Robert
Postanowił że lepiej dokończyć zwiedzanie sali niźli pokazywać się ponownie Oswaldowi na oczy w tak krótkim odstępie czasu,wyglądał na sympatycznego ale nikt nie lubi wścibstwa.....
Wersja do druku
Robert
Postanowił że lepiej dokończyć zwiedzanie sali niźli pokazywać się ponownie Oswaldowi na oczy w tak krótkim odstępie czasu,wyglądał na sympatycznego ale nikt nie lubi wścibstwa.....
Robert:
Nagle wśród tłumu gości, dostrzegłeś rycerza, któren bił się w karczmie z Baldwinem de Ibelinem... Ów rycerz ma średniej długości włosy i zarost na twarzy, jest brunetem. Mijając Agnes oboje spojrzeli dziwnie na siebie...
Reszta:
Pognaliście do Czerwonego Fortu, słysząc ciągłe dogryzki Godwyna i jego śmiech. Wreszcie dojechaliście na dziedziniec, widzicie że rycerze ze swymi damami wchodzą już do sali rycerskiej i uczta tuż tuż. No zsiadać z koni bo się tak na ich rzycie gapicie, że się upodabniacie do nich zachowaniem! Wykrzyczał Duńczyk.
Bertrand
Tak bardzo podobają się waści końskie zady, że musi o nich ciągle wspominać? Na turniej najpierw chciałem się zapisać.
Robert
Czyżby dawny kochanek? A może odrzucony kandydat do ręki? To nie było przyjacielskie spojrzenie oj nie - pomyślał idąc powoli w kierunku rosnącego tłumu
Bertrand, Gunter i Adriano:
A może i podobają! A jak mi je przypominacie, to o nich mówię, ha! Choć ty najmniej! Bo jako jedyny nie dał żeś się wrobić temu żydowinie, wiecie za ile ja kupiłem u niego rękawice kolcze? 8 złotych monet! A skórzane nawet nie są warte dwóch! Końską rzycią bym was nazwał ale mi tu pan z Tuluzy zarzuca przeróżne dziwoty, to rzeknę - żeście chyba przyrodzenia swe stracili w walce z saracenami i teraz męskości wam braknie!
Stół, przy którym stoją heroldowie - tam można się zapisać na turniej. Wciąż tam są, mimo że większosć już na ucztę ciągnie.
Bertrand
Mówiłem żeście przepłacili. A od rzyci mego wierzchowca trzymaj się panie z dala, hehehe. po tych słowach podjechał do stolika i rzekł do jednego z heroldów Tutaj organizowane są zapisy na turniej? Proszę mnie wpisać. Bertrand de Toulouse. Muszę potykać się z panem Baldwinem z Ibelinu, gdyż rękawicę podniosłem i słowo dałem.
Bertrand:
Obiecuję panie, że nie tknę, mam swojego! Odkrzyknął jeszcze za Tobą Godwyn. Gdy przemówiłeś do heroldów, jeden odparł - tak panie, już zapisuję. Życzę szybkiego upadku panie, mało kto dorówna Ibelinom w mieczu, oj mało kto... Aaaale, nie moja to sprawa.
Bertrand
Wzruszył ramionami i wrócił do swych towarzyszy. A panowie się nie zapisują? Mości Gunterze, tyś chętny nie był?
Gunter
A walki na turnieju jakie? Konne ino czy pieszo też są?
Adriano
Podjechał Herodla - Mnie również wpisz, Adriano de Silan
Bertrand
A nawet nie pytałem. Mie tam bez różnicy.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Pan de Silan zapisany, walki są tylko konne na broń krótką - rzekł herold.
Gunter
Konna hmm? Zatem nie. Ja idę na ucztę, mięsiwo, napitek i zabawa czeka. Panie zwrócił się do Bertranda żem ci obiecał, że słowa pieśni wyjawię, niebawem to zrobię, ale w gardle mi zaschło hehe.
Betrand
W kolczudze na ucztę się waść wybierasz? Przydałoby się przebrać, coby nie gniotło, widzieliśta, że żaden pan co na ucztę wchodził w zbroję nie był przywdziany...
Gunter
Co hmm? Ano racja, dzięki waść za przypomnienie.
Betrand
Ehh, jeno gdzie by się tu przebrać?
Adriano
Adriano dołączył do Betranda. Widać tylko my na turniej się wybieramy.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Półgłówki z was ha! Idźcie o tam o! Godwyn wskazał wam wejście do jakiegoś budynku przylegającego do murów. Nie jest on wielki, w środku wydaje się ciemno.
Gunter
No to chodźmy, Panie zwrócił się do Adriano Może teraz pan przodem? Wszędzie waszmości ostatni za nami.
Bertrand
Zaraz, a co to w ogóle jest za budowla? spytał Godwyna.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Co to za budowla? Hmmm... A nie wiem, ponoć kiedyś była tam siodlarnia a teraz już to jakaś opuszczona komnata. Tak czy tak, ja żem zostawił tam swe rzeczy po prawdzie powiem, i wiem kogo szukać jak mi znikną - odparł Godwyn po czym się roześmiał.
Adriano
Hmm - no dobra to za mną - Idzie do wskazanego budynku
Bertrand
Pogrążony w myślach przygryzł lekko wąsa Dziwne się to wydaje. Znikną? No i co się tak cieszysz konowale? No niech będzie, prowadź panie Adriano poszedł z ociąganiem za rycerzem, patrząc co jakiś czas za siebie na Godwyna.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Weszliście do budynku, nieco niepewnie bowiem z wnętrza bije głuchy mrok. Prowadzący Adriano bardzo powoli, bacząc by się nie potknąć o cokolwiek leżącego na podłodze, dostrzegł w końcu mimo ciemności jakiś kształt, chyba to łoże.
Gunter
Pewnie nas zwieść chce albo co. Rycerz idzie za Bertrandem jednak nie wchodzi od razu do budynku. Czeka aż inni wpierw to zrobią.
Bertrand
Co waść widzisz?
Gunter
Oj może kabała być.
Adriano
Panowie, myślę że nie znajdziemy tu nic oprócz paru starych łóżek. Wyjdźmy stąd i zastanówmy się co robić - Wychodzi z budynku
Bertrand
A na cóż wychodzić jeszcze? Jak tu jeno łóżka to nic nam nie grozi. A ekwipunku Duna nie widzisz waść nigdzie?
Gunter
Jak go nie będzie to znaczy, że kłamie, jak jest to i nasze rzeczy zostawić ze spokojem można.
Adriano
Po słowach towarzyszy postanawia zostać.
Bertrand, Robert, Gunter
Ze strony łoża usłyszeliście nagle jakoby takie przytłumione kichnięcie... Niewątpliwie to było kobiece kichnięcie, poza tym słyszycie też jakiś szmer... Jest bardzo ciemno, dostrzegacie bardzo niewiele rzeczy wokół. Adriano tylko to łoże, zaś reszta kilka przeróżnych rzeczy codziennego użytku na niewielkim, okrągłym stole, przy którym stanęli.
Bertrand
Jakaś baba tutaj chyba jest! Słyszeli to co ja?
Bertrand, Gunter, Adriano:
Nie baba tylko porządna kobieta durny ćwoku! Rozległ się nagle znajomy wam, męski głos a spod koca na łożu wyskoczył jakiś nagi człowiek potężnej postury, w dłoni trzyma miecz. Aurora, ubieraj się! A ja sobie porozmawiam z tymi tutaj, co Baldwinowi de Ibelin zakłócają czas miłosnego uniesienia, przed samą, najcudowniejszą chwilą! Podszedł do was ostrze trzymając na wysokości waszych gardeł, aż wreszcie ujrzeliście wzajemnie swe oblicza. To... WY!?
Bertrand
Pan Baldwin! rzekł przełykając ślinę Czyli jednak za ladacznicę płacić nie musiałem, gdyż porządną kobietę pan znalazł! Wybacz jaśnie panie, lecz prawdopodobnie weszliśmy do złego budynku, alibo po prostu ktoś sobie zrobił z nas żarty, w każdym razie już wychodzimy, więc nie przeszkadzajcie sobie, widzimy się w takim razie na turnieju jutro! wszystko rzekł z ledwo dostrzegalnym uśmiechem na ustach, po czym obrócił się na pięcie i skierował do wyjścia.
Robert:
Do sali rycerskiej wszedł w pełnym rynsztunku rosły rycerz, z długimi, płomienistymi włosami i brodzie. U pasa ma potężny topór i miecz. Podszedł do jednej z pięknych panien, wykonując dworski ukłon, a następnie chwytając i całując jej dłoń.
Załącznik 1139
Widzisz również zapewne żonę hrabiego, która włosy ma przykryte strojnym czepcem i stoi po jego prawicy, oboje obserwują nadciągających wciąż gości.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Stać! Jeśli piśniecie choć słówko, jeśli ktokolwiek się dowie co tu się działo, to... W waszym interesie jest, by nikt się nie dowiedział, zrozumiano?! Nie chcecie być zapewne posądzeni o naruszenie czci tej damy. Ozwał się stanowczo Baldwin.
Bertrand
Panie, my nawet nie wiemy cóż to za niewiasta! A tobie złego i tak już narobiłem, a głowy stracić nie chcę. My jeno na ucztę chcieli się przebrać, a jakiś jegomość powiedział że tutaj możemy. Ba! Mówił że sam się tu przebierał! No nic, w takim razie i bywaj, i słowo moje masz, że nikt prócz naszej trójki nie będzie wiedział co tu się działo.
Robert
Stanął pod jedną z kolumn opierając się o nią i z rękami założonymi na piersi obserwował nadciągające rycerstwo,dawno nie widział tylu możnych zebranych w jednym miejscu,zaiste hrabia musi być potężnym i zamożnym człowiekiem skoro ucztę dla tylu ludzi jest w stanie wyprawić.
Gunter
Chędożony w rzyć Duńczyk! Będę musiał się jako zrewanżować! Blahhh czemu ja?!
Adriano
Wychodzi z budynku.