Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 14

Wątek: Obrońcy granic

  1. #1
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Obrońcy granic

    Witam. Ten AAR będzie robiony w zastępstwie za AAR Wysokich Elfów (powód tego jest wpisany w tamtym temacie). W każdym bądź razie, ta historia będzie się toczyć wokół Carstwa Kislevu - ziem leżących nad Imperium Sigmara. Będzie kilku głównych bohaterów, ale będzie i mnóstwo pobocznych. Zapraszam do czytania



    Wstęp
    Jestem Borys, Car wielkiego królestwa Kislevu, najsilniejszy z władców Kislevu. Wywodzę się z plemienia Ungołów, konfederacji plemion wywodzących się od legendarnych Gospodarów. Moje państwo sięga od Morza Szponów do Praag, wielkiego miasta, będącego pierwszą linią obrony przed Inwazjami Chaosu. Przyszło mi żyć w niespokojnych czasach, według proroctw i obaw Imperium wiadomo, że szykuje się potężna inwazja. Na jej czele ponoć stoi Archaon, Pan Krańca Czasu. Kiedyś Archaon nie był sługą Chaosu, był kiedyś oddanym Templariuszem Sigmara. Był prawy, honorowy i walczył za Imperatora. Ponoć studiował kiedyś zakazane zwoje i różne pisma o Mrocznych Bogach. Jeden z Kapłanów Świątynnych zdołał odkryć u niego w domu wiele manuskryptów skopiowanych od samego Necromondo Szalonego, obłąkanego proroka, który wydłubał sobie oczy po tym, jak doświadczył wizji zagłady całego świata przez Mrocznych Bogów. Wtedy Archaon zaczął przeklinać dobrych i prawych bogów z Panteonu Imperium głosząc, że gdy stanie się wodzem Chaosu to po nich nie ostanie kamień na kamieniu, a Imperator padnie w kałuży swojej krwi. Musiał przejść kilka prób, wśród nich wymordował swoją rodzinę i spalił swoje domostwo. By stać się Wszechwybrańcem, musiał zdobyć sześć artefaktów, należących do jego poprzedników. Obiecał, że albo je znajdzie, albo zginie próbując. Jeśli je znajdzie i każdy potężny wódz każdego z Mrocznych Bogów złoży mu przysięgę lojalności, to czeka nas kolejna Inwazja. Będzie to jedna z najkrwawszych wojen w całej historii.
    Na wschodzie żyje wódz Orków, Grimgor. Zbiera on coraz więcej zielonoskórych wojowników, by zalać Imperium swą zieloną masą. Do tego dochodzą Wampiry z Królestwa Sylvanii, którzy zaatakują Imperium, gdy Archaon wystarczająco je osłabi.
    Lecz żaden z sojuszników Imperium nie będzie czekać z otwartymi ramionami na te potężne zagrożenie. Król Krasnoludów Torgrim nakazał przymusową rekrutację potężnej armii. Dla każdego rekruta przygotowano dwie beczki Trollowego Piwa. Elfy wysłały morską ekspedycję do Starego Świata na czele z Wielkim Księciem Theldasyrem. Mieli przygotować armię partyzancką, która miała utrudniać życie plemionom Chaosu. Poza tym, mają zamiar śledzić poczynania sił Malekitha, Wiedźmiego Króla, którzy pewnie przybyli wesprzeć armie Chaosu. Ja natomiast wydałem dekret o ograniczeniu spożywania alkoholu podczas służby, dzięki czemu nasza armia będzie bardziej zdyscyplinowana. Widać więc, że sojusznicy Imperium podchodzą do tego zagrożenia poważnie, teraz zwanym Burzą Chaosu. Księstwa Graniczne być może nam pomogą, o ile nie będą się jak zwykle bić o władzę. Naszym wspólnym wrogiem jest Grimgor, więc pomoc Księstw Granicznych jest jak najbardziej prawdopodobna. Tylko współpraca Ludzi, Elfów i Krasnoludów będzie w stanie uchronić świat przez zagładą.



    To mroczna, krwawa era. Czasy demonów i czarnoksięstwa. To era bitew i śmierci, a także końca świata. Pośród ognia, płomieni i szaleństwa jest to także czas wielkich bohaterów, śmiałych czynów i wielkiej odwagi.

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  2. Użytkownicy którzy uznali post Arroyo za przydatny:


  3. #2
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział I: Lokalne problemy

    Królestwo Kislevu przeżywało srogą zimę. Była to dobra pora dla Zwierzoludzi, którzy postanowili wyjść ze swego ukrycia. Wielka armia Zwierzoludzi wyruszyła, by spalić Bolgasgrad. Okoliczny patrol natknął się na ciało ludzkie, które było pokryte końskim łajnem. Gdy zbliżyli się do tego ciała, ni stąd ni zowąd wyskoczyli Zwierzoludzie. Mordowali każdego, kogo spotkali. Jedynie Bohdan - syn Wielkiego Kniazia Praag zdołał przeżyć, uciekając do samych bram Kislevu. Natychmiast skierował się do cara Borysa, prosząc o audiencję i pomoc.
    -Mój Panie. - powiedział Bohdan - Mamy wielki problem. Armia Zwierzoludzi maszerowało gdzieś na północ. Podejrzewam, że idą na Bolgasgrad. Zwierzoludzie są bardzo dobrze uzbrojeni, nie wiadomo, kto ich wspiera.
    -Wiesz może, kto nimi dowodzi? Czy to również mutant Chaosu, czy to jednak człowiek? - zapytał Car.
    -Niestety, nie widziałem ich przywódcy... ale widziałem coś innego. Z pasa jednego ze Zwierzoludzi wypadła mapa. Tam najpewniej było pokazane miejsce, gdzie znajduje się ich siedziba. To musi być gdzieś nieopodal Pskova. Z tego, co wiem, to miejsce jest przeklęte skazą Chaosu. 300 lat temu to miejsce najechał wielki wódz Chaosu Asavar Kul. Gdy miasto padło, część mieszkańców zostało wymordowanych, a druga część stała się przeklęta i wchłonięta do armii Chaosu.
    -Hmmm... jeśli Bolgasgrad upadnie, to będzie oznaczać załamanie się handlu, do tego Bolgasgrad to nasze miasto. Nie może paść. Wyruszamy nawet zaraz.
    Wtedy Borys wyruszył na sam szczyt miasta, by ogłosić przygotowania do wyprawy wojennej.
    -Ludzie! Bolgasgrad jest zagrożone. Wasi przyjaciele, kobiety, dzieci są zagrożone. To Zwierzoludzie są najeźdźcami. Te ścierwa wyszły ze Pskova, by mordować, plądrować i ograbiać. Jeśli nie zrobimy z tym czegoś, to miasto upadnie. Chyba nie chcecie mieć na sobie ich krwi, poczucia winy, nie? Musimy ich natarcie zatrzymać, inaczej cały nasz kraj padnie pod butem tej bandy zwierząt. PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WYPRAWY! WYRUSZAMY NATYCHMIAST!

    Do walki przygotowanych było ok. 2000 ludzi. Większość z nich to Kozacy - jedno z plemion Kislevu lubujących się w walce na dystans, ale i podczas walki wręcz używają toporów. Na flankach mieliśmy ok. 800 jeźdźców, których dowódcą został Bohdan.
    W drodze do Bolgasgradu zdążyli nas złapać Czekiści - obrońcy Kisleva. Ich zadaniem jest chronić kraj przed skazą Chaosu. Działają w ukryciu, dzięki czemu eliminowanie każdego, kto został skażony Chaosem było efektywne. Dowodzi nimi Władimir Pashenko - bardzo charyzmatyczny człowiek, ale i mściwy i niebezpieczny. Gdy jednak dochodzi do walki z wrogiem, to każdy za nim stanie ramię w ramię. Woził się jednak jak chłop. Szaty chłopskie to był jego byt codzienny.
    Dotarliśmy do mostu na drodze do Bolgasgradu. Okolica była podejrzana, rozbite wozy, pocięte ciała żołnierzy znaczyły, że byli tu Zwierzoludzie. Kilka chwil później zauważyliśmy potężną armię Zwierzoludzi, która po zauważeniu nas natychmiast się na nas rzuciła.



    Wszyscy żołnierze natychmiast przygotowali się do walki. Kozacy napięli łuki i po co najmniej trzech sekundach wystrzelili salwy strzał. Trafiały one celnie, przebijając skóry Zwierzoludzi. Jedna ze strzał przebiła szyję ich wodzowi, Ogrekowi. Nagle z okolicznych lasów wybiegły minotaury - skrzyżowanie ludzi z bykami. Nie mieli sumienia, litości i mózgu. Rzucili się na Kozaków i wycinali ich w pień. Rozkazałem piechocie, zwłaszcza samej straży Kremlowskiej atakować. Straż celnie toporami ścinała głowy Zwierzoludziom, mordując ich po kolei. Na tyły tych mutantów rzucili się jeźdźcy z Legionu Gryfa - potężnej rycerskiej organizacji dowodzonej przez rycerza z Imperium - Joachima Kettlera. Czekiści próbując zabić minotaury użyli wobec nich własnych pistoletów, do których załadowali specjalne kule. Car Borys na czele Skrzydlatych Ułanów i swej straży przybocznej uderzył na boki armii wroga, wycinając w pień oddziały wroga.



    Po paru chwilach Zwierzoludzie zostali całkowicie eksterminowani. Ci, co uciekli, zostali dogonieni przez Cara i wybici. Wtedy to Władimir Pashenko poprosił o rozmowę z Carem.
    -Carze, pojawił się pewien problem, który chciałem Ci zgłosić. Duszika została podbita przez bandytów. Na ich czele stoi Alexis - poszukiwany listem gończym rabuś, który kiedyś podbił dla Chaosu Kzarlę. Kryje się w naszym mieście, lecz sami nie damy rady. Potrzebujemy co najmniej 40% armii, żebyśmy mogli złapać tego zdrajcę i ukarać go.
    -Dobrze, ale pamiętaj. Zaraz po podbiciu Dusziki wyruszysz na czele jazdy do Praag. Obawiam się, że może tam zaatakować armia Chaosu. Lepiej być zawsze zabezpieczonym, czyż nie?
    -Oczywiście, Panie. Zrobię, co każesz. Muszę wyzwolić to miasto tak czy owak.
    Z armii Cara zniknęło 1000 ludzi, głównie rekrutów. W parę dni dotarli do Dusziki. Natomiast Car skierował swoje siły w stronę ogarniętego skazą Chaosu Pskova. Bohdan zabezpieczał tyły na wypadek, gdyby Zwierzoludzie nagle wypadli na nas. Gdy dotarliśmy do Pskova, rozpoczęliśmy oblężenie miasta. Na szczęście było mało obrońców, więc miasto padło bardzo szybko.
    Gdy tylko Borys zajął Pskov, rozpoczęto odbudowę miasta do dawnej świetności. Po paru dniach przybył posłaniec spod Dusziki z wieściami. Car Borys zaczął czytać wiadomość przed Bohdanem i armią.
    -"Mój Carze. Zajęliśmy Duszikę. Wróg rzucił się na nas już w pierwszym dniu oblężenia, dzięki czemu wtargnęliśmy do środka. Debile zapomnieli zamknąć bram miasta. Sam Alexis nie chciał się oddać w ręce nasze, więc go rozstrzelaliśmy. Żeby dotrzymać złożone Carowi słowo, ruszam z jazdą do Praag. Mam nadzieję, że się spotkamy w tym mieście.

    Przywódca Czekistów
    Władimir Pashenko"


    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  4. #3
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział II: Przygotowania do wojny

    -Panowie. - powiedział Car Borys - Jak wiecie, szykuje się kolejna inwazja Chaosu. Już teraz zbiera się potężna armia, która chce rzucić się na Praag. Bez magii jednak sobie nie poradzimy. Pamiętacie Lodowych Czarodziei?
    -Tak - odrzekł Bohdan - Kiedyś na tej ziemi żyli ludzie, którzy parali się magią lodu. Jednakże dwieście lat temu zostali wygnani, gdyż tylko kobiety mogą się parać czarami. Ponoć znajdują się gdzieś w górach na ziemiach Norski. Myślę, że powinienem tam wyruszyć poprosić ich o pomoc.
    Widać było jego chęć pomocy królestwu, które kochał jak własną matkę. Rzuciłby się w ogień ze swoimi ludźmi, byleby uchronić kraj przed zagładą.
    -No dobrze, ale ostrzegam. Są zdenerwowani na Kislev. Może się zdarzyć, że w swoim gniewie kogoś zabiją. Uważaj...
    -Dobrze, będę o tym pamiętać. Wrócę z magami, przyrzekam.
    -Zgoda. Ibrahimie, mam dla Ciebie zadanie. - odrzekł Car do Ibrahima, swojego najwierniejszego generała. - Wiem, jak bardzo nienawidzisz księcia Erengradu. Lecz będzie potrzebna nam pomoc jego armii i wojsk elfickich w obronie Praag przed Chaosem.
    -Tak. Książę Erengradu Władysław Czervienkov mimo, iż jest zwykłym dziadem i złodziejem kobiet, to jest wierny Kislevowi. Nie odważy się podnieść przeciw Carowi broni. Elficki dowódca Arathil dowodzi oddziałami elfickich łuczników i włóczników stacjonujących również w Erengradze. Mam się do nich zgłosić po armię?
    -Tak. Przyda nam się każdy żołnierz w wojnie z Chaosem.
    -Oczekuj mnie za 2 tygodnie, Carze.
    Dowódcy wyszli z obozu i natychmiast wyruszyli w swoją stronę.

    Bohdan wyruszył na czele 300 najdzielniejszych wojowników, którzy walczyli bez strachu. Nic nie mogło ich przełamać. W ciągu kilku dni dotarli do okolic Kraka-Ranvake, starej twierdzy Krasnoludów Chaosu. W okolicach tej twierdzy leży stara jaskinia, z której było widać jasne światło odbijające się o szczyty górskie. Kazał poczekać swoim żołnierzom i sam wyruszył w stronę tejże jaskini. Na szczęście wszystko przebiegło bez problemów i udało mu się dotrzeć do wnętrza jaskini. Wnętrze jaskini było pokryte śniegiem, natomiast ściany i sufit jaskini był pokryty lodem. Najprawdopodobniej był to efekt czarów tychże czarodziei.
    Bohdan skierował się natychmiast do arcymaga lodowych czarodziei - Vladimira.
    -Kimże jesteś, by tu się zjawiać. Powiedz, nim zamienię Cię w lodowy posąg. - powiedział Vladimir.
    -Jestem Bohdan, sługa Kislevu. Jestem tu z rozkazu Cara Borysa I. Oczekujemy waszej pomocy w walce z Chaosem. Szykuje się potężna inwazja Chaosu, która może zgnieść ludzi, elfy i krasnoludy. Ale nie tylko. Ze wschodu nadciąga zielona fala pod wodzą Grimgora. Ich armia może zniszczyć Imperium. Musisz nam pomóc, tylko to może uchronić świat przed zagładą.
    -Hmmm... daj mi to przemyśleć. Wróć za 10 minut.

    Po dziesięciu minutach Bohdan wrócił do Vladimira.
    -I jak?
    -Widzę, że będziemy musieli naprawdę pomóc. Ale jest jeden warunek. Musicie pozwolić mężczyznom dołączać do gildii magów. Zgoda?
    -Postaramy się spełnić Twój warunek. Póki co dziękuję za pomoc. Będziemy musieli niedługo wyruszać.
    -Ruszamy z Wami. Gdzie mamy się udać?
    -Do Praag, Vladimirze. Tam zacznie się inwazja Chaosu. Do Praag!



    Ibrahim wyruszył do Erengradu po pomoc Elfów i konnych strzelców. Gdy dotarł do miasta, ujrzał bitych przez strażników ludzi. Ponoć coś ukradli na tyle cennego, że ich pobito. "Banda szumowin i rzeźników" - powiedział o strażnikach Ibrahim. Gdy dotarł do sali tronowej księcia Władysława Czervienkova, rozpoczął z nim rozmowę, a raczej kłótnię.
    -Witaj, Władysławie. - rozpoczął Ibrahim - Przybywam z rozkazu Cara Borysa w sprawie armii konnych strzelców, która ma nam pomóc w obronie Praag przed inwazją Chaosu.
    -Witaj. Myślałem, że zechcesz się na mnie zemścić za to, że twoja żona zdradziła Cię ze mną. W każdym bądź razie, mogę oddać Ci część armii konnej.
    -Po pierwsze: uwiodłeś mi ją, kłamco. Po drugie: dlaczego część, a nie całą?
    -Ja nikogo nie uwiodłem, sama mi do łoża wskoczyła. Poza tym, armia mnie się też przyda. Doniesiono mi o łodziach barbarzyńców, które nadpływają z ogromną armią w stronę Erengradu.
    -No dobra, skończmy ten spór. Widziałem twoich ludzi kopiących jakiś ludzi i okładających ich kijami. Ci strażnicy, którzy się tym zajmowali to zwykłe bydlęta. Chcę wiedzieć, czy to Ty rozkazałeś im ich pobić?
    -Nie, ale dzięki za doniesienie mi o tym. Powiedz mi, gdzie to się stało?
    -To było na moście prowadzącym do pałacu. Widziałem też kałużę krwi obok skatowanego człowieka. Zajmij się tym lepiej.
    -Dobra, dobra. Coś jeszcze?
    -Nie, dziękuję za audiencję. A co do mojej żony, jak ją jeszcze raz tkniesz, to nawet Car Cię nie uchroni.
    -To groźba. Car Cię zabije, gdy tylko to zrobisz. Mimo wszystko... dobra, już tego nie zrobię.
    -Trzymam Cię za słowo. Wojsko ma czekać na mnie przy bramie miasta. Żegnam.



    Ibrahim skierował się do portu, gdzie stacjonowały oddziały Arathila. Był to rosły elf z przesadnie dużym, dwuręcznym ostrzem na plecach. Opancerzony w piękną złotą zbroję. Jego żołnierze byli bardzo doświadczeni, ale i dobrze uzbrojeni. Liczono na ich pomoc w walce z Chaosem.
    -Witam. Potrzebna będzie mi Twoja pomoc w starciu z armią Chaosu, która maszeruje na Praag. Bez waszej pomocy Praag upadnie. Poza tym możecie się nieźle wzbogacić, dowódco. Co Ty na to?
    -Myślę, że to dobry pomysł. Mam do was dołączyć z armią?
    -Tak. Nawet teraz.
    -Dobrze. ŻOŁNIERZE! NAPRZÓD... MARSZ!

    Gdy armie Bohdana i Ibrahima znajdowały się już niedaleko Praag, przybył do obu dowódców posłaniec.
    -Panowie. Mamy problem.
    -Mów, byle szybko, spieszy nam się do Praag.
    -Właśnie o to chodzi. Praag jest atakowane.
    -CO?! JAK TO?! Gdzie Car, gdzie szlachta?
    -Szlachta zdradziła, przyłączyli się do Chaosu. Car jest w połowie drogi do Praag, ale raczej nie zdąży dotrzeć w 2 dni.
    -Musimy przerwać to oblężenie. Mieszkańcy Praag nie mogą zginąć, Chaos nie może wygrać. Tym bardziej, że zajęcie Praag będzie oznaczało zastój handlu, a na to nie możemy pozwolić. Do walki!

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  5. Użytkownicy którzy uznali post Arroyo za przydatny:


  6. #4
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział III: Wojenne bębny

    Wielka armia Chaosu dowodzona przez Jana z Tong przekroczyła granicę z północnymi pustkowiami. Ich wódz Jan, był kiedyś generałem Kislevu, lecz przeszedł na stronę Chaosu. Był zbyt ambitny, bez jakiegokolwiek pozwolenia Cara wziął swoją niewielką armię i ruszył do Norski. Gdy znalazł się kilkadziesiąt kilometrów od granicy, został zaskoczony przez różnorakie pomioty Chaosu. Mimo, że ich pokonali ze sporymi stratami, to burza spaczeniowa całkowicie odmieniła wszystkich ludzi. Nawet sam Jan nie mógł nic z tym zrobić. Stał się maszyną do zabijania w służbie Mrocznych Bogów.
    Mieszkańcy Praag słyszeli z odległości kilku kulometrów krzyki mordowanych mieszkańców wsi w okolicy miasta. Sam wielki książę Praag Lev, uciekł z miasta.
    "Przeklęty głupiec. gdy go dorwę, zginie za swe tchórzostwo" - krzyknął Władimir Paschenko, który na czas znalazł się w obleganym przez Chaos mieście.

    Tymczasem Wielki książę Lev był w drodze do Ostrosk, starego fortu, w którym stacjonował bardzo mocny garnizon. Ruszył do tego ponurego miejsca w celu zabrania stamtąd części garnizonu do walki o oswobodzenie Praag.
    -Prowadźcie mnie do kapitana tego zamku - rozkazał Lev.
    Gdy wkroczył do wnętrza fortu, przeraził się, zbladł. Wielu ludzi wyglądało na wychudzonych, głodujących. Brakowało im lekarstw, żywności, a nawet pieniędzy. Lev musiał podczas rozmowy z kapitanem pogadać o tym, co ujrzał. Wchodząc do namiotu kapitana, dostrzegł dziesiątki złotych posągów, obrazów dawnych carów. Nawet obraz carycy Katarzyny, Lodowej Królowej znalazł się wśród tych obrazów. Kapitan Ostrosk nazywał się Sasha Gavricienko. Wśród wszystkich mieszkańców fortu paradował niczym król wśród poddanych. Jego ubiór wskazywał na to, że zyskiwał na krzywdzie ludzkiej.
    -Kapitan Sasha? Jestem Lev, Wielki Książę Praag.
    -Tak, to ja. W czym mogę służyć. Proszę wybaczyć mi ten bałagan z obrazami, no ale nie spodziewałem się takiej wizyty. Coś zaparzyć? Kawę, herbatę?
    -Nie chcę kawy, ani herbaty. Nie potrzebuję tego po tym, jak zobaczyłem tych wszystkich cierpiących ludzi. Dlaczego oni tak cierpią, gdy pan się tak wozi, jak zwykły Arab? Skąd w ogóle ma pan te obrazy? Bo nie wierzę, by były one z domów tych ludzi.
    -Te obrazy są dla mnie najcenniejszą rzeczą, jaką miałem. Gdybym miał wybierać między ludźmi, a obrazami - wybrałbym obrazy.
    -Ty głupcze, jeśli Chaos przybędzie tutaj, to na nic Ci będą pomocne obrazy, skoro Ci życie odbiorą. Ogarnij się i rusz tę koślawą dupę do roboty. Pomóż swoim ludziom, bo nakażę Cię rozstrzelać.
    -Nie jesteś moim carem, żebyś mi rozkazywał. Precz!
    -Jestem Wielkim Księciem Praag, jeśli natychmiast nie dasz mi wojska do obrony miasta, to Praag upadnie, będziesz mieć ich krew i własne sumienie na głowie. Do tego zostaniesz uznanym zdrajcą Kislevu i będziesz ścigany do kresu swego życia.
    -No dobra... ech, weź te swoje wojsko. Ratuj te swoje księstwo. Ja tu zostanę ze swoimi obrazami.
    Wychodząc, Lev powiedział do paru żołnierzy swoich "Aresztujcie go i wywieźcie prosto do więzienia Kislevu, to ignorant i kat."
    Gdy wyruszył z obozu ze swoją dwutysięczną armią, zauważył wielką klatkę z Sashą w środku. Wiadome już było, że za swoje czyny nie wyjdzie już z lochów na długie lata.

    W tym samym czasie Praag przetrwało jedną z potężniejszych nawał Chaosu. Ludzie dzielnie się bronili przed tą potęgą. Władimir Paschenko zdołał nawet zabić jednego z wodzów Chaosu, który przybył z Janem. Jan widząc, jak jego ludzie uciekają, szaleje z wściekłości.
    -Cholera, jak ci przeklęci ludzie mogą jeszcze żyć w tym swoim mieście. Grrrrr.... - Jan w uniesieniu rzuca stołem o jednego z jeńców, których pochwycił przy granicy, zabijając go. Jest tak wściekły, że zabiłby nawet własnych ludzi. Nagle jednak pojawiła się potężna armia Kislevu dowodzona przez trzech potężnych wodzów: Cara Borysa, generała Ibrahima, Bohdana. Na środek wyjechał sam car, głośno krzycząc "LUDZIE! Dwieście lat temu sam Asavar Kul najechał te ziemie i spalił część Praag, a także sprowadził swą nawałnicę Chaosu na Kislev. Nie możemy pozwolić, by teraz Chaos wygrał ponownie. Razem jesteśmy potężni! Kopie opuść, tarcze w dłoń. Za chwałę Kisleva!" Wszyscy ludzie podniesieni na duchu nie mieli litości dla wroga. Rzuciła się ta wielka siła na całą armie Chaosu. Część z nich została wybita pod miastem, lecz większość uciekła. Jan z Tong przeżył, choć wiadome było, że jego dni są policzone.


    Władimir wyruszył nam na spotkanie, gdy było już po wszystkim.
    -Władimir, czemu nie ma z tobą Lva? Co z nim się stało?
    -Mój carze, on... zwiał z miasta, gdy tylko doszło do oblężenia. Sam widziałem, jak uciekał stąd, gdy tylko usłyszeliśmy krzyki mordowanych ludzi kilka kilometrów stąd.
    -To niemożliwe, mój ojciec nigdy by nie uciekł jak tchórz, a tym bardziej z miasta, które kochał.
    -A jednak, Bohdanie, a jednak. Obawiam się, że mógł kolaborować z Chaosem.
    -Gdy tylko go znajdziemy, to go osądzimy. Obyś się nie mylił, Władimirze.

    Armia Chaosu była ścigana aż do samej granicy. Jan musiał odpowiedzieć za ten mord, którego dokonał. Gdy był już w połowie drogi, postanowił rozbić dwa obozy. Każdy był położony bardzo blisko siebie, by jeden mógł alarmować drugi, gdyby doszło do ataku. Po założeniu obozu zasnął. W nocy doznał pewnego rodzaju wizji. Mroczni Bogowie do niego przemówili, a zwłaszcza Khorne. "Janie, zawiodłeś nas, lecz dostaniesz drugą szansę i ostatnią zarazem. Żebyś mógł podbić to przekleństwo tych pustkowi, wysyłam Ci moje wynaturzenia. Potężne Krwiopuszcze i jeźdźcy molochów raz na zawsze zgładzą tego człeczka, którego zwą Borysem i jego przeklętą świtę. Nie zawiedź nas, bo inaczej twa dusza nigdy nie zazna spokoju. Muahahahahahah".
    Natychmiast wyszedł z własnego namiotu, by ujrzeć przybywające sługi Khorna. Z wielkiego słupa płomienia wyszły największe z dziwadeł boga krwi. Demony z ogromnymi ostrzami i ich potężne molochy już czekały, aż dojdzie do rozlewu krwi. "Jesteśmy tu, by Ci służyć, sługo naszego ojca Khorna. Poprowadź nas do rzezi.". "Hahahaha, teraz Ci przeklęci Gospodarowie nic mi ie zrobią. Moje wojska wgniotą ich w ziemię, nie przegramy." - krzyknął Jan, ciesząc się, że Khorne obdarzył go swą świtą.

    Następnego dnia dziesięciotysięczna armia czteroosobowej kompanii na czele z Carem Borysem znalazła się blisko obozów Chaosu.
    -Nie uciekli daleko. - powiedział Władimir.
    -Tylko dlaczego założyli tu obóz? Czyżby mieli się zamiar bronić do ostatniego człeka? Coś tu śmierdzi... -powiedział Ibrahim. Czuł już, że coś jest nie tak.
    -Panowie, czas, żeby te przeklęte ścierwa Chaosu znalazły się dwa metry pod ziemią. Za mną!
    Jan wyszedł z namiotu po ciężkiej nocy. Zauważył olbrzymie armie Kislevu, które zmierzały prosto na jego obóz. Cieszył się, gdyż jego tajna broń mogła zostać uaktywniona. "No, potężne demony. Pokażcie, na ile jesteście skuteczne. Do ataku!" Z pierwszego obozu wylazła ogromna armia Chaosu z Janem na czele.
    Jeźdźcy byli wystraszeni, gdy zobaczyli wynaturzenia Khorna. Lecz musiał ktoś ich na duchu podtrzymać. "Żołnierze! Chaos może dysponuje swą przeklętą potęgą, jaką są te demony. Lecz nie mają duszy, są zwykłymi pomiotami w rękach szaleńców. Musimy im pokazać, że z siłą Ursuna nie można rywalizować. Za Ursuna i lodową królową. Do ataku!"

    Jazda uderzyła prosto na pomioty Khorna, likwidując je po kolei. Choć wielu jeźdźców ginie w boju, to jednak przełamują ich linię obrony. Bohdan rzucił się prosto na wodza Chaosu, rozpoznając w nim swego dawnego przyjaciela. Był to dla niego szok, że mógł doprowadzić do czegoś takiego, jak dołączenie do Chaosu. Musiał go zabić, gdyż wiedząc, co zrobił, nie miał wyboru.
    -Bohdan?! Ty tutaj?!
    -Tak, Janie. Nie wierzę, że mogłeś stać się sługą Chaosu. Dlaczego to zrobiłeś?!
    -Widzisz, potęga Ursuna jest bardzo mała. Tylko Archaon i Mroczni Bogowie mogą pomóc odkryć Ci prawdę. Wielu z moich ludzi było niegodnych stania się sługami Khorna, dlatego zginęli.
    -Głupcze - doprowadziłeś siebie do tego, że stałeś się marionetką. Nie próbuj mnie nawet przekonywać do swoich pokręconych bogów, nie dołączę do Chaosu.
    -W takim razie zginiesz, dawny przyjacielu. Żegnaj.

    Walka była długa, trudna. W pewnej chwili Bohdan otarł się o swą śmierć, lecz udało mu się wyślizgnąć spod topora Jana. Podcinając Jana od tyłu, wygrał starcie. Jan umierając, powiedział: "Może ja zginąłem, Bohdan, ale inni wodzowie nie. Archaon mnie zbawi, a na Ciebie sprowadzi śmierć. Będziesz żałować, że nie zostałeś sługą Mrocznych Bogów. Za królestwo Chaosu..." później wielka plama krwi przesłoniła mu oczy. Drugi obóz z zaskoczenia został zaatakowany i podbity przez Lva. Gdy przybył do nas, oświadczył coś, co mogło zadecydować o losie północnego Kislev.
    -Nie spodziewaliście się mnie, hmmm? Władimirze, myślałeś, że uciekam? Że jestem sługą Chaosu? Wybacz, ale tym razem Twój pomieszany rozum się mylił.
    -Lev, twoja ucieczka z miasta mogła oznaczać, że nas zdradziłeś. A jednak myliłem się. Przepraszam.
    -Nie ma za co. Gdybym miał się tym aż tak przejmować, już leżałbym z kulą w głowie. Ale do rzeczy, jest sprawa, która może zmienić północ. Carze, udało mi się aresztować Sashę Gavricienko. Gość głodził Ostrosk, nie dawał leków dla rannych. Do tego sam wzbogacał się na tych biednych ludziach. W jego namiocie skonfiskowano dziesiątki obrazów carów i nawet samej Katarzyny. Jest aktualnie przewożony do Kislevu w szczelnej klatce.
    -Dziękuję za ten dzielny czyn. Gdy będę przejeżdżał koło Ostrosk, nie zawaham się tam wstąpić i udzielić pomocy wielu ludziom. Gdy wrócę do Kislevu, zajmę się nim, a teraz...
    Nagle przybył posłaniec z Ostrosk.
    -Mój carze, dobrze, że Cię widzę. Jest spory problem.
    -Cóż się takiego stało. Czyżby sprawa nie cierpiąca zwłoki?
    -Tak, carze. Armia Mrocznych Elfów maszeruje na Ostrosk. Wielu ludzi jest zagrożonych, jeśli im nie pomożesz, to będzie to oznaczać upadek tego miasta i rzeź na wielką skalę. Pomóż nam, o Carze.
    -Słyszycie panowie? Jeszcze dużo roboty przed nami, zanim będziemy mieć święty spokój. Lev, wracaj do Praag i odbuduj poburzone budowle, a my panowie, jedziemy złożyć niezapowiedzianą wizytę naszym spiczastouchym panom.


    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  7. #5
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział IV: Nowy wróg

    Mroczne Elfy, które wylądowały na zachodnim wybrzeżu Morza Szponów szły z całą potęgą na wschód, by spotkać się z Chaosem. Ich jeden z generałów, Gharlek, bardzo chciał się przypodobać swojemu władcy, Malekithowi. Malekith, Król Wiedźm, a zarazem wybrany przez Khaina na władcę Mrocznych Elfów, rezydował w swej siedzibie w Naggaroth. To on odpowiada za wysłanie Mrocznych Ark i armii do starego Świata. Armia, którą dowodził Gharlek była doświadczona w boju. Walczyli już wcześniej o Ulthuan ze swoimi dobrymi braćmi. W Erze Zmierzchu, gdy Malekith otruł Króla Feniksa i wymordował Radę, doszło do wielkiej inwazji Mrocznych Elfów.
    Z Nagarythe, dawnego królestwa upadłych elfów, zdrajców i heretyków, oddanych w służbie Khaina ruszyła wielka armia, która szybko zdominowała Tiranoc, a nawet Anar. Większość królestw Elfów na północy Ulthuanu została zdominowana przez potężną armię Gharleka i czarodziejki matki Wiedźmiego Króla, Morathi.

    Malekith skierował się do Świętego Płomienia Asuryana przez swą żądzę władzy. Lecz Rada zaczarowała ten relikt tak, że niemal spaliła ciało zdrajcy. W tym samym czasie powołana na szybko armia z królestw Ellyrionu, Saphery i Eataine przygotowała się do odzyskiwania ziem zagarniętych przez swoich mrocznych braci. W jednej z krwawych bitew pod Tor Bandek Wysokie Elfy rozgromiły armię Gharleka. Generał Gharlek i jego doborowa straż zdołali uciec przez portal na Czarną Arkę. Morathi natomiast udała się do zatopionego Nagarythe. Cothicque i Chrace zostały odzyskane. Natomiast korpus Theldasyra, wysokiego księcia Ulthuanu wkroczył do Tiranoc, zabijając tamtejszego króla i pokonując ich armię. W Tiranoc rządzi aktualnie jeden z wybranych dowódców Caledoru.
    Lecz wróćmy do Malekitha. Mroczne elfy na Czarnej Arce czekali na Morathi. Wiedzieli, że Malekith mógł zginąć w Świątyni Asuryana. Lecz to tylko plotka. Malekith został przeniesiony do ruin dawnej stolicy Mrocznych Elfów, częściowo zalanej. Zatopienie całego Nagarythe i śmierć dziesiątek tysięcy jego podwładnych była przyczyną żądzy władzy Malekitha. Za uratowanie mu życia odpowiedzialna była Morathi, jego matka.


    -Uch... gdzie ja jestem? Matko, matko?
    -Nie teraz, synu. Jesteś oparzony, długo nie pożyjesz. Chyba, że...

    Wtedy sięgnęła po części zbroi, które zakładała po kolei na Malekitha, dzięki czemu jego ciało się "zregenerowało". Choć był jeden mankament - zdjęcie jej oznaczało śmierć dla Malekitha. Od tego czasu stał się Wiedźmim Królem. Morathi i Malekith teleportowali się na Czarną Arkę. Czarna Arka była niczym latające miasto. Wielu elfów znalazło tam swój dom, a przynajmniej tymczasowy. Morathi wspięła się na szczyt Arki i krzyknęła:
    -Obywatele! Myślicie, że Malekith, wasz wielki król, nie żyje? To się mylicie. Zdołałam go uratować przed śmiercią. To Elfy odpowiadają za zamach na Malekitha. Lecz pora, żeby nam się pojawił ponownie, niczym feniks z popiołów. Teraz to Wiedźmi Król.
    Wyszedł wśród ludu w swej wielkiej zbroi, podtrzymującej jego życie. Tylko ona ratowała go przed śmiercią.
    -Obywatele! - rzekł Malekith swym potężnym głosem - Elfy chciały mnie zabić, lecz je przechytrzyłem. Teraz żyją w żałobie, bo ich przeklęty król nie żyje. Lecz my teraz mamy spory problem. Nie mamy swojego miejsca zamieszkania, straciliśmy je przez naszych zagorzałych wrogów. Na zachodzie znajdują się wielkie bagna, gdzie możemy założyć własne królestwo. Nazwiemy je Naggaroth, inaczej odrodzone mroczne królestwo. Będą się bać naszej potęgi.

    I tak się stało. Gharlek, żeby zrekompensować jakoś swą niekompetencję w Ulthuanie wziął udział w wyprawie do Starego Świata, by przejąć go w imię Malekitha.
    Car był już blisko nadciągającej armii Gharleka. Wiedział, że to dla niego nowość, stawienie czoła Mrocznym Elfom było dla niego czymś... nowym. Chciał poznać siłę Mrocznych Elfów na sobie. Zanim doszło do walki, przybył do cara sam Gharlek. Coś było nie tak...
    -Witaj, "carze". Jestem Gharlek, wielki generał Naggaroth. Król Malekith przesyła pozdrowienia, ale i żąda czegoś od was. Chcemy bezpiecznie przejść do Norski, nie chcemy problemów.
    -Wiesz... w sumie już je zgotowaliście. Idziecie na Ostrosk, o ile wiem. A my nie pozwolimy na to, żebyście wymordowali naszych ludzi. Koniec tej żałosnej delegacyjki. Szykujcie się do walki.
    -Nie widzę więc innego wyjścia, niż zniszczyć was, przeklęci ludzie. Wszyscy jesteście nieustępliwi... - i odjechał w stronę własnej armii na swym zimnokrwistym - zwierzu przypominającym olbrzymiego jaszczura.
    Gharlek po przybyciu do swej armii natychmiast zaczął przemawiać "Synowie Khaina. Jesteśmy stworzeni do mordowania na wiele różnych sposobów. Lecz tym razem przyjdzie nam stoczyć walkę z ludźmi. Pora, żebyśmy pokazali to, co kiedyś dokonała Lilaeth. Do ataku!"
    Armia Mrocznych Elfów natychmiast uderzyła w szeregi Kislevczyków całą swoją mocą. Czarodziejki, które ze sobą sprowadził stoczyły zacięty bój z lodowymi magami, którzy przygnietli je swą potęgą.

    Konnica niezachwiana uderzyła na tyły piechoty, przez co ją wgnietli w ziemię. Sam Gharlek rzucił się na jazdę, a za nim druga armia. Przebijając się przez jazdę nie zauważył pikinierów, którzy wybili jego świtę, a potem sam padł.
    Koniec końców armia wroga została wyrżnięta w pień. Po bitwie car nakazał odnaleźć ciało Gharleka. Gdy go odnaleźli, car przemówił.
    -Gharleku, a tak mówiłeś, że twoja armia jest potężna. Wstydź się. Reszta twoich ludzi, którzy tu przybyli, zginą. Panowie, to nasza chwila. Już dziś możemy podbić Zioshenk i znaleźć ich główny obóz po tej stronie gór. Za mną.

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  8. #6
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział V: Barbarzyńcy i bandyci

    Wojska cara były już blisko Zioshenk. Car widząc z daleka ludzi na murach miasta, postanowił wysłać swojego zwiadowcę, który miał przekazać żądanie poddania się. Gdy tylko zbliżył się do tego bajecznego miasta na wysokim wzgórzu, odkrył coś masakrycznego. Ci "ludzie" to były wypchane kukły w ubraniach żołnierzy Kislevu. Mury były całe ozdobione ciałami zabitych ludzi. Wśród nich byli nawet wojownicy z księstwa Ostlandu - jednego z księstw Imperium. Z bram wyszły Mroczne Elfy, które urządziły zasadzkę na tych, którzy tu przybyli. Zwiadowca Wisz ledwie uciekł spod miasta, by zaalarmować cara o zasadzce.
    -Carze. Mam straszne wieści. To nie byli ludzie. To zwykłe kukły. Wszyscy ludzie, którzy bronili Zioshenk są rozsmarowani po murach miasta. Mroczne Elfy władają tym miastem. To zasadzka.
    -Żołnierze! Trzeba pomścić tych, którzy zginęli w obronie miasta. Za Ursuna i Tora. Do walki!
    Wtedy cała armia rzuciła się do walki. Jeźdźcy Kislevu pod dowództwem Bohdana uderza całą swą siłą na generała wroga, zabijając go. Piechota Ibrahima dostała się na mury miasta po stracie ok. 300 żołnierzy. Była to jedna z mniejszych potyczek. Po bitwie do cara przybył posłaniec z Erengradu.
    -Mój panie. Wybuchł bunt przeciwko Władysławowi Czervienkovowi. Ponoć to prawdziwy rzeźnik, mordujący swoich ludzi. Trzeba coś z tym zrobić.
    -Panie - rzekł Ibrahim - to prawda. Władysław to morderca i rzeźnik. Gdy byłem tam po armię, widziałem jego ludzi bijących biedaków. To żmija i kanalia. Ten bunt był nieunikniony.
    -Ibrahimie. W moim imieniu schwytasz tego drania i go zabijesz za miastem. Poza tym, mój siostrzeniec przejmie władzę w mieście. - rozkazał car.
    -Tak jest, panie. Załatwię tego bękarta za te zbrodnie. Mam nadzieję, że Pański siostrzeniec będzie lepszym namiestnikiem Erengradu.
    -Dobrze, to my tu poczekamy.

    Gdy Ibrahim dotarł w okolicę miasta, odkrył ok. 20 okrętów, na których były armie barbarzyńców. Byli już tak blisko portu, że w ciągu niecałych kilku minut mogli zaatakować. Gdy dotarł do miasta, skierował się do buntowników, ostrzegając ich o ataku barbarzyńców. Wszyscy skierowali się do portu, by stawić opór przeciwnikowi. Kislevczycy walczyli całym sercem o miasto, które kochali. Pierwsze kilka fal barbarzyńców Kislevczycy odparli, lecz siódma fala wyparła ich do zamku, gdzie się bronili do ostatniego człowieka. Na szczęście barbarzyńcy mieli wodza idiotę, który nieumiejętnie dowodził swą rozszalałą hordą. Zwycięstwo stało się oczywiste dla Kislevczyków.

    Po odparciu inwazji barbarzyńców, Ibrahim dogadał się z przywódcą buntowników, Rusłanem.
    -Witaj, jak Cię zwą?
    -Jestem Rusłan, mieszczanin wspaniałego Erengradu. Dowodzę buntownikami, którzy mieli już dość rządów tego sukinsyna, Władimira. Jego ludzie zabili mojego brata i żonę, a tego się nie zapomina. Aktualnie te ścierwo znajduje się w celi pałacu. Rób z nim, co chcesz.
    -Dzięki. Najpewniej siostrzeniec cara będzie niedługo nowym namiestnikiem tego miasta.
    -Oby był lepszy niż ten bandyta. Oby...

    W celi faktycznie był Władimir. Ten głupiec nawet zza krat klął na swoich ludzi i oprawców. Cela była brudna, mnóstwo kurzu i brudu to był chleb powszedni tego miejsca. Całe lochy przypominały Kislevską Łubiankę, więzienie dla wszelkich świrów, wrogów politycznych i kanalii z najczarniejszych z ulic. Ibrahim skierował się prosto do Władimira.
    -Już czas. Car wydał na Ciebie karę śmierci za zbrodnie przeciw mieszkańcom carstwa. Za mną.
    -Nigdzie nie pójdę, już wolę spocząć w tej celi, niźli iść z Tobą.
    -Pójdziesz ze mną i zapłacisz za swe czyny.
    Wtedy chwycił Władimira za jego długie włosy, wyciągnął go na rynek miejski. Wielu ludzi już stało z kijami, toporami i nożami, chcąc sami wymierzyć sprawiedliwość. Lecz gdyby nie Rusłan, doszłoby do niepotrzebnej masakry. Gdy udało się wejść na rynek miejski, Ibrahim popchnął Władimira do słupa i kazał mu wstać. Wtedy to Ibrahim zaczął przemawiać "LUDZIE. ZGROMADŹCIE SIĘ. Dziś jest ten dzień. Dzień, w którym rzeźnik z Erengradu zapłaci za swe zbrodnie. Jego śmierć zmieni Erengrad na dobre." Zwrócił się do Władimira.
    -Ostatnie życzenie lub słowa!
    -Wszyscy będziecie żałować tego. Jesteście zarazą i wszą tego świata. Będziecie jeszcze błagać moich przyjaciół o litość, lecz oni jej nie okażą.
    -Czekaj... wróć! Jakich przyjaciół?
    -Chaos, to dzięki Niemu władam tym miastem. Już niedługo Archaon najedzie te ziemie i przejdzie po nich niczym zaraza. Wasze ciała ozdobią włócznie sług Mrocznych Bogów.
    -Jesteś sługą Chaosu? Śmieciu, to jest zwykła zdrada, a zdradę karze się tylko jednym sposobem.
    Wyciągnął pistolet zza skóry, którą się okrywał i jednym celnym strzałem pozbawił życia Władimira. Jego krew splamiła okolicę słupa, a ludzie się cieszyli. Jednak niektórzy ludzie wybiegli zza tłumu i pocięli ciało Władimira na kawałki, a głowę odcięli i przyczepili ją sobie do słupa. Ibrahim nakazał Rusłanowi, by skierował się do zamku i przygotował list, atrament i pióro. Musiał wysłać list do cara Borysa, który był ciekawy wieści z Erengradu.
    Gdy tylko zasiadł do biurka, zaczął pisać.
    "Wielki carze.
    Piszę ten list, gdyż pojawiła się bardzo niepokojąca sprawa. Władimir Czervienkov okazał się być sługą Chaosu. Ponoć Archaon, ich... wódz maszeruje całą armią na Imperium. Ale to nie jedyna sprawa. Najprawdopodobniej ci barbarzyńcy, którzy zaatakowali Erengrad byli wynajęci przez Władimira. Tak, doszło do ataku już wtedy, gdy Władimira zamknięto w celi. Będę stacjonować w Erengradzie, dopóki nie przybędzie pański siostrzeniec, Iwan.
    Ibrahim."

    W tym samym czasie na wschodnich rubieżach Kislev...
    Książę Praag rozkazał wzmocnić obronę Dusziki i Ostrosk. Chaos swą armią pokazał, że wschodnie rubieże nie są dobrze bronione. Tym bardziej, że jest wielu ludzi, którzy w obliczu inwazji Chaosu zboczyło z dobrej strony i postanowiło na własny rachunek grabić wsie i miasta. Wśród nich był jeden z najgorszych, Szwirt Pałka. Kiedyś był jednym z bojarów w służbie cara, lecz dopuścił się wielu występków i nawet uniknął kary śmierci. Jego banda to sami młodzi mężczyźni. Głównie rabują, palą, gwałcą, mordują. Car Borys uważa, że Szwirt ma wręcz wrodzony talent do omijania pułapek, bo nigdy nie udało się go złapać.
    Na szczęście na czas udało się przygotować jakąś prowizoryczną obronę Dusziki, która musiała stawić czoła tym bandytom.

    Ci bandyci wtargnęli do wioski, licząc na łatwe zwycięstwo. Lecz nagle z okien domostw wyłonili się doborowi strzelcy Kislevu, którzy pełnymi salwami rozbili ich jazdę w proch. Ułani z boku szarżowali na piechotę tych bandziorów, tnąc ich po kolei. Jeden z obrońców wsi wyciągnął muszkiet i przymierzył w Szwirta, uciekającego powoli z miasta. Jego strzał był na tyle skuteczny, że uśmiercił niemal natychmiast Szwirta.
    Za ten czyn został odznaczony orderem strzelców I Klasy.

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  9. #7
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział VI: Krwawa łaźnia
    Duszika obroniła się przed armią bandytów Szwirta Pałki. Parę dni później do Dusziki przybył Bohdan na czele ok. 400 jeźdźców, by zabrać część garnizonu ze sobą. Przygotowywali się do inwazji na ostatnią twierdzę Mrocznych Elfów po tej stronie Gór Krańca Świata. Jako że Mroczne Elfy były wielkim utrapieniem dla Kislevczyków i ich sojusznika, Wysokich Elfów, musiał działać. Po wkroczeniu do miasta natychmiast skierował się do dowódcy lokalnego garnizonu.
    -Witaj, Siemion. Cóż tu się stało, że tak dużo wojska jest?
    -Witaj, Bohdanie. Od razu przejdę do rzeczy, był atak.
    -Kogo? Przecież Duszika to spokojna wioska.
    -A jednak nie. Duszika została najechana przez Szwirta Pałkę.
    -Tego zdrajcę? Skąd on mógł mieć armię? Przecież to niemożliwe, by mógł zaatakować wioskę, skoro atakował tylko konwoje.
    -Tak, ten przeklęty... bojar. Skaził to stanowisko swą obecnością. O ile się nie mylę, to jakimś cudem przekradł się na południe i z tamtejszych wsi wynajął sporą bandę rzezimieszków, gwałcicieli i morderców. Miał sporo kasy skubany. A co do ataku na wioskę, odbiło mu coś i postanowił się rzucić na całą wioskę. Dobrze, że zabił go jeden z naszych strzelców.
    -Kto? Chciałbym go osobiście poznać.
    -Niejaki Jan Molowski. Facet był w domu i stamtąd wystrzelił. Traf chciał, że trafił prosto w głowę i niemal natychmiast zabił Szwirta. Otrzymał ode mnie order strzelców I Klasy. Może Cię do niego zaprowadzę?
    -No dobrze, muszę poznać tego człeka.

    Gdy tylko wyszli obaj z siedziby kapitana, wszyscy patrzyli na nich z euforią i zadowoleniem. Skierowali się prosto do grupki rozmawiających ze sobą strzelców. Wśród nich był jeden wąsacz i jeden długobrody, który swoim wyglądem i posturą przypominał krasnoluda.
    -Witajcie, ludzie. Wiecie może, gdzie aktualnie jest Jan Molowski? Mamy do niego ważną sprawę.
    -Jest tam - jeden ze strzelców wskazał na wysokiego, łysego człowieka, ubranego w długą szatę i czapkę samego Szwirta. Rozmawiał z jedną z kobiet, której zaimponował.

    -Witaj, Janie. Syn samego Księcia Praag chce Cię poznać.
    -Witaj, jestem Bohdan. Organizuję armię, która wesprze naszego Cara w wojnie z Mrocznymi Elfami i przyda nam się Wasza pomoc. Co Wy na to?
    -Witam. Zaskoczył mnie pan. Cóż dokładnie miałbym robić?
    -Będziecie musiał zorganizować małą kompanię strzelców, Janie. Przynajmniej ze stu strzelców nam się przyda. Jeśli Wam się to uda, otrzymacie stanowisko kapitana strzelców. Co Wy na to, Janie?
    -Hmm.... ile mamy dokładnie czasu?
    -Dwa dni. Dziś będziemy ucztować.
    -Dobrze, spróbuję zmobilizować ludzi. Może najlepiej na uczcie?
    -Niegłupi pomysł. Do wieczora, Janie.

    Wieczorna uczta zapowiadała się wyśmienicie. Było dużo mięsa, wina, ale i atrakcji. Wszyscy byli zadowoleni. Wtedy powstał sam Jan Molowski.
    -Ludzie! Mroczne Elfy, długouche mroczne ścierwa atakują nasze państwo. Niestety bez Waszej pomocy nie damy sobie rady, żołnierze. Dlatego powinniśmy zorganizować małą kompanię strzelecką. Wasza pomoc będzie bezcenna w tej wojnie. Jeśli nie pomożecie, nasz Car wtedy zginie, opuszczony przez swój lud, którego Wy jesteście częścią. Powstańcie, ludzie Ursuna i stańmy do walki w obronie naszego kraju i wypchnijmy tych pajaców ze Starego Świata!
    Ludzie wiwatowali, a nawet sami chcieli dołączyć do armii. Większość żołnierzy przyłączyła się do armii Bohdana. Mniejsza część garnizonu wolała zostać w Duszice na wypadek jakichkolwiek ataków.
    Następnego dnia wszyscy ochotnicy byli przygotowani, wyposażeni i wyszkoleni do walki.

    Ludzi było znacznie więcej, niż Bohdan myślał. Liczył na przynajmniej stu, a dostał ich 8 razy więcej. Skierował się prosto do Jana Molowskiego, by uznać go kapitanem strzelców. Miał tą charyzmę i był urodzonym mówcą, ale i strzelcem. Potrzeba było takich ludzi w tworzeniu nowego Imperium.

    Po ok. trzech dniach przybyli do głównego obozu wojsk Carskich. W samo południe wkroczyli. Ludzie gotowali się do walki z Mrocznymi Elfami. Można to było poznać po ich twarzach.


    W namiocie Cara byli sami dostojni goście. Wśród nich byli Ibrahim, Władimir Paschenko, a nawet sam Wielki Mistrz Zakonu Rycerzy Byka z Ostlandu, Leopold.
    Bohdan bardzo chciał dołączyć do zakonu Rycerzy Byka, by zaimponować swojej narzeczonej Justynie. Skoro mowa o narzeczonej Bohdana, była to wysoka, piękna dziewczyna. Swym wyglądem przypominała nimfę leśną, przynajmniej według legend Elfów. Miała bardzo długie blond włosy. Była obiektem zainteresowania wielu pragnących jej facetów, a nawet natchnieniem dla poetów. Zawsze jednak pragnęła mieć męża, który byłby znanym rycerzem i był w jednym z zakonów rycerskich Imperium. Traf chciał, że sam Wielki Mistrz Zakonu Rycerzy Byka zjawił się w obozie Cara.
    Zakon Rycerzy Byka wywodzi się z granicznego księstwa Imperium zwanego Ostlandem. Został stworzony przez marszałka Leopolda von Raukova, kuzyna samego hrabiego Elektora Ostlandu Valmira. Ich bronią jest topór. To dzięki toporom odcinają głowy swoim wrogom, pokazując swą siłę i użyteczność. Są dumni z uporu i odwagi swoich współbraci Ostlandczyków.

    Lecz nie tylko oni byli gośćmi na tej naradzie. Byli również:
    -Stepan Rasin, wielki wódz plemion Ungołów. Miał bardzo długi i ostry miecz, którego jedno cięcie mogło pozbawić Cię kończyny. Ubrany w szatę Kislevczyka pokazywał wszystkim zebranym, komu jest wierny. Był bardzo dobrze zbudowany, głównie przez to, że wspinał się po górach od wieku dziecięcego. Jego sława obiega całe Kislev. Podczas bitwy o rzekę Urskoy, dopadł Czempiona Chaosu Akrima Upadłego, pozbawiając go życia, a także przebił się swą armią Ungołów przez szalenie niebezpieczne bagna Zaboroty.
    -Miska Rzeźnik - córka samego Cara Borysa. To dzięki jej odwadze i uporowi Krasnoludy odzyskały swe siedziby w Norsce. Nim doszło do sojuszu Imperium i Kislevu, była niezwykle okrutną kobietą. Odpowiedzialna za rzeź dwóch armii Imperium w wojnie przeciwko Kislevowi. Lecz w końcu została pokonana przez sprzymierzone wojska Bretonii, Imperium i Krasnoludów. Gdy sprzymierzyli się z Kislevem, zapomniano o starych utarczkach pomiędzy tymi królestwami. Kislevczycy uznają córkę Cara za świętą. Jest bardzo potężną wojowniczką, ale i czarodziejką. Wiele historii mówi o niej, że jest samą Boginią Shallyą, inni natomiast mówią, że jest Vampirzycą Genevieve.
    Bohdan i Jan wkroczyli do namiotu Cara, lecz nikt ich nie zauważył, gdyż byli zajęci przygotowywaniem planów ataku na ostatni bastion Mrocznych Elfów - Selthis Lysk. Dopiero krzyk Bohdana zwrócił na niego uwagę.
    -Mój Carze, jestem z powrotem. Oto Jan Molowski, zabójca samego Szwirta Pałki - przeklęty śmieć upadł z konia z przestrzeloną głową na wylot.
    -Witam wszystkich. Mam nadzieję, że mój talent strzelecki i rola dowódcy kompanii strzeleckiej przydadzą się w tej bitwie.
    -Dobrze, że Was widzę, przyjaciele. Mówcie lepiej do mnie po imieniu, w końcu już tyle podróżujemy, że jesteśmy dla siebie jak bracia.
    -Dobra, Borysie. Jak przygotowania do ataku na Selthis Lysk?
    -Panowie. Ojcze. - rzekła Miska - Twierdza Selthis Lysk jest broniona poczwórnym murem, przez który nasze armaty się nie przebiją. Szturm na te mury będzie oznaczać katastrofę. Musimy jakoś zmusić ich do wyjścia z twierdzy. Może... już wiem. Zagłodzimy ich, to zmusi ich do ataku.
    -Moi strzelcy mogą wybić część armii wroga, lecz będzie mi potem potrzebna wasza pomoc.
    -Pikinierami zatrzymamy elitę Mrocznych Elfów. Wielu naszych zginie, ale nie mamy wyboru. Musimy działać. - odrzekł Ibrahim.
    -Ja na czele Ungołów uderzę na wrogich kuszników, by nie byli dla nas zagrożeniem.
    -Natomiast moja jazda Gryfów uderzy na tyły wroga, eliminując go. - Powiedział Bohdan.
    -No dobrze, to plan uzgodniony. Ojcze, co Ty na to?
    -Plan jest bardzo dobry. A co z flotą wroga? Jeśli przybędą posiłki Mrocznych Elfów, to co wtedy?
    -O to się nie martwmy, tato. Wysokie Elfy zapewniły nam pomoc. Ich flota odcięła drogę dla Mrocznych Elfów. To pewne.
    -W takim razie przygotować się do oblężenia. Zagłodzimy te ścierwa.
    -Bohdanie. Bądź u mnie wieczorem w namiocie. Mam do Ciebie ważną sprawę. - powiedział Wielki Mistrz Leopold, nim wyszedł z namiotu.

    Wieczorem w namiocie Leopolda von Raukova pojawił się Bohdan. Leopold był ubrany w swą czarną zbroję z czaszką na środku. Jego straż również była w takie zbroje ubrana. Lecz na plecach miał szatę rycerzy Byka z herbem własnego zakonu.
    -Chciałeś się ze mną widzieć.
    -Tak. Usiądź, bo ta rozmowa trochę potrwa. Jakąś kawę, herbatę?
    -Herbatę poproszę.
    -Johann! Przygotuj herbatę! - krzyknął do swojego służącego, który przygotował herbatę dla Bohdana. Po czym kontynuował. - Nie jestem tu bez powodu. Nasz zakon wie o tym, że chcesz do nas dołączyć. Słyszałem też różne pogłoski, że zabiłeś jednego z Czempionów Chaosu, czyż nie?
    -Tak, Jan z plemienia Tongów. Kiedyś był po naszej stronie, lecz głupcowi odbiło i wyruszył na ziemie Chaosu. Kiedy wrócił, był już sługą Chaosu. Mówił coś o Archaonie. Nakłaniał mnie do dołączenia do nich, lecz na próżno. Poza tym, kiedyś był moim przyjacielem. Teraz tego żałuję.
    -Archaon, tak? Obił mi się o uszy ten typek. Kiedyś był po stronie Imperium, lecz zaczytał się w coś, co na zawsze go zmieniło. Ale cóż, tak to już jest, jak zaczyta się ktoś w księgi zakazane... Poza tym to, co teraz mówisz, wydaje się być niepokojące. Po bitwie będę musiał powiadomić o tym mojego kuzyna i Imperatora.
    -Imperium nie wie o przypuszczalnej inwazji Archaona?
    -Tylko Wielki Teogonista wie, natomiast Imperator... niewiele.
    Po wypiciu herbaty przygotowanej przez Johanna.
    -A właśnie, co do mojego dołączenia do zakonu...
    -Nie rekrutujemy byle kogo. U nas potrzebni są ludzie, którzy dzielnie stawiają czoła Chaosowi i są wierni swojemu Bogu. Ty jednak udowodniłeś, że można na Tobie polegać. Lecz zostaje ostatni test.
    -Test?
    -Tak. Będę uważnie przyglądać się tej bitwie zza wzgórza. Jeśli udowodnisz mi swą przydatność, zostaniesz przyjęty do zakonu.
    -Dobrze, to do zobaczenia na polu bitwy.

    W twierdzy Selthis Lysk po trzech miesiącach nieustępującego oblężenia zabrakło pożywienia. Mroczne Elfy głodowały i wtedy rzuciły się do panicznego ataku na wojska oblegających Kislevitów. Miska podniosła rękę, dając znak dla Jana. "Strzelcy! Wyciągnąć broń i strzelać! Ognia!" krzyknął Jan, po czym jego oddziały otworzyły ogień do atakujących wojowników mroku. Ich czarne zbroje i długie tarcze na nic się nie przydały przy ogniu strzeleckim. Wtedy Miska podniosła drugą rękę w stronę Stepana. Kusznicy okazali się bezbronni w starciu z jazdą Ungołów. Tym bardziej, że piechota wroga wbiła się w szyk pikinierów Ibrahima.

    Wtedy to Bohdan krzyknął "Ludzie! To nasz dzień. Dziś wytniemy ostatnie siły przeklętych Mrocznych Elfów w tej okolicy. Przestaną w końcu nękać naszych braci, siostry, a nawet nasze żony będą mogły czuć się bezpieczne. Kopie w dół, tarcze w dłoń. Za Ursuna!" Wielka armia konna Bohdana uderzyła na tyły wroga, wycinając w pień uciekające oddziały wroga. Selthis Lysk zostało podbite przez Kislevczyków.
    Wielki Mistrz Leopold w otoczeniu Cara, jego córki i dowódców Kislevu uznał Bohdana rycerzem zakonu Byka. Następnego dnia do Selthis Lysk przybyli nowi mieszkańcy, wśród nich narzeczona Bohdana. Była dumna ze swego narzeczonego, a parę dni później wzięli ślub.

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  10. Użytkownicy którzy uznali post Arroyo za przydatny:


  11. #8
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział VII: Powstaje Niepodzielny Chaos

    Carstwo Kislevu po podboju Selthis Lysk mogło wreszcie zająć się własnymi sprawami. Królestwo przeżywało okres złotego dziesięciolecia. W Erengradzie powstały szkoły rycerskie i ośrodki zakonów rycerskich z Imperium. Największą popularność w całym Carstwie miał zakon rycerzy Byka Leopolda von Raukova. W samej stolicy Kislevu powstały nowe świątynie, opery, różne muzea sztuki Gospodarów. To bardzo wpłynęło na kulturę i religijność Kislevitów. Do tego zmobilizowało to wiele mężczyzn i kobiet do dołączenia do armii Kislevu. Duszika, Bolgasgrad i Pskov stały się wielkimi miastami, w których bardzo kwitnął handel. Ostrosk stał się na tyle dobrze bronioną twierdzą, że armie Chaosu z północy nie mogły jej podbić. Na sam Ostrosk runęło około pięć tysięcy wojowników uzbrojonych w zakrzywione miecze, olbrzymie topory i tępe maczugi, których cios mógł spowodować utratę przytomności. Lecz odwaga obrońców była na tyle wysoka, że Chaos nie mógł sforsować nawet jednej linii murów.
    Jan Molowski został po wojnie z Mrocznymi Elfami mianowany generałem trzeciej armii stacjonującej w okolicy Zioshenk. Jego głównym zadaniem było patrolowanie ziem Vinnskoru i okolicznych wsi Elfów przed siłami Chaosu. Armia, którą dowodził składała się głównie ze strzelców, ale i z toporników, broniących swoich przyjaciół. Byli na tyle zdyscyplinowani, że każdy, kto z nimi zadarł, kończył jako karma dla psów.
    Bohdan z Justyną stworzyli idealne małżeństwo, a owocem ich miłości byli syn Michaił oraz córka Nina. Michaił pójdzie w ślady ojca, natomiast córka Nina będzie chciała zostać potężną lodową czarodziejką.

    Skoro mowa o Bohdanie, jego członkostwo w Zakonie Byka wpłynęło pozytywnie dla całego Królestwa Kislevu. Poza szkołami rycerskimi i ośrodkami zakonów rycerskich z Imperium na terenie całego Carstwa, pojawiły się również większe zyski dla skarbca kraju. Surowce i biżuteria z Kislevu sprzedawała się w Imperium po bardzo wysokiej cenie - kupowali je książęta Elektorzy, Mistrzowie Zakonów, Rodziny Królewskie oraz różni rzemieślnicy i bogacze. Skarbiec państwa zapełniał się nowym złotem. Na polecenie samego Imperatora Karla Franza do Kislevu przybył Kaspar. Wcześniej był generałem, teraz mając sześćdziesiąt lat na karku został ambasadorem. Lecz wojna z Chaosem zmobilizowała go do ponownej walki z odwiecznym wrogiem. Armia, która przyszła na pomoc z Imperium liczyła ponad 10 tysięcy żołnierzy, w większości dawni żołnierze Kaspara. Ucieszyli się na wieść, kto będzie nimi dowodzić. Lecz to nie byli jedyni żołnierze Kaspara. Od samego cara Borysa otrzymał ponad cztery tysiące żołnierzy, głównie jeźdźców Gryfa, którzy słynęli ze swych miażdżących szarż.
    Na polu walki Kislev odnosił również sukcesy. Kraina Trolli, bardzo niebezpieczne miejsce zamieszkiwane przez dziesiątki trolli zostało całkowicie spacyfikowane przez elitarne oddziały z Bołgasgradu. Wielu dzielnych Kislevitów zginęło w boju z kilkukrotnie przewyższającymi ich bydlętami.
    W końcu doszło do nieoczekiwanego przez nikogo zdarzenia, które wywróciło do góry nogami cały Ostermark. To księstwo Imperium stanęło w obliczu herezji Chaosu. Wszystko zaczęło się od tego, że Książę Elektor Ostermarku poległ w bitwie o Nagenhof. Wielka armia Nieumarłych rzuciła się nocą na mury miasta, mordując każdego, kto stanął na drodze potężnej armii Wampira Lothara. Sam Książę Ostermarku poległ w bohaterskiej obronie swego życia i swej żony. Gdy sprawa ta obiegła całe księstwo, wtedy syn książęcy został wybrany nowym księciem. Jako, że był skrycie oddanym sługą Chaosu, dopuścił się wygnania kapłanów Morra, Sigmara i wszystkich, którzy mogli zagrozić jego władzy. Pech chciał, że sprawa ta obiegła całe Imperium, a Ostland mógł to wykorzystać w swoim celu. Zajęcie Bechafen było na rękę Elektorowi Valmirowi, który nienawidził sług Chaosu jak zdrajców.
    Praag jednak nadal był najeżdżany przez hordy Chaosu, które pragnęły czaszek swych wrogów dla Khorna i jego tronu czaszek. Kaspar mógł się w końcu wykazać swą siłą w starciu z Chaosem na ziemi Kislevu. Do Praag przybył 18 października 2523 roku po Sigmarze. Miasto było podniszczone, mnóstwo domów było zrównanych z ziemią, a ulice usłane dziesiątkami trupów wojowników Chaosu, którzy dostali się do miasta przez wyrwę w murze. Kaspar skierował się natychmiast do sali książęcej, gdzie spotkał się z księciem Lvem i Vladimirem Paschenko, który został generałem w służbie księstwa Praag.
    -Witaj, Kasparze. Oczekiwaliśmy Ciebie. Zapewne wiesz, jaką ciężką sytuację mamy.
    -Tak, zdążyłem zauważyć. Moglibyście mi wyjaśnić, jakim cudem mury tego miasta zostały aż tak podniszczone? Do tego czemu nikt nie zajmuje się odbudową tych murów?
    -No cóż... Słudzy Khorna są złączeni sojuszem z Krasnoludami Chaosu. Dowodzi nimi niejaki Rykarth - senior mrocznych Krasnoludów, zamieszkujących Uzkulak. Ich armia maszeruje w stronę twierdz Krasnoludzkich. Ale do rzeczy, Krasnoludy Chaosu w ramach sojuszu oferowały własne działa, wśród nich niejakie Wstrząsacze Ziemi. Ich pociski mogą bez problemu powalić nawet najmocniejsze mury. Ostatni atak jednak był jednym z najmocniejszych póki co, a z tego, co wiem - maszeruje na nas kolejna, jeszcze większa horda. Miasto z trudem odparło ostatni najazd. Jak pewnie zauważyłeś, na ulicy znalazły się trupy samych wojowników Chaosu, którzy wdarli się przez wyrwę. Musisz nam pomóc. Będziesz z Vladimirem dowodzić dwiema armiami broniącymi Praag. Ta inwazja musi zostać powstrzymana!
    -No dobrze, a co zrobimy z murami? Nie lepiej przyjąć wroga na otwartym polu, by nie narażać ludności Praag na zagrożenie utratą życia?
    -Jeśli uważasz, że to konieczne - zrób tak, jak uważasz. Licz na to, że mury będą niedługo odbudowane.

    Na przedpolach Praag postanowiono postawić spory obóz, który miał bronić miasta przed napadami wojsk Chaosu. Dziesiątki tysięcy żołnierzy i rycerstwa postawiło własne namioty, oczekując na natarcie wroga. Żywność przychodziła prosto z Praag, dzięki czemu kompania Kaspara nie była zagrożona głodem. W końcu 22 listopada armia Chaosu przeprawiła się przez Góry Krańca Świata, by podbić Praag. Dowodził nimi Marobodus Arneborg - sługa nieżyjącego Jana z plemienia Tongów, który pała nienawiścią do mordercy swego pana. Vladimir i Kaspar wyruszyli na spotkanie czempionowi Khorna, by ściąć mu głowę i uratować księstwo Praag. Wielka 25-tysięczna armia Kislevu i Imperium wyruszyła, by stawić czoła wiecznemu zagrożeniu i zniszczyć go.


    Sam Marobodus był niezwykle genialnym strategiem i do tego przebiegłym niczym wąż. Wie, że łatwo nie pójdzie mu z jazdą, dlatego przygotował swą tajną broń. Tą bronią była armia krwiopuszczy - ścierw stworzonych przez samego boga krwi Khorna. Do tego Trolle Chaosu, które wgniatały swoich wrogów w ziemię za pomocą swoich stóp. Do bitwy doszło na otwartym polu, ta bitwa zamieniła się w krwawą rzeź, w której zginęło wiele wrogów Kislevu. Sam Vladimir został ranny w walce z synem Marobodusa - Baerlingiem. Oczywiście syn czempiona Khorna został zabity w walce. Vladimira odesłano do Praag, gdzie w szpitalu był leczony, a Kaspar przejął dowodzenie nad całą armią. Marobodus uciekł, ale ponawiał dziesiątki razy natarcia na wojsko Kaspara, aż w końcu został pokonany. W ostatnim dniu bitwy padał deszcz, była to parszywa pogoda, zwiastująca zwycięstwo Chaosu. Lecz armia Kaspara była przygotowana. Tysiące jeźdźców z długimi skrzydłami i wielkimi lancami przygotowali się do potężnej szarży na czele z Kasparem, która zmiotła całą armię Chaosu. Sam Marobodus zginął na polu bitwy krzycząc "Archaon nadchodzi i was zniszczy!"


    Po nim było jeszcze kilku wodzów Chaosu, którzy pragnęli zdobyć Praag, ale każdy zginął z rąk Kaspara.


    W tym samym czasie trwała wojna ze Zwierzoludźmi, którzy pojawili się pod Bolgasgradem. Książę Maciej Zielonobójca został oblężony w swoim mieście, wielu ludzi zginęło na murach miasta. Car wysłał do Bolgasgradu kapitana Marika, który bardzo chciał zostać sławnym dowódcą królestwa Kislevu. Jego armia liczyła ponad dwa tysiące żołnierzy, głównie jazda. Miasto ledwie się obroniło przed trzecią falą Zwierzoludzi, kolejna fala mogła zniszczyć całe Bolgasgrad. Na szczęście Marik dotarł na miejsce jeszcze przed kolejnym atakiem i ruszył na wojska bestii, mordując je po kolei. Nikt z wrogów nie przeżył.


    Do cara przybył posłaniec od Kaspara z wiadomością o przymierzu Chaosu z mrocznymi Krasnoludami. Car był bardzo wściekły, ale wiedział, że trzeba będzie zareagować. Był jednak zajęty walką ze sługami Tzeencha, mrocznego boga magii zła. Borys widział olbrzymie płaszczki i wielkie płomieńce - istoty Tzeencha, które swoim ogniem i siłą rozbijały nawet najmocniejszych ludzi. Wodzem Chaosu był olbrzymi półczłowiek-półptak, był to książę demonów na usługach swego boga. Lecz to nie była tylko armia demonów, lecz i barbarzyńców w zbrojach z czarnej stali przemalowanych na niebiesko. Na zbrojach tych były wzory mrocznego boga Tzeencha, napawające strachem każdego żywego. Car jednak miał na nich sposób. Tym razem jego córka Miska uderzyła na czele niedźwiedziej jazdy na stanowiska wroga, zamrażając je, a jej świta rozbijała swoimi długimi ostrzami lodowe posągi ofiary magii lodu. Łucznicy Kozaccy rozbili swoimi salwami strzał płaszczki i płomieńców, którzy nie mogli trafić w ukrytych za wzgórzem łuczników. Wielki władca demonów został zabity w boju, jego nogi zostały porozcinane ostrzami Borysa, który pałał nienawiścią do demonów. Po bitwie wieczorem w obozie cara była huczna zabawa. Wielu ludzi jadło pieczonego jelenia, a także tańczyło w okręgu. Lecz nagle na ciemnym niebie pojawił się znak koła z czaszką w środku - był to znak Niepodzielnego Chaosu.
    Potwierdziły się najgorsze obawy, które głosiło wielu ludzi, że wielka armia Chaosu spłynie na południe. Pierwsze hordy barbarzyńców z Norski już mają spłynąć przez Kislev do Imperium. Dowodzą nimi Czempioni Chaosu, na czele z Archaonem. Prowadzą ze sobą elitarnych wojowników, do tego pomioty Mrocznych Bogów wspierają wodzów Chaosu.


    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  12. #9
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział VIII: Trzy pieczenie w jednym ogniu

    Stary Świat zawrzał. To, co u Chaosu było widziane jako wielka kometa o dwóch ogonach, u ludzi ze Starego Świata było widziane jako omen zagłady. Krasnoludy w tym samym czasie toczyły desperacką walkę z siłami Orków. Na ich czele stanął potężny czarny ork - Grimgor Żelaznoskóry. Jego horda była pełna wolą walki, składała się z sił Orków, ich większych braci zwanych czarnymi orkami, nocne gobliny i hobgobliny samego Throgga. Ta wielka horda zmierzała w stronę Nuln, skąd po zdmuchnięciu miasta z powierzchni ziemi miała ruszyć na Altdorf - wielką stolicę Imperium. Wielu wodzów Orków sprzymierzyło się z Grimgorem, tworząc wielką hordę. Pierwsze natarcia zaczęły się na linii Karaz-A-Karak, a Karaz Osiem Szczytów - dwóch wielkich twierdz Krasnoludów z Gór Krańca Świata. Niestety tamtejsi dowódcy zawiedli, a ich głowy zostały zatkane na włócznie orków. Następnie miało upaść księstwo Zenres należące do Konfederacji Księstw Granicznych. Władca Zenres uderzył na czele 12-tysięcznej armii w stronę Grimgora. Większość armii księstwa do najemnicy z Tilei oraz słynni jeźdźcy w wielkich pancerzach, zwani Katafraktami. Ta potężna jazda była w stanie zniszczyć tysiące orkowych żołnierzy. Lecz orkowie mieli coś, z czym Księstwa Graniczne nie miały szans - magię. Orkowi szamani używając magii ziemi przygwoździli jazdę w błocie, a szarża orkowych trolli wybiła całe oddziały konne. Książę Zenres musiał się ratować ucieczką, lecz szybcy wilczy jeźdźcy zdołali doścignąć młodego księcia i celnym strzałem z łuku pozbawili go życia. Zenres upadło dnia następnego, a ruiny miasta zmieniły się w nowy przyczółek orków. Stamtąd zostały poprowadzone najazdy na Imperium. Grimgor mimo, że był orkiem (a warto wiedzieć, że większość orków to idioci), to był sprytny i mądry. Wiedział, że nadchodząca inwazja Chaosu zwróci większość sił Imperium na północ, a wtedy Averland i Stirland osłabną.

    Orkowie nie lubili się z Krasnoludami Chaosu, którzy również tak bardzo jak Grimgor chcieli ubić swych dobrych braci. Oczy mrocznych Krasnoludów zwróciły się na starą twierdzę Karaz Osiem Szczytów. Dawna twierdza Krasnoludów przekształcona na wielki magazyn piwa, broni i pancerzy była niezwykle silnie broniona. Nawet orkowie odstąpili od atakowania tej twierdzy. Mroczne Krasnoludy chciały udowodnić, że to, czego Orkowie nie mają szans podbić, trafi w ręce mrocznych Krasnoludów. Wielki Senior Rykarth na czele potężnej armii Krasnoludów Chaosu i tworów Hashuta, Chaotycznego Boga Ciemności uderzyli na Karaz Osiem Szczytów. Po wielu dniach krwawego oblężenia udało się dostać na mury i wybić obrońców co do nogi. Z ich ciał wygolono brody, spalono je, a wszystko, co znaleziono w środku twierdzy - zabrano ze sobą do ogarniętej złą sławą Wieży Gorgotha.
    Lecz Orkowie i Mroczne Krasnoludy to nie jedyny problem Starego Świata. Oto nadchodzi Wszechwybraniec Archaon, wielki władca Chaosu, Pan Końca Czasu. Za nim kroczy wielu wodzów Chaosu, władcy plemion barbarzyńców, Skaveni i ich Spaczymioty, hordy Zwierzoludzi i wielkie działa piekielne Krasnoludów Chaosu. Sam Archaon na swym Rumaku Apokalipsy z ostrzem zwanym Pogromcą Królów poprzysiągł śmierć wszystkich władców Południa i nie spocznie, póki wszyscy nie zginą. Lecz zanim wyruszył do Imperium, by palić, grabić i mordować, nakazał swemu następcy, wielkiemu wodzowi Vardkowi Kromowi zrównać z ziemią wszystkie twierdze Krasnoludów - swych odwiecznych wrogów. Vardek był władcą krwi, mordu, gwałtu. Jego armia składała się z setek tysięcy potworów Chaosu, głównie byli to Krwiopuszcze.



    Praag jednak nadal było najeżdżane przez wojska Chaosu. Tym razem jeden z wybrańców Archaona, Vanga - uderzył na czele czterech tysięcy wojowników zakutych w zbroje z czarnej stali. Ponad połowa z nich to jeźdźcy na opancerzonych koniach z buławami w ręku. Lord Chaosu woził się na swoim olbrzymiej wywernie, którą zabrał z ziem Orków. Gdy tylko wieść o kolejnej inwazji dotarła do Praag, Lev zaczął wściekać się. Wszyscy dowódcy armii wyruszyli do Imperium, by bronić go przed chmarą wojsk Chaosu pod wodzą Wszechwybrańca. Na szczęście w Ostrosk stacjonował bratanek Lva, Michael. Był to prawdziwy geniusz wojskowości, dzięki niemu Ostrosk i Pskov nie upadły, a na dodatek granice państwa się powiększyły. Jego pomoc naprawdę się przydała w tej trudnej chwili. Michael wiedział, jak walczyć z Chaosem, więc pokonanie tej armii to dla niego kaszka z mleczkiem. Nazajutrz pojawił się w owianym mrozem Praag na czele pięciu tysięcy rycerzy. Ponad 2 tysiące jeźdźców gryfa błyszczało swymi piórami na rynku Praag. Za nimi ciągnęło stu czarodziejek lodu, które przerażały swą siłą. Po bokach ciągnęły oddziały zaprawionych w boju halabardników, których halabardy cięły wrogów jak kosy siano. Następnego dnia cała armia Michaela ruszyła w stronę sił wroga.
    Do starcia doszło w samo południe na mroźnych wyżynach w okolicy Gór Krańca Świata. Bez większego zastanowienia Vanga rzucił swą jazdę do boju, która została szybko pobita. Następnie szybka szarża konna zgładziła wroga, a łucznicy zestrzelili wywernę. Ostatni strzał był na tyle mocny, że przebił nawet samego Vangę. Bitwa była w końcu wygrana.
    [spoiler:2yig5ep7]

    [/spoiler:2yig5ep7]

    Po bitwie Michael został w Praag. Lecz wtedy na horyzoncie pojawiła się potężna armia wodzów Chaosu pod wodzą samego Archaona. Wielka inwazja zwana Sztormem Chaosu się rozpoczęła.

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

  13. #10
    Dowódca 101. Powietrznodesantowej Awatar Arroyo
    Dołączył
    Mar 2013
    Lokalizacja
    Oko Terroru
    Postów
    7 757
    Tournaments Joined
    1
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    1 522
    Otrzymał 978 podziękowań w 673 postach

    Re: Obrońcy granic

    Rozdział IX: Nadchodzi Wszechwybraniec

    Wielka horda Chaosu pod wodzą Archaona zbliża się nieubłaganie do Imperium. Archaon nie zamierza powtórzyć błędu, który dokonał Asavar Kul. Ma zamiar podbić całe Imperium, wymordować wszystkich, którzy nie będą po jego stronie w ramach zemsty. W tym samym czasie Orkowie pod wodzą Grimgora wlali się do Imperium od południa, paląc Averheim i zabijając tamtejszego Księcia Elektora. Niecałe dwa dni później upadło Nuln. Nawet piekielniki i słynne na całe Imperium czołgi parowe nie dały rady powstrzymać potężnej zielonej fali. Grimgor ruszył całą hordą na Altdorf, który był jego głównym celem. Krasnoludy Chaosu w tym samym czasie zajęły wszystkie twierdze Krasnoludów na wschodniej części Gór Krańca Świata. Vardek Krom ruszył wtedy na zachód, by wesprzeć hordę Archaona. Jego armia maszerowała przez ziemie Sylvanii, dawnej prowincji Imperium, która stała się królestwem Wampirów od czasów samego Vlada von Carsteina. Ten krwawy ród sprawuje władzę od pięciuset lat.
    W tym samym czasie owładnięte herezją księstwo Ostermarku ruszyło w stronę stolicy Kislevu na czele pięciuset żołnierzy. Armią dowodził syn opętanego hrabiego Ostermarku - Stefan McGlugger. Jednakże w połowie drogi zostali rozgromieni w okolicy Kislevu przez zdyscyplinowane oddziały Jana Molowskiego, który został przeniesiony na południe, gdzie miał pozyskać dla korony Kislevu miasto Vitebsk. Była to aktualna stolica księstwa Ostermarku, gdyż Bechafen upadło. Rycerze Byka pod wodzą Bohdana uderzyli na Bechafen wraz z rycerstwem Ostlandu, którzy zgodzili się zniszczyć heretyków.
    Jan Molowski był w połowie drogi z Kislevu do Vitebska, by na czele 8-tysięcznej armii uderzyć na stolicę Ostermarku. Ludzie czuli nienawiść do zdrajcy i heretyka, jakim był hrabia Ostermarku - Herman. Gdy ostatni hrabia Ostermarku wraz z synem zginęli w zasadzce przygotowanej przez Zwierzoludzi podczas wyprawy na las Drakwald, Herman Greyburn uzurpował sobie prawo do tronu. Nikt jednak nie wiedział, że był sługą Chaosu. Gdy w tajemniczych okolicznościach zginęli inni pretendenci do tronu, Herman ogłosił się księciem Elektorem Ostermarku, sprowadzając najgorsze wymiociny Nurgle'a. A gdy sprowadził samego Wielkiego Nieczystego, wypowiedział wojnę innym Księciom Elektorom i królom przymierza.
    Ostland wtedy natychmiast zareagował i na czele Bohdana ruszyło ponad dwa tysiące Rycerzy Byka. Do tego dobrym wsparciem okazała się pomoc samego księcia Valmira, który przysłał 40 dział i trzy tysiące żołnierzy. Ta wielka armia zdobyła w krwawym oblężeniu Bechafen, przez co mroczny książę Herman musiał się wycofać do Vitebska. Wiedział, że Nagenhof na długo się nie obroni, dlatego jedyną obroną mogła być dawna świątynia Zwierzoludzi.
    Chaos spadł również na ziemię Orków. Dwa obozy plemion orków zostały zrównane z ziemią przez hordy barbarzyńców. Orkowie jednak się tym nie przejmowali, bardziej martwiła ich sprawa Krasnoludów Chaosu. Owe Krasnoludy zaczęły robić wypady na ziemie Orków, zostawiając po sobie śmierć i zniszczenie.
    Imperator w tym czasie wysłał kilka potężnych legionów elitarnych żołnierzy Imperium do prowincji Middenland i Nordland, by broniono drogi do Altdorfu przed przeklętymi hordami Archaona. Księciowi Valmirowi nakazano wycofać się ze swej prowincji na południe do Talabheimu, lecz książę się nie zgodził. Za to nakazał swemu kuzynowi Leopoldowi i całemu dowództwu Zakonu Byka (wśród nich i Bohdanowi), by wycofali się w stronę odzyskanego przez Nordland miasta Marienburga. Droga prowadziła przez południe, gdyż Nordland bronił się przed Chaosem.
    Archaon po kilku dniach wbił się do Imperium, pominął całkowicie walkę z Kislevem, co było jego pierwszym błędem.
    Armie Wszechwybrańca z łatwością zgładziły elitę wojsk imperialnych i wkroczyły do Nordlandu, zabijając wielu dowódców księstwa i samego hrabiego. Później mogły bez problemu wkroczyć do Middenlandu. Czy mógł ktoś powstrzymać tę inwazję? Otóż tak. Sam Luthor Huss, pogromca heretyków, który zabijał ich okrutnie i z uśmiechem na twarzy.
    Z całą siłą płonącej w nim wiary, Luthor stanął na schodach katedry Sigmara i tu powitał Kapłanów Rady ciężkimi słowami pełnymi wyrzutów. Oczywiście jego Zakon nakazał mu przeprosić Kapłanów. Dano mu trzy dni na modlitwę i rozważenie wagi wypowiedzianych słów, a następnie poprowadzono przed oblicze Arcykapłanów, by wygłosił swe przeprosiny. Luthor nie okazał skruchy. Co więcej, wyrzekł się swej pozycji w strukturach kultu, podniósł swój młot i wyszedł z katedry, w której zawrzało od wezwań do obłożenia go ekskomuniką i żądań jego śmierci. Od tego dnia Luthor sprzeciwia się deprawacji i nawołuje wiernych, by wypełniali wolę Sigmara i nie zawierzali duchowieństwu.

    Gdy Imperium wrzało, Luthor zaczął poszukiwania śladów powrotu Sigmara. Gdy dotarł do Lachenbad, spotkał tam Valtena - ujrzał w nim Odrodzonego Sigmara i wyruszył z nim do Altdorfu. W stolicy Imperium ogłosił go nowym Sigmarem.
    W czasie, gdy inwazja Archaona przebiegała pomyślnie, doszło do czegoś nieoczekiwanego. Vardek Krom poległ w tajemniczych okolicznościach w mrocznej krainie Sylvanii. Jak głoszą plotki - każdy, kto wkroczył na ziemie Sylvanii nigdy już nie wrócił.

    Car Borys widząc, jak Imperium sobie nie radzi z Chaosem musiał jakoś zareagować. Na czele dziesięciu tysięcy wojowników wyruszył sam Car do Ferlangen - pierwszego bastionu przejętego przez mroczne siły Chaosu. Na pomoc Carowi ruszyły niedobitki strzelców i myśliwych, którzy bronili potężnych murów Ferlangen.

    W tym samym czasie generał Ibrahim na czele osiemnastu tysięcy straży doborowej Bolgasgradu wyruszył w stronę Vitebska - ostatniej stolicy opętanego herezją Ostermarku. W drodze do Vitebska natknął się na patrol rycerzy Byka pod wodzą Bohdana. Oddział marszałka był nieźle poobijany. Bohdan dowodził już niezwykle małą garstką żołnierzy.
    -Bohdanie, jak to miło Cię widzieć. Czyli ocalałeś. Co w ogóle się stało?
    -Wolałbyś nie wiedzieć. To była zasadzka.
    -CO?! Jak to?!
    -Wojska Chaosu dowodzone przez samego Pana Zarazy uderzyły na nasze tyły, gdy wycofywaliśmy się z Ostlandu na południe. Stamtąd mieliśmy ruszyć do Marienburga. Było nas ponad trzy tysiące, byliśmy zupełnie zaskoczeni. Wyskoczyli z lasów niczym myśliwi za zwierzyną, mordując każdego rycerza. Sam Leopold von Raukov rzucił się do samobójczej szarży na całe regimenty wojowników Chaosu. Wybił ponad czterystu barbarzyńców, nim otrzymał śmiertelny cios z ręki samego Pana Zarazy. Ja sam przetrwałem bitwę, gdy będąc ciężko ranny ukryłem się za truchłem martwego wojownika Chaosu. Gdy tylko odeszli z pola bitwy, przekradłem się do ciała Leopolda von Raukova. Wtedy wypowiedział swe ostatnie słowa: "Bądź mym następcą... umieram, a przecież Zakon Byka nie może upaść. Masz... moje błogosławieństwo." W drodze do Bechafen odnalazłem dwudziestu rycerzy Byka. Gdy dowiedzieli się o tym, iż jestem nowym Mistrzem Zakonu, dołączyli do mnie.
    -Dołączcie do nas, to zemścimy się za śmierć Leopolda. Razem będziemy silniejsi.
    -Nie ma innego wyjścia, ruszajmy.
    Vitebsk miał dopiero upaść. A wszystko to ma być dopiero początkiem wyzwolenia Imperium...

    Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat Warhammer Fantasy, gdy wychodzi Total War: Warhammer, a nie znasz uniwersum? Zajrzyj TUTAJ.
    II Miejsce w turnieju Jesień Średniowiecza IV, uczestnik fazy pucharowej w Mistrzostwach Polski Rome II 1vs1.
    "Braki w Total War'ach to pół biedy. Gorzej, jeśli ktoś uważa taki stan gry za pełną wersję" ~ Arroyo

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. [ARR] Obrońcy granic
    By Samick in forum Archiwalne wiadomości
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 17-01-2014, 12:16
  2. korzystanie z granic sojuszniczego państwa
    By Zachar in forum Kolegium
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 03-11-2012, 14:13

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •