-
Robert
Uważaj mości Bertrandzie na przyszłość - rzekł opanowując się,po czym zwrócił się w stronę damy i wykonując dworny ukłon w siodle powiedział - Jam jest Robert de Modica moja Pani, a Ci tutaj to moi towarzysze,razem oprócz tego fircyka - tu wzkazał na Mitrydatesa - przetrwaliśmy rozbicie statku.
Techniczny
Robert zawsze mówi łaciną chyba że zaznaczę wyraźnie że jest inaczej.
-
Sir George Srogi
Skłonił się i rzekł do swego brata: Podajcie list konstablowi bracie.
-
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates:
Kobieta odparła po łacinie nie mogąc wstrzymać uśmiechu patrząc na Bertranda - rozbicie statku powiadacie. A odpowiadając na twe pytanie - spojrzała znów na Bertranda - jam tylko wdową z Francji, co podróżuje po Ziemi Świętej szukając... Łaski Bożej. Czemuż zmierzacie wprost na ziemie saracenów? Wojnę chcecie wywołać? Dodała po tym po arabsku - a ty saracenie, co robisz w tej kompanii?
-
Bertrand po francusku
Nie Saracen to, a Ormianin podobno. Po arabsku jeno mówi i po armeńsku.
Techniczny
To ja też wprowadzam, że jak nie precyzuję języka to Bertrand mówi po łacinie :P
-
Robert
Ziemie Saracenów?! Jak żeś nas prowadził ? - syknął w stronę Mitrydatesa.
-
Filip
Pięknie, pięknie. Dobrze, że jeszcze na Saracenów nie wpadliśmy...
Techniczny
Jakby co Filip gada do swoich towarzyszy po łacinie.
-
Mitrydates
Po arabsku:
Witaj damo ! Jam nie jest Saracen tylko Ormianin,Chrystusa wyznaję ,a sługów Mahometa krwawo tępię ! Winą podstępnych kupców wracających z Ziemi Świętej ,a nie moją ,że mnie na manowce zwiedli przed tym jak napotkałem całe tu obecne rycerstwo ! Bogu dzięki,żeś się panno zjawiła,prowadź nas teraz !
-
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates:
Widzę prawdę w twych oczach Ormianinie, niech więc będzie. Po tym ozwała się po łacinie do rycerzy - mówi, że kupcy złą drogę mu wskazali do Jerozolimy, a ja mu daję wiarę. Ach... Wy naprawdę chcecie dotrzeć do Jerozolimy w tym stanie? To kilka dni drogi stąd, zaś 2 godziny kłusa i ujrzycie mury Trypolisu, gdzie jutro ma odbyć się turniej. Hrabia Rajmund lubi patrzeć na walki rycerzy, sam też jest biegły w ostrzu jak mało kto.
-
Filip
To kto za tym, by ruszyć do Trypolisu? Może być ciekawie, przy okazji więcej prowiantu weźmiemy.
-
Robert
Dobrze Pani,prowadź zatem,pojedziemy za Tobą - rzekł z szacunkiem pochylając lekko głowę w siodle.