Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 28

Wątek: This War of Mine

  1. #1
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    This War of Mine

    Czyli historia przetrwania...



    Dzień 1

    Katia świetnie targowała się i potrafiła zdobyć niezbędne informacje. Dzięki nim odnalazła Bruna, na wpółżywego Bruna w jednym z domów w dzielnicy dla nowobogackich. Szukając leków natrafiała co pewien czas na Pavlego, który miał o wiele lepszą reputację jako piłkarz znany ze skandali, niż dzisiaj. Został szabrownikiem i złodziejem, bez większej lojalności wobec grup z którymi przebywał. Katia i Bruno, których kojarzył byli kolejnym epizodem jego wojennych przeżyć.


    Zamieszkali w dwupiętrowym domu, który najmniej ucierpiał w okolicy w walkach. Kilka dziur w ścianach i dachu, osmalone ściany wskazywały, że były one dość intensywne jeszcze nie tak dawno temu. Szybko przystąpili do urządzania się. Wychodzący z choroby Bruno na szybko sklecił łóżko, dodatkowe warsztaty oraz przytachał z pozostawionego przed domem wózka kuchenkę. Nie rozstawał się z nią niemal od początku oblężenia, kiedy to gaz został odcięty. Pavle z Katią zaczęli sprzątać zawartość domu, szukając wszystkiego co mogło się przydać.

    Dom był większy niż się spodziewali, mimo że pozbawiony został ogródka, za to twórcy wyposażyli go w dwa poziomy podpiwniczenia.



    Wraz ze zbliżającą się nocą musieli jak zwykle ustalić plan działania. W trakcie dnia gorączka Bruna skoczyła do góry, więc położył się spać. Pavle sam zadeklarował, że pójdzie poszukać czegośdo jedzenia i medykamentów, pod warunkiem że odeśpi to w dzień. Nocna warta przypadła Katii.



    Pavle był samotnikiem, lubił samotne akcje, w których nie pozwalał dogonić się ominiętym przeciwnikom. W trakcie swej kariery zaliczył wiele nieudanych akcji, w których przebiegał samotnie pół boiska i oddawał strzał na bramkę. Tych kilka udanych akcji przyniosło mu rozgłos. Zachowanie doprowadziło do konfliktów z trenerem, a koledzy nazywali te zachowanie uszczypliwie "solową akcją całego zespołu".

    Jego celem była pobliska stacja benzynowa. Nie wyleciała w powietrze. Pavle dość szybko stwierdził dlaczego. klapy do zbiorników były otwarte, co świadczyło że osuszono wszystkie. Kto to zrobił? Nie miało znaczenia, a zapewne wszyscy po trochu. Wojska rządowe, rebelianci i cywile. Skoro stacja stała i nie stwarzała ryzyka wybuchu w każdej chwili, była możliwość że ktoś ją zamieszkuje, bądź również szabruje. Każdy dźwięk i światło to potencjalna śmierć. Pavle natknął się na żołnierzy, którzy bez słowa otworzyli do niego ogień.



    Takich "niespodzianek" było pełno. Śmierć byłą wszędzie. Parki zamieniono na cmentarze. Gdy zabrakło przestrzeni do pochówków, przestano grzebać zmarłych i zabitych. Odgłosy z wnętrza były sprawką szalejących szczurów. Pavle przystąpił do eksploracji.



  2. Użytkownicy którzy uznali post Samick za przydatny:


  3. #2
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Pavle przyniósł wszystko co uznał za potrzebne bądź wartościowe. Stacja została ogołocona z żywności i leków. Zastało zaś dużo części, narzędzi. Udało się znaleźć nawet jakieś elementy pistoletu, który roztrzaskała potężna siła.

    Katia od razu zaczęła przekonywać pozostałych, by zdobyć albo naprawić jakiś radioodbiornik. Uważała że informacje radiowe, nawet jeśli będą cenzurowane, dadzą jakiś ogląd sytuacji. Pavle z miejsca ją zignorował, zmęczony po całonocnym przekradaniu się od cienia do cienia. Bruno nie miał pojęcia od czego zacząć, ale obiecał zająć się tym przy najbliższej okazji. Okazja pojawiła się chwilę potem, gdy Katia wyciągnęła radio z otworami po dwóch kulach.



    Kwestią priorytetową stało się znalezienie leków (mimo że Bruno już niemal wydobrzał) oraz żywności. Bez niej nie pociągną długo. Pavle postanowił wrócić na stację, która w jego mniemaniu rokowała nadzieje na znalezienie obu towarów. Bruno, tuż przed wyjściem Pavlego, fantazjował o klatkach do łapania szczurów z piwnicy, jakby smakował taki szczur lepiej, w sosie duszony czy z ziemniakami pieczony w ostrych przyprawach, o żłobach do hodowli roślin, ale samotnik już był w innym świecie.



    Pavle nie mylił się. Stacja skrywała swoje sekrety. Znalazł troszkę żywności, leków, kolejną tonę części i drobiazgów jakże użytecznych dla nich.



    Zszedł do piwnicy, ale drogę zagradzała solidna krata. Bez pilnika ani rusz. Spojrzał na swojego sportowego G-Shocka. Była prawie druga w nocy. Walki w mieście ustawały o godzinie 22, ale zaczynały się około 5. Przez te siedem godzin można było w miarę bezpiecznie wyjść na zewnątrz. Przekonał się o tym osobiście, gdy wychodzący nad ranem na szaber wspólnik otrzymał śmiertelny postrzał nim zdążył zamknąć drzwi. To był najwyższy czas, by przejrzeć fanty, zabrać co potrzebne, przydatne i cenne i zacząć powolny powrót do reszty grupy.



  4. Użytkownicy którzy uznali post Samick za przydatny:


  5. #3
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Pavle tylko minął Katie, która siedziała koło odbiornika. Jej kolega z pracy Jovan został zabity. Bruno poddał się z próbami pocieszenia i leżał na łóżku wpatrzony w sufit. On także znał Jovana.



    Katie ożywiło pojawienie się wędrownego kupca. Franko i kilkunastu jemu podobnych przemierzali miasto stosując spryt, dobre rozeznanie w terenie, zdobywane informacje i łapówki by pojawiać się w najmniej oczekiwanym momencie.

    Kupiec posiadał coś, co mogło utrzymać ich przy życiu, kawę i papierosy. Niby nic, ale kto wyjaśni to uzależnionym?



    Bruno był nałogowym palaczem, jak twierdził pozwala mu to zająć czymś ręce w przerwach między nagrywaniem kolejnych odcinków programu kulinarnego bądź gdy nie gotował.
    "Muszę coś trzymać i mieć coś w ustach" - żartował z siebie.
    Katia nie wyobrażała sobie dnia bez kawy. Marzyła o wygodnym fotelu, stoliku, książce i kawie.


    W nocy Pavle wrócił na stację po materiały i dla lepszego obejrzenia kraty, która dzieliła go od potencjalnych skarbów...
    Jedynie Pavle wydawać się nie mieć takiej słabości.



  6. Użytkownicy którzy uznali post Samick za przydatny:


  7. #4
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Nocna warta Bruna minęła bez przygód, Pavle wrócił bez problemu. Katia żywo zastanawiała się nad wiadomością o masowych grobach odnalezionych przez siły rządowe. Nie trafiało do niej że w tych grobach byli cywile, tacy jak ona, którzy znaleźli się w niewłaściwym czasie i miejscu. Pavle przerwał rozmowę i poszedł spać, Bruno postanowił zająć się czymś pożytecznym i zaczął myśleć jak pootwierać pozamykane pomieszczenia i szafy, które mogły skrywać dodatkowe skarby. Drobne czynności przerywały mu chwile gdy zaglądał do zmontowanej pułapki na szczury. Na stole można było znaleźć kilkanaście przepisów na szczury, co niemal przyprawiło Katie o wymioty. Pavle żartował, że powinien po wojnie napisać książkę kucharską o pichceniu w trakcie oblężenia.



    Ciszę dnia przerwały krzyki i walenie do drzwi. Pavle powstrzymał Bruna przed otwarciem drzwi. Nigdy nie wiesz, kto stoi za nimi.

    Pavle wrócił na stację, ale poza skarbem za kratami, nie znalazł już nic ciekawego



  8. #5
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Pavle zastał drzwi do domu wyłamane, adrenalina skoczyła i zrzuciwszy plecak puścił się pędem do środka. Ślady walki były aż nadto widoczne. Przewrócone krzesła, rozbite naczynia i krew na podłodze. Przeszukiwał dom w poszukiwaniu pozostałych. Dopiero w jednym z pokoi zastał Katię siedzącą na łóżku, bandażowaną przez Bruna. Pavle podszedł. To nie była najmilsza noc w ich życiu.



    Pavle położył się na łóżku. Wiedział co musi zrobić. Potrzebuję broni. nie noży, łomów czy siekiery. Pistoletu albo karabinu. Wiedział że za posiadanie takich rzeczy grozi kula w łeb od obu stron konfliktu. Gdy Bruno przeczesywał kolejne pokoje, Pavle zaczął przeglądać wszystko co mieli. Mieli leki, mieli mało żywności. Kończyła się woda pitna. Od kiedy wojska rządowe przejęły kontrolę nad wodociągami, nie było bieżącej wody. Ta w butelkach nie była nieskończona. Potrzebowali czegoś do zbierania wody, takiej z powietrza. Myśl na maszynę układała się sama, razem z czasem gdy nasłuchiwał deszczu który padał za oknem.
    "Oby nie padało w nocy" - pomyślał. - "Za łatwo nadziać się na kogoś, za trudno dostrzec, za ciężko poruszać się i można stracić parę fantów" - pomyślał o zebranym worku cukru w ostatnich dniach.

    Bruno także martwił się o Katię. W końcu to samo mogło spotkać jego, a świdrujący pisk jaki wydała gdy dosięgnął ją nóż, wzbudzał w nim dreszcze dłuższy czas. Nie mamy broni, możemy nigdy nie mieć pistoletu czy choćby strzelby myśliwskiej, a nawet jeśli to skąd wziąć amunicję? O ile proch uda mu się skomponować, to jeszcze łuski, naboje. Proch... Obok szarlotki, przepis na proch był drugim w kolei jaki opanował.

    [img]/https://steamuserimages-a.akamaihd.net/ugc/817812434975927861/8F409EF6C5513847D3998945EFF7D1B81D4D1989[/img]

    Przechadzając się po pokojach uznał, że o wiele łatwiej będzie załatać wszystkie dziury w ścianach, które umożliwiają wejście. Jednocześnie może zwiększy się ciut ciepło w środku.

    Noc miała okazać się trudna. Pavle miał wybrać się na okoliczne lotnisko.



    To było ogromne ryzyko, wokół niska zabudowa i duże otwarte przestrzenie. Zaś w środku mogło być wszystko. Lotnisko przechodziło z rąk do rąk przez kilka tygodni, a od pewnego czasu stało się ziemią niczyją.




  9. #6
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Pavle w trakcie oblężenia widział wiele. Widok płaczącej kobiety nad ziarnami kawy nie był jednak tak urokliwy, jak rozmazany Bruno na widok torby warzyw. Pavle wiedział jak poprawić nastroje załogi, kawa i warzywa obok części, drobiazgów i elektryki podniosły morale. Sam zaś przystąpił do planowania swojego następnego ruchu. Potrzebował jakiejkolwiek broni, bez odpowiedniego warsztatu nic nie zrobi, a bez jedzenia żadna broń mu nie pomoże. Zapachy z kuchni w wykonaniu Bruna nie pozwalały skupić się.

    Bruno w przerwach między doglądaniem posiłku z warzywami, rozmawiał z Katią. Dziewczyna doszła do siebie, w ranę nie wdało się zakażenie. Problemem była woda. Ubywało jej cały czas, a nie było skąd pozyskiwać. Zasypiający Pavle rzucił mu żeby zmontował odpowiednie urządzenie, dał kilka wskazówek... Całość przypominała przepis. Trzeba było tylko połączyć to w całość żeby uzyskać wizję końcową.

    Do drzwi zapukał Franko.



    Katia naradzała się co wymienić i na co. Z informacji zdobytych od kupca, doszła do wniosku że można byłoby postawić bimbrownie. Na użytek tak własny, jak i na handel. Po ulepszeniu procesu spirytus mógłby służyć do dezynfekcji ran. Wizja to odległa, ale jak najbardziej realna. Bruno otrzymał, który od dwóch dni nie palił dostał papierosa, a dla Pavla czekało zadanie znalezienia części oraz drewna.



    Na lotnisku Pavle musiał spotkać człowieka, którego minął wczoraj. Inaczej nie mógłby poczynić dalszej eksploracji. Dziadunio był zrezygnowany i apatyczny. Nie reagował na słowa, tylko ciągle patrzył w przestrzeń i mamrotał do siebie. Słuchając przez chwilę znał już historię tego człowieka. Człowiek sukcesu, ww ciągu swojego życia zarobił ogromne pieniądze, założył rodzinę. Wojna zniszczyła źródło bogactwa, szabrownicy zabrali to co miał, a przemytnicy ludzi zaś odebrali mu rodzinę, oszukując w niecny sposób.

    Life is brutal... Nucił Pavle wracając do domu.



  10. #7
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Pavla powitał w drzwiach Bruno, który miał tej nocy wartę. Były sportowiec bezceremonialnie odpalił skręta, zaciągnął się, zakrztusił i oddał byłemu kucharzowi tytoń. Bruno śmiał się z przekleństw Pavla. Katia otrzymała butelkę przedwojennej wódki na handel.

    Wśród łupów Pavla pozostała dwójka znalazła hełm. Sądząc po stanie, jej właściciel ocierał się o śmierć przynajmniej dwa razy. Trzeci raz musiał być ostatnimi chwilami życia tego żołnierza.



    Mijał kolejny dzień, a problem samoobrony nie był rozwiązany. Wiadomości o napadach, rabunkach były coraz częstsze. Te ponure myśli rozwiał rozradowany tego dnia Bruno, który nie dość że cieszył się papierosem, to jeszcze niósł dwa tłuściutkie szczury do kuchni. Rezultat zamontowania pułapki w piwnicy. Oprawiając gryzonie, snuł wizje o dodatkowej pułapce, o własnych warzywach, ziołach, może wtedy miałby skręty domowej roboty.
    "To byłoby życie! Jak w Madrycie!" - Powtarzał.



    Pavle natknął się w wieży kontroli lotów na żołnierzy. Szybki stosunek sił, karabin vs. pięści wykluczały jakąkolwiek walkę. Pavle nie był nadmiernie odważny w życiu. W jego dzielnicy trzeba było mieć albo w nogach albo w ramionach. Życie skierowało go w tę pierwszą stronę. Cicho wycofał się, plądrując rozbity samolot na pasie.



  11. #8
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    To nie była najciekawsza noc. Pavla mogli zabić żołnierze na lotnisku, a nawet jeśli nie to ich obecność w tym miejscu oznacza, że przygotowują się do jakiejś operacji w tym rejonie. Bliskość domu, możliwość odcięcia od części obszaru do szabrowania to część problemów.

    Kolejny nocny problem był nie mniej poważny.



    Katia została poważnie ranna, a napastnicy zabrali całą żywność. Pavle klął na czym świat stoi. Jego rzucaniu mięsem nie było końca. Nie mogąc wiele zrobić, poszedł spać. Bruno widząc sytuację w jakiej znajdują się, zignorował zalecenie Pavla, żeby nie otwierać drzwi.



    Zostawił wiadomość i poszedł z sąsiadem. Potencjalna żywność mogła ich uratować. Bez kawy, której ceny skoczyły drastycznie mogli żyć, ale bez jedzenia? Nie było szans.

    Po odczytaniu wiadomości Katia stanęła na czatach, a Pavla powiało ponownie do stacji. Pilnik i łom rozwiązały problem krat i zamków. Łup był cenny, opatrunki, biżuteria, amunicja, papierosy. Te przypomniały mu o Brunie.



    "Ciekawe co u niego" - myślał wracając.



  12. #9
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Świt przyniósł nadzieję na lepsze jutro. Bruno spotkał Pavla przed domem. Obaj byli cali i zdrowi. Jedynie nocna warta Katii, wyszła jej bokiem, bo rana nie chciała się zasklepić. Nastrój Katii podniosła kawa zdobyta przez Bruna. Brunowi humor poprawiły papierosy ze stacji. Pavla ucieszyła żywność przyniesiona przez Bruna. Całość dopełniło znalezienie kolejnego szczura w klatce. Zmęczeni, ale szczęśliwi mogli cieszyć się dniem.



    Znalezienie amunicji i prochu rozbudziły nadzieje na łatwiejszą obronę. Co prawda brakowało drewna do załatania dziur w murach, ale sporo go było na lotnisku. Tymczasem załoga musiała się zadowolić odnowionym przez Pavla hełmem, który przyniósł poprzedniej nocy ze swej wyprawy.

    Dzień uwieńczyła wizyta Franko, który jakby wiedział że domownicy mają coś na wymianę. Masa biżuterii i butelka bimbru pozwoliły dokonać sporych zakupów.



    Brunowi udało się dorobić trzonek do siekiery, dzięki której wraz z Pavlem mogli porąbać część mebli i załatać dziury w murach. Zapadająca noc uniemożliwiła załatać kolejne luki.



    Mając żywność, leki i drewno, Pavla skusiło do spenetrowania Bliźniaka, który mógł dać sporo części i być może broń. W okolicy był tutaj sklep z bronią i podobno żył facet zbierający pukawki. Najlepszym dowodem były codzienne wystrzały w tamtej okolicy. nasuwało kilka skojarzeń, kogo można zastać w środku i jak bardzo przyjaźnie nastawionego.

    Kraty, uzbrojeni mieszkańcy i brak wizji na lepszy łup zmusiły Pavla do szybszego powrotu do domu.



  13. #10
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach


    Noc nie była najbardziej owocna. Atak, niezagojona rana Katii, rana Bruna, którego wzięła gorączka. Brak broni dręczył Pavla podczas zabijania dziur w ścianach. Bruna bardziej męczyła kradzież jego ostatniego skręta, niż sam atak, ale każde było zdenerwowane i wystraszone.



    Katia siedziała w łóżku z mapą i starała się wydedukować gdzie można znaleźć broń. Gdzie nie należy iść, kogo omijać i z kim rozmawiać. Wszystko co mogło pomóc Pavlowi w odniesieniu sukcesu. Kroki skierować go miały do odległego supermarketu.



    Na broń palną nie było tam szans, ale na inne narzędzia owszem. Do tego leki, medykamenty, żywność. Tudzież to co mogło pozostać po wielokrotnym łupieniu tego miejsca.



    - Taaaa.... - mruknął po przeczytaniu ulotki. - Już pędzę - dodał patrząc na znaleziony magazynek z jednym nabojem.
    Okolica była nad wyraz spokojna. W środku zachowało się sporo fantów, które selekcjonował. Czerwona lampka zapaliła się gdy usłyszał czyjeś głosy. Mężczyzny i kobiety. Rozmawiali, ale rozmowa wydawała się urywana. Ciekawość zwyciężyła i zbliżył się do drzwi zza których docierały dźwięki. Spojrzał przez szczelinę. Postać w moro stała obrócona do niego tyłem. Kilka kroków od niego stała młoda dziewczyna. Nawet ładna, jeśli zmyć z niej zaciek z krwi, błota i tynku. Tak jak on, przyszła szukać jedzenia, a żołnierz czy może raczej dezerter o tym wiedział. Znał wartość tej miejscówki. To co wydarzyło się potem, było szybkie i nierealne. Żołnierz złożył jej propozycję, ona odmówiła. Kolba uderzyła ją w skroń, co przewróciło ją, szybki kopniak posłał ją na ziemię. Twarz zalała się krwią, była w szoku, płakała, krzyczała, błagała.



    Kiedy złapał ją za włosy i zaczął ciągnąć, Paweł chciał wyskoczyć zza drzwi. Karabin zatrzymał go w miejscu. byli już z 20 metrów od niego.
    - Zdążę. Nie zdążę. Zdążę - powtarzał po cichu jak mantrę, gryząc dłoń. Gwałtownie wyrwał z miejsca.
    Krzyki i odgłosy szamotaniny przerwał strzał.



Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •