No właśnie nie. Akweny takie jak morze kaspijskie czy czerwone zdefiniowałem jako podrzędne. W związku z ich naturalnych ograniczeniem względem otwartych mórz.
Kopia postu, dla przejrzystości.
Dla morza czerwonego i kaspijskiego zrobiłem wyjątek. To się zgadza. Definiując je bardziej jako jeziora, względem potencjału rozbudowy intratnych szlaków handlowych.
Londyn, Poitiers, Marsylia, Kolonia, Utrecht, Magdeburg, Salzburg, Leon, Burgos, Ceceres, Wenecja, Zagrzeb, Konstantynopol, Nikea, Synopa, Marakesz, Fez, Melilya, Sewilla, Oran, Algier, Ancyra, Van, Aleksandria, Damietta, Syene, Revel, Barcelona, Miedniki, Kutaisi, Rzym.
Czerwony - jest poprawnie, prowincje nadmorskie nie mają dostępu, te wewnętrzne owszem tak ( czerwony bo pudło ;))
Rynkiem nazwana jest gałąź rozbudowy punktu handlu żywnością.
Mefisto**
Cytuję siebie
"WYMAGA RYNKU PIERWSZEGO POZIOMU
WYMAGA DOSTĘPU DO ŚRÓDLĄDOWEJ RZEKI"
