Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 26

Wątek: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

  1. #1
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    Gra rozgrywana na modzie Eras Total Conquest 2.3.5, kampania z roku 1547.






    Roku Pańskiego 1600, w całym znanym świecie. pełnym cudów, różnych języków i kultur, znane są dwie wszechmocne istoty: Bóg Wszechmogący i Imperium Ottomańskie. Kronikę niniejszą tym drugim poświęcam i do nóg Najwspanialszego Padyszacha padam, błagając o wybaczenie, bo nie godzien tego zaszczytu
    - fragment kroniki anonimowego niewolnika, służącemu na stambulskim dworze.

    Prolog

    Imperium Ottomańskie w roku 1547 było niczym innym jak wielonarodowościowym państwem, zlepkiem mnóstwa kultur, państwem które miało wielki potencjał, nie tylko ekonomiczny i militarny, ale również asymilacyjny. Niezależnie od wyznania, pochodzenia czy koloru skóry, można było dojść do wysokich stanowisk. Wystarczyłoby jednak oderwać tylko kawałek kory, tego giganta, nawet najmniejszy, by zaczęła wypływać gęsta, lepka żywica. Żywica będąca gęstą siecią intryg, zależności i układów, która przylegała do wszystkich i od której nie można było uciec. To żywica nadawała kształt Imperium i dyktowała ścieżki rozwoju, aż do czasu...





    Wysoka Porta, swoje sukcesy zawsze budowała w oparciu o:
    1) Jedną wolę, która kierowała ...
    2) Dyplomacją, wspieraną przez ...
    3) Siły militarne, o dużej sile, dzięki ...
    4) Poddanym Padyszacha i bogactwu.


    Padyszach w otoczeniu Janczarów.

    Dużo ludnych miast, połączonych porządnymi drogami, sprawiło, że nie było potrzeby by w centrum państwa stacjonowały większe siły. W przeciwieństwie do granic.
    Na północy złączone osobą władcy i kultury leżało Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie, groźny rywal z uwagi na przednią jazdą i brawurę, której można było tylko pozazdrościć. Królowie Polski wchodzili w mariaże z Habsburgami, przez co obie dynastie zachowywały się wobec siebie życzliwie, chociaż dało się dostrzec wiele konfliktów. W monarchii jagiellońskiej istniało silne stronnictwo prohabsburskie, zwalczane przez Zygmunta Augusta i jego matkę. Obie dynastie często popadały w konflikty z lennikami Wysokiej Porty: Mołdawią, Wołoszczyzną, Siedmiogrodem i Chanatem Krymskim. Jedną z pierwszych decyzji Szachinszacha, była likwidacja tych pierwszych i wchłonięcie je w struktury Sułtanatu.
    Pozostał ino Chanat Krymski, lennik i sojusznik o zapędach emancypacyjnych. Chan był nikim innym jak straszakiem na dwory w Krakowie i Moskwie, a likwidacja Chanatu była kwestią czasu. Padyszach nie potrzebował krnąbrnego wasala, który dalece więcej mieszał niż pomagał w realizacji celów politycznych Wysokiej Porty.
    Wenecja, średniowieczne Imperium handlowe i morskie, nie wydawało się aż tak potężne jak w wiekach poprzednich. Chociaż ciężko ocenić na ile Wenecja straciła, za to pewne jest, że przez ten czas Imperium Ottomańskie wzrosło w siłę. Solą w oku Padyszacha była Kreta, klucz do dominacji nad wschodnim basenem Morza Śródziemnego.
    Imperium Safawidów, największy wróg na drodze Sułtanatu, ku zjednoczeniu świata muzułmańskiego pod jednym władcą - Padyszachem. Od zawsze patrzono na nich nieprzychylnym okiem i wypatrywano wszelkich potencjalnych możliwości ukruszenia siły Safawidów.
    Habsburgowie, z linii austriackiej i hiszpańskiej byli nie małym zagrożeniem, przede wszystkim z uwagi na potężną flotę. Wysoka Porta zdawała sobie sprawę z nieuniknionego konfliktu. Austria stała na drodze ekspansji lądowej na północny zachód, a Hiszpania nie miała zamiaru ustępować z Italii.
    Pozostałe prowincje należały do mniejszych, nieliczących się państw.


    AD 1547


    Padyszach rozpoczął pracę u podstaw by wzmocnić swoje państwo. W pierwszej kolejności rozkazał wynajęcia na Zachodzie Europy ekspertów w zakresie górnictwa, by przemierzyli państwo w poszukiwaniu rud i rozpoczęli prace w celu uruchomienia wydobycia. Jeszcze w tym samym roku, prace rozpoczęto w Smyrnie, Koryncie i Tessalonikach. Równocześnie zebrała się rada, która przy Padyszachu omówiła sytuację międzynarodową i uformowała plan podbojów.

    Postanowiono zawiązać sojusz, wymienić się mapami i prawami handlowymi z Koroną Polską.



    Uznano, że Polska i Litwa zostaną przez to zneutralizowane, a przy okazji zahamuje to wszelkie akcje ze strony Habsburgów i nowego zagrożenia, które dopiero co się ujawniło.
    Wielkie Księstwo Moskiewskie z Iwanem IV na tronie, przemieniło się w roku 1547 w carat, a młody car dodatkowo ośmieszył się przed światem stwierdzając, że Moskwa jest jedyną spadkobierczynią upadłego Bizancjum. Zapędy te sprawiły, że Wysoka Porta z zaciekawieniem przyglądała się postępom księstwa z dalekich krajów, z władcą o wybujałej ambicji. Wieść niosła, że Iwan został odrzucony przez Elżbietę, królową angielską, która nie chciała Rurykowicza za męża. Mało tego! Odmówiła mu prawa pobytu w swoim królestwie gdyby został zmuszony opuścić własne, mimo że Iwan takie Elżbiecie przyznał. Wściekłości wielkiego księcia nie byłoby pewnie końca, gdyby nie rozległe kontakty handlowe z Anglią i wielkie korzyści jakie czerpał z nich skarbiec wielkoksiążęcy. Jak widać, nie tylko Wysoka Porta patrzyła z przymrużeniem oka na Moskwę i rewelacje jakie z niej płynęły.

    Miło przyjęto tąpnięcia wśród Habsburgów. Austriacka linia, chętnie zgodziła się na wymianę map i praw handlowych, hiszpańska ledwie na swobodę handlu. Wybitnie nieprzychylne stanowisko, Wysoka Porta zajęła wobec ekspansji hiszpańskiej w Italii, jednakże nawiązanie jakiejkolwiek współpracy z Papieżem, który z dnia na dzień został zaatakowany przez Hiszpanów, spełzły na niczym (poza prawami handlowymi). Habsburgowie austriaccy wykorzystali chwilę i uderzyli na Wenecję.

    Podjęto się trzech wypraw: ruszono w głąb Afryki, próbowano opanować Półwyspu Arabskiego oraz zająć Kaukaz. Ostatnia z nich - Astrachań wydawać się mógła niemal szalonym krokiem. Primo - odległość od Imperium oraz ukształtowanie terenu utrudniało komunikację i szybkie podesłanie posiłków. Secundo - Moskwa, Litwa, Safawidzi oraz Krym, rywali nie brakowało. Jednakże zajęcie tego miasta dawałoby pewne oko na poczynania Moskwy i umożliwiłoby zahamowanie jej ewentualnych postępów.

    Nie było to jedyne zmartwienie Wysokiej Porty. Inwestycje dopiero nabierały rozmachu, które zwolniły zaraz po tym jak Safawidzi rozpoczęli gromadzenie wojsk na granicach. Ostatecznie osmańska misja dyplomatyczna ustaliła, iż był to jedynie pokaz siły.



    Ostatnim sukcesem roku 1547 roku było unormowanie stosunków z szalonym księciem, którego carskiego tytułu i roszczeń do bycia spadkobiercą basileusów nie uznano. Na nic się nie zdały argumenty posłów o bizantyjskiej krwi Rurykowicza (jego babka była Paleolog z domu). Misję pod strażą oddelegowano do granic Wielkie Porty, po uprzednim podpisaniu traktatów handlowych.

    Reasumując, udało się zabezpieczyć państwo od północy i północnego-wschodu w stopniu bardzo dobrym. Ułożenie się z pozostałymi sąsiadami, otwierało drogę do potencjalnej ekspansji militarnej. Pierwsze poważne kroki podjęto na południu Imperium, gdzie rozpoczęto intensywne działa w celu opanowania środkowej Afryki i Półwyspu Arabskiego.

    Na następny rok postanowiono stworzyć przeciwwagę dla habsburskiej dominacji w Europie i wysłać misję dyplomatyczną do Francji.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 05-09-2015 o 09:27



  2. #2
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    AD 1548

    Król Jego Mość, pan nasz najmiłościwszy, opuścił ziemski padół tej zimy. Sit tibi terra levis - Kronika Polska.

    Sprawy nie ułożyły się po myśli Padyszacha i jego doradców, którzy co prawda dowiedzieli się o śmierci króla Lechistanu, ale nie zdążyli wybadać wizji nowego władcy. Te zaś nie były po myśli Wysokiej Porty.



    Nagrobek Zygmunta Augusta

    Klęska dyplomatyczna była przesądzona, podobnie jak los kilku osób odpowiedzialnych za błędy i nie przewidzenie ruchu sojusznika. Poświęcić wasala i sojusznika, dla dobra niezbyt pewnego układu z Polską i Litwą? Czy może stanąć w obronie i wplątać się w wojnę w chwili gdy nie było na nią miejsca, czasu i środków? Nie zapominając o szerszej ocenie politycznej postanowiono ustąpić królowi Polskiemu Krymu. Potęga habsburska była i tak nazbyt rozdmuchana, a wszelkie konflikty z krajami katolickimi mogły się skończyć walką na dwa lub więcej frontów. Unikanie walki na dwa fronty było kolejną zasadą polityki ottomańskiej przez niemal cały czas istnienia Imperium. Wojna z krajami katolickimi mogła odepchnąć od Wielkiej Porty potencjalną sojuszniczkę - Francję. W Stambule poważnie liczono na coś więcej niż wymianę map i traktatów handlowych.

    Zdecydowano się uznać Krym jako część Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, jednocześnie zaczęto pilnie przyglądać się poczynaniom północnego sojusznika, a przede wszystkim - sąsiada. Postawić Najszlachetniejszego Padyszacha przed faktem dokonanym? Tę obrazę w Imperium pamiętano długo i w myślach przysięgano - niewierni zapłacą za ten sukces daninę ... krwi.

    Postępy w ekspansji nie należały również do spektakularnych.



    Po opanowaniu Środkowej Afryki, nie udało się odnotować większych sukcesów militarnych. Zdobywanie Półwyspu Arabskiego ciągnęło się mozolnie z powodu trybu życia tamtejszych plemion beduinów, będących generalnie nomadami, hodujących wielbłądy i uprawiający ... wojnę podjazdową. Astrachań również pozostał poza zasięgiem wojsk ottomańskich. Wpierw oblegany przez Tatarów, został od oblężenia uwolniony przez wojska litewskie, które następnie wycofały się, by do oblężenia przeszli żołnierze spod znaków Safawidów. Powstanie strefy buforowej z Moskwą uznano, za dobry obrót sprawy.



    Do tego kilka pomniejszych buntów, które skutecznie stłumiono mieczem i jedwabnym sznurem. Popularny sposób na usatysfakcjonowanie każdego malkontenta, co ważniejsze - skuteczny.

    Pod koniec roku do Paryża dotarli dziwnie ubrani cudzoziemcy, w bogatych strojach, pięknych koniach. Przepych, klejnoty, świecidełka - dech w piersiach zapierało - z pamiętniczka paryżanki.

    Jednakże prawdziwe świętowanie zaczęło się zaraz po złożeniu pieczęci pod traktatem sojuszniczym, który połączył oba państwa. Traktat miał ostrze wymierzone w dominację habsburską i jak się okazało, dwór francuski z utęsknieniem oczekiwał propozycji połączenia sił. Zamiarom Francuzów nie można jednak ufać. Nie wiadomo na ile jest to obawa przed połączonym atakiem obu habsburskich krajów ze wschodu, południa i północy, a na ile chęć wyrugowania Habsburgów z Italii i wytworzenia balansu. Wbrew pozorom Francja nie jest aż taka odosobniona, jak się wydaje na początku, ostatecznie Anglicy nie przepadają także za Hiszpanami. Angielska polityka utrzymywania równowagi w Zachodniej Europie podpowie im, by w konflikcie habsbursko-francuskim, stanąć po stronie Francji.



    Posiadanie przymierzy z Francją i państwem polsko-litewskim, umocniło pozycję Wysokiej Porty oraz pozwoliło na zajęcie się sprawami na południu państwa - ekspansją w Afryce w kierunku Etiopii. Przebąkiwano o stworzeniu floty tysiąca galer i popłynięciu do Indii Zachodnich, o których mówią Europejczycy, ale to daleka przyszłość. W końcu bliżej z Półwyspu Arabskiego do Indii Wschodnich.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 30-03-2016 o 10:11



  3. #3
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    AD 1549

    Tam gdzie stąpa Wielki Szachinszach, tam staje się jasność, ognikami jego słudzy są, którzy z rękawa niczym mrówki wychodzili. Tam gdzie kroczy Padyszach, tam staje się jasność, wrogów swych otacza ciemnością - fragment ludowego podania.

    Nikomu, by nie przyszło do głowy żeby przewidywać co ma zamiar uczynić Król Lechistanu, nikt o zdrowych myślach nie umiał określić, co kieruje nim i rozwydrzoną szlachtą! Nikomu nie przyszło do głowy, że tak szybko polecą kolejne głowy.



    Zaskoczenie Wysokiej Porty było całkowite. Urzędników sułtańskiego dywanu podarowano po niewolniku z jedwabnym sznurem. Taki układ nie pasował potomkowi wielkiego Osmana, zbyt ryzykowanie było walczyć na dwóch frontach, a prowadzenie dwóch wojen na dwóch krańcach imperium byłoby łamaniem starej reguły polityki Imperium Ottomańskiego. Nowy gabinet z nowym wezyrem postanowili zebrać siły z pogranicznych miast, stworzyć pospolite ruszenie i uderzyć na sąsiada.
    Imperium Safawidów od zawsze było niebezpiecznym rywalem Ottomanów, podważającym autorytet polityczny i religijny Sługi Dwóch Świątyń - Kalifa, samego Padyszacha. Na dworze liczono się, że wcześniej czy później dojdzie do starcia potęg, do tego czasu należało trzymać Safawidów na odległość kija, mamiąc ich jakże dobrze układającymi się relacjami handlowymi. Z drugiej strony, naturalny sojusznik Safawidów - Lechistan został mu odebrany, pozostali na scenie tylko Habsburgowie, których udało się zneutralizować.


    Ten rok przyniósł pokój między Hiszpanią, a Papieżem, a także wojnę Habsburgów austriackich z Papiestwem. Swoisty znak mówiący o próbach podporządkowania Kościoła i centralizacji władzy. Zaś takie wojny sprawiały, że sułtan się uśmiechał, niezgoda wśród niewiernych, była na jego korzyść.

    Lecz to nie był koniec szalonych wyczynów Lechistanu, a uśmiech Szachinszacha zmienił się wściekłość! Królestwo Polskie uderzyło na Habsburgów! Po raz następny w tym roku podarowano urzędnikom dywanu po niewolniku z jedwabnym sznurem. Na słowa pierwszej żony, by oszczędzał niewolników i nie rozdawał ich tak pochopnie bo nie są tani, a i jedwab kosztuje fortunę, miał stwierdzić:

    Nie martw się, niedługo niewolników, będzie więcej niż psów, a jedwabiem owinę całe mury tego miasta!

    Szachinszach nakazał zebranie nadgranicznych wojsk, pospolitego ruszenia i pośpiesznego uderzenia na kraje habsburskie. Żałował tylko, że nie mógł wysłać tradycyjnego zaproszenia na wyprawę wojenną chanowi krymskiemu. Chan był lennikiem sułtana, lecz nie takim jak hospodarowie Mołdawii czy Multan, miał specjalny status, w którym jakby szanowano ich krew wywodzącą się od samego Czyngis-chana. Dlatego nie wysyłano mu wezwania do przybycia, ale zaproszenie. Oczywiście nijak nie zmieniało to rzeczywistego znaczenia tej wypowiedzi - odrzucenie zaproszenia było równe z buntem i obrazą samego Padyszacha, a to nie uchodziło płazem.

    Wezyr z dowódcami stworzył plan operacyjny, który został zaakceptowany - pierwsze uderzenie ruszy na Bratysławę, przecinając habsburskie posiadłości prawie na pół. Do tak rozdmuchanej operacji potrzebne były jednak większe siły, dlatego Szachinszach postanowił zebrać swoich najwierniejszych żołnierzy - janczarów oraz spahisów i osobiście udać się w rejon walk. Nie było to częste zachowanie, szczególnie w późniejszych latach istnienia Imperium.

    Austria nie realizowała swojej zasady szczęśliwych małżeństw swoich (niejednokrotnie zdegenerowanych przez zbyt bliskie pokrewieństwo) córek z rożnymi władcami. Walczyła na pełną skalę z Wenecją i Państwem Papieskim. Rokowało to szybkie sukcesy i całkowite wchłonięcie posiadłości cesarskich.



    Szybki marsz na Bratysławę został uwieńczony sukcesem. Opór stawiany przez wojska cesarskie był słaby, ale w najbliższej przyszłości miał bardzo zgęstnieć.


    - Panie, jaka jest twoja decyzja? - Pytał zlękniony, rozpłaszczony człowiek z dziwnym akcentem. Spoglądając to na niego, to na stojących parę metrów dalej janczarów Padyszach zamyślił się. Grek - pomyślał o przylegającym do ziemi człowieku. Wstał i wskazał ręką stojącego obok janczara, ten kłaniając się podszedł do swego pana. W rękach trzymał buńczuk z zieloną tkaniną, nie był to co prawda Zielony Sztandar Proroka, wiszący za plecami Szachinszacha, ale też robił wrażenie. Padyszach chwycił drzewiec i podszedł do rozpłaszczonego Greka, ubranego w janczarski strój, strój agi janczarów.
    - Wstań! - Padła komenda, janczar powoli wstał, tak by było widać, że nie powinien, ale jednocześnie że nie chce przeciwstawiać się rozkazowi tego, któremu obiecywał służyć do śmierci. - Idź i powiększaj chwałę moją! Idź i zniszcz wrogów moich! Idź! - Aga chwyciła drzewiec w silne dłonie, jego obawa przed Padyszachem znikła jak ręką odjął. Ręka zakrywała oczy, w których płonęły ognie, twarz gotową uczynić wszystko dla swego dobroczyńcy - Padyszacha.


    Aga janczarów ruszył przynosząc wojnę Safawidom. Stoczono dwie bitwy, obie zwycięskie, skopiowano plan z wojny z Austrią - Rozcięto państwo na pół. Sułtan Safawidów nie oszczędził swojego pierworodnego, który zginął w walce, broniąc swojego dziedzictwa.



    Kolejne starcia i rozbijanie nadciągających posiłków musiały negatywnie odbić się na morale Safawidów i zachwiać podstawami władzy sułtanatu, ponieważ zaoferowali zawieszenie broni - odrzucone bez namysłu.



    Ostatni cios dynastii Safawidów zadano w twierdzy Baka, gdzie zginął ich sułtan, wszyscy synowie, córki i cały harem. Padyszach nie był zadowolony, że żadnej Safawidki nie sprowadzono do jego haremu, że nie przywieziono mu całego haremu, by mógł zadecydować co chce sobie zostawić.


    Ismail I, założyciel dynastii Safawidów

    Następnymi krokami, było rozbijanie pojedynczych oddziałów, które z uporem godnym męczenników, szukały kogokolwiek chociaż z kroplą krwi zniszczonej dynastii, by mógł przejąc władzę. Lecz to tylko ich osłabiło, pozwalając na zajmowanie kolejnych miast i twierdz sługom Szachinszacha.

    Gorzej wojskom Wysokiej Porty wiodło się z Habsburgami, którzy dysponowali co prawda mniej licznymi oddziałami, nie równie wysoko nasycone były one bronią palną i w przeciwieństwie do pospolitego ruszenia Imperium, Habsurgowie dysponowali najemną ciężką piechotą, która masakrowała lekkozbrojne sługi sułtańskie.


    W sierpniu AD 1549, Wysoka Porta lekceważąc ostre warunki klimatyczne, ruszyła wzdłuż wybrzeży i obległa Ad-Dohah - fragment raportu habsburskiego szpiega.

    Kolejny krok w kolonizacji Półwyspu Arabskiego został uczyniony, a plany stworzenia potężnej floty i przebycia morza, dla większej chwały Allaha i jego najwyższego kapłana - Padyszacha, były coraz wyraźniejsze. Postępy czyniono również w Afryce, na południe, wzdłuż wybrzeża i w głąb ruszyły dwie wyprawy, by nawracać niewiernych.


    Tak kończył się rok 1549, który przyniósł nie mało śmierci, dużo zdobyczy terytorialnych oraz upadek groźnego w przyszłości wroga.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 14-06-2016 o 15:23



  4. #4
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    Cytat Zamieszczone przez Eutyches
    Grałem Turcją, ale inną obrałem taktykę i kierunek ekspansji, ciekawe napisane
    Moim celem była powolna ekspansja, w miarę dyplomatyczna. Inaczej dawno bym szalał po mapie kilkoma armiami eliminując poszczególne państwa. Darowałbym sobie dla przykładu prawie całą Afrykę, poza północnym wybrzeżem, by realizować ten cel. To co mnie przekonało do tego kroku była chęć szerzenia wiary oraz bogactwa naturalne.

    Z czasem, gdy znikać będą kolejne państwa, sytuacja będzie prostsza i wpisy za poszczególne lata będą krótsze.

    ************************************************** ************************************************** *

    AD 1550


    Rok 1550 zaczął się od zmian personalnych na najwyższych szczeblach władzy.

    - Idźcie! - Rzucił Padyszach w tłum, po tym jak odczytano listę nagrodzonych niewolnikami, a każdy z nich trzymał jedwabny sznur. Niewolnicy ruszyli ku tym, którzy otrzymali dar. W przeciwieństwie do poprzednich obdarowanych w ten sposób, ci nawet nie drgnęli. Od dziecka przyzwyczajani do trudów wojennych, krwi i braku litości. Król królów, przez chwilę wahał się czy aby nie cofnąć podarków, ale to by oznaczało dla innych, że ulega jednej ze swoich żon. Z lekcji historii wiedział, że żony padyszachów od zawsze wpływały na nich, manipulując nimi, realizując własne cele. Nie chciał przejść do historii jako jeden z nich. Szczęście mu dopisało pod innym względem - jego matka nie żyła, a pozostałe żony ojca nie liczyły się. Matka mogła być kolejnym rywalem do władzy i nie jeden się o tym przekonał. Tym razem, ogrom niewolników na targach sprawił, że żona nie protestowała za głośno, unikając jak ognia argumentu z poprzedniej dyskusji na ten temat. Razem z odpływaniem tych żywotów, duszonych właśnie sznurami, rozpływała się frakcja, niegdyś wierna przede wszystkim jego matce oraz ta, którą majstrowała jego żona.



    Wszystko przez utratę szansy zajęcia Astrachania, należącego niegdyś do Sawafidów, po usunięciu dynastii w mroki dziejów, władzę przejął miejscowy satrapa, który musiał stawić czoła ottomańskim oddziałom, które ruszyły wzdłuż wschodniego brzegu Morza Czarnego. Na tej drodze stały siły nieprzyjaciela, który nie dość, że przeważał liczebnie, to jeszcze jakościowo. Lekkozbrojne pospolite ruszenie było idealne do szybkich marszów, rozpoznania, harcowania, budowy obozów i szturmowania twierdz, ale nie nadawało się do otwartej walki. Szachinszach nie przyjął tego wytłumaczenia, traktując takie zachowanie jako akt słabości i tchórzostwa.
    Zaangażowany za Zachodzie Lechistan nie podjął się wyprawy w tamtym kierunku, Chanat przestał istnieć. Ostatnim aktorem była Moskwa, która jak się okazało tylko czekała na właściwy moment, by uderzyć na przeciwnika.


    Wyjazd Szachinszacha do obozu pod Belgradem (ważny punkt na mapie strategicznej w tamtym czasie) odbył się z niesamowitą pompą. Tysiące ludzie na ulicach największego wówczas miasta Europy, a być może i świata, wiwatowało na cześć swego mniej lub bardziej kochanego/znienawidzonego władcy (w zależności od narodowości).
    "Sam nasz najwspanialszy pan i władca, dumnie jechał na białym koniu, w srebrnej zbroi, w której wyglądał nieziemsko. Zaraz za nim jechał chorąży, rosły, dumny z podobnymi jemu kilkoma jeźdźcami, ci dzierżyli wspaniały Zielony Sztandar Proroka. Niechybny znak zwycięstwa i chwały w imię Allaha. Nie trzeba było widzieć, wystarczyło słuchać, za nieregularnym stukaniem podków wspaniałych panów, rósł równy janczarski krok. Niby jeden mąż, jedną wolą wiedzeni, szli w ordynku bojowym" - fragment dziennika greckiego kupca.


    Teoretycznie sytuacja wydawała się prosta, austriaccy Habsburgowie byli w całkowitym odwrocie i szukali okazji, by zawrzeć pokój. Realizując maksymę, że najlepszą obroną jest atak ruszyli na Zagrzeb, starając się przestraszyć koła rządzące w Stambule. Druga część ich wojsk uderzyła na kluczową w tym momencie Bratysławę. Odbicie jej przywracałoby kontakt z Pragą i ułatwiało wynegocjowanie pokoju na warunkach status quo. W myśl zapisów Sztuki wojny - udawaj, że jesteś silny gdy jesteś słaby. Udawaj słabego, gdy jesteś silny. Jednakże nie udało się oszukać sandżak bejów, którzy w przygranicznych sandżakach, musieli mieć doświadczenie wojenne. Bejowie postanowili uderzyć.

    Sytuacja w froncie europejskim przedstawiała się następująco:


    Miedzioryt z oblężenia Wiednia w 1529

    Sukcesy nie przyszły z łatwością. Pod Bratysławą dwukrotnie mniej liczne wojska habsburskie, mimo klęski sprawiły, że sukces okazał się pyrrusowy. Również odparcie armii atakującej na Zagrzeb okazało się ciężkie i Szachinszach był zmuszony wyłożyć pokaźne sumy ze szkatuły na zatrudnienie odpowiednich wojsk do walki z takim przeciwnikiem. Brakowało mu przede wszystkim ciężkiej piechoty oraz odpowiedniego nasycenia bronią palną. Lekka piechota nie mogła sobie poradzić z najeżonymi pikami czterobokami niemieckiej piechoty, podobnie jak z arkebuzerami, które dziesiątkowały i osłabiały morale. Lekka jazda, tak przydatna, gdy wróg pierzchał z pola walki, w walce z zachodnią konnicą nie miała szans.
    Masowe branie na żołd oddziałów zaciężnych miało negatywnie odbić się na stanie skarbca, redukując wpływy do minimum. Dla Padyszacha i jego dywanu stało się jasne - trzeba jak najszybciej zakończyć wszystkie wojny jakie aktualnie trwają, rozpocząć rozwój podległych Ottomanom terytoriów, udoskonalić armie i flotę, nim ruszą dalej.

    Podstawą armii ottomańskich stanowiło pospolite ruszenie oparte o małe lenna, których właściciel miał zbrojnie służyć Imperium. Lenna te zwano timar. Nie było to jednak lenno dziedziczne, więc syn zaczynał od własnego małego lenna, które rosło razem z zasługami. Z nich rekrutowali się spahisowie. Drugą znaną wszystkim formacją byli yeni ceri - nowe wojsko - janczarowie. Ich genezę przemilczę, poza kwestią uzbrojenia. Janczarzy byli znani ze swoich umiejętności łuczniczych, które ćwiczyli całe życie. Postępowość sułtanów, co raz większa popularność broni palnej i ostatecznie takie klęski, jak pod Lepanto, gdzie tracono cennych łuczników, sprawiły że janczarów zaczęto przezbrajać w tzw. janczarki, wpierw z zamkiem lontowym, a potem skałkowym. Całość uzupełniało morze pieszych azabów i konnych akindżi. Obie formacje były czymś w rodzaju pospolitego ruszenia, powoływanego na czas wojny. Do tego dochodziły nowoczesne wojska inżynieryjne, artyleria i wojska lenników.

    Niestety, licznie napływający jeńcy trafiali jako łupy na targach niewolników, zaś bardziej znaczący do Jedikule Hisari (Twierdzy Siedmiu Wież). Tam oczekiwali oni na wykupienie przez swoje rodziny i to bynajmniej nie za małe kwoty. Niestety, potrzeby wojenne stanęły wyżej niż więzi rodzinne i jeńcy wzięci w wojnie z Habsburgami przez wiele lat pozostawali w twierdzy, niektórzy na zawsze.



    Powyżej wspomniana Twierdza Siedmiu Wież - Yedikule (wg. szkicu z 1827 roku. Trzymano w niej znacznych jeńców wojennych, m.in. Stanisława Koniecpolskiego, przez trzy lata.

    "Die sextus, novembis. Z imprez swych na Tyrol, do Carogrodu, wrócił cesarz zdrów i z uśmiechem. Okraszony wieńcem laurowym, prowadząc ze sobą znaczną ilość jeńców i łupów bogatych. Lecz nic wyjątkowego wśród nich nie znajdziesz Wasza Miłości, wszystko tutecznych targach dostać możesz, za rozsądną cenę. Wiwatom i okrzykom nie było końca, zaś wjechał z małą milities ilością, znak że multum nie tyle padło w bojach ciężkich, co kontynuować walkę z chrześcijanami zostało" - fragment listu posła polskiego do kanclerza koronnego.

    Najważniejszym było zneutralizowanie hiszpańskich Habsburgów, by nie pomogli swoim krewniakom. W tym celu porozumiano się z Portugalczykami, którzy rywalizowali na morzach i oceanach tego świata z Hiszpanią.



    Jednakże nie udało się ich wciągnąć w sojusz. Należało liczyć na problemy gospodarcze, jakie zaczynała przeżywać wówczas Hiszpania. Związane z napływem ogromnych bogactw z Nowego Świata, doszło do nagłego spadku wartości kruszcu i załamania się monety. Dodatkowy ubytek ludności podyktowany kolonizacją nowych ziem. Do tego masowe prześladowania i wypędzanie ludności żydowskiej i arabskiej, sumiennych płatników podatków i podpór gospodarczych wielu regionów, a także ciche szemrania w Niderlandach o zniesieniu habsburskiej dominacji... Wszystko spełzło na niczym.



    Szachinszach nie był z tego zadowolony, a wierząc pamiętnikarzom, wręcz szalał po seraju. Jednakże nie było to wszystko co mógł zrobić. Po usłyszeniu tego co posłowie mają do powiedzenia, kazał ich wtrącić do Rumeli Hisari (Zamek Rumeli), gdzie więziono obcych dyplomatów oraz niezbyt rozsądnych urzędników. Dla tych co nie byli poddanymi Padyszacha oznaczało jedno dla ich kraju - wojnę. Był to popularny sposób sułtana i dywanu na wypowiedzenie wojny lub zagrożeniem ją, by zmiękczyć przeciwnika. Był to jeden z powodów, dla których Osmanowie woleli przyjmować poselstwa u siebie niż wysyłać własne na obce dwory (a przy okazji jedna z zasad sułtańskiej dyplomacji). Postępowanie takie również mieściło się w granicach norm dyplomacji tureckiej, która mimo nowoczesności, uznawana była za nieprzewidywalną i cudaczną (podobnie jak moskiewska do początków XVIII wieku).



    Twierdza Rumeli, widok współczesny.

    Decyzja Hiszpanów nie powinna zaskakiwać i ostrzegano przed nią. Król hiszpański uznawany za obrońcę katolicyzmu z posiadłościami włoskimi i interesami handlowymi w basenie Morza Śródziemnego czuł się wręcz w obowiązku by napór osmański powstrzymać jak najdalej od swych ziem. Dopóki nie zaczęły się poważne trudności finansowe, Anglia na poważnie nie włączyła się w odkrywanie Nowego Świata łamiąc do reszty traktat z Tordesillas (1494), nie wybuchła wojna o niepodległość Niderlandów, dopóty walka z Islamem była sprawą oczywistą. Potem Hiszpanie wycofują się z tego obszaru działań, nie chcąc osłabiać swojej pozycji bezsensownym konfliktem z Imperium. W końcu na północy rządzili głodni zdobyczy francuscy Burboni.

    W seraju, dywan obradujący z sułtanem, stwierdzili, że unikanie walki z Hiszpanami pozwoli zażegnać niepotrzebny konflikt. Zaplanowano podbój dalszych posiadłości cesarskich, z Wenecją na czele. Zajęcie wszystkich ziem poza Pragą pozwoli na zawarcie korzystnego traktatu, a być może nawet na zhołdowanie austriackich Habsburgów i zachwianie ideą Cesarstwa. Nie było dla nikogo tajemnicą, że Padyszachowie od upadku Bizancjum do swojej tytulatury dodali tą używaną przez basileusów.
    - Cesarz może być tylko jeden! - Rzekł podczas narady sułtan.
    Dla wszystkich było jasne, że zhołdowanie dumnych Habsburgów upokorzy, ośmieszy cesarza i jego cesarstwo, którym nie potrafił rządzić. Wręcz liczono na obrócenie się przeciwko niemu wszystkich krajów Rzeszy. Szachinszach nie liczył się z potencjalnym zagrożeniem jakie szło za tym krokiem - wplątanie w kolejną wojnę - z księstwami Rzeszy. Nie chciał zrozumieć, że Lechistan zapewne wykorzysta ten moment, by dokończyć żywota Habsburgów i zapewnić sobie prym w Europie Środkowo-wschodniej. Jednakże Szachinszach miał inny plan, przecież taka łaskawa oferta jaką planował przedstawić odbije się na relacjach z innymi państwami, szczególnie Hiszpanią. Uśpi to czujność chrześcijan, którzy pomyślą, że smok nie jest taki agresywny, jak się wydaje, więc nie ma po co wzywać św. Jerzego do walki. Lecz gdy się ockną, okaże się, że św. Jerzy to tylko bajka i nic ich nie uratuje.

    W owym czasie Wenecja nie podległo już Republice św. Marka (w owym czasie, czyli w grze ). Dumnej republice pozostała tylko Kreta, a kwitnący niegdyś handel podupadł, liczna flota uległa redukcji.


    Chwili ciężkich walk na zachodzie, wschód wydawał się spacerkiem, podjęto się oblężenia Ishafanu i Heratu, zaczęto zbierać siły do przejmowania kolejnych miast z rąk miejscowych sandżaków.



    Również i na tym odcinku wysługiwano się lokalnymi ludami, które zarabiały na życie przez służenie swoimi szablami temu, kto da więcej. Było to niestety konieczne, by ubiec potencjalne lisy przed zgarnięciem łatwej zdobyczy.

    Urwał się natomiast kontakt z jedną z wypraw w Afryce, z tą skierowaną w głąb Czarnego Lądu.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 30-03-2016 o 10:24



  5. #5
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR



    Ekran powitalny Eras Total Conquest w kampanii Empires.


    AD 1551

    "Poniżenie czekało tych, co przeciw Szachinszachowi butnie wystąpili. Padyszach ich butę w ich własnej jusze utopił" - fragment kroniki tureckiej.


    Na wschodzie walki wygasały razem z upadkiem kolejnych miast i śmiercią bliższej lub dalszej rodziny Safawidów. Sytuacja powoli stabilizowała się razem z poziomem rzek, które przybrały od wielu ciał i krwi, które spływały do morza. Przez wiele dni autochtoni bali się czerpać wody z rzek, by nie paść od trupich jadów.



    W całym tym dotychczasowym karmazynowym od krwi czasie, Szachinszach i jego dywan nie zapominali o rozwoju państwa i bynajmniej nie tylko o militarnym. Oni najlepiej wiedzieli, że tam gdzie ludzie są bogaci, są wstanie łatwiej znosić większe obciążenia podatkowe. Przecież żadnym novum było, że bez pieniędzy wojny nie da się prowadzić. Powstawały nowe kopalnie, szlaki handlowe, drogi, porty i miejsca postojów dla karawan. Zakładano gildie kupieckie.



    Rezultaty było widać w zdumionych podróżnikach, szczególnie chrześcijanach, ciągnących w kierunku Ziemi Świętej. Tak pisał o przemierzanych ziemiach magnat litewski:

    "Miasta tutaj ludne Wasza Miłość, ludniejsze niż te, które za pacholęcia widywałem we Francyji, Rzeszy, Iberii czy nawet w samej Italii! Ba! Nawet i niderlandzkie miasta małe się przy nich wydają, a co więcej - biedniejsze. Pełno kolorów, vitae plenae. Żyć tutaj Bracie mój, tu populi felici et beati est! Civitates wszędzie gęsto, nie dalej jak o dzień drogi od siebie, między każdym urodzajne pola, z których dwakroć do roku plony są zbierane. Czyż to nie droga do Raju?"

    W całej Europie wiedziano powszechnie, że Imperium Osmanów jest najnowocześniejszym państwem.



    Korzystając z dorobku kultury arabskiej oraz tego co pozostawili po sobie Bizantyjczycy, spadkobiercy antycznych Greków, nie było innego wyboru.



    Po ostatnich podbojach, szczególnie na wschodzie, dopóki Moskwa nie zacznie kolonizować obszarów wschodnich, ciężko w tym rejonie świata znaleźć drugie tak wielkie państwo.

    Wysoka Porta była jednym z największych krajów tego regionu. W połowie XVI wieku sama europejska część imperium Osmanów była podobnej wielkości i miała podobną ilość mieszkańców co państwo polsko-litewskie (mowa tylko o europejskiej części!). Jeśli dodać posiadłości afrykańskie i azjatyckie, liczba ta wzrasta do około 15 milionów, a powierzchnia do około 4 mln km kw.


    Sytuacja w Italii nie była ciekawa na początku 1551 roku. Przeciwnik dysponował sześcioma armiami, każde w granicach 2000-3500 ludzi i to nie byle jakich! Zaprawieni w bojach włoscy kondotierzy, słynne hiszpańskie tercio i wysokie nasycenie bronią palną. Jedyne, czego brakowało Hiszpanom to jazdy i artylerii. Jednakże z uwagi na górzyste tereny, przydatność tych oddziałów była niewielka. Wojska te były pewne siebie z uwagi na obecność samego króla hiszpańskiego, który w przeciwieństwie do wielu, własną piersią bronił swego królestwa.


    Największy zasięg Imperium Osmańskiego w 1683 r.

    W drodze wyjaśnienia, w grze hiszpańskie tercios to ogromne czworoboki pikinierskie, w XVI wieku, w skład oddziału wchodzili pikinierzy oraz strzelcy w rożnych proporcjach, ale z przewagę broni białej. Z powodu ograniczeń gry, nie można tego odtworzyć. Do końca XVI wieku była to jedna z najlepszych formacji wojskowych ówczesnej Europy.

    Na przeciwko nich stanęło niewiele ponad 4000 sług Padyszacha, typowy ottomański zlepek nacji, który przy odpowiednim dowodzeniu odnosił zwycięstwo. Poza nielicznymi oddziałami zaciężnych Włochów, oddziały pospolitego ruszenia z zachodnich sandżaków, lekkozbrojne i bez większej motywacji do walki, nie mogły się równać tercio pod żadnym względem.

    Lepiej wiodło się wojskom na froncie austriackim. Po zdobyciu Pragi, a następnie Poznania osiągnięto cel... Trochę inny niż planowany zhołdowanie, ale także miły dla oka.



    Austriaccy Habsubrgowie byli przeszłością, cesarz poległ, tak jak jego synowie. Resztki rodziny ociekła do swoich hiszpańskich krewniaków.

    Et interim w Istambule planowano pokojowe rozwiązanie konfliktu konfliktu we Włoszech. Wielki wezyr popisał się wtedy swoimi talentami spiskowymi.
    - O Najwyższy! Pozwól, że przemówię - Padyszach lekko skinął głową na znak zgody. - Panie Wszystkich Ludów, co sądzisz o upieczeniu dwóch pieczeniu na jednym ogniu? - Sułtan z większym zainteresowaniem spojrzał na drugą osobę w państwie. - Oddajmy w ramach pokoju Wielkopolskę Hiszpanom, nie dość, że zdobędziemy czas na przegrupowanie, to i do konfliktu wciągniemy Lechistan i co najważniejsze! Za ich nieokrzesane zachowanie i obrazę Waszego Majestatu Panie, ucierpią bo stracą na rzecz obcych ważną dla nich prowincję.
    Padyszach milczał przez dłuższą chwilę, wczytując się ponownie w raport od nowo mianowanego sandżaka Wielkopolski.
    - Panie nasz! Zniszczmy wszystko, ograbmy całą prowincję i wtedy oddajmy ją niewiernym! - Dodał wielki wezyr.
    Padyszach milczał jeszcze chwilę i z uśmiechem oznajmił swoją decyzję:
    - Tak też uczynimy.



    Wezyr w ćwierć roku później otrzymał jedwabny sznur, tak jak połowa dywanu. Po optymistycznych wieściach o wypowiedzeniu przez Francję wojny Hiszpanii, wszyscy liczyli na rychły sukces. Dodatkowo liczono na bliżej nie znanego władcę kraju z dalekiego wschodu, który podjął się walki z Imperium, według kupców miał to być kraj jeszcze dalej na wschód oddalony niż Państwo Środka.

    Wojska Wysokiej Porty parły do przodu, rozbijając Hiszpanów pod Mediolanem i dwa osobne korpusy pod Genuą, zajmując oba miasta.



    Zbierano siły, by uderzyć w kierunku Rzymu. Wtedy dowiedziano się, że robiąca postępy Francja została zaatakowana przez Rzeszę, która zjednoczyła się, bojąc się agresywnych działań francuskich, tzw. politykę reunionów. W Istambule nie przyjęto tych wieści z radością, za niewybadanie tych nastrojów na wielu dworach i targach Rzeszy nie rozdawano sznurów. Dopiero kolejne wydarzenie przechyliło szalę i wielki wezyr razem z kilkoma innymi urzędnikami dywanu otrzymali jedwabne sznury.



    Padyszach był wściekły. Żeby jakiś marionetkowy przywódca religijny, przebywający na wygnaniu na Korsyce, zjednoczył Europę przeciwko niemu? Cały plan z oddaniem Poznania spalił na panewce, wybitą ludność i spalone miasta i wsie nie odbudują się w noc przecież. Nikt nie chciał rozmawiać z dyplomatami Imperium o pokoju. Cały układ sojuszy zaczął się sypać. Z uwagi na upadek cesarskiej linii Habsburgów, naturalnych obrońców Kościoła przed nawałą Islamu oraz klęskami arcykatolickeigo króla Hiszpanii, Burboni postanowili zgarnąć tytuł obrońców wiary. Miał być to kolejny krok w kierunku uniezależnienia Kościoła od Stolicy Apostolskiej. Sytuacja stawała się mało wygodna. Dodatkowo otwieraliby sobie drogę do inwazji w głąb Italii oraz przejmowali jedno z najbogatszych i największych miast ówczesnej Europy. Lechistan związany sojuszem i rozwścieczony próbą handlowania Wielkopolską (nie mówiąc o złupieniu) mogła w każdej chwili zmienić front. Rzesza, nawet jeśli zajęta Francją, to również rozumiała potrzebę zatrzymania wyznawców Allaha. Zagrożeni w Afryce Portugalczycy, zawiązali przymierze z Hiszpanami i również przystąpili do działań wojennych. Jednakże przez długi czas będą skupiać się na przecinaniu morskich szlaków komunikacyjnych.

    W seraju panował chaos, brak kompetentnych urzędników paraliżował jakiekolwiek próby podjęcia decyzji czy chociaż zaciągnięcia rady przez Padyszacha. Był wściekły, bo zamiast rozwiązać problem niekompetencji, wręcz przeciwnie - pogłębił go.

    Tymczasem we Włoszech trwały zacięte walki z Hiszpanami o każde miasteczko i każdą wieś.



    Szachinszach pamiętał nauki z dziecięcych lat - idea krucjaty, niczym dżihad dla Islamu - jednoczył niewiernych, by stawili czoło swemu wrogowi. Dumnie uniesione głowy, pewność siebie i nieustępliwość. Pamiętał czytane kroniki sprzed kilku wieków, gdy co kilkadziesiąt lat ruszała kolejna krucjata, liczna, świetnie wyposażona i bezlitosna. Wtedy musiały one pokonać setki kilometrów, teraz mieli parę kroków.

    Francuzi wkroczyli do Italii kierując się na Genuę, a Hiszpanie byli z niej rugowani.



    Trzy bitwy stoczono, tylko po to by zacząć oblężenie Florencji. O zwycięstwie zadecydowała nie tylko przewaga w jeźdźcie, która zachodziła z flanek i ścigała rozbite oddziały, ale także zabezpieczała szlaki komunikacyjne i zaopatrzeniowe, prowadziła podjazdy, rozpoznając siły przeciwnika. Sięgnięto także po cięższe działa...

    Artyleria, bóg wojny.

    Od czasów ostatniego oblężenia Konstantynopola, Osmanowie lubowali siew nowinkach technicznych i artylerii. Szkolono własnych specjalistów i zatrudniono zagranicznych mistrzów. Wszystko po to, by sułtańskie oddziały saperów i artylerii były na najwyższym poziomie. Było to przez cały okres świetności Imperium.
    Teraz cofnijmy się odrobinę wstecz - Szwajcarzy zachowali swoją niezależność dzięki pice. Pika była długą, tanią bronią drzewcową, idealną na ówczesne szarże feudalnego rycerstwa, najważniejszej formacji średniowiecznego pola walki. Ich siłę zaczęli wykorzystywać obcy władcy, płacąc nie mały grosz za ich usługi. Był to początek końca ery konnicy. Niestety, rozwój broni palnej, sprawił że pikinierzy nim dotarli do stanowisk strzeleckich byli rażeni przez arkebuzery oraz ówczesne działa. Razem z rozwojem broni palne j i artylerii, te duże, powolne i mało mobilne czworoboki stały się idealnym celem dla broni prochowej. Nie inaczej było z tercios, które mimo swoich zalet były za duże i wkrótce ich idea zanikła na rzecz mniejszych oddziałów o większym nasyceniu bronią palną.

    Ad rem, doradcy wojskowi poradzili, by siły z północnej Afryki uderzyły na Tunis. W ten sposób wschodnia część Morza Śródziemnego byłaby całkowicie podporządkowana Imperium.
    - Wykonać - padła komenda.



    Tunis miał paść przed końcem roku 1551.

    Sytuacja we Włoszech nie uległa zmianie nawet w najmniejszym stopniu, wciąż była zagmatwana, pełna przecinających się linii, nakładających się sieci okraszonych wszystkimi kolorami tęczy. Francuzi zdążający do Genui, starli się z Hiszpanami. Dwie hieny kłóciły o padlinę po państwie, które miało już nigdy nie odrodzić się. Taka niezgoda cieszyła Padyszacha, zrozumiał on bowiem, że jedności opisywanej w starych kronikach, nie ma wśród współczesnych krzyżowców. A może... nigdy jej nie było? Może kronikarze celowo milczeli o konfliktach? Może o nich nie wiedzieli? W żaden sposób nie rozwiązywało to drażliwej kwestii, przecież było wiele innych krajów chrześcijańskich, które mogłyby przyłączyć się do walki. Problemu trzeba było się pozbyć... Żona Padyszacha podsunęła mu myśl podczas kłótni. Nie chciała się zgodzić na powiększenie haremu o kolejne nałożnice, z których dzieci mogłyby zagrozić jej potomkom. Szachinszach zamilkł, spojrzał na nią, ucałował w czoło i z uśmiechem wybiegł z pokojów. Na szybko zwołał dywan, by ogłosić swoje rozporządzenia.
    - Wyślijcie wichrzycieli porządku, wyślijcie szpiegów i agitatorów, a wojska wszelakie do Mediolanu wycofajcie. Urzędników tamtecznych na urząd powołajcie i wysokie kwoty z nich zdzierajcie, kontrybucjami okładajcie ile chcecie. Zamykajcie, skazujcie, mordujcie i rabujcie. Mają się zbuntować.

    I tak też się stało. Genuejczycy wiedząc o zbliżających się wojskach hiszpańskich, podnieśli bunt, wybijając zęby Francuzom.



    Po wydaniu rozkazów, wrócił do skonsternowanej żony i rzekł:
    - Żono, moim życzeniem jest byś była mi uległa i nie kwestionowała moich decyzji. Syn nasz i tak wie co zrobi gdy zamknę powieki. - Spojrzała na niego pytająco - Uczyni to samo co ja uczyniłem i moi przodkowie - wyjaśnił Szachinszach, po czym wyszedł.

    Od czasów zdobywcy Konstantynopola, Mehmeda II (panował 1451-1481) istniała zasada, że nowy sułtan dla dobra państwa, własnego bezpieczeństwa i minimalizacji groźby buntu czy rewolucji pałacowej, miał prawo zabić wszystkich swoich braci. Nie zawsze z tego prawa korzystano, ale gdy już zaczynano to wszystkich, rodzonych i przyrodnich oraz kobiety haremu, które nosiły dzieci zmarłego sułtana.

    Imperium uniknęło krucjaty, ale nie zawarło pokoju - Hiszpanie zajęli na przełomie roku 1551/1152 Marsylię. Francuzi przegrali pod Paryżem. Więcej o tym w następnej części.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 02-04-2016 o 16:16



  6. #6
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    AD 1552

    Moc turecka sama przez się jest taka, iż liczbą nie trzeba jej lekce sobie poważać, ale z rodzaju nie trzeba jej nazbyt bać, która złożona będąc z pojmańców, tem samem straszna światu wszystkiemu, jako sami widzicie, ale sama przez się jest bardzo wątła i pełna wszystkiego złego - St. Orzechowski Mowy.

    Szachinszach podejmując swoją, wydawałoby się genialną, decyzję, bez zaciągania rady dywanu, nie przewidział niepowodzeń francuskich. Walezjusze odnieśli popisową klęskę, w wyniku której utracili kontrolę nad Marsylią i całym wybrzeżem śródziemnomorskim.

    W seraju nie uważano, taki stan rzeczy za tragiczny obrót sytuacji, chociaż liczono się z tym, iż połączenie lądowe miedzy posiadłościami włoskimi i iberyjskimi ułatwi obronę królowi Obu Hiszpanii. Karol V osobiście walczył we Włoszech z potęgą turecką, wykazując się mądrością. Padyszach z niezadowoleniem przyjmował fakt iż jego najzdolniejsi dowódcy woleli paść w boju, niż zawieść swego władcę i spodziewać się konsekwencji. Bohaterska postawa nie wyszła na dobre wojskom Wysokiej Porty na dobre, armiami dowodzili niedoświadczeni ludzie bez rozwiniętych zmysłów taktycznych i strategicznych.









    Doświadczenie, to taka rzecz, którą zdobywamy w chwilę po tym, jak go potrzebowaliśmy - jedno z praw Murpchy'ego.

    Mimo zwycięstw, należy mówić tutaj o pyrrusowych zwycięstwach i to tylko dzięki wydawaniu potężnych sum na jednostki zaciężne, którym było wszystko jedno od kogo dostają dukat, jak słońce złoty, ważne było, żeby był dobrej jakości.

    Dywan i Padyszach nie byli zadowoleni z samowoli części dowódców, którzy nie dostając na czas odpowiednich sum na opłacenie zaciężnych wojsk, postanowili po walkach wydawać jeńców za okup. Z jednej strony w świat nie szły wieści o okrucieństwie wyznawców Allaha, przy okazji były pieniądze na opłacenie żołdu, ale zwolnieni jeńcy nie zostali zmuszeni do przysięgi iż więcej przeciwko sułtanowi i jego sługom, rapiera nie użyją. Ostra reprymenda i kolejne zmiany na stanowiskach dowódczych (wynikających ze strat bitewnych), spowodowały zmiany zachowań.

    W marcu na Puerta de Sol w Madrycie zgromadziły się żałobnie odziane tłumy mieszkańców stolicy. Różnego pochodzenia, statusu majątkowego i zawodu, wszystkich ich połączyła żałoba i smutek na wieść iż infant, młodziutki Filip II Habsburg, zginął podczas walk w Italii. Plotki o szaleńczej szarży na ogromny czworobok samego Padyszacha i nierówny pojedynek gdy sułtan walczył przeciw niemu z pomocą swoich sług i zdradziecki wystrzał, czy cios w plecy miał przerwać prawie zwycięski dla młodzieńca pojedynek. W innych wersjach strzałów lub ciosów było kilka. Z czasem ilość ran śmiertelnych rosła i zawstydziła samego Juliusza Cezara.
    Prawda była bardziej przyziemna - na rozkaz Padyszacha, Filip II został stracony. Była to kara dla buńczucznej Hiszpanii, która ważyła się od lat mieszać się do wyścigu o tytuł hegemona basenu Morza Śródziemnego. Także za niechęć do wysuwanej przez Stambuł propozycji zawarcia pokoju.



    Jedynym meblem w sali było krzesło, na którym siedział sułtan. Przed nim w uniżonej pozie kłaniał się haseki aga. Przed chwilą doniósł wiadomość iż złapano człowieka, który ważył się zdradzić Padyszacha i uciec z seraju. Człowiek ten został dogoniony po kilku dniach i sprowadzony do Stambułu, na publiczną ceremonię.


    Haseki aga, był tytułem w seraju. Dowodził on strażą osobistą władcy o nazwie haseki'ch

    Wojny przeciwko Walezjuszom i Habsburgom były wymagające i ich szala przechylała się z lewej na prawą. Jednakże szalony krok Republiki Świętego Marka można było traktować w kategorii desperacji. Wenecja, straciła swoją metropolię, teraz posiadała Kretę i Korsykę. Pierwszy cios skierowali na Tunis.



    Załoga miasta w sposób szybki i skuteczny, w dwóch bitwach, rozniosła siły inwazyjne. W roku 1552 było to jedyne działanie ofensywne Wenecjan. Pozbawieni jakiejkolwiek floty czy większych sił, zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Szybka mobilizacja oddziałów w Anatolii pozwoliła wylądować w pobliżu dzisiejszego Heraklionu i przystąpili do oblężenia.

    Jak się miało okazać, śmierć Filipa była preludium do o wiele większego zamieszania w państwie, w którym miało nigdy nie zachodzić słońce.

    Jesienią 1552 roku ze świata odszedł Karol, król Obojga Hiszpanii. Zginął w jednej z wielu rzymskich uliczek podczas plądrowania zdobytego miasta przez chrześcijańskich żołnierzy wojsk zaciężnych.



    Dywan oczekiwał rozdrobnienia Królestwa Obu Hiszpanii na Aragonię i Kastylię, powodującego nieład polityczny, bezsilność oraz chęć podpisania pokoju. Odejście Hiszpanii z wojny zapowiadało rychłe jej przerwanie z Walezjuszami, którzy samotnie nie byli wstanie walczyć z Wysoką Portą. I ani przychylność Papiestwa nie mogła im pomóc, ani wojna z Wenecją, która w pół roku została rozgromiona. Jedynie poważne zaangażowanie w podbój Półwyspu Apenińskiego sprawiło, że ottomańscy dowódcy, nie zaczęli zbierać sił do lądowania na Korsyce. Pozostała jeszcze Portugalia, lecz ta dalej nie podejmowała żadnych rzeczywistych kroków przeciwko Wysokiej Porcie.

    Z drugiej strony nie dziwiło powołanie na tron innego członka domu Habsburgów. Wiadome było, że jest to bardzo rozrośnięty ród, że wielu z nich uciekło do Hiszpanii po klęsce Cesarstwa. Było do przewidzenia, że czas na działanie będzie krótki i wykorzystano go porządnie. Do końca roku zdobyto Neapol oraz przetransportowano wojska na Sycylię. Odbito zbuntowaną Genuę i zajętą niedawno przez Hiszpanów Marsylię. Na tym postanowiono zaprzestać czynienia postępów i rozpocząć przygotowania do przezimowania wojsk. podjęto kroki mające doprowadzić do rekrutowania jak największej ilości oddziałów zaciężnych w krajach niemieckich oraz organizowanie oddziałów narodowego autoramentu (jakby nazwali je mieszkańcy Lechistanu).

    Zimą poprosił o audiencję wielki poseł króla Lechistanu, przynosząc ważną informacje:



    W seraju zagrzmiało. Nie król rządził tym krajem, a szaleniec, który wszędzie szukał korzyści dla swojego kraju. Lecz nie dostrzegał, że największym dobrodziejstwem dla poddanych jest pokój. Wielki wezyr, w imieniu Padyszacha, rzekł kilka ogólnikowych słówek na temat konfliktu i przeciwnika, na czym zakończyła się audiencja. Nie dało się ukryć, że Wysoka Porta nie była zadowolona z faktu iż Korona podjęła znowu działania militarne, bez wcześniejszych konsultacji ze swym sojusznikiem. Zwiększyło się ryzyko na ponowną wojnę na dwa fronty i to w momencie, gdy nie widać było rychłego końca konfliktów na zachodzie.

    Czas miał pokazać, że trudno jest jednocześnie rozbudowywać państwo i prowadzić wojny z kilkoma silnymi oponentami.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 30-03-2016 o 10:42



  7. #7
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    To dziwne, że nie istnieje. Musicie przyznać, że jak na osobę, która nie istnieje jestem nader aktywny.

    Serdecznie dziękuję za Twoje uwagi, uwzględniłem je i przy okazji raz jeszcze przeczesałem tekst i dopatrzyłem się kilku literówek, pozjadanych wyrazów itp.

    W najbliższej przyszłości planuję wstawić kolejny rok z dziejów Wysokiej Porty, w jej drodze ku supremacji.



  8. #8
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    AD 1553

    W narracji mej roku poprzedniego, zabrakło wieści z krajów dalekich, ale sercom Najwyższego i Padyszacha bliskich. Ku Afryce swoje słowa skieruję, gdzie jak powiadają, Portugalczycy kroki wojenne podjęli i ruszyli ku północy.



    Sytuacja była skrajnie niekorzystna dla Wysokiej Porty. W regionie dysponowała niezdyscyplinowanymi oddziałami tubylców oraz arabskich lekkich jednostek. Brakowało jazdy oraz ciężkiej piechoty i muszkieterów, którzy zniwelowaliby słabości.

    Sandżacy z południowych wybrzeży Morza Śródziemnego wysłali posiłki, które połączyły się z załogą Azande. Miejscowi bejowie myśleli, iż Portugalczycy połakomią się na łatwy łup i uderzą na miasto. Tymczasem minęli Azande i ruszyli dalej na północ, aczkolwiek nie uderzyli na obozującą armię.



    Unikanie oblężeń może mieć wiele przyczyn, z tych jakie odczytywał Szachinszach w raporcie można wspomnieć:
    - przeciwnik jest słabszy (co prawdą nie jest),
    - unikanie oblężeń sprawia, że armia porusza się szybciej i ...
    - nie trzeba dzielić swoich sił, by utrzymywać załogi,
    - niepowodzenie w zdobywaniu miasta/twierdzy osłabia morale...
    - a także wyczerpuje zapasy...
    - i nadwątla prestiż monarchy i państwa.

    Jakie by nie były tego przyczyny, AI nie jest człowiekiem i nie można takich wyszukanych justyfikacji podawać.

    Dwudziestowieczni badacze ekspansji ottomańskiej dostrzegli brak jakiejkolwiek wzmianki o oblężonym Ad-dohah przez dłuższy czas. Najprawdopodobniej ekspedycje, złożone w znakomitej części z lekkozbrojnych Arabów o niskiej wartości bojowej, bez odpowiedniego sprzętu oblężniczego i artylerii, były sukcesywnie odpierane przez obrońców. Pewne informacje dostarczają nam rachunki jakie gromadził seraj, chcąc kontrolować wydatki i zyski. Znajdujemy w nich wzmianki o zakupie żywności i materiałów wojennych wszelkiej maści na wyprawę w głąb Afryki. Niewielką podpowiedzią jest fakt, iż wynajęto kilkadziesiąt statków do dostarczenia tych rzeczy. Więcej danych dostarczają skrawki tego co zawierają w sobie owe materiały wojenne. Wskazując jednoznacznie, że szykowano się do dłuższego oblężenia i to nie byle miasteczka. Ad-dohah jest jedynym miastem, które pasuje.

    Nasza opowieść wraca do europejskiego teatru działań. Dla przypomnienia, proszę państwa, powiem że Osmanowie walczyli z Hiszpanią i Francją, które walczyły ze sobą. Rozłam między państwami chrześcijańskimi przy bierności Rzeszy, która zjednoczona wokół własnego sejmu, wyrywała kolejne fragmenty niegdysiejszej Rzeszy. Włączone zostały one do Francji w wyniki polityki reunionów jaką prowadziła w XVI wieku - fragment wykładu na uczelni wyższej.

    Hiszpanie zaczęli czuć oddech na karku i bardzo poważnie podeszli do sprawy obrony Półwyspu Iberyjskiego. Za złoto i srebro z Indii Zachodnich, zatrudniano masy biednej szlachty, która nie mając innej drogi kariery chwytała się przede wszystkim wojaczki.



    Przygotowując strefę buforową, postanowili zająć Bordeux, podejmując jedną próbę odbicia Marsylii i nie przeszkadzając w ottomańskim oblężeniu niegdysiejszej stolicy Księstwa Burgundii - Dijon.

    Nowe zaciągi hiszpańskie nie miały już takiej przewagi jakościowej co niegdyś. Głodni dobrej monety zaciężni garnęli się w kierunku wojsk osmańskich. Do służby zmuszono niezbyt chętnych mieszkańców Italii oraz Południowej Francji. Ta mieszanka narodów jaką było wojsko Wysokiej Porty, uniemożliwiałoby sprawne dowodzenie. Oczywiście gdyby dowódcy nie byli do tego przygotowani. Nie bez powodu Wysoką Portę zwano czasami Sułtanatem Tysiąca Narodów.





    I stał się cud! Pan Wszechmogący zesłał na miejsce śmierci tylu dobrych chrześcijan słupy wody!

    W podobnym tonie pisały kroniki tureckie:

    Wojsko Wielkiego Padyszacha stanęły w szyku. Przed nimi majaczyły szeregi niezliczonych giaurów oraz trzepotały ich sztandary. Nim wydano rozkazy, wszystkim ukazał się widok nieziemski. Tylko Wszechpotężny mógł tego dokonać. Pokazać znak, że jest ze swoim wiernym ludem. Pokazał słupy wody, idące ku niebu. Niejeden widział na nich barki, po których mężni wojownicy, mieli pójść do raju, zaraz po tym jak zginą w walce z giaurami.



    Według innych relacji, słupów wody było kilka. Niestety nie jest wiadome co mogło wywołać taki efekt wzrokowy.





    Hiszpanie uderzyli z furią na Turków. Mimo gęstego ognia artyleryjskiego, muszkieterskiego i deszczu strzał oraz bełtów, Hiszpanie przedarli się na drugi brzeg i związali walką pierwszą linię obrony osmańskiej. Na pewien czas umilkła artyleria, zajmując bezpieczną pozycję. Również osłabł ostrzał oddziałów strzeleckich.





    Przyczółek powiększał się nieubłaganie, nawet karkołomne szarże spahisów, nie były wstanie ostudzić zapału szaleńczo walczących Hiszpanów. Odezwała się na nowo artyleria, której pociski orały strzelających z drugiego brzegu kuszników ustawionych w gęste szeregi.

    Brak dalszego wsparcia i ciągle ponawiane szarże, zadały poważne straty Hiszpanom. Niektóre z ich manipułów zostały wybite do nogi, nim pozostali załamali się i zaczęli uciekać. Do ataku ruszyły ostatnie oddziały jazdy osmańskiej, która bezpardonowo wycinała wszystkich, którzy wpadli im pod szable. Allah musiał być zadowolony i to nie mniej niż sułtan.



    Po takim spektakularnym sukcesie, ottomańscy dowódcy przejęli inicjatywę, chcąc ją wykorzystać, postanowili szybko zreorganizować oddziały i wkroczyć na Półwysep. Na przeszkodzie stanęły kolejne zgrupowania wojsk hiszpańskich, które ściągały z każdego zakamarka Iberii. Mimo odniesionego zwycięstwa: straty, braki w zaopatrzeniu i pojawienie się nowych oddziałów hiszpańskich, zmusiły sługi Szachinszacha do odwrotu.

    Et interim na arenie międzynarodowej doszło do kilku zmian. Przede wszystkim Państwo Środka zaatakowało syberyjską część Moskwy, która w szóstej dekadzie XVI wieku, poddawała Syberię intensywnej kolonizacji. Była to wiadomość o tyle dobra, że Rzeczypospolita nie będzie wymagać dużej pomocy. Z drugiej strony kontakty chińsko-polskie, groziły w przyszłości niebezpiecznym sojuszem. Jak już pisano, Dywan zdawał sobie sprawę z nieuchronności konfliktu.

    Tym bardziej, że w świecie otwarcie pisano o Turcji osmańskiej, jako najsilniejszym państwie ówczesnego świata.

    Nie dziwiła więc propozycja pokojowa Hiszpanii. Zgodnie z zasadami polityki ottomańskiej, poseł hiszpański przybył do Stambułu, gdzie przez tydzień oczekiwał audiencji u Wielkiego Wezyra. Wystawiona na próbę cierpliwość posła była wyznacznikiem tego, jak bardzo Habsburgom zależy na pokoju.



    Poseł nie dostąpił zaszczytu występowania przed Padyszachem i całość układów prowadził Wielki wezyr.



    Obraz Jean-Baptiste van Mour'a z 1724 roku, przedstawiający Wielkiego Wezyra Ibrahima Paszę.

    Wojna to nie tylko chwalebne zwycięstwa, podboje i łupy. To nie zwycięzcy i pokonani to także ludność cywilna, która od wojny może cierpieć nie tylko przebywając blisko frontu. Wojsko przenosiło zarazy, a obozowiska wojskowe były łatwopalnym punktem na mapie. Wystarczyła iskra, by wybuchła epidemia jakiejś choroby. Zarazy dotknęły Marsylię i Zagrzeb. Załóg tamtejszych miast nie uzupełniano i nie wysyłano nigdzie z uwagi na obawę przed możliwością eskalacji problemu.

    Sukcesem dyplomatycznym stało się nawiązanie przyjacielskich stosunków z państwem Suri. Prawa handlowe, wymiana map i sojusz, umocniły pozycję Wysokiej Porty w regionie oraz zapewniły bezpieczny wzrost sojusznikowi.

    Do porażek dyplomatycznych padyszach zaliczył kolejną absurdalną decyzję króla Lechistanu:



    - Ilu to już urzędników, polityków i dyplomatów straciło życie przez jego nieprzewidywalne decyzje? - Spytał Szachinszach po wydaniu dyspozycji związanych z jedwabnymi sznurami.

    Polacy uderzyli na Pragę, Bukareszt, Poznań i Wiedeń.

    Nie udało się Francuzom zapobiec utracie Dijon, który padł na przełomie 1553 i 1554 roku. Nie pomogła wyprawa z grudnia 1553 roku, a próba wydania walnej bitwy oblegającym skończyła się miażdżącą porażką, po której rada miejska postanowiła poddać miasto i zamek.

    I tak kończył się rok 1553. Daj Panie, by w nowym roku, armie Padyszacha raziły jego wrogów jeszcze skuteczniej.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 30-03-2016 o 11:02



  9. #9
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    AD 1554

    Mądrzy władcy i przebiegli dowódcy pokonują przeciwników i dokonują wybitnych czynów, ponieważ z wyprzedzeniem zdobywają wiedzę o wrogu -
    Sun Tzu Sztuka Wojny.



    Sytuacja była ... dziwna. Lechistan stanął do walki z Wysoką Portą bez żadnych wcześniejszych przygotowań. Opornie działający system parlamentarny, nieefektywne ściąganie podatków, powolnie czynione zaciągi, jeszcze wolniejsza koncentracja wojsk.

    Rzeczypospolita uwikłała się w pewien czas wcześniej w konflikt z Wlk. Ks. Moskiewskim. Był to jedna z wielu wojen, które decydowały o przyszłości tego regionu Europy. Wielkoksiążęce marzenia o zjednoczeniu Rusi, od XV wieku tworzyły tarcia, których nawet śluby z wielkimi książętami litewskimi (jednocześnie królami polskimi), nie mogły na dłużej zastopować.

    Lifftel w swoich pt.: Godach moskiewskich (Kraków 1607) tak opisywał mariaże jagiellońsko-rurykowiczowskie:

    (...) presławny
    Witult, y po nim niezbyt Alexander dawny.
    Ów do Moskwy córę dał, a ten z drugą stronę
    Wziął carową Helenę sobie za żonę.
    Ale w prawdzie mało tym Alexander sprawił,
    Bo go był świekr kłopotny woyny nabawił.

    Monarchia jagiellońska atakując terytorium Wysokiej Porty, pozbawiła się solidnego sojusznika i współpracownika w rozstrzygających kwestiach dla tego regionu Europy. Dobrze notowana była decyzja o nie przystąpieniu Ottomanów do konfliktu z Moskwą, mimo wyraźnych chęci do uczynienia kroku i zajęcia strategicznie położonego Astrachania.

    Moskwa także nie miała dobrej sytuacji, gdyż na tereny syberyjskie wdzierały się ogromne, dobrze wyposażone armie cesarza chińskiego. Oddziałów tych nie mogło powstrzymać pospolite ruszenie złożone z miejscowego społeczeństwa czy zhołdowanych plemion niegdyś tworzących Złotą Ordę. Do rzeczywistego konfliktu chińsko-rosyjskiego doszło dopiero w XIX wieku. Carat uzyskał wtedy niemały obszar kosztem Chin, co wypominał od lat 50tych XX wieku Mao przy okazji konfliktów interesów i ideologicznego między Chinami, a Związkiem Radzieckim. Lecz to już historia znacznie późniejsza, o którą nie powinniśmy się zajmować.

    Mimo walki na dwa fronty armie moskiewskie zajęły niemal całą Litwę, z wyjątkiem Wilna. Iwan Groźny był na tyle pewny siebie iż nakazał się na Xiwe (Khiva). Wysoka Porta również próbowała zająć ten region, lecz silny opór ludności, powstania i wojowniczość, zmusiły poddanych Padyszacha do odwrotu i zaniechania dalszych prób opanowania tego regionu.


    Sytuacja w regionie Xiwy w połowie roku 1554.


    We wspomnianym Państwie Środka, już 2000 lat przed wydarzeniami jakie omawiam, spisano ważne dzieło w dziejach wojskowości tamtych narodów - Sztukę wojny. Nie lichą rolę przypisano w niej wywiadowi i wartości posiadania informacji. Dotychczas tę rolę spełniali nieliczni dyplomaci, regularnie śląc raporty do Stambułu. Wielki wezyr widział to jednak inaczej - profesjonalizacja. Potrzebni byli nie tylko przypadkowi obserwatorzy, bywalcy dworów (o tych najciężej było), kupcy czy posłowie. Potrzebna była silna siatka wywiadowcza na terenie całej Europy, Azji i Afryki. Wyciągał wnioski z błędów swoich poprzedników - musi wiedzieć jak najwięcej, by podejmować właściwe decyzje, by nie musieć czuć, jak zaciska się jedwabny sznur na jego szyi. Zdobyte informacje nie służyłyby tylko Wysokiej Porcie, wielki wezyr również korzystałby z nich do rozgrywek wewnętrznych w państwie i na dworze. Ta przemyślana decyzja szybko zaczęła przynosić profity.

    Na Czarnym Lądzie doszło do kilku znaczących rozstrzygnięć na przestrzeni roku. Przede wszystkim pokonano maszerujących południkowo Portugalczyków.









    Śmierć portugalskiego dowódcy przesądziła o ostatecznym wyniku starcia. Resztki wojsk portugalskich wycofały się do Mombasy. W ślad za nimi ruszyły wojska osmańskie, pozostawiając część żołnierzy w Azande w celu wzmocnienia załogi. Mombasa okazała się małą miejscowością, większą wioską bez umocnień. Obrońcą nie udało się wznieść jakichkolwiek okopów z uwagi za podążającymi za nimi wrogami. Mombasę zdobyto z marszu, przeciwników wybito, ludność cywilną oszczędzono. W celu ożywienia rozwoju miejscowości sandżak postanowił zminimalizować podatki, rozpocząć wielkie prace budowlane i znalezienie surowców naturalnych.

    Portugalczycy zaniechali dalszych działań w Afryce, mimo gromadzenia sił na południe od Mombasy, skala porażek jakie doznali oraz widmo poniesienia kolejnych, skutecznie paraliżowały wszelkie kroki z ich strony.

    Półwysep Arabski mógł się stać areną większych wydarzeń. Wysoka Porta uporała się z potężnym nadmorskim miastem Ad-dohah.



    Ten długo oczekiwany przez Padyszacha sukces, silny opór ostatniego niezależnego miasta Półwyspu oraz porażki w Afryce, powstrzymały Portugalczyków przed większymi działaniami. Wylądowali oni latem koło Sana'a, rozbili obóz i nie wykonali żadnego kroku. Ottomańscy dowódcy i zarządcy wiedzieli jakie są rozkazy Szachinszacha - opanować cały Półwysep. By tego dokonać będą musieli wpierw uporać się z Portugalczykami i niestety - bez artylerii nie uda się tego dokonać.



    Abstrahując od wydarzeń w innych zakątkach świata, Osmanowie kontynuowali wojnę z Walezjuszami. Stosowali przy tym metodę żabich skoków - efektownie przerwał swój wykład profesor, chcąc dać chwilę studentom na przywołanie do pamięci amerykańskie żabie skoki z Pacyfiku i zadania pytania: co ma to wspólnego z Wysoką Portą? - Metody osmańska i amerykańska różnią się co prawda, ale obie miały wspólny element - skok - od sukcesu do sukcesu.

    W serii potyczek zmuszono francuskie wojska do odwrotu w kierunku Paryża. Zaskoczyło to lud stolicy, skąd wojska Sułtanatu Tysiąca Narodów u bram miasta? Nie było klęski, nie było wielkiej bitwy. Mimo próśb rady królewskiej, krewnych, władz miasta i przyjaciół, król zdecydował się bronić swojej siedziby ze swoimi żołnierzami. Nie miał wielkiego wyboru, prócz Wysokiej Porty toczył wojnę z Rzeszą. I nikt nie wiedział czyj oręż dla ludności będzie sroższy - niewiernych czy lancknechtów.

    Nim rozpoczęło się oblężenie Walezjusz postanowił wydać bitwę przed miastem. Wszystko wydawało się sprzyjać Francuzom, z murów zagrzewać miał do boju wzrok i okrzyki paryskiego tłumu, również znajomość terenu przemawiała na korzyść, świeżo przybyły oddziały pod dowództwem brata królewskiego, hr. Artois. Zmęczony długą drogą przeciwnik, nienajedzony i zbyt pewny siebie, dręczony chorobami i brakami w uzbrojeniu. Cóż mogło pójść nie tak?



    Właśnie... Co mogło pójść nie tak? Przede wszystkim kto chciał starcia? Francuzi dążyli do pokonania Osmanów. Musieli ich pobić by zdobyć swobodę ruchów, atut dyplomatyczny, odsunąć zagrożenie od stolicy, podnieść morale i wzniecić w ludności ogień męstwa. Wycofanie do miasta nie wchodziło w rachubę. To dowódcy w służbie Padyszacha byli panami sytuacji. Bitwę przyjąć musieli, ale nie musieli nic robić, po prostu czekali, aż przeciwnik zejdzie z dogodnych dla siebie pozycji, czekali by móc skutecznie użyć chluby ottomańskiej armii - artylerii.

    Wpierw jednak bejowie zdecydowali się wycofać, co było straszliwe w skutkach. Dwie maszerujące niedaleko od siebie kolumny wojska zamiast wycofać się w jednym kierunku pobłądziły przez bezksiężycowa noc i poranną mgłę i ostatecznie tylko część wojsk stanęła do walki dwa dni później. Zbierając pogubione oddziały z obu ugrupowań, Ottomani zdecydowali się przyjąć bitwę w pagórkowatym terenie.







    Ponawiane wciąż szarże francuskiej jazdy łamały szeregi sług Padyszacha. Wymiana ogniowa pomiędzy obiema stronami trwała do samego końca walk. Ogromne czworoboki pikinierskie najemnych Szwajcarów orały osmańskie kule. Szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną raz w drugą stronę. Bej i król nie raz uderzali ze swoimi przybocznymi w przeciwników, parokrotnie starli się ze sobą w polu. Padł hr. Artois od zabłąkanej kuli muszkietowej podczas reorganizacji szeregów prawego skrzydła armii królewskiej.

    Śmierć pisana była królowi giaurów! Padł on z wyroku Najwyższego! Na widok ten niewierni jęknęli, a twarze ich pokryły się strachem i smutkiem. Jeszcze bardziej podniosło to ducha sług wspaniałego Padyszacha. Sił w nich tyle było, że kto z nimi ściąć się chciał, od szabli ducha wyzionął - fragment osmańskiej kroniki.

    Zgubę Walezjuszowi przyniósł włoski szermierz o nieznanym imieniu. Wielu we Włoszech było takich, którzy mieli w pamięci francuskie wyprawy z początku XVI wieku i niejeden postanowił się zemścić. Tym chętniej to czynili, bo i wynagrodzenie w służbie Padyszacha było sowite.





    Najwyższy w Niebiosach przychylnie patrzył na swoją owczarnie tamtego dnia, że mimo tylu błędów i negatywnych przypadków udało się odnieść sukces.

    Na wieść o śmierci francuskiego króla wybuchły rozruchy w Marsylii, które zostały krwawo stłumione. Do podobnych rozruchów doszło także w Paryżu, ale te zostały rozwiązane bardziej pokojowymi metodami. Jak wspomniano zginął także królewski brat i najbliższy spadkobierca, co oznaczało koniec monarchii francuskiej. Powstało co prawda księstwo Bretanii, ale po krótkim oporze, uległo Padyszachowi jesienią 1554 roku.

    Dywan i Padyszach mieli jeszcze dwie sprawy na głowie. Najważniejsza w owych dniach była sprawa Lechistanu. Pierwsze oblężenie Krakowa zakończyło się fiaskiem, pogromem i prezentami od niezadowolonego Szachinszacha. Drugie założono w kilkanaście tygodni później. Trzon wojsk osmańskich stanowili zaciężni z niemieckojęzycznych krajów podlegających Sułtanowi, wspartych odpowiednim korpusem saperskim i artyleryjskim. Na Multanach zaczęły gromadzić się siły mające uderzyć na Lwów, a z Poznania wyruszyły oddziały mające zająć jedno z największych i najlepiej umocnionych miast Lechistanu - Gdańsk. Siatka szpiegowska pozwoliła zorientować się w ruchach nie tylko wojsk polsko-litewskich, ale także moskiewskich. Uderzono w chwili gdy Lechistan walczył już swoimi nowymi zaciągami z oddziałami moskiewskimi. Zdobyto Kraków, rozpoczęto oblężenie Gdańska, wojska ruszyły w kierunku Lwowa. Koroniarze wierząc w swoje zdolności dyplomatyczne postanowili zaproponować rozejm, który miał się przekształcić w trwały pokój i być może ponownie sojusz. Wielki wezyr nie był zainteresowany taką propozycję.



    Drugą i najmniej ważną dla Wielkiego Padyszacha i jego dywanu była wojna z Wenecją. Pod koniec roku 1554 poddała się załoga Kandii, przez co Kreta wpadła w ręce Wysokiej Porty. Wydarzenie to wyprzedza o sto lat prawdziwą historię. Kreta ustanawiała granicę morską, tworząc wschodnią część Morza Śródziemnego morzem wewnętrznym Imperium.



    Uboga w złoto, a bogata w zboże Sycylia nie została opanowana przez wojska osmańskie podczas konfliktu z Królestwem Obojga Hiszpanii. Przed zakończeniem tego konfliktu wylądowali tam Wenecjanie, chcąc przeszkodzić bejom w zdobyciu wyspy. Zgoła inaczej widział to hiszpański przedstawiciel króla, który sprowokował Wenecjan do zaatakowania go, co przyniosło mu zgubę.



    Palermo na początku roku znalazło się w rękach Wenecjan, a pod koniec w rękach Sułtana. Wenecjanie górowali nad wojskami osmańskimi, dlatego zaczęto zbierać wojska na Półwyspie Apenińskim, by wyruszyć z odsieczą.



    Sukcesami dyplomatycznymi było stworzenie systemu sojuszy z Suri, Saadi oraz Songhai. System był o tyle ważny, że każde z tych państw było powiązane sojuszami z innym. Spodziewano uzyskać stabilizację na południowych krańcach imperium oraz powiększenie swojej strefy wpływów w Afryce.

    Sukcesy militarne i podboje zaczęły niepokoić książąt Rzeszy, którzy pozbawieni cesarza, zaczynali czuć się okrążeni przez Imperium Osmańskie. Nic w tym dziwnego, w końcu jedynym sąsiadem Rzeszy, oprócz Imperium, była Dania.

    By dostrzec, że jest się biednym, trzeba zobaczyć bogacza - rzekł Padyszach przeglądając zwoje pełen liczb. Rachunkowość bardzo go interesowała. Zyski, straty, inwestycje, procenty, budownictwo, handel, rzemieślnictwo, rolnictwo, górnictwo. Innymi wszystko to co przynosiło jego skarbowi dochód. Nic też dziwnego, że w ciągu roku zyski skarbu wzrosły o połowę, a w szerokim świecie głoszono wieść:



    Wzbudzało to tak zachwyt jak zazdrość.
    Ostatnio edytowane przez Samick ; 30-03-2016 o 11:07



  10. #10
    Krwawy Kardynał Awatar Samick
    Dołączył
    Oct 2010
    Postów
    5 929
    Tournaments Joined
    9
    Tournaments Won
    1
    Podziękował
    190
    Otrzymał 423 podziękowań w 260 postach

    Re: Rękaw Padyszacha - Eras Total Conquest - AAR

    Dziękuje wszystkich za poświęcenie czasu mojej pracy i miłe słowa. Apeluję o wytykanie błędów, jest ich sporo i nie wszystkie wychwytuję podczas korekty przed wstawieniem na forum. Proszę o przesyłanie fragmentów na PW lub wstawianie tutaj w formie postu (vide Asuryan). Wszystko to po to, by AAR był językowo jak najbardziej poprawny, co umili jego czytanie.
    Mimo stwierdzeń Eutychesa o "ładnej polszczyźnie" gdyby na to spojrzał polonista czy edytor... pewnie spaliłbym się ze wstydu za tę moją "ładną polszczyznę".

    Przy okazji chciałbym poinformować, że będę kontynuować pracę w miarę (przede wszystkim) chęci, weny i czasu. Stąd ta dwumiesięczna przerwa między ostatnimi dwoma wpisami. Z tego powodu proszę o uzbrojenie się w cierpliwość przy oczekiwaniach na następną część.



Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Eras Total Conquest-KO
    By Ostrzwtlumie in forum Medieval II
    Odpowiedzi: 20
    Ostatni post / autor: 06-08-2013, 19:18
  2. Eras Total Conquest - lista AAR
    By Samick in forum Eras Total Conquest
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 07-04-2013, 12:33
  3. Eras Total Conquest World - Afro-Eurasia Map Mod 1.0
    By Samick in forum Eras Total Conquest
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-01-2012, 22:51
  4. Eras Total Conquest World - World Map 1.6
    By Samick in forum Eras Total Conquest
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-01-2012, 22:25

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •