugich czuć było woń egipskich pachnideł.
    - Opłynęliśmy słupy Heraklesa, śmiało brnąć na północ. nawiązaliśmy wymianę z Galami , którzy opowiadać nam zaczęli o bezeceństwach Massalczyków pod wodza Króla bez Nazwy. Kiwaliśmy głowami na znak zrozumienia. Cóż innego nam pozostało.
    - Boudika Kimeryjska , muza wielu naszych poetów pozostała w nowo odkrytej ziemi zwanej Britania. Niestety posiadali oni jeno port na łodzie, którymi polowali na wielkie stworzenia żyjące w morskich głębinach. Handel z tak egzotycznym krajem nie jest jeszcze możliwy .

    Rok 319 przed nastaniem nowego odliczania, 319 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    -W obliczu odmowy dostaw "smoczych" kamieni znad Bałtyku, poselstwo kimeryjskie udało się na dwór króla Decebala i zaproponowało mu sojusz między naszymi królestwami. Uczta jaką wyprawił stary król bardzo zaimponowała naszym dostojnikom. Dacki władca zaoferował również , że wyślę na wychowanie swojego dziesiątego najmłodszego syna Sebka, który również był najzdolniejszym zwiadowcą w młodym dackim pokoleniu. To on dołączył do szalonego wodza Bartatuy i to on przeprowadził wojska scytyjskie przez lasy Sarmatii. Atak okazał się całkowitym zaskoczeniem dla Swebów. Prowincji broniła garstka obrońców. Niemiłym zaskoczeniem było zaniedbanie tych terenów przez ludzi noszących futra niedźwiedzi. Nie znajdowały się tu żadne miasta, nikt nie uprawiał roli, miejscowi rozsiani po małych wioskach wzbudzali politowanie w scytyjskich wojach, dlatego pohamowali oni swoje mordercze instynkty i część z wielkiej armii postanowiła osiedlić się w tym miejscu i ustanowić tutaj panowanie scytyjskie kłaniające się tylko Rahcazowi miłosiernemu.
    - Zgodnie z umową, drugą graniczącą z Sarmatią, prowincję Swebów zaatakował sam stary władca jeszcze większą i potężniejszą armią od naszej.
    I tutaj nie napotkał oporu. Jego wojska podobno nie były zadowolone z łupów i podejrzewamy iż cały kraj German jest zbiorowiskiem szałasów, wielkiej puszczy, brzydkich kobiet i jedyną cenną rzeczą jaką posiadają jest bursztyn.
    - Pożoga wojenna rozlała się w dalszych zakątkach mniej cywilizowanego świata. Arewakowie - celtoiberowie słynący z najszybszych koni wtargnęli na południowe ziemie swoich pobratymców Galów. Nasza Czerwonowłosa Pani na wieść o tym zaczęła nucić piosenkę o trzygłowym psie
    http://www.youtube.com/watch?v=leWLBWaFfn8

    Optymizmem natchnęło to niewielu. Nikt nie rozumiał o co chodzi. Mało kto chciał wiedzieć.

    - Galowie natomiast przypuścili kontratak odbijając z rąk Masalczyków wydarte przed rokiem ziemie. Dowódca masalski przez siedem dni i siedem nocy nie wiedział czy przyjąć bitwę. Nie pił, nie jadł , nie zaspokajał pierwszych potrzeb, zamarł patrząc nostalgicznie w kierunku swoich ojczystych ziem. Kiedy po siedmiu dniach wiatr przewrócił dowódcę, okazało się iż od siedmiu dni nie żyje. Armia pozbawiona swojego generała wycofała się z galijskiej ziemi.

    -Wielka Macedonia postanowiła postawić się najeźdźcom w prowincji Odomantike. Odbyła się tam największa od lat bitwa w której Ateńczycy i Iriryjscy Piraci nie zaznali smaku porażki. Resztka elitarnej macedońskiej armii choć po heroicznej walce musiała wycofać się ku wolnym nieokupowanym ziemiom. Jak długo będzie jeszcze istniała Macedonia czy nasz poseł doczeka się audiencji Nie wie nawet kto stoi na czele tego upadającego
    państwa.
    - Nie minął miesiąc a w niedalekim Tingranakert wydarzyła się rzeź o której opowiadali wszyscy arystokraci na dworach królewskich . Dwie ogromne armie Armenii i Króla Grimnira knującego w skale stanęły naprzeciw siebie. To co potem się wydarzyło stało się symbolem bestialstwa wojny. Trup słał się gęsto niczym perskie dywany. Pontyjczycy zostali zmieceni z tego dywanu zdobiąc go jeno tylko swoimi flakami. Ormiański władca Pszemkosjan triumfował choć gorzką pigułką dla niego musiała być utrata stolicy do której wkroczył Kolchidzki lew. Rozgorzałą dyskusja co stało się z rodziną Pszemkosjana. Jedni mawiali iż trafili w kolchidzką niewolę inni , że uciekli na na grzbietach partyjskich wielbłądów. Pojawiali się coraz to nowi uzurpatorzy nazywając się dziećmi ormiańskiego króla. W ten o to sposób Pszemkosjan przebił nawet Króla Decebala w swej płodności.
    - Wojna pomiędzy spadkobiercami Aleksandra nie imponowała swoją skalą. Seleukos podbił ledwo broniony półwysep Sinai. Ptolemejczycy jednak zostali wsparci przez Króla Partii który również bez większego oporu wkroczył do słynnego Babilonu.Czy Seleukosa czeka więc walka na dwa fronty podobnie jak Ptolemejczyka?
    - Rok 319 będziemy jednak pamiętali jako czas wielkiej prosperity, otwarcia wielu portów i poznania wielu kultur..

    Rok 318 przed nastaniem nowego odliczania, 318 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    - Okazało się że jednak Germania to coś więcej niż liche chałupki i posiadają wodza który zareagował na wieść o utraceniu swoich pustkowi. Wieść o zbliżającej się wielkiej armii niedźwiedzich wojowników nie napełniła serc scytyjskich jeźdźców lękiem. Bartatua zawezwał do pomocy niewielki oddział dacki by wyrównać liczebność przed zbliżającym się starciem, jednak bezimienny, nieznany dotąd wódz Swebów wykazał się sprytem bądź szczęściem i wysłał zwiadowców którzy zatruli wodopoje z których korzystała scytyjska armia a potem stanęli do bitwy co opóźniło spotkanie z dackimi posiłkami. Zwiadowcy nie powąchali nawet zapachu ani jednego pióra scytyjskiej strzały. Uciekli do swoich chałup i udawali zwykłych wieśniaków> Zadanie jednak swoje wykonali. Bartatua stanął naprzeciw liczniejszej i groźnej armii na ziemiach zwaną Suebia . Olbrzymi z wielkimi toporami których jedno ramię miało obwód obu nóg jeźdźca scytyjskiego ustawili swoje szeregi w lesie jakby znajdowała się tam słynna studnia młodości, która dawała im zdrowie i życie wieczne. Do tej fortecy podbiegli doborowi konni łucznicy i zaczęli marnować sporo strzał lądujących na pniach szerokich buków. Germanie nie opuszczali swojej fortecy od czasu do czasu wypuszczając tylko swoich szybkich jeźdźców w celu pochwycenia naszych oddziałów. Kiedy scytyjskie kołczany zaczęły pustoszeć, Germanie opuścili swoje pozycje i rozpoczęli szybki marsz w kierunku naszej piechoty ustawionej w bezpiecznej odległości. Bartatua nie docenił siły tych olbrzymów i dopuścił do walki swoją słabą piechotę która nie wytrzymała nawet 2 minut starcia z tymi potworami. Bitwa była wielką klęska Bartatuy który dostał się do niewoli. Mimo zdecydowanej wygranej walki w zwarciu nie wszystkie drzewa uchroniły Swebów i ponieśli oni dotkliwe straty. Jedną z cech Swebów jest szacunek dla męstwa wroga. Wypuścili oni zatem Bartatue, który już nigdy nie odzyskał swojej dawnej śmiałości i pewności siebie...
    -Decebal natomiast parł na zachód wycinając w pień niewielki garnizon prowincji Alabu. Opustoszałe germańskie chaty bez problemu zasiedlali Daccy chłopi maszerujący wraz armią Decebala. Czuli się oni niemal jak u siebie i poczęli tworzyć siły obronne już z pierwszym rokiem panowania Decebala na tych ziemiach.
    - Na froncie wschodnim pojawili się natomiast nowi gracze. I to nie byle figury a sami Królowie Partii i Baktrii. Ogłosili oni przymierze z Pszemkosjanem i poczeli rzucać obietnicę iż wyzwolą Ormian z okupacji pontyjsko-kolchidzkiej. Na wieść o porażce swojego sojusznika Lew kolchidzki ruszył z rykiem na
    Tingranakert, za nim szły niedobitki armi pontyjskiej jako wsparcie. Pszemkosjan jednak tęsknił za swoimi pałacami w Aktau i wyruszył prędko okrężną drogą i łącząc siły z koalicją odbił bronioną tylko symbolicznie swoją stolicę.
    Tingranakert okazał więc tylko przynętą. Nie doszło więc do ostatecznego rozprawienia się z władcą Armenii.
    -Partowie widać bardzo zmienną mają naturę, gdyż raz decydując się na atak na Seleukosa zdobywając piękny Babilon rok później porzucają go bez żadnej ochrony , którą starannie wykorzystuje dawny właściciel przejmując miasto bez walki.
    -Po raz kolejny starły się armie Macedonii z najeźdźcami pod Apsynth. Ateny I Adriajowie dokończyli dzieła zniszczenia i Macedonia pozostała już jedynie z ostatnim miastem nie posiadając żadnej armii by je obronić. Z rokiem 318 poseł kimeryjski zakończył wiec swoją wizytę na tych ziemiach i udał się w droge powrotną na Krym.
    -Bitni Galowie rozwścieczeni wkroczeniem Arewaków na swoje ziemie podjęli próbę odbicia południowej rubieży. Napotkali po drodze mniejszą armię Celtyberów kierującą się na północ. Zmusiwszy ją do wycofania się, napotkali równie wielką armię w Aquitanii gdzie po wspaniałej bitwie musieli uznać wyższość południowych sąsiadów i wycofać pokonani.
    - Massalia wykorzystała ruch Arwernów i wkroczyła ponownie do prowincji,która zaczęła przechodzić z rąk do rąk jak rękawiczki egipskich perfumiarzy.
    Sytuacja Galów zaczynała się robić poważna i my również zaczęliśmy się martwić iż dostęp do skór zostanie przerwany.

    Rok 317 przed nastaniem nowego odliczania, 317 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    317 był rokiem w którym Bartatua lizał swoje rany nie mogąc się pogodzić z widokiem swojej zdziesiątkowanej armii. Był to rok kiedy Król Rahcaz Piołun w tętnicach Heleny postanowił wysłać na Swebów swoją dumną grecką armię " Synowie Harpii". Dudniący marsz ciężkich hoplitów kimeryjskich rozbrzmiewał dalekim echem w lasach sarmackich a każdy liść który spadł na ziemie podczas tego przerażającego pochodu miał symbolizować przyszłą śmierć mieszkańca dzikiej północy.
    Decebal zajmował natomiast kolejne wioski germańskie oczekując jakiejś walnej bitwy. Dotarł jednak do Frisii i morza północnego, na brzegu którego majaczyły statki z wymalowanymi na niebiesko ludźmi na pokładzie. Daccy strzelcy wystrzelili kilka ostrzegawczych strzał jednak ci dziwni marynarze stali bez lęku i niczym stoicy obserwowali to co się dzieje na kontynencie..
    ​A działo się wiele...
    Celtyberowie ponownie uderzyli na północ..Siły były nadwątlone po obu stronach po zeszłorocznym starciu ale żądza mordu nie mniejsza. Wódz Galów zebrał w prowincji Celtica małą ale prężną armię i zrewanżował się za porażkę odpierając inwazję. Jednak radość w obozie Galów nie trwała długo. Massalczycy o znacznych siłach wkroczyli do bezbronnej Galii masakrując chłopów, którzy w akcie desperacji chwycili za motyki by bronić swoich majątków i przedzieli kraj Galów na pół co zapewne utrudni im jeszcze próbę znalezienia planu na obronę ojczyzny.
    Podbój Galii zaniepokoił ich sojusznika wodza Bojów Remixa, który zbierał się jednak bardzo długo by wyruszyć z pomocą. Nikt nie wie jak długo mają w zwyczaju żegnać się ze swoimi kobietami Celtowie idąc na wojnę, ale rozwój sytuacji sugeruje iż nie grzeszą oni refleksem.
    Na wyspach Boudika Kimeryjska obserwowała jak żmudnie powstaje wielka flotylla
    króla Melwynna. Pełna jednak była niepokoju czy te łupinki przetrwają trudności morskich sztormów a co dopiero sprawdzą się w boju z doświadczonymi greckimi trierami. Jednak w tym czasie nie istniała jeszcze o tej stronie żadna grecka stocznia i Brytowie niepodzielnie panowali na tych wodach. Czy i oni w końcu dopłyną by ratować Galię przed unicestwieniem
    W bliższym nam otoczeniu padło w tym roku łupem Iliryjskich piratów ostatnie miasto Macedonii. Zakończyła się więc krótka wojna dla wojsk Pirxoniosa słodka zemsta za lata pod macedońskim butem.
    Największym wydarzeniem tego roku było jednak "Ujawnienie". Od pewnego czasu krążyły plotki iż Seleukosa i Basileusa Ptolemeusza Filadelfosa II łączy szczególna więź. Poczęli się oni ubierać w identyczne szaty. Seleukos podobno zamówił sobie egipskiego kosmetyka i twarze tych dwóch władców również stały się nie do odróżnienia. Grube pokłady tuszu pokrywały ich powieki. Seleukos nosił w prawym uchu kolczyk orła. Basileus natomiast w lewym kotwiczkę. Ten nagły bromans zaszokował władców innych państw, którzy prędzej widzieliby tych diadochów przeszywających się jednocześnie mieczami niż odwiedzających się z całymi rodzinami na comiesięcznych potańcówkach. Sojusz ukrywany był w tajemnicy od dłuższego czasu by zaskoczyć Kartagińczyków w Leptis Magna, którzy gotowi byli odeprzeć Ptolemejczyka, przestraszyli się jednak liczniejszych połączonych sił nowej koalicji. Pierwsza salwa oszczepów na kartagińskie słonie wystarczyła by Punijczycy zawrócili. Kumany piasku jakie wzniecili podczas ucieczki spowodował jednak iż wielu Kartagińczyków zginęło uduszonych i rozdeptanych przez ich własnych kolegów..Po tym wydarzeniu dziejopis ptolomejski Radoslejon z Heliopolis popadł w dziką niemal ekstazę. Zatrudnił najszybsza trierę w basenie morza śródziemnego i stał się największym piewcą geniuszu Orła z kotwiczką. Pojawiał się niemal na każdym dworze. a tam gdzie go nie było pojawiał się inny jego sobowtór. i tak niemal drogi czytelniku możesz być pewien, iż w ambasadzie każdego niemal państwa spotkasz dziejopisa Radoslejona. Wystarczy tylko iż skrytykujesz tam publicznie brak gustu, nadmierne okrucieństwo bądź tylko niekorzystną dla cery pogodę na Nilem...Pufff i pojawi się jak dżin z butelki
    Wieści z dworów Kolchidy i Pontu donoszą jeszcze o zdradzie Seleukosa, który przepuścił przez swoje ziemie Partyjskich jeźdźców i ci wtargnęli do zaskoczonej Capadoci. Powinowaty naszego wspaniałego Rahcaza znalazł się w koszmarnej sytuacji gdyż od zachodu najechały jego ziemie galackie legiony. Jedynie stolica Grimnira...wielka forteca wykuta w skale w Risse nie padła łupem celtyckich wojowników. Od imperium pontyjskiego oderwane zostały za to Tolistoboges i Sinope. Grimnir utracił również niedawno zdobyty Tigranakert który porzucił natychmiast kiedy usłyszał o zagrożeniu stolicy .Pontyjczycy mierzyli się więc z 4 rywalami mając tylko lwa kolchidzkiego po swojej stronie, Ten miał jednak swoje własne problemy.Ormianie bowiem wsparci wojskami Partii i Baktrii odbijali właśnie Pintunt .Wydaje się, że rozstrzygnięcie już nastąpiło a smutny los jest nieunikniony...

    Rok 316 przed nastaniem nowego odliczania, 316 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    wolves-attacking-deer-on-ice-1868.jpg
    Kronikarze królestwa bosporańskiego pozwolą sobie w tym roku na dozę subiektywnej oceny sytuacji na świecie

    "Jeszcze nigdy tak wielu nie połączyło sił by pokonać tak niewielu".
    Słońce nad imperium pontyjskich zachodzi po raz ostatni. Atakowani zewsząd , niczym krwawiąca zwierzyna przyciągnęli kolejnego wilka zwabionego łatwym łupem. Seleukos pod pretekstem ochrony ludności greckiej przed najazdami Celtów wkroczył na ziemie króla Grimnira. Nas na pewno nie zdziwi, gdy ruch ten już dawno zaplanował i popijał wspólnie z kielicha z wodzem Boduognatusem przy wspólnej granicy. Sam imperator Grimnir popadł w obłęd. Straciwszy cały kraj zaszywając się w swojej wspaniałej twierdzy nakazał wielkie polowanie na szpiegów egipskich w swojej stolicy. Opętała go wściekłość na wieść o kolejnym wrogu i ulice Risse spłynęły krwią niewinnych. Jesteśmy wstrząśnięci i oburzeni taką decyzją. W naszym kraju takie rzeczy robi się o wiele subtelniej...
    Rozbiór Pontu niemal się dokonał..Swój kawałek tortu otrzymał również król Baktrii który w nagrodę za setki, tysiące kilometrów które musiał przebyć ze swoim wojskiem otrzymał dostęp do morza i do niezliczonego bogactwa które one gwarantuje. Tylko na jak długo?
    Oczywistym jest iż wojna pomiędzy dwoma ogromnymi wschodnimi sojuszami jest tylko kwestią czasu. Bezzębny kolchidzki lew próbuje rzucać się niczym perskiej klatce. Ponownie wyprawił swoich żołnierzy na południe i przejął Pinunt. Sen o potędze nadal nawiedza go w bezgwiezdne noce lecz musi zdawać sobie sprawę iż pozostał tylko regionalnym państewkiem i Kimeryjczycy nie muszą się już go w końcu bać!!!!
    Bosporańczycy jednak ze współczuciem myślą o kolejnym polowaniu na pustyni, które ziści marzenie diadochów by przywrócić wszystkie ziemie Aleksandra w jedno. Faworyt jest tylko jeden. Bogactwo Nilu, potęga handlu i dzikość barbarzyńskiego miecza?
    Okres pokoju nastał w Grecji. Nasi kupcy obserwują masowe przesiedlenia, niszczenie dotychczasowych miejsc kultu i zakładaniu nowych. Ilirowie i Ateńczycy zacierają wszelkie ślady macedońskie na tych ziemiach. Płoną stosy do których wrzucane się zwoje z wszelką wzmianką o Antygonach
    .
    Załącznik 2136 Już wkrótce zabraknie dla naszych scytyjskich łuczniczek doskonałych futer z królików. Brakowało 3 głowy więc i pojawiła się największa z nich -rzymskiego konsula Hadriana. Prowadził swe legiony na ziemie obdarte i wycieńczone. Nie spotkała go chwała wielkiego zdobywcy i pogromcy Galów. Przejmował tereny w imieniu swych nowych sojuszników, którzy zapewne obiecali mu pół świata w zamian..Galia broni się już tylko w swojej stolicy heroicznie odpierając ataki Massalii. To tutaj odbyła się bitwa o której będą pisać pieśnie na długo po tym jak wszelka kurtyna zapadnie..
    Bojowie w końcu ruszyli z odsieczą. Król Remix ostrożnie nie dzielił armii i uderzył na Helvetie nie napotykając tam zorganizowanego oporu. Jednak czy nie odsłonił swoich granic zanadto
    Do decydującej bitwy doszło w Afryce gdzie w pył rozbita została armia Karolqa Hannonidy przez wojska Seleucydów i Ptolemejczyków. Wielki port w Kartaginie zagarnęli Ptolomejczycy kończąc kilkusetną tradycję handlową. Brylanty należą już tylko do Egipcjan. Resztki armi Kartagińskiej zdołały jednak odbić Carthago Nova. Rozpoczęło się długie konanie. Czy Punijczycy zdołają się odrodzić i założyć nową stolicę na Sycylii? Na pewno nie uda im się to bez wsparcia. Czy jednak ktoś będzie chciał w to inwestować? Kosztem może być utrata niezależności.


    Na granicy Frisii i Saxonii Decebala w końcu zatrzymał wódz Pawiorist Groźny. Żadna z armii nie chciała się cofnąć.
    Decebal wygłosił płomienną przemowę:
    https://www.youtube.com/watch?v=Xe-DvohJZNQ

    Zagrzewając swoich wojów do walki ruszył bez cienia strachu. Krwawa to była łaźnia dla obu stron, tracąc 3/4 swojego stanu kontynuowały one jatkę we Frisii także z całych wielkich armii przeżyli jedynie wodzowie co zakrawa niemal na cud..Decebal z włosami krwią germańską zlepionymi orzekł, iż po raz pierwszy od początku wojny końcu poczuł się jak prawdziwy mężczyzna ...
    Jego syn Sebek korzystając z pozostałości bartatuowej hordy przejął Suebie zacieśniając pierścień nad Saxonią.
    w Baltice powstały pierwsze osady scytysjkie . Niebawem dołączą do nich Grecy powracający z wojny z Pawioristem

    Rok 315 przed nastaniem nowego odliczania, 315 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    cest-une-pluie-de-projectiles-qui-tombe-sur-loppidum.jpg Galowie mieli zostać zdławieni a ich stolica spalona i zrównana z ziemią.Stolicę w Bretanii otoczyły siły nieprzyjaciela. Rzymianie i Grecy niecierpliwie w obozach żądali od swoich dowódców natychmiastowego szturmu. Galowie ustawili szyki obronne na samym wzgórzu swojego oppidum obsadzając wszystkie wieżyczki w twierdzy skorpionami. Mimo wielkich strat zadawanych przez niszczycielski ogień tych maszyn wojska Republiki i Massalii nie rezygnowały. Niemal do ostatniego żołnierza próbowały dostać się na szczyt. ..
    pobrane.jpgArwernowie triumfowali odnosząc najwspanialszą wiktorię. Dwie armie zostały niemal unicestwione. Mężnych celtyckich wojów nie pozostało już wiele. Tymczasem prowincja na północy Belgica została zdobyta przez inny rzymski legion, jednak jego położenie skomplikowało odbicie przez Bojów Rhenii. Odcięta armia synów wilczycy zapewne spróbuje od północy wraz z nie biorącymi udziału w ostatnich wydarzeniach, wypoczętymi Arawakami zaatakować ponownie stolicę Galów. Czy heroizm ugnie się w końcu przed chłodnym systematycznym wyniszczaniem? Klęska na pewno wzmocni determinację dumnych Greków jak i żądzę zemsty u konsula Hadriana Andrija. Los Arwernów wciąż wisi na włosku.

    picture.jpg Najdotkliwsze wieści dotarły ze stolicy Pontyjskiej Rise- takie przez które Rahcaz wypuścił wściekły z klatki jednego ze swoich pupili i rozkazał wysłać go statkiem w swoistej podzięce sprawcom . Wspaniała wykuta w skale posiadłość została przejęta przez celtyckich Galatów , których wspierali ich nowi sojusznicy Seleucydzi. Grimnir zapragnął umrzeć w swojej skalnej fortecy i z garstką najwierniejszej gwardii bronił się aż do ostatniego tchu. Posłał jednak swojego syna z armią na wschód by jego ród nie wyginął i by imperium mogło w przyszłości odzyskać utraconą chwałę.
    Wspaniały pałac Rise nie przetrwał. Stary król nie zniósłby myśli, że obce łapska mogłyby dotykać tego cudu antycznego świata. Już na rok przed oblężeniem saperzy rozpoczęli naruszanie wielkich filarów Pałacu.Ciała starego króla nie odnaleziono. Spoczywa ono pod gruzami góry królewskiej. Jednak najeźdźcom przypadły i tak ogromne łupy. Bogate miasto i wspaniały port handlowy. Minie wiele wiosen zanim podbity naród zacznie pracować dla nowych panów. Pamięć o sprawiedliwych rządach Grimnira i dobrobycie ery imperialnej nie zniknie tak szybko.
    Do większego starcia doszło na pograniczu Colchis i Batumi w którym słabsza armia Partyjska zadała spore straty kolchidzkiemu lwu sama tracąc niewiele więcej. Jest to duży sukces zważając na potęgę militarną złotego króla. Baktria nie nacieszyła się długo nowymi włościami w Batumi. Z pomocą Kolchidy jeden z synów Grimnira odzyskał te ziemie dla Pontu.
    Pszemkosjan odzyskuje ostatnią swoją utraconą prowincję Pintunt dźwigając kraj z kolan.
    Nasze wojska natknęły się na siły Pawiorista w Suebii. Germański wódz widząc naszą przewagę liczebną roztropnie wycofał się na zachód tracąc jednak kilkuset wojów w wyniku dezercji. Swebowie nie znoszą uciekać.
    Dwaj wielcy diadochowie kontynuowali podbój Afryki nie napotykając zdolnej przeciwstawić się im siły. Już niebawem cała Afryka będzie pod panowaniem Ptolemeuszy.



    Ostatnio edytowane przez Zachar ; 03-06-2017 o 12:47

  4. Następujących 8 użytkowników podziękowało Zachar za ten post:


  5. #3
    mózgozdrapka Awatar Zachar
    Dołączył
    Aug 2009
    Postów
    2 007
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    138
    Otrzymał 233 podziękowań w 125 postach
    Rok 314 przed nastaniem nowego odliczania, 314 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    Zanim nastała nowa wiosna niebo spowiły czarne niczym smoła chmury. Powietrze ciężkie niczym oddech Minotaura dusiła wszelkie ptactwo, które ścieliło miękkie podłoże zastępując biały północny puch. Ludzie wychodzili przerażeni ze swoich domostw i wznosili błagania do swoich bogów. Nil zaczynał wysychać a na wsypie Brytów nastąpiła niesłychana susza. Władcy poczęli szukać winnych temu niezadowoleniu i nieprzychylności Bogów> Wykrzykiwali , ciskali przekleństwa. I kiedy wydawało się iż świat kroczy ku zagładzie..zza chmur pojawiły się pierwsze promyki słońca..
    Wzbił się dym z ognisk dziękczynnych, Szacunek do Bogów powrócił i nikt już nie warzył się kwestionować ich praw o decydowaniu o życiu i śmierci..


    6a00d8341cb34753ef017c359fc941970b-800wi.jpg


    Wielką tajemnicą jest zniknięcie Radoslejona z Heliopolis i wszystkich jego klonów z królewskich ambasad. Wzór wszelkich cnót, adwokat państw od wschodu do zachodu zapewne zaniemógł i udał się do egipskiego sanatorium gdzie zażywa siarczanych kąpieli. Plotka głosi iż kiedyś on powróci i ze zdwojoną energią będzie głosił chwałę swojego słonecznego ludu .

    uczta3.jpgW tym roku powstało wielkie malowidło w okupowanych ruinach pałacu w Rise .Przedstawia ono wielką debatę dwóch wielkich sojuszy. 6 przedstawicieli usiadło a do stołu podano wielkiego dzika przyozdobionego na złotego lwa.
    Seleukos wziął wielki topór i jednym zamachnięciem odrąbał głowę mówiąc:
    - ta część należy się dzielnym Galatom , wszak tereny Pontu nie opływają w piękne niewiasty
    Wódz Boduognatus swoim mieczem odrąbał kończyny po czym nadział na miecz cały tułów zwierzęcia i przesunął w stronę Seleukosa
    - to o to cielsko należeć będzie do Imperatora, ponieważ to jego wojska od początku wykrwawiają się najbardziej/
    Basileus Ptolemeusz Filadelfos swoim maleńkim widelczykiem wyszarpał racice
    - te kończyny powinny przypaść mi, ponieważ mam fajnego kolegę Seleukosa.
    Na to zdziwieni królowie Baktrii i Partii zapytali co im pozostanie z terenów Kolchidy
    - Niech Pszemkosjan przyniesie więcej wina to omówimy wtedy nasze interesy!
    Kiedy władca Ormian wyszedł z sali
    - Wy za to posilicie się jednym ze swoich wszak i to tak wielka łaska z naszej strony
    Kiedy król Armenii powrócił do biesiady zastał już tylko wygrzane puste fotele..

    Jeszcze tej wiosny wojska Partii i Baktrii wyrżnęły nieprzygotowany ormiański obóz. Przejmując pod swoje panowanie dwie kluczowe prowincje Aktau i Ayrarat. Pszemkosjan poznał zatem smak trwałości i wschodniego partnerstwa, ruszył rozpaczliwie na wschód myśląc że atakiem na Medię odciągnie agresorów od swoich wyniszczonych ziem.
    Syn Grimnira Rex Gold - SZARY lider zdał się pod protekcje swojego przyjaciela z Kolchidy. Wspólnie z nim wyruszył odbić swoją ojcowiznę. Jednak okazał się to tragiczny w skutkach błąd, ponieważ kiedy tylko opuścił ziemie Kapadocji wojska Seleucydów przejęły je pod swoje panowanie.
    Lud pontyjski pozostał więc bez ojczyzny ale nie zatracił ducha. Rex Gold nakazał ocalałym cywilom przesiedlić się na przyjazne im tereny na północy. Sami przygarnęliśmy sporo tych nieszczęśników.
    W Rise doszło do bitwy gdzie SZARY LIDER na swoim rydwanie wywarł swą zemstę . Wraz ze swoją świtą wymordował prawie 1000 wrogich wojowników co czyni go równym niemal samemu Aresowi!!! Rise więc przypadło Złotemu Lwu jednak my nie mamy złudzeń. Potęga Galacji, Seleucydów i Ptolemeuszy ponownie spali tą niegdyś piękną krainę.

    Po raz kolejny pod niezdobytą galijską fortece przybyły wojska republiki. Tym razem do pomocy miały oddziały iberyjskie. Pomny nauczki sprzed roku Konsul Hadrian tym razem rozpoczął oblężenie nielicznych obrońców..
    Bojowie odzyskali na Arwernów Blegice, jednak utracili przy tym zdobycze w Helveti i Rheni. Zabawa w ciuciubabkę trwa w najlepsze.

    Karty kartagińskiego panowania w Afryce wydzierali Ptolemejczycy czyniąc tą księgę nie wartą czytania znając wszak doskonale jej zakończenie.
    Żadne wieści nie docierały z Grecji kontynentalnej czyniąc z Ateńczyków najgorszy typ człowieka dla kronikarza - gnuśnego i nudnego..

    Armia pod sztandarem Czerwonych włosów Ellebazi połączyła się z greckimi posiłkami idącymi ze wschodu. Stacjonujący w Suebii Decebal zarządził atak zjednoczonych sił na Saxonie.
    Wielkim zaskoczeniem dla sprzymierzonych oczekujących murów stolicy był gęsty las jaki zastali.
    W gęstwinach kryła się jednak spora armia Pawiorista . Główne siły Swebów zajęły niewielkie wzgórze. Część jednak chroniła lewe skrzydło i tam nasze jednostki uderzyły w pierwszej kolejności.
    Pozbywszy się tej flanki już nic nie stało na przeszkodzie w otoczeniu germańskich wojów.
    Swebowie przywykli do walki wręcz zdołali zadać naszych hoplitom spore straty. Nie były na tyle bolesne by nie cieszyć się ze zdobycia przez Decebala tej bogatej krainy..

    Rok 313 przed nastaniem nowego odliczania, 313 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    Ivthia Sive, stolica Pawiorista okazała się wspaniałym obwarowanym miastem, prawdziwym sercem gospodarczym króla Swebów. Na jednego obrońcę za murami przypadało niecałych 2 naszych wojowników. Dlatego nie byliśmy pewni zwycięstwa. Jednak zmęczeni wojną postanowiliśmy szturmować mury z Decebalem. Bitwa okazała się krwawą łaźnią. Żołnierze łamali kończyny ślizgając się o posokę swoich przyjaciół. Dopadliśmy Pariowista na samym wzgórzu miasta. Bronił się zaciekle niemal szaleńczo. Nikt się zatem do niego nie zbliżył. My procarze zapewniliśmy mu kamienny pochówek a jego dłoń jako ostatnia wypuściła miecz z ręki. Chwała mężnemu władcy!!!
    Decebal postanowił uhonorować odważnego wodza i zakazał wszelkiej rozbudowy na wzgórzu nazwanym górą Pariowista. Nakazał również otoczenie wzniesienia pochodniami, które już nigdy miały nie zgasnąć. I potwierdzam to ja : naoczny świadek : procarz kimeryjski Siston
    Scytyjskie zagony wdarły się na okupowane przez Partów ziemie na dalekim południu. Drogę zagrodził im baktryjski chłopiec podobny do elfa z opowieści scytyjskich staruszek. Bitwa przebiegła po naszej myśli. Co prawda zginęło wielu naszych jeźdźców ale niemal wszystkie konie przeżyły i Grecy z dalekiego wschodu na przyszłość zapamiętają że każdy scytyjski pieszy włócznik tylko czeka by zająć miejsce i przeszywać wiatr na grzbiecie najszybszych koni na świecie. Zaraz po bitwie Ispakaios spotkał się z Pszemkosjanem. Zdobyta prowincja Ayrarat została wyludniona i król Ormian zgodził się by przypadła ona 17 synom Ispakaiosa.

    Złoty lew postanowił zagrać wszystko na jedną kartę i ruszył w głąb galackich ziem. Tolistoboges broniło niewielkie zgrupowanie, które szybko wycofało się widząc przeważające siły wroga.Manewr Kolchidy może mieć jednak zgubne dla niej skutki. Prowincje z której ruszyła armia- Rise -przejęły siły Seleucydów odcinając w ten sposób Kolchidę od bezpiecznej drogi do domu.
    Seleukos widząc złe położenie Pszemkosjana i jego zaangażowanie w wojnie z wcześniejszym sojusznikiem królem Partii wtargnął niewielkimi siłami do aż trzech prowincji Armenii przejmując niemal bez strat dwie z nich. Imperium Seleucydów rośnie zatem na wschód wprawiając w zazdrość ateńskiego stratega.
    Ateńczykom znudził się już pokój gdyż ruszyli na swoich pobratymców z Massalii. Przejęli zaniedbaną prowincję Helvetię , w której jakby ludność bała się osiedlać ze względu na bliskość niebezpieczeństwa z północy,.


    Po zakończeniu wojny w Afryce marionetkowy władca Nowej Kartaginy posłusznie podpisał pokój z Ptolemejczykami i przysiągł wierność republice rzymskiej. Zapewne dewiza lepiej przeżyć 1000 lat jako mysz pod miotłą niż jeden dzień jako lew jest tutaj adekwatna.

    W Bretanii miała miejsce kolejna próba szturmu na niezłomnych Galów.Tym razem Arewakowie i Rzymianie nie dali żadnych szans obrońcom świętując wspaniałą wiktorię. Dawna stolica Galów przypadła Iberyjczykom a miejscowa ludność odetchnęła z ulgą iż nie musi zmieniać swoich zwyczajów i bogów.
    Galowie jednak nadal trwają mając w swoim posiadaniu prowincję Belgica i czyniąc z niej swój nowy bastion.
    Czy Brytowie w końcu dopłyną do brzegów Europy? To pytanie nurtuje wielu śledzących współczesne wydarzenia..

    Rok 312 przed nastaniem nowego odliczania, 312 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    Na zachodzie do wojny przystąpiły Ateny i Adriajowie atakując jednocześnie 3 prowincje Massalii, -stolicę, Aedui i Cisalpinę. Tylko ostatnia padła ich łupem broniona jedynie przez garstkę okolicznego garnizonu. Massalia silnie ufortyfikowana skryła za swoimi murami armie Massalii i sprzymierzonych Arewaków. Oczekiwali oni szturmu i wykrwawienia się agresora, jednak plany tych drugich były inne. Rozłożyli oni oboóz i poczęli przygotowania do długiego oblężenia..W Aedui widząc przewagę obrońców sojusz ateńsko- piracki wycofał się na wcześniejsze pozycje.
    Czy wejście do gry tyrana Pirxoniosa i plemion iliryjskich odmieni los walczących o przetrwanie Galów? Wiszący nad ich głową topór kołysze wiatr zmian a dłoń go dzierżąca nie jest już tak silna i pewna jak jeszcze w zeszłym roku.
    Ispakaiosa wsparli w prowincji Ayrarat wojowie z Kolchidy. Porzucił on chęć podboju słabego i niesamodzielnego dalekiego wschodu i zaczął wypełniać pierwotne rozkazy wszechwidzącego Rahcaza'a.- skolekcjonować 5 koronowanych głów odpowiedzialnych za śmierć pontyjskiego władcy i podarować je Helenie Dziewiczej.
    W Tigranakert nie natknęliśmy jednak na obecność wojsk Seleukosa a jedynie na kolejną pustynię, pozostałość po wyniszczającej wojnie, która trwa tutaj od dekady.
    Wojska diadocha umknęły naszym i uderzyły na Nakhijevan gdzie po wyrównanej bitwie w której po stronie Ormian walczył dzielny kapitan Sebexar podbiły tą prowincje.
    Pszemkosjan zrezygnowany i wycieńczony kontynuował atak na Partów wypierając ich z prowincji Persja. Niestety tylko na tyle starczyło mu środków.
    Złoty Lew wraz z armią pontyjską postanowił wbić się w głąb galackich ziem jednak czekała go tam zawód i drogę zagrodziły mu liczniejsze siły zmuszając go do powrotu do Tolistoboges. Jednak już nasz wspólny atak na Capadocie okazał się skuteczny i wróg nie przygotował tam silniejszej obrony.

    Rok 311 przed nastaniem nowego odliczania, 311 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    https://www.youtube.com/watch?v=mknLaFJZ4v4

    Wypuszczając się w głąb gałackich ziem, Złotemu Lwu zaczęło brakować zaopatrzenia. Obawiał się wyniszczenia i utraty cennych pontyjskich szwadronów śmierci.Postanowił połączyć się z głównymi siłami idącymi z kierunku Batumi na Rise. jednoczesny atak z dwóch stron na dawną stolicę Grimnira miał zaowocować potężnym uderzeniem i zmusić okupujących ziemie Galatów i Greków Seleukosa do ucieczki. Do wspólnej walki w Rise jednak nie doszło gdyż barbarzyński oddział zmusił marsz z Tolistoboges do powolniejszego bardziej czujnego marszu. Potyczka z zwiadem galackim opóźniła dojście na czas. Tymczasem w Rise główne siły Kolchidy i Królestwa Bosporańskiego napotkały umocnionych na niewielkim porośniętym lasem wzgórzu oddziały Seleukosa i jego galackiego sojusznika. Miało dojść do wielkiej bitwy a zwycięstwo naszym wojskom miała zapewnić niewielka przewaga jaką gwarantował korpus Pontyjskiego dowódcy Mitrydatesa Szalonego zwanego "ludzką kosiarką".
    Zatrzymajmy się na na chwilę przy tym wydarzeniu gdyż jest to czarna strona w księdze naszych dziejów. Poranek nie zapowiadał katastrofy. Mitrydates ludzka kosiarka prezentował swój najnowszy rydwan i zapewniał iż zdolny on jest do robienia "bączków" na wrogiej piechocie określenia jakiego nasi stratedzy nie znali..
    Od samego początku batalii Ludzka kosiarka krążył od generała Kolchidy do zwierzchnika żołnierzy kimeryjskich wykrzykując swoją gotowość do robienia "bączków" .Żołnierze zaczęli się martwić iż z tej niecierpliwości lśniące w słońcu stalowe kosy rydwanu rozpalone do czerwoności rozpalą pożar na wyschniętych letnich wysokich trawach. Czas jakby zwolnił..Każdy flankujący konny łucznik zbliżał się do wrogich szeregów w ślimaczym tempie w żaden sposób nie potrafiąc zaskoczyć przeciwnika. Zacinały się zatem łuki..jeźdźcy sami spadali z koni. Zaspani po nocnej libacji kolchidzcy doborowi jeźdźcy zostali złapani w pułapkę na prawej flance i już po chwili ta niewielka liczebna przewaga naszych armii została zniwelowana.
    Jednak wojska nadal pewne zaczęły zbliżać się do wrogich szeregów rozpoczynając ostrzał. Do ataku ruszyli topornicy. Mitrydates nie wytrzymał i ruszył ze swoim "bączkiem" Nastąpił chaos oddziały Kimmerysjkie zamiast trzymać defensywną linie ruszyły również niepotrzebnie do zwarcia gdzie boleśnie przekonywały się o przewadze w niezdyscyplinowanej walce barbarzyńskich Galatów wyposażonych w miecze. Mitrydates umilkł szybko. Ciała jego nie odnaleziono. Nie był to pogrom i coś czego nasi stratedzy nie brali pod uwagę, ale jednak bardzo cenna nauczka na przyszłość.
    Oddziały idące z Tolistoboges wycięły resztki obrońców które nie na długo nacieszyły się chwałą zwycięzców. Rise zostało zdobyte a dług krwi spłacony. Morale jednak było nadwątlone.
    Niebawem doszło do kolejnej bitwy w wielkiej wojnie na wschodzie. Połączone siły Egiptu i Seleucydów wkroczyły do Tigranakert. Byliśmy na to przygotowani i dysponowaliśmy nieznaczną przewagą liczebną. Po raz pierwszy miecz skrzyżowaliśmy z samym Basileusem Ptolemeuszem Filadelfosem. Topory i Kimeryjska szlachta wymieszała się na wzgórzu. Konni łucznicy zsiedli z wierzchowców by razić wroga precyzyjniej. Wrogie oddziały nie współgrały już tak doskonale jak w poprzedniej potyczce. Egipski dowódca podpalił się i postanowił sam przechylić szalę . Był to błąd. Uporawszy się po krótkim acz dość zaciętym zwarciu nie było już problemów z wystrzelaniem niezbyt mocnych jednostek Seleukosa. Porażka złamała serce Ptolemeusza Filadelfosa. Porzucił on koronę i scedował ją na owianego tajemnicą dowódcę przypominającego z wyglądu wielkiego niedźwiedzia....
    - Miiiiiichhhuuuuu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    ---Miiiiichuuuuu!!!!!!!!!!!!! wykrzykiwał lud w Aleksandrii i trzeba obiektywnie przyznać iż zmiana władcy może wpłynąć mobilizująco na naszych przeciwników.
    Nie napotkawszy większego oporu podjęliśmy jeszcze w tym roku udane próby przejęcia Assyrii i Nakhijevan. Utraciliśmy natomiast Tolistoboges i Cappadocii.

    Czarne chmury zawisły nad ormiańskim władcą . Jego ofensywa w Partii została zatrzymana a wsparcie wschodnim królestwom udzielili Seleucydzi i Ptolemejczycy którzy podbijając Media Minor niezmiennie atakują rdzennie ziemie Pszemkosjana.

    Wydarzenia na wschodzie bledną z fajerwerkami jakie wydarzyły się w na na terenach Massalii. Tyran Prixonos wraz z iliryjskim piratem Hadekiem odpowiedzialnym za misje specjalne podjęli śmiałą decyzję o marszu na Tolose w celu pustoszenia arewackich posiadłości. Jednak od zamiaru powstrzymała ich procesja świątobliwych mężów która wyszła za murów Massalii . Każdy z nich niósł posążek bóstwa w które wierzył..Był wśród nich celtycki Dagda i grecki Zeus. Mężowie poczęli przeklinać Ateńczyków w imię najwyższych Bóstw iż taki marsz jest niezgodny , niegodny i niemożliwy. Widząc tą histerię przesądny Prixonos postanowił wciąż oblegać miasto i nie narażać się bogom Greków i Celtów.

    Na pograniczu Galii i Belgici miało dojść do przypieczętowania losu Galów. Nadzieje iż atak Ateńczyków i Adriajów osłabi front na północy okazały się płonne. Rzymianom i Arewakom zależało na szybkim uporaniu się z Galami bezczelnie odmawiającym unicestwieniu. Czas odgrywał wg nich kluczową rolę. Bitwa gdzie naprzeciw siebie stanęły potężne armie udowodniła jak niebezpieczna jest pancerna piechota rzymska. Rzymianie rozgromili wojska celtyckie i wkroczyli do Belgici chcąc dokończyć dzieła zniszczenia. Galowie jednak zebrawszy resztki wojsk wraz z garnizonem i niewielkim oddziałem Icenów stanęli do walki z najeźdźcami. Po pięknej bitwie dokonał się kolejny cud. Galowie przetrwali kolejny rok. Trzeba jednak dodać iż generał Galów był nad wyraz niepodobny do szlachetnego woja. Zrodziło się podejrzenie iż z braku wystawili oni zwykłego świniopasa i przyozdobili go tylko na modłę kapitana by podnosił morale żołnierzy przed ostatecznym ciosem w serce Galii.


    Rok 310 przed nastaniem nowego odliczania, 310 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    https://www.youtube.com/watch?v=jBuwC4VJi50

    W rocznice śmierci Heleny Dziewiczej Rahcaz i Ellebeazi przyglądali się zmaganiom zapaśników na arenie w Nimfajon. Lud zebrany oglądał wspaniałych atletów walczących z karłami przyozdobionymi na modłę galacką. Dzięki tym pokazom ludzie potrafili sobie zobrazować jak wyglądają walki w oddalonym od ich ziem froncie. Urządzano również turniej strzelecki do pojmanego ogromnego niedźwiedzia. Zwycięzcy który ubił monstrum jedną strzałą nadano przydomek Fulgator - zdolny do ciskania piorunów zrobionych przez Cyklopy.
    Wczesną wiosną do brzegów Troy przybiła flota Askaniusza "Cichego". Wydawał on rozkazy jedynie skinięciem głowy. Armia jego nie napotkała na większy opór. Jedynie garnizon stolicy szybkim atakiem zadał niewielkie straty nieprzygotowanym marynarzom którzy na lądzie nie czuli się zbyt pewnie.
    Los Askaniusza, który trafił po nieudanych pertraktacjach dyplomatycznych do ogromnego brązowego byka, który przeszedł tam piekło tortur i narodził się na nowo jako Askaniusz Cichy los ten sprowadził go ponownie na ziemie okupowane przez barbarzyńskich Galatów. Nie było zatem litości dla pojmanych możnych. Pokłady statków pomieściły 4000 języków galackich arystokratów. Miały one zapewnić rozrywkę dla marynarzy dokarmiających syereny podczas planowanych przyszłych morskich podbojów.
    Nasi sojusznicy rozpoczęli atak ze zniszczonego Rise , zmuszając do wycofania się wrogich sił z Ordu i Tectosages. Kontratak
    wrogich armi na dawną stolicę Pontu odciął siły Pontu i Kolchidy zamykając je w Azji mniejszej. Zuchwała próba Galatów zajęcia Ayrarat małymi siłami nie powiodła się i prowincja nadal jest częścią naszego wspaniałego królestwa. Złoty Lew bez strat odzyskał Cappadocie.
    Na południu doszło do koncentracji naszych wojsk i z dużymi nadziejami ruszyliśmy ku stolicy Seleukosa. Pustynna Assyria spowodował opóźnienie części sił i uderzająca pięść nie była w pełni zaciśnięta. Plan zdobycia Antiochii nie powiódł się i armie wycofały się do Tigranakert planując odrobić niepowodzenie z nawiązką w następnym roku. Piaski Assyrii ponownie będą sypać się przez palce Diadochów.
    Zanim wojska zawróciły odważny Scyt odcisnął ślad swojej dłoni na murach stolicy Imperatora. Śpij dobrze Seleukosie, wiedz jednak iż byliśmy jedynie o krok od posłania Cię do Hadesu jednak
    Rahcaz zakazał swoim szpiegom mordowania skrycie.
    Armenia nadal topnieje a zmagania wojenne i niewielkie potyczki powodują jedynie ziewanie bosporańskiego kronikarza.
    Na zachodzie ponownie doszło do awantury gdy wojska Aten i Adriajów postanowiły odstąpić od oblężenia. Nie przyjąwszy rzuconego wyzwania do walnej bitwy rozwścieczyli Arewaków i Massalczyków i ruszyli ku Rzymianom do Genui korzystając z manewru omijającego przez Cisalpinę. Zaskoczenie się powiodło i siły strzegące rzymskiej prowincji wycofały się z zajętych pozycji. Nie był to jedyny cios jaki spadł na synów wilczycy. Armia desantowa grecko-iliryjska podbiła Obcas Italii. prowincja Brundisium mimo dzielnej postawy obrońców padła łupem najeźdźców. Podbita została również prowincja Ariminum i wydaje się ,że Republikę czeka los podobny do dzielnych Galów. Ich fałszywa potęga została obnażona w jeden rok.
    Belgica jeszcze raz obroniła się przed atakiem w którym atakujący przeliczyli się wysyłając za mało żołnierzy. Ostatecznie do żadnej bitwy nie doszło a Arewakowie i Massalczycy wrócili skąd przyszli.

    Rok 309 przed nastaniem nowego odliczania, 309 za którym nie sięga wzrok Ellebazi

    W świetle pełni księżyca na długą chatę pokrytą strzechą padał niepokojący podłużny cień. Nie było to wysokie drzewo. Jednak coś je przypominające wyciągało swoje szponiaste dłonie ku oknom z których migotliwa poświata domowego ogniska wabiła spragnione liczne zmierzchnice. Trupie czaszki, służebnice czarownic obserwowały z bezpiecznej odległości zgromadzone dzieci przy centralnym palenisku. Senior rodu, starzec z długą siwą brodą w swoim codziennym wieczornym zwyczaju opowiadał latoroślom historie ze swoich licznych przygód. Siedziały jak zahipnotyzowane nie zwracając uwagi na ciemne szpony na oknie. Nawykłe już były do wędrownym scytyjskich istot nocy..
    - Daleko w kierunku gdzie kula ognia udaje się na spoczynek żyje potężny lud, który na polu bitwy nie ma sobie równych. Zdyscyplinowani okuci żelazom żołnierze tworzą jeden organizm, istnego potwora wgniatającego w ziemie dzielnych galów, monstrum koszące niczym łany zboża greckie sarisy. Lud ten tworzy państwo, które ma trwać po wieki a jego granice dosięgnąć końców znanego świata. Od lat krąży już o tym przepowiednia a ja sam widziałem ich potęgę na własne oczy będąc na służbie Dionizosa Odkrywcy. Latyńska powódź nadciąga...

    https://www.youtube.com/watch?v=KXqKswtX_KU


    Topór Iliryjczyka frywolnie przeskakiwał między dłońmi wojownika. Mury wiecznego miasta rozciągały się dla niego w nieskończoność jednak spod gęstej brody prześwitywał najpiękniejszy uśmiech z zaciśniętymi opiłowanymi czarnymi zębami. Zjednoczone siły Massalczyków, Arewaków i Rzymian skryły się za fortyfikacjami i ich strach napełniał serce Iliryjczyka niepohamowaną rządzą krwi.
    Imię Grabos nadali mu rodzince na cześć króla Dardanów i mało interesowało go w przeciwieństwie do jego ziomków złoto. Pragnął zrównać te kolosalne mury z ziemią, skąpać się w wnętrznościach swoich wrogów. Ateński wódz obiecał te ziemie dla Dardanów i Grabos oczyści je latyńskiego brudu...
    Ateńczycy i Adriajowie nie czekali długo z decyzją o szturmie. Już na początku roku po długiej bitwie robiąc wyłom w murze, przedostali się do miasta i dom po domu zdobywali wieczne miasto. Obrońcy walczyli do końca ze świadomością iż najeźdźcy nie biorą jeńców. 7 wzgórz padło i na wiosnę drzewa tam poczęły kwitnąć już ku Iliryjskiej dumie.
    Szok i chaos jaki zapanował na półwyspie apenińskim po upadku Rzymu spotęgowała utrata Etrusii.. Na południu Italii tlił się nadal płomyk oporu. Dzięki żelaznej dyscyplinie i niezłomnemu duchowi legioniści odbili Brundisium krwawo mszcząc się na okupantach.
    Łamiąc Rzymian Prixonos miał podobne plany wobec Massalii. Duże siły wkroczyły do stolicy zachodnich greków. Jednak tym razem obrońcy wyszli im naprzeciw mając w swych szeregach armie obu swoich sojuszników. W bitwie o Massalie przymierze Ilirysjko ateńskie doznało swojej pierwszej znaczącej porażki. Podczas tej bitwy Prixnos oniemiał z podziwu nad skutecznością rzymskich legionów wspartych hoplitami. Te zadurzenie było jak piorun który trafił cały świat i odmienił go bezpowrotnie...
    Z wydarzeń wartych odnotowania na pewno była najmniejsza dotychczas bitwa której stawką było przejecie kontroli nad całą prowincją. Na pustkowiach wyniszczonej Aedui mniej liczne oddziały Nieznajomego dowódcy Massalii sprawiły sporą niespodziankę i przegnały iliryjskich zwiadowców.
    Cień jaki rzucał zardzewiały brązowy gnomon zegaru słonecznego w świątyni Ellebazi zatrzymał się w miejscu. Czas stanął dla ostatniego władcy Galów. Naprzeciw wałów jego osady stanęły niezliczone zastępy Celtoiberów, Greków i Rzymian z gotowymi już do użycia machinami oblężniczymi. Mimo dwukrotnej przewagi wroga Gal był pewny siebie mając u boku Remixa- władcę Bojów jak i brytyjskiego wiernego przyjaciela..Armie bardzo długo przypatrywały się sobie ze sporej odległości aż Brytyjczyka i Remixa zmogła niestrawność. Udali się oni w ustronne miejsce a dowodzenie nad armiami otrzymali najemnicy z Egiptu i Kaukazu. Dziwna to była bitwa w której nieoczekiwanie w samym środku poległ ostatni władca Galów pozbawiając obrońców swojej myśli taktycznej. Po stronie szturmujących również Massalczycy i Arewakowie utracili swoich dowodzących. i w tym szaleństwie Belgica spłonęła a ziemie wyścieliły niezliczone trupy. Arwernowie odchodzą do historii . Do naszych portów nie przycumuje już żaden statek pełny króliczych futer.

    Nasze armie zjednoczonych szlachetnych narodów północy widząc jałowość w walkach na pustyniach Syrii postanowiły skupić się na stłamszeniu Galatów. Szeroka ofensywa przywróciła pod kolchidzkie panowanie Rise. Armie w Tigranakert ominęły Antiochię i wkroczyły bez większych problemów do Trocmes. Próby zajęcia ziem w głębi Galacji nie powiodły się i armie zmuszone były wycofać się do Ordu i Troy, które nadal pozostały w rękach szlachetnych z północy. Bitwa na pograniczu Caria uszczupliła już i tak niewielkie siły pontyjskie i zaowocowała utratą Tectosages.
    Skupienie się na zachodzie wiązało się z akceptowalnymi stratami w Syrii. Sekeucydzi przejeli Tigranakeert a Nakhijevan padł łupem ich wiernych pomagierów z dalekiego wschodu. Pozostawioną bez ochrony Media Minor szybkim zaskakującym manewrem przejęli jeźdźcy scytyjscy witani z wielką sympatią. Sytuacja na koniec roku wydawała się więc bardzo obiecująca. Lada chwila Galacja utraci połączenie lądowe z sojusznikami a my nadal czujemy niesiony wiatrem ten stęchły zapach przeludnionej Antiochii..

    https://www.youtube.com/watch?v=lmc21V-zBq0

    W komnatach królewskich zapanowało poruszenie. Ze schodów prowadzących do sali audiencyjnej poturlała się zakrwawiona głowa a przyszli interesanci z gracją ale i lekkich niepokojem uchylali się przez tym makabrycznym wyjściem ateńskiego gościa.
    Zatrzęsła się marmurowa podłoga a budynek zaczął wydawać długi przeciągły przeraźliwy jęk. Kolumny zaczęły ustępować a wspaniałe freski całymi płatami odpadać ze ścian. Jeden z pałaców Rahcaza rozpadał się grzebiąc wszystkich w jednym masowym grobie. Ziemia pochłaniała szybko a Rahcaz swoim niewzruszonym wzrokiem obserwował to z niewielkiej odległości. Żaden kamień nie spadł nawet w odległości metra od Króla i jego wybranki Ellebazi...

    W pewnej karczmie na dalekich północnych rubieżach prowincji Gelonus siedziało 2 Scytów pijących w skupieniu.

    -Nie rozumiem Lhytos co się właściwie wydarzyło iż zostaliśmy w trybie natychmiastowym wezwani do nowo formowanej armi. Co mogło pójść nie tak? Wojna nasza choć krwawa przynosi oczekiwane rezultaty i nagle otrzymujemy rozkaz pełnej mobilizacji przy jednoczesnym natychmiastowym zaprzestaniu wszelkich działań zbrojnych z tymi plugawcami Seleukosa? To się kupy nie trzyma Lhytos!!!

    - Oj Galo ja ci to prostym przykładem wyłożę boś głupi jak partyjska klacz co zrzuca swoich z grzbietu podczas porannych treningów.
    W mojej wsi rodzinnej było niegdyś wspaniałe weselisko. Wiele dni my pili wiele d...yli. No i panna młoda nie powiem - pierwszorzędna. Uroda nieziemska a i w pysk dobrze potrafiła strzelić jak ktoś sobie za dużo pozwolił. Pan młody również zacny,prawdziwy twardziel, największy myśliwy pólnocy. No i pewnego wieczoru przybył on obcy z innej wioski. Prawdziwa góra mięśni. Wesele jeszcze nie zakończone a ten jak nie capnie Myśliwego jedną łapą. Biedaczek merda nogami jak bezbronny królik chwycony za uszy. Przybysz wyjmuje sztylet i grozi panu młodemu że mu jaja utnie jak ten nie odda mu panny.

    -I co postawił się twój krajan rozumiem?. Sam mu kose pod żebra sprzedał?

    - Oddał Pannę którą chronić przysięgał. Nie koniec tej historii. Zaraz wziął sobie za żonę maszkarona z sąsiedniej wioski i zaczął polować na terenach całkiem odległych od terytoriów dużego osiłka. Teraz już rozumiesz Galo? Latyni to ta panna młoda, Pan młody to sojusz zachodni. Osiłek to Prxonos a my jesteśmy tym terytorium na którym chce polować pan młody...

    - A maszkaron?
    - największa brzydula co pójdzie za każdym kto będzie ją chciał. Dopasuj sobie Galo.....
    Ostatnio edytowane przez Zachar ; 26-11-2017 o 02:48

  6. Następujących 9 użytkowników podziękowało Zachar za ten post:


  7. #4
    mózgozdrapka Awatar Zachar
    Dołączył
    Aug 2009
    Postów
    2 007
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    138
    Otrzymał 233 podziękowań w 125 postach
    Rok 308 przed nastaniem nowego odliczania, 308 za którym nie sięga wzrok Ellebazi
    Ostatnio edytowane przez Zachar ; 26-11-2017 o 02:47

  8. Następujących 2 użytkowników podziękowało Zachar za ten post:


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •