Sir George Srogi
Opuść natychmiast ten łuk kobieto - spojrzał a jego wzrok nie znosił sprzeciwu, po czym zwracając się do konstabla - Panie, nie wdawajmy się w bezsensowne potyczki, pamiętaj że sam masz nad sobą króla który wyznaczył Ci zadanie.
Wersja do druku
Sir George Srogi
Opuść natychmiast ten łuk kobieto - spojrzał a jego wzrok nie znosił sprzeciwu, po czym zwracając się do konstabla - Panie, nie wdawajmy się w bezsensowne potyczki, pamiętaj że sam masz nad sobą króla który wyznaczył Ci zadanie.
Katarina
Słowa Sir Georga ostudziły odrobinę jej zapał i opuściła łuk jednak nie ściąga z niego strzały. Nadal jest zdenerwowana choć już trochę mniej niż przed chwilą.
Dziewek mu się zachciewa,, Jak pies za suką.... (poolski :P)
Charles de Tournemire
Po prostu odejdźmy w pokoju póki jeszcze nie poszło to wszystko nie poszło za daleko - po czym dodał po cichu do brata - Robi się nieciekawie... Coś czuje, że jednak się tłuc zaczniemy z nimi. A jak zabijemy księcia to i pewnie będą przez to kłopoty potem.
Tomasz po łacinie
Decyduj książe, czy zaczniesz walkę z ludźmi królewski rozkaz wykonującymi, czy okażesz łaskawość, a karę Suriyi wymierzy konstabl jako wódz nasz, przystajesz na to Panie?
Książę de Chatillon rzekł spokojnie, jednak głos jego brzmi bardzo srogo - misja królewska powiadacie? Właśnie zmierzam na spotkanie z naszym panem i wypytam o was, mam nadzieję iż nie łżecie. W przeciwnym razie... Chyba mówić nie muszę? A ty dziewko - spojrzał na Katarinę - nie wywiniesz się karze za haniebny czyn. Jam jest Reynald de Chatillon, książę Antiochii i Pan Zajordanii, wasal Jerozolimy i nie pozwolę by śmiercią mi dziewka groziła! Na kolana i o wybaczenie błagaj, możę wtedy łaskę okazę.
Do Tomasza książę zaś ozwał się wskazując na Katarinę - przystanę na to, gdy ta oto niewiasta mnie przeprosi.
Konstabl uważnie przygląda się sytuacji, ręką odsuwając Suriję dalej od księcia, póki nie znajdzie się za jego plecami. Nic nie odpowiedział na słowa Sir George'a, oczy jego wręcz płoną gdy spogląda na księcia.
Sir George Srogi
Do Księcia - czy wszyscy nie jesteśmy w służbie króla? Jako rycerz i lennik króla powinieneś o tym doskonale wiedzieć panie. Rozejdźmy się w pokoju chrześcijanie i zapomnijmy o tym tak jak Chrystus wybacza. Czyż nie jesteś przyjacielem króla?
Katarina
Zsiadła z konia i uklękła na jedno kolano trzymając jednak lejce. W razie czego gotowa jest natychmiast wskoczyć na konia z powrotem.
Wybacz Panie nie miałam pojęcia kim jesteś, ale to Ty gniewem się pierwszy uniosłeś. Ja tu przyjezdna jestem i nie mogę Cie znać Panie. Gdybym tylko wiedziała....nigdy bym nie podniosła ręki.
Ja tylko chciałam bronić towarzyszki..... Panie zrozum. przecie twoi rycerze też są lojalni wobec Ciebie. To i ja jestem takowa wobec i moich....
Jerozolima przywitała pielgrzymkę z dalekiej północy niemiło, co się dziwić zatem że temperament górę bierze?
Nie spuszczała wzroku z księcia.
Reynald z uniesioną głową wysłuchiwał przeprosin Katariny, ozwał się zaś po tym - jako Pan kazał przebaczać, tak ja przebaczam tobie. Idź, i nie narażaj się więcej. A wy... Wiedzcie, że ocaliły was tylko słowa o królewskiej misji, biada wam jeśli się nie potwierdzą. A tą saracenkę sobie zabierajcie i chędożcie do woli - roześmiał się i zakuł ostrogami swego rumaka, gnając w stronę pałacu a za nim udali się jego ludzie.
Gdy zbrojni księcia byli już daleko konstabl warknął na was wściekły - jakaż znowu misja królewska!? Wiecie co zrobi de Chatillon, jak dowie się że to nie misja zlecona przez króla tylko Wielkiego Mistrza mego zakonu!? Mówiłem wam przecież... Ehhh że Bóg mnie skarał taką kompanią.
Sir George Srogi
Powiedzcie mi Panie, lepsze teraz odłożenie w czasie ewentualnej kary czy bycie powieszonym przez waszą pochopność w działaniu. Przelewanie krwi chrześcijańskiej w Jerozolimie to grzech niewybaczalny. Jeżeli przyjdzie nam stanąć przed obliczem króla, to ten w swej mądrości na pewno zrozumie nasze decyzje.
Tomasz
Cóż wolałem kłamstwem życie niewiast ocalić, jako i tych co w walce naszej paść by mieli. Karę na siebie wezmę, jak król każe mnie ściąć to trudno.
Katarina
Jakim cudem żaden z tych baranów nie zorientował się wcześniej że jest on księciem. Toż nie możliwe, że żaden go nie zna i jeszcze w żywe oczy mu kłamać.
Panie... zwróciła się do konstabla. Przyjdzie pora na złość później, ale rozważniej jest teraz nam jechać zanim ludzie króla jeszcze za nami nie jadą. Te chmury nie wróżą nic dobrego i przy odrobinie szczęścia nasze ślady zatrą się... Czas ruszać i nie stajać. Dosiadła swej klaczy. I wybacz Panie, że niewiasta rad udziela, ale zważ, że sama przebyłam tak długą drogę i nie szczęście ma tu rolę a zdrowy rozsądek.
Gdy usłyszała słowa Tomasza...oczy jej się zaszkliły.
Nie wybaczyłabym sobie nigdy gdyby Cię ścięli.... prędzej bym sama głowę na pniu położyła.
Konstabl odpowiadał wam kolejno:
Sir George:
Król w swej mądrości? Póki co to słaby władca ulegający swej wyrafinowanej matce i siostrze. A one są za Reynaldem...
Tomasz:
Nie z królewskiej woli ścięty zostaniesz, a prędzej zasztyletowany przez zabójców księcia lub stratowany pod kopytami jego rycerzy. Żywot niewiast ocalić zdołaliśmy teraz... A czy zdołamy przed gniewem Reynalda później?
Katarina:
Mądrze prawisz, ruszajmy więc... Na te słowa rycerz popędził konia i począł śpiewać pieśń:
Sellez donc bridez donc belles montures
Vrais chevaliers tombez toute parure
Armez-vous drapez-vous de votre Foi
Fiers chrétiens le Seigneur vous envoie
Nos enfants exaltent de joie
Front de l'amour et chantant sans peur
De nos âmes ils vont défendre
La Jérusalem de leur coeur
Les rempart d'une sainte famille
Foyer, chaleur qui point ne vacillent
Les fortes enceintes des dynasties
Offrant tutelle à tous ses amis
La fleur fade est de courtoisie
La fleur de France s'est remise
Roi Saint Louis, à l'ombre du chêne
Brille pour cette terre promise
Techniczny:
https://www.youtube.com/watch?v=EKhR6hsPnWQ
Deklarujcie co robicie, piszcie przemyślenia np. tego jak się pięknie wrąbaliście, a akcję pchnę pojutrze jak Sadam wróci.
Charles de Tournemire
Kapłan złapał się za czoło po tym całym cyrku i odjechał od razu bez słowa za konstablem.
...że też postanowiliście wybrać taką opcje. Eh.... Mamy już nagrabione u króla i tylko szczęście, wola Boża albo dobroć króla nas uratuje... albo ucieczka.
Tomasz po łacinie
Stało się, inna opcją była walka i nasza misja by się skończyła zanim by się zaczęła, nawet jakbyśmy ich pobili ciężko by nas poranili, a tak mamy szansę wolę Wielkiego Mistrza wypełnić, po opuszczeniu miasta konie popędźmy. Skoro moje apele do rycerskości de Chatiliona nic nie dały, musiałem skłamać by rozlewu krwi uniknąć, przynajmniej na razie.
Surija
Dosiadła klaczy Przepraszam, że przysporzyłam Nam kłopotów i dziękuje, że chcieliście mnie wyratować z opresji wszelkimi sposobami co rzekłszy po łacinie ruszyła za konstablem
Spytko (po łacinie)
Może jeszcze nie wszystko stracone i król przypomni sobie, że przynajmniej jednemu rycerzowi dał osobiście rozkaz wzięcia udziału w tej misji ruszył za resztą.
Szcześliwie dla was, dalsza droga przez Jerozolimę minęła spokojnie. Ponury śpiew konstabla miast wprawiać was w bojowy nastrój, taki bowiem cel tej francuskiej pieśni, raczej was przygnębiał. Minęliście wiele wspaniałych budowli jak Katedra świętej Anny czy Wieża Dawida. Samo święte miasto jest zapewne najpiękniejszym, jakie w żywocie swym widzieliście, choć być może czujecie też tęsknotę za rodzinną Europą...
Wyjechaliście wreszcie z Jerozolimy, Bóg zaś w swej łasce dla was deszcz wam zesłał, znacznie ułatwiając podróż. Nie skazani na częsty tutaj upał w akompaniamencie pieśni Boemunda jechaliście ku Blanchegarde, w miarę powoli by koni nie przemęczać. Stopniowo trawa ustępowała coraz to większym połaciom piaszczystego terenu, choć jeszcze nie była to okrutna południowa pustynia, jaką niektórzy z was znali. Po kilku godzinach drogi w nieustającym, acz lekkim deszczu, spostrzegliście grupę ciężkozbrojnych jeźdźców, nad nimi zaś chorągiew z półksiężycem...
Wiecie, że nie ma otwartej wojny z Saladynem, ale nie wiadomo czy to jego zbrojni czy też może jeźdźcy jakiegoś kalifa lub atabega dokonujący łupieżczych napadów. Są daleko, ale ich błyszczące kolczugi i tarcze dają znać wszystkim rycerzom w waszej kompanii że to saraceńskie rycerstwo - zwane farysami. Również was dostrzegli, zatrzymując się.
Jako że Sadam wczoraj zrobił odpis to dałem swojego posta już teraz, ale z dalszą akcją czekam n a niego. Oczywiście możecie pisać i robić deklaracje.
Tomasz
Czeka co uczyni konstabl, ale sam konia zatrzymuje, oceniając ich liczebność, pozdrawiam ich po arabsku. Jak są za daleko by usłyszeć pozdrawiam ich tylko gestem.
Charles de Tournemire
Kapłan staje za swym bratem i nie wychyla się. Mówi do niego po cichu - Chol... No, ten, arabscy rycerze... Jak mnie zobaczą bądź innych to się na pewno na nas rzucą ci fanatycy.
Techniczny
W skrócie kapłan się nie wychyla i trzyma się blisko Georga :P jak dojdzie do walki plan pozostaje taki sam, no chyba, że będzie zmuszony do ucieczki.
Surija
Może z nimi porozmawiam czy rozkażesz Panie inaczej (łacina) rzekła do konstabla
Sir George Srogi
Spokojnie - po czym krzyknął po arabsku - niech jeden z was podjedzie w moja stronę, spotkamy się po drodze! - po czym do konstabla - panie pozwól mi porozmawiać z ich przywódcą.
Tomasz po łacinie
Nie wiem czy nie lepiej by rycerz z nimi rozmawiał, pozycja kobiety w ich świecie jest chyba niższa niźli u nas, z drugiej strony jest muzułmanką, może jedźcie razem, co rzekniesz konstablu?
Katarina
Przejechała koniem na skrzydło swoich towarzyszy. Widok obcego wojska nie był jej zupełnie obcy i być może uda im się dogadać, ale na wszelki wypadek lepiej w jej rozumieniu zająć tę pozycję, z której będzie miała dogodniejsze cele.
Wbrew waszym chęciom do rozmowy, jeden z saracenów, zapewne ich dowódca wyjechał przed szyk swoich i zakrzyczał - Allah Akbar! Allah Akbar! Allah Akbar! Następnie farysi zwarli się i ruszyli powoli ku wam z dobytym orężem powtarzając okrzyk.
Konstabl wyciągając miecz rzekł - w nastroju na rozmowy oni raczej nie są, zewrzeć szyk! Gotować się i czekać na rozkaz! Surija, trzymaj się z dala od walki, Katarina trzymaj ich na dystans i strzelaj z łuku, klecho, ty jedziesz za nami a reszta uderzy od czoła.
Saracenów jest 12, udało wam się policzyć.
Tomasz po polsku
Bij kto w Boga wierzy , ruszam stopniowo nabierając szybkości, miecz i tarcza w gotowości. Staram się związać jak największą liczbę Saracenów w walce wręcz. Ale i staram nie dać się im otoczyć.
(Bojowe wierzchowce powinny dawać nam pewną przewagę, konie arabskie były sporo mniejsze.)
Sie George Srogi
Poprawił hełm, dobył miecza i szybko zmówił modlitwę, po czym ruszył wraz z resztą towarzyszy.
Charles de Tournemire
...że co? Rozniosą mnie te arabskie psy... - odparł konstablowi po czym zaczął wykonywać jego polecenie jeśli dalej każe mu walczyć.
Techniczny
Wykonuje polecenie konstabla jeśli ten dalej każe mu walczyć, ale walczy raczej defensywnie jak już bez wdawania się w nie wiadomo co. Jeśli może trzyma się blisko któregoś ze swych towarzyszy.
Surija
Zmówiła szybko modlitwę za towarzyszy coby Allah wspierał ich oręż, wykonuje rozkazy konstabla
Katarina
Spięła konia i pognała galopem w kierunku Saracenów. Gdy zbliżyła się na odległość strzału wstrzymała oddech i puściła strzałę w kierunku najbliższego farysa.
Ojcze na niebie, który chronisz swe dzieci daj pewną rękę obrończyni Twojej wiary. Wypowiedziała cichą modlitwę.
Natychmiast umieszcza kolejną strzałę na cięciwie i powtarza strzał ale nie galopuje już w ich kierunku a skręca dość łagodnie, wiedząc że jej towarzysze powinni uderzyć od frontu. Stara się być cały czas na skrzydle. Strzela tyle na ile to jest możliwe. Jeśli rycerze zwiążą się w walce, przestaje strzelać i próbuje przejechać za plecy wroga.
Gdy ten manewr się powiedzie, ostrożnie by nie zranić kogoś ze swoich próbuje znowu strzelać. Jednak gdy nie będzie pewna strzału wstrzymuje się, ale za to próbuje szarży od tył.
wcześniej cały czas jest na dystans z Saracenami.
5 poziom strzelanie i miotanie
4 poziom jeździectwo
Spytko
Gdy tylko zobaczył Saracenów dobył kopii. Początkowo, zanim okazało się jakie mają zamiary, trzymał ją grotem ku górze. Później obniżył grot i ruszył na spotkanie przeciwników. Wydarłszy się po polsku Lis! rozpoczął szarżę. Po skruszeniu kopii ma zamiar dobyć miecza.
Montjoie Saint Denis! Charger! Charger! Wykrzyczał głośno Boemund poganiając konia do galopu. Zrównaliście szyk i zmierzacie wprost na farysów w majestatycznej szarży, ukazując przeciwnikom piękno chrześcijańskiego rycerstwa, jego potęgę i dumę. Ziemia dudni od kopyt waszych silnych destrierów oraz szybkich arabów saraceńskich, rozlegają zaś się na niej wasze okrzyki przemieszane z zawołaniem jeźdźców muzułmańskich. To ta słodka chwila, kiedy wojownicy wpadają na siebie w szarży jest jednym z najpiękniejszych przeżyć każdego rycerza, czujecie rosnące podniecenie nią wywołane, już coraz bliżej...
Rozliczenie walki dam pewnie jutro, dziś chcę podgonić z drugą grupą bo mocno w tyle została. Macie razem bonus + 2 do ataku i obrony, za bojowe konie i zwarty szyk.
Walczyliście zawzięcie niosąc śmierć wrogom chrześcijaństwa i odnosząc zwycięstwo z imieniem Boga na ustach.
Konstabl Boemund de Moulins uderzył niczym burza a farysi padali przed nim niczym mury Jerycha, pokonał czterech sam odnosząc dwie lekkie rany i średnią.
Spytko runął na trzech farysów z kopią, którą skruszył z miejsca ubijając jednego. Sam pozostając nietrafiony ściął dwóch pozostałych.
Sir George pokazał potęgę rycerzy swego zakonu zwyciężając trzech farysów, odnosząc 2 lekkie rany.
Lazaryta Tomasz bez najmniejszego problemu pokonał dwóch farysów bez zadraśnięcia, drżeli na sam jego widok i nie mogli dotrzymać mu pola w mieczu.
Katarina wystrzeliła raz z łuku chybiając, potem trzymała się z dala od szalejącej walki.
Charles jadąc za rycerzami również nie brał udziału w potyczce, wspierając moralnie jako ksiądz walczących wojowników Boga.
Surija przyglądała się starciu z bezpiecznej odległości.
Wróg zwyciężony, wszyscy farysi nie żyją, poproszę opisy walki. Jak chcecie możecie zarezerwować miejsca na opis i polecimy z akcją zaraz.
Tomasz
Miejsce na opis walki
Ruszyli w szyku w pełnym pędzie wpadając z miażdżącą siłą na Saracenów kwik koni mieszał się z okrzykami chrześcijan i ich wrogów. Joannita znał swego przeciwnika bardzo dobrze bo nie raz już się potykał z niewiernymi, aczkolwiek szanował ich wojowników dlatego nie odsłaniał się głupiuo żeby nie zarobić bezsensownej rany. Ciął mieczem równo, spokojknie bez zbędnych sztuczek, pierwszego który podjechał zwalił z konia precyzyjnym cięciem w tętnicę szyjną które wyglądało jak muśnięcie. Jednak przed nim stanęło kolejnych dwóch całkiem sporych arabów, chaotyczne ciosy zaczęły się sypoać na Georga który coraz ciężej odbijał aż w końcu w gniewnie postanowił się odsłonić i pokazać czemuż jest srogim. Z całej siły zatopił miecz w czaszce przeciwnika rozpłatując ją na pół, Bóg jednak pokarał go za ten brak cierpliwości poprzez rękę farysa przez którą został ugodzony w dłoń. Po odniesieniu rany zakonnik nie opanował się i uderzył z wysoka, stając w strzemionach... widok był niesamowity bo z obojczyka przeciwnika trysnęła wręcz fontanna krwi. Po skończonej walce wytrał miecz w tunikę wroga zmówił modlitwę i wskoczył znów na konia.
Spytko
Pierwszego wroga zmiótł z siodła uderzeniem kopii, niestety krusząc ją przy tym całkowicie. Przyjął uderzenie następnego Saracena na tarczę, dobywając w ostatniej chwili miecza, by sparować cios podjeżdżającego z drugiej strony farysa. Szybka kontra i następny martwy przeciwnik spadł z konia. Znów udana zasłona przed ostatnim niewiernym rycerzem i celny cios w jego twarz zakończyły walkę.
Konstabl krzyknął unosząc miecz i przywołując saracenkę - Surija! Do reszty zaś rzekł po łacinie zaciskając zęby z bólu wywołanego zadaną raną - jeśli żaden nie został poważnie ranny to ruszajmy dalej, oaza jest niedaleko, tam klecha porobi opatrunki.
Niebo robi się jakoby delikatnie ciemniejsze, chyba niedługo zacznie zmierzchać. Spadają z nielicznych już chmur tylko pojedyncze kropelki deszczu. Obok was biegają zdenerwowane konie ubitych farysów.
Katarina
Gdy pognała jak szalona w kierunku Saracenów, nie zdawała sobie sprawy jak zwinne i szybkie są Araby, na których jechali przeciwnicy.
Próbowała wszystkiego by choć jednego zdjąć, ale widać nie takie były zamierzenia Pana. Gdy rycerze Związali sie w walce z niewiernymi nie było już żadnego sensu forsować konia i marnować strzał. Obserwowała tylko z daleka jak jej kompanii ręką sprawiedliwości dają chwałę chrześcijaństwu.
Sir George Srogi
Podjeżdża po jednego z koni żeby mieć luzaka w razie potrzeby.
Biały arab dał się schwytać sir George'owi, choć rycerz musiał się nieco natrudzić by go wreszcie złapać za wodze. Konie te bowiem ognisty mają charakter, a ich prędkość go doskonale odzwierciedla. Rozpoznał, iż to klacz cudnej urody. Parska niespokojnie i co jakiś czas próbuje się wyrwać. Te rumaki saracenów są w stanie przywiązać się do ludzi dość prędko, jeśli ten okaże mu uczucie. Darz takim tą klacz, a ona w zamian da ci swą dozgonną przyjaźń - rzekł konstabl patrząc na joannitę.
Sir George Srogi
Dzięki Ci Panie za radę, ale jako iż jesteś seniorem to i zapytać muszę, czy nie chcecie tego konia? - rzekł ze szczerością w głosie.