Pokaż wyniki od 1 do 1 z 1

Wątek: Ambasada Kraka Drak

  1. #1
    Chłop
    Dołączył
    Jul 2019
    Lokalizacja
    Kraka Drak
    Postów
    11
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    5
    Otrzymał 3 podziękowań w 1 poście

    Ambasada Kraka Drak


    Krajobraz Gór Norski




    Kupcy zmierzający do Kraka Drak

    Trzy dni temu udało wam się dotrzeć do podnóży gór. Po wielu tygodniach podróży przez zamarznięte pustkowia widok czegoś innego niż niekończących się śnieżne równiny jest dziwnie pokrzepiający, jednak powoli zaczynasz tracić nadzieję na dotarcie gdziekolwiek.
    Z każdą kolejną godziną przedzieranie się przez zaspy idzie ci coraz ciężej. Ekwipunek oblepia się śniegiem i lodem, spowalniając Cię jeszcze bardziej, Zapasy kurczą się w zastraszającym tempie a twój miecz już chyba zupełnie przymarzł do ścianek pochwy.
    „Wytrzymaj mój drogi Umgi. To już niedaleko.” Rzekł twój krasnoludzki przewodnik Gramni.
    Mimo znacznie mniejszego wzrostu, towarzyszący ci Dawi niezmordowanie przedziera się przez zaspy, przecierając ścieżkę i nawigując się za pomocą tylko sobie znanych metod.
    Gdyby nie on, już dawno zginąłbyś na pustkowiach. Zgubiłbyś szlak i zamarzł na śmierć. O ile wcześniej nie rozszarpałaby Cię jakaś norskańska bestia.
    Jednak pomimo niemal nieograniczonego zaufania którym darzysz Gramniego, zaczynasz wątpić w prawdziwość jego słów.

    Drogę zagrodziło wam niewielkie wzgórze, niezbyt strome jednak całkowicie ograniczające widoczność.
    „Dalej Umgi, nie przeszedłeś chyba taki szmat drogi tylko po to, żeby się teraz poddać prawda?” Gramni zaśmiał się gardłowo i zaczął się wspinać.
    “Przeklęty krasnolud” pomyślałeś.

    Po dotarciu na szczyt wzgórza twoim oczom okazuje się potężny masyw górski, wyższy od okolicznych gór, blokujący niemal całą drogę naprzód. Ślepy zaułek.
    „Świetnie Gramni. Pomyliłeś drogę. Teraz zamarzniemy tu na śmierć. A nasze zamarznięte ciała zabierze do swojej jaskini jakiś troll i użyje jako dekoracji.” – wypaliłeś wściekły na przewodnika.
    Spodziewałeś się jakiejś przygnębiającej krasnoludzkiej opowiastki o minionych czasach, albo jakiegoś przekleństwa, jednak Krasnoluda nie opuszczał dobry nastrój.
    „Pomyliłem drogi? No to przypatrz się jeszcze raz.” Zarechotał Dawi.
    “Chociaż w jednym ma rację” pomyślałeś. “Przynajmniej przed śmiercią mogę napatrzyć się na ładny krajobraz.”
    Jednak coś tutaj nie grało. Podnóże góry miało dziwny regularny kształt. Najniższe fragmenty ścian były dziwnie pionowe. Zaraz...
    „Czy to?”
    „Tak mój drogi Umgi. To Kraka Drak. Największa z Wielkich twierdz Północy. Ruszajmy, moi bracia już pewnie nas oczekują.”

    Ostatnie kilka mil przebyliście jak na skrzydłach. Im bliżej tym dostrzegałeś więcej szczegółów. Potężne, wysokie na kilkanaście metrów kamienne mury, wynurzające się ze śniegu niczym klify nad brzegiem morza. Pokryte licznymi zdobieniami, runami i śladami po dawnych oblężeniach, którym zdołały się oprzeć. Ogromne, przypominające wielkie posągi baszty, wybudowane jako podobizny dawnych krasnoludzkich królów. A ponad wszystkimi fortyfikacjami i zewnętrzną częścią miasta górowały wielkie wysokie na ponad 50 metrów wrota, prowadzące do wnętrza góry.
    Widziałeś w życiu wiele potężnie umocnionych twierdz. Altdorf, Marienburg, Kislev czy Erengrad. Wszystkie były perłami w koronie ludzkich możliwości konstrukcyjnych. Jednak górska forteca Dawi, to zupełnie inny poziom.
    Gdy zbliżyliście się do bramy zdałeś sobie sprawę z jej rozmiarów. Była znacznie wyższa i szersza nawet od głównej bramy Altdorfu – stolicy Imperium. Znacznie staranniej wykonana i bogato zdobiona. Pokryta złoconymi runami i starożytnymi płaskorzeźbami krasnoludzkich bohaterów. Wrota były wykonane z olbrzymich bel dębowego drewna i niemal w całości pokryte żelaznymi pasami, mającymi na celu zwiększyć ich wytrzymałość. Na samym środku natomiast znajdowała się olbrzymia, szeroka na prawie 5 metrów złota tarcza z podobizną krasnoluda – symbolem wszystkich Dawi.
    Gdy zbliżyliście się do bramy usłyszałeś jakieś okrzyki w dziwnym języku. Khazalid. Gramni czasem używał go gadając do siebie. Okrzyki umilkły i brama zaczęła się powoli, acz miarowo otwierać ukazując wnętrze miasta.
    Każdy z budynków wzdłuż jednej z 6 głównych ulic zewnętrznego miasta wyglądał jak dzieło sztuki. Idealnie równe i symetryczne kształty, pozłacane narożniki i runy ochronne, bogato zdobione ściany. W niczym nie przypominały slumsów jakie znałeś z czasów swojego poselstwa do Altdorfu.
    Ulice były dosyć dokładnie odśnieżone, a mimo, że wciąż byliście na otwartym powietrzu, w mieście było odczuwalnie cieplej.
    Gdy brama otworzyła się zupełnie, twoim oczom ukazał się stojący za nim oddział 10 wartowników. Mieli na sobie bogato zdobione ciężkie pancerze, połyskujące w zimowym słońcu złotem i srebrem. Każdy z nich uzbrojony był w nie gorzej zdobiony jednoręczny topór i zieloną tarczę ze złotą podobizną smoka.
    Ich przywódca, jak można wnioskować po długiej siwej brodzie i jeszcze większej ilości zdobień podszedł do was.

    „Witaj Gramni. Dobrze Cię znów widzieć w Twierdzy. Widzę, że przyprowadziłeś ze sobą gościa. Kim jest twój przyjaciel?”
    „To poseł z dalekiej krainy. Pokonał wiele trudów aby tu dotrzeć.”
    „Ach tak racja, spodziewaliśmy się Ciebie” powiedział wartownik i schował topór za pasek.
    „Jestem Barni. Barni Żelazna Głowa, kapitan straży Kraka Drak.” Powiedział wystawiając rękę w geście przywitania, który z przyjemnością odwzajemniłeś.
    „Zapewne jesteście okrutnie zmęczeni po podróży. Udamy się do Hali Gościnnej. Ogrzejecie się tam i odpoczniecie. Tam również przedstawisz swoje poselstwo pośle. Wedle naszej tradycji, posłowie najpierw przedstawiają swoje oferty w Hali Gościnnej a dopiero później, jeśli oferta jest uznana za interesującą, trafiają do Wielkiej Hali w celu przedstawienia jej samemu władcy Kraka Drak. Dalej ruszajmy się. Hala Gościnna jest niedaleko.”

    Wspomniana hala znajdowała się w samym sercu zewnętrznego miasta przy głównym placu. Z tego co dowiedziałeś się od Gramniego można ją przyrównać do ludzkiej tawerny, jednak była od niej znacznie większa. Niemal dwukrotnie od największej w której kiedykolwiek byłeś.
    Po wejściu do środka uderzyło cię przyjemne ciepło, potem zapach piwa i pieczonej dziczyzny. Gdy wzrok przywykł do ciemności twoim oczom ukazała się długa na 30 i szeroka na 20 metrów sala jadalna pełna krasnoludów. Z pojedynczych zdań które usłyszałeś wśród zgiełku dowiedziałeś się o niedawnej bitwie w podziemiach i uczcie zorganizowanej przez Tana. A także o wyjątkowo wczesnej i srogiej zimie i dziwnej mgle.
    Gdy stanęliście przy recepcji, Gramni rzekł:
    „Tutaj kończy się nasza podróż mój drogi Umgi. Barni zaraz załatwi ci kwaterę. A ja jeśli pozwolisz, nie mam zamiaru dziś wyjść stąd o własnych siłach.” Kończąc zdanie krasnolud roześmiał się w sposób który zapewne obudziłby trupa.
    Pożegnałeś się ze swoim przewodnikiem i podziękowałeś mu za wspólną bezpieczną podróż, a następnie ruszyłeś do załatwionej przez Barniego kwatery. O dziwo udało się znaleźć pokój z łóżkiem pasującym rozmiarami do twojego wzrostu. Sam pokój, pomimo że niewielki również był bogato zdobiony, ale nie miałeś czasu dokładnie się przyjrzeć. Niemal od razu upadłeś na łóżko i zasnąłeś jak kamień.

    Po kilku godzinach snu i szybkim posiłku do pokoju wszedł jeden z wartowników.
    „Proszę za mną Umgi.” Powiedział i zniknął za drzwiami. Szybko poprawiłeś ubrania i ruszyłeś za nim.
    Przechodząc przez sale jadalną wydawało ci się, że widzisz Gramniego leżącego pod jednym ze stołów, jednak nie mogłeś się zatrzymać żeby się przyjrzeć. Wartownik prowadził Cię do zupełnie osobnej sali gdzie oczekiwał już na ciebie Barni.

    Sala ta była znacznie mniejsza od jadalnej, znajdował się w niej tylko stół z dwoma krzesłami. Barni już siedział na jednym z nich.
    Wartownik wskazał ci miejsce i poprosił o twoją broń. Odpiąłeś od paska swój miecz i podałeś krasnoludowi. Ku twojemu zdziwieniu, Barni wyciągnął również swój topór i oddał go wartownikowi.
    „Tradycyjny znak dobrej woli." powiedział Barni uśmiechając się szeroko.
    Wartownik ukłonił się i wyszedł. Przy zamykaniu drzwi usłyszałeś jak przywołuje do siebie jednego z klientów Hali Gościnnej.
    „Jesteś z cechu kowali zgadza się? Naostrz miecz tego Umgiego. Jest strasznie tępy.”
    Drzwi zamknęły się i zostałeś w pokoju sam, razem z Barnim. Jakby zauważając twoje zdziwienie, krasnolud rozpoczął rozmowę.
    „To też jest element tradycji. Poselstwo przyjmuje kapitan straży, a potem przekazuje je Tanowi. Więc, z jakiego powodu przybywasz do Kraka Drak




    Sojusze:



    Umowy:



    Pakty:
    Załączone miniatury Załączone miniatury Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	snowy_mountains_by_artek92-d323u5a.jpg
Wyświetleń:	13
Rozmiar:	92.9 KB
ID:	3084   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	borkur-eiriksson-dwarffortress-mountains.jpg
Wyświetleń:	13
Rozmiar:	95.2 KB
ID:	3085  
    Ostatnio edytowane przez Rancor ; 08-09-2019 o 20:30

  2. Następujących 3 użytkowników podziękowało Alex The Great za ten post:


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Możesz edytować swoje posty
  •