PDA

Zobacz pełną wersję : 318 P.N.E. .....Łabędzie....



Niesmiertelnik
09-11-2016, 08:02
Kolejny rok upłynął na krwawych zmaganiach. Wielkie i krwawe bitwy zapadły w pamięć mieszkańcom kolebki cywilizacji, Mesopotamii, która zajęczała pod butem najeźdźców. Seba Fallus Trzeci zlecił przeprowadzkę haremu do jedynej prowincji dającej jeszcze ułudę spokoju – Ecbatany. Jego nałożnice poczęły jednak przyzwyczajać się do myśli, że już wkrótce staną się źródłem rozrywki nowych Panów.
W dalekich lasach północy plemię Arwernów mężnie stawiało opór trzem najeźdźcom, a najbardziej krwawe walki miały miejsce u podnóży Alp, w Massalskich prowincjach. Ich mieszkańcy z podziwem przyglądali się nowo przybyłym, odzianym głównie w futra dzikich zwierząt wojownikom, którym towarzyszyły nie mniej dzikie, ozdobione licznymi tatuażami łuczniczki i wojowniczki. Największe przerażenie budzili potężnego wzrostu wojownicy dzierżący wielkie topory, młoty i długie dwuręczne miecze. Ponoć byli to sojusznicy wspomagający armie Zachariosa, ale na widok ich skrwawionych skórzanych zbroi i dzikich spojrzeń matki zabierały potomstwo z drogi ich przemarszu, bo przesłania ludowe traktowały o ludożercach z północy, których przysmakiem były dzieci.
Wrzały również Bałkany. Sparta sięgnęła po swoje tereny, a macedońskie wojska nie były w stanie przeciwstawić się wściekłości mężnych wojowników. Równie gwałtowne bitwy miały miejsce na pograniczu Istros i Anartes, ale ani Illyrii, ani Dacji nie udało się odnieść przekonywującego zwycięstwa. W jeden z epizodów wmieszał się nawet legion Rzymu, śpiącego do tej pory potwora, który już niejeden raz udowadniał światu, ze obawiać się go należy, ale ta pierwsza próba wypadła słabo i Getowie mogli się cieszyć z Legionowych Orłów, które od tej pory zdobiły pałac Pawła Groźnego.
Polityka Rzymu była zagadką. Lud Rzymu począł szeptać o wyczynach władcy i transportach dziwnych substancji z dalekiej Azji, po których Cesarz popadał w euforyczne stany skutkujące zobowiązaniami wobec całego znanego świata. Na wiosnę nastroje uległy nasileniu, a szepty przeradzały się w zbiegowiska przy ulicznych teatrach, w których opowiadano historie z udziałem Cesarza. Ponoć widziano nawet Pretorian pijących wino i ubawionych ulicznym przedstawieniem, a przecież nie tak dawno na taki widok reagowali mieczami... Pogłoski o porażce Legionu i śmierci wielu Legionnaires, oraz utracie Orłów wstrząsnęły Senatem i całym krajem.
Cichy dramat rozgrywał się również na ziemiach Arewaków, których tłamsił kartagiński sandał i jasnym już było, że tej wiosny zagrożenie dosięgnie stolicy tego mężnego narodu.
Pontus Euxinos i Mare Terraneum wchodziły w nowy rozdział. Od wieków były to akweny z których dobrodziejstw korzystali rybacy.
Pewnego jesiennego dnia, niedaleko małej wioski rybackiej u wrót Bosphorus Thracius mały chłopiec szukający muszli i kolorowych kamyczków dla swej matki ujrzał piękny widok, który nigdy wcześniej nie przyciągnął jego wzroku.... W oddali majaczyły dwa potężne statki, lecz skąd on, mały chłopiec miał wiedzieć co właściwie widzi. Niemalże bez tchu wpadł z impetem do wioski, do swojej chaty krzycząc


Baba! baba, buraya gel! Sessiz Sessiz !!!!


Pierwsze statki handlowe przecinały fale cieśniny i już wkrótce morze miało zapełnić się różnokolorowymi żaglami..... Rosły pragnienia i niosły ze sobą nowe zagrożenia.