Charles:
Widzę to - Aurora wzruszyła ramionami i spojrzała prosto w Twe oczy. Jej oczy zaś, dziwnie błyszczą...
Wersja do druku
Charles:
Widzę to - Aurora wzruszyła ramionami i spojrzała prosto w Twe oczy. Jej oczy zaś, dziwnie błyszczą...
Adalbert
Nie widząc innego wyboru ściął także i malca, wszak przełożony dwa razy podkreślał, że nikt nie może przeżyć. Po wszystkim wrócił do drzewa, gdzie ostatnio lazaryta wiązał gwałciciela.
sir George Srogi
Trochę zaskoczony reakcją popadł w mentorski ton - Czy nie chcesz się wyspowiadać Pani? Co prawda nie jestem spowiednikiem, ale może lżej na duszy Ci będzie.
Adalbert:
Jesteś świadkiem, jak gwałciciel umiera w męczarniach, z przebitą szyją przez ostrą gałąź, przywiązany do drzewa. Oto sprawiedliwości zadość się stało, za hańbę śmiercią odpowiedź została przesłana - rzekł podniośle "Rycerz Śmierci"...
George:
Ale ja spowiadałam się dwa dni temu, nie nagrzeszyłam przecież... Bóg mi świadkiem, że moje postępowanie złe nie było... Ale, ale... Zmieńmy temat panie, żebym już więcej nie musiała płakać. Co ciebie sprowadza do Francji?
Charles de Tournemire
Nie miałem ochoty na rozmowę z panem Godwynem, panno Auroro... Nie na taką - odparł jej, skoro zapytała... Chyba to te biedne dziewcze nie dostrzegło, że to tenże rycerz próbuje sobie żarty stroić... Albo i na pewno.
Sir George Srogi
Dalej mówiąc mentorskim tonem - Azaliż nie popełniasz właśnie grzechu pychy? Każdego dnia grzeszymy, każdej godziny. Ale dobrze, bardziej ja bym zgrzeszył doprowadzając damę do płaczu. Co mnie sprowadz do Francji? Ojciec mój pomarł, a ja jako jedyny dziedzic muszę dostać się do północnej Francji gdzie mam swe ziemie. Ale Bóg mi świadkiem że jeszcze kiedyś wrócę do królestwa niebieskiego.
Adalbert
Oryginalnie... Rzekł widząc sposób, w jaki rycerz skończył z kupcem. Starzec i dzieciak nie żyją, straż takoż nie żyje lub zmawia ostatnie modlitwy. Mamy czas na przejrzenie dóbr, czy lepiej oddalić się, póki nikt tędy nie jedzie?
Spytko
I ten jeden łeż wystaczy byśmy kwita byli? Już się nie uśmiechał, gdyż nie w smak mu było, że ma kalać się łgarstwem i krzywdzić nim jakąś białogłowę. Ale i bez przypomnienia pamiętał, że Oswald wyświadczył im przysługę i byli mu to winni.
Katarina
Wiesz Panie, że serce Jej będzie krwawić, ale mniemam iż wiesz o co nas prosisz? A kim Ona dla Ciebie jest jeśli wolno spytać? Katarina nie była już pogodna, ale nadal jej głos był uprzejmy i miły.
Robert:
Wydał z siebie ciche westchnięcie ulgi na jej słowa - Najważniejsze żebyś się nie poddawała a wszystko przyjdzie z czasem,zobaczysz...A teraz najwyższy czas żebyś znów zaczęła żyć,kiedy ostatnio coś jadłaś?