-
Regina
Kończąc swój posiłek zobaczyła kogoś rannego, kto wszedł i zaczął jeść... Domyślam się że i Ciebie panie na dziedziniec jakaś magia przywiała....
Jam jest Regina,,,, Ten jegomość to Rehlynn. Wskazała na Maga ognia... Obok siedzi Morghar... A ten tu Pan Pulchniutki... Zwany "Pan Szpileczka" (tu klepnęła Ursona w ramię,,,, coś na zasadzie muki) to Urnos.... A jak Cię zwą? zapytała nieznajomego.
-
Aurelia
Dosiadła się do Aldy i bardzo powoli i delikatnie zdjęła hełm z jej głowy odstawiając go obok,po wszystkim z uśmiechem przez chwilę pogłaskała ją po włosach i powiedziała - Od razu lepiej..... - po czym gestem ręki przywołała jakąś służkę i zamówiła dla ich obu śniadanie
-
Alda
Tia... Lepiej, rzeczywiście - mruknęła marudnym tonem i zaczęła jeść posiłek, gdy służki przyniosły...
Techniczny
Alda w milczeniu je, jak Aurelia nic jej nie gada to idzie po tym bez słowa do stajni.
-
Rehlynn
Miło mi poznać. Podróż pewnie nie była łaskawa? O świetnie, następny przybłęda, och trza było zostać w gildii, a Elsie kwiatów nazrywać.
-
Aurelia
Nic już nie powiedziała tylko skrycie cieszyła się w duchu że nareszcie ma koleżankę....,a może nawet kogoś więcej?
Techniczny
Gdy skończy jeść także idzie do stajni ;)
-
Maikh
Karczmarz pokiwał głową Zwrócę uwagę, a i mam do Was sprawę ostatnio jakieś łotry mnie nachodzą i żądają pieniędzy za ochronę, jakbyś Panie jak znów się pojawią trochę ich nastraszył to bym zwrócił pieniądze za najm pokoju i jeszcze dopłacił parę orgów
-
Alda
Po osiodłaniu konia, wskoczyła na niego z rozbiegu, bez tego by nie dała rady na tak ogromnego rumaka... Ło kurwa! Krzyknęła, aż ten stanął dęba rżąc głośno i bijąc kopytami w powietrze. Zaraz też ruszyła w stronę Starego Meekhanu, jednak dopiero gdy Aurelia też dosiądzie konia.
-
Aurelia
Gdy tylko zobaczyła swoją klacz nie wytrzymała,zerwała się do biegu i rzuciła jej na szyję,całując i tuląc się do niej,dopiero po dłuższej chwili przypomniała sobie po co tu właściwie przyszła,osiodłała ją i równie zręcznie co Alda znalazła się w siodle,gdy wyjechała ze stajnie uśmiechnęła się przepraszająco do czekającej Aldy i udała się w drogę do Starego Meekhanu - Jest taka miła i dobra a tyle klnie,tego jednego w niej nie potrafię zrozumieć....
-
Maikh
Ech, uszy to się czasami myje, a nie tylko wietrzy. Masz je przyprowadzić do mnie, a nie tylko zwrócić uwagę, o czym już Ci wcześniej mówiłem nie zdradzając tylko płci tego, kto się o mnie pytać będzie. A co do owych łotrów, nie lepiej ich zabić, niż tylko straszyć?
-
Maikh
Może Panie i mówiłeś, że przyprowadzić, ale przez tych łotrów zapomniałem, a co do zabicia to za mord stryk grozi, ino jak się nie da inaczej to w obronie można ich usiec, ale nastraszeni też powinni dać spokój
Alda i Aurelia
Dosiadłyście koni, ruszacie od razu czy też kupujecie jakieś zapasy, zawsze możecie zdać się na szczęście i liczyć na to, że coś upolujecie w trakcie podróży
-
Aurelia
Aldo masz zapasy na drogę? Potem możemy nie mieć okazji by je kupić a polowanie nie jest pewne....- zwłaszcza że jestem beznadziejną kucharką hehe
-
Maikh
Za zabicie łotrów stryk? I Wy się śmiecie nazywać cywilizacją?! O jakiejś stałej porze dnia zwykli się zjawiać?
-
Alda
Nie mam, przez pewne jebane małże, i skurwiałe kaczki, aaaaach zemszczę się na nich jeszcze... Odparła i z wściekłym okrzykiem pognała rumaka do galopu.
-
Aurelia
A co mi tam,kupię,najwyżej będę miała racje na 2 tygodnie....- pomyślała po czym zakupiła zapasy i pognała za Aldą bez trudu ją doganiając z racji posiadania znacznie szybszego wierzchowca
Techniczny
Org na zapasy,22 zostają
-
Alda
Gdy Aurelia ją dogoniła rzuciła ponuro z góry swego ogromnego konia spoglądając na nią, dosiadającą niewielkiego wierzchowca - ciekawie musimy wyglądać obok siebie... Uważaj by się pod nogi nie wpierdolić hehe.
-
Maikh
Zwykle koło południa przychodzą, we trzech, z wyglądu już widać, że bandyty spod ciemnej gwiazdy, ale jak będziecie w pobliżu to jeszcze ich Wam wskażę
-
Aurelia
Spojrzała na nią ze smutkiem ale i złością,zakryła uszy Lisiczce i nachyliła się do niej szepcąc - Nie słuchaj jej,nic Ci się nie stanie,Pani nie pozwoli Cię nikomu skrzywdzić kochanie.... - pogłaskała ją po szyi i przyspieszyła tempo zostawiając Aldę za sobą ale nie na tyle by straciła ją z oczu - Jak mogła....,to okropne!
-
Alda
I po co się o kogoś troszczyć, jak nie zrozumie tego nawet jak trzeba ehhh... Szlag by to trafił - mruknęła pod nosem i wystrzeliła cwałem w stronę Aurelii krzycząc - zaczekaj, nie miałam nic złego na myśli!
-
Maikh
Zejdę więc przed południem do wspólnej sali. Przez tych łotrów pewno żadnych plotek też od karczmarza nie usłyszę. Może to i lepiej, czasem ciężko w nich znaleźć ziarna prawdy.
-
Aurelia
Och,to co w takim razie miałaś na myśli?! Może nas oświecisz! - odkrzyknęła Aldzie wciąż zła jednak nieco zwolniła tempo jazdy tak by ta mogła ją dogonić,jednak gdy Alda spróbuje do niej wyrównać to odsuwa się od niej.
-
Alda
To była przestroga z serca, bałam się że możesz sobie krzywdę zrobić, ty albo twoja ukochana klacz. Wybacz mi za tą troskę, może nie powinnam była - rzekła, a w jej głosie można było wyczuć tyle smutku ile złości.
-
Maikh
Przez dwa dni pojawiałeś się koło południa we wspólnej sali, jak na złość łotry się nie pojawiły, chyba sama Twa obecność wystarczyła, karczmarz wyraźnie się uspokoił, zasłyszałeś przy okazji też kilka plotek, o wonie Wozaków z Koczownikami na Wielkich Stepach, tylko nie bardzo wiadomo kto wygrał, jedni twierdzą, że Imperium już chwieje się pod ciosami Sekohlandczyków, inni że to właśnie Imperium prze w zwycięskim marszu na wschód. Podobno też na zachodzie w Ponke Laa ktoś wybił pół miasta, a może to tylko powiesili wszystkich złodziei, kto tam wie
-
Aurelia
Z troski?Naprawdę? - powiedziała od razu łagodniejąc i bacznie przypatrując się Aldzie,nie sprawiała wrażenia nieszczerej a i widać było po niej złość i żal do samej siebie - Aldo....,po prostu powiedziałaś to takim tonem że....,nieważne....,cieszymy się że to nieporozumienie a za troskę szczerze dziękujemy- Troszczy się o mnie? Ale dlaczego?
-
Alda
Tonem kpiącej ze wszystkiego kurwy, wiem doskonale. Nie mogę się od tego opędzić - odparła wzrok odwracając od Aurelii.
-
Aurelia
Podjechała do niej,spróbowała spojrzeć jej w oczy i zapytała łagodnie - No właśnie....,dlaczego? Przecież nie jesteś taka...
-
Alda
A cholera wie jaka jestem - odrzekła przelotnie tylko spoglądając w oczy Aurelii.
-
Maikh
Może by tak urządzić zasadzkę... ale skoro nie mogę ich zgładzić, to szkoda marnować na nią mą energię. Widocznie Pani na Niebie ma dla nich tez jakieś zadanie, skoro skierowała ich ścieżki w inną stronę. Do codziennej rutyny dołączył około południowe wizyty we wspólnej sali.
-
Aurelia
Ja wiem....,jesteś dobra,czuła i troskliwa,tylko bronisz się przed tym ze wszystkich sił.... - powiedziała poważnie,delikatnie się do niej uśmiechając gdy spojrzała jej w oczy,po czym zawróciła konia i zaczęła powoli jechać w stronę Starego Meekhanu nie chcąc już napastować Aldy....
-
Alda
A ty musisz kurwa wszystko przejrzeć, co ja otwarta księga jestem? Pomyślała patrząc na nią przez chwilę, po czym się zrównując już ze swoją koleżanką bez słowa...
-
Dagoth:
Tak, też przywiała. Miło mi was poznać. A co do mojego imienia to nazywam się Dagoth. Podróż tak... nie była zbyt łaskawa.
-
Alda i Aurelia
Po trzech dniach galopowanie poprzez step, znów wieczorem rozbiłyście obóz, dziś niestety Aldzie nie dopisało szczęście podczas polowania, kiszki biednej koczowniczki grają marsza na widok tego jak Aurelia raczy się serem, suszonym mięsem i nieco wodnistym winem
-
Alda
Wzięła się za czyszczenie swojego konia, robiąc to wyraźnie nadto energicznymi i nerwowymi ruchami. Miałam jej się odwdzięczyć, upolować coś, i co kurwa? Sama chuja mam, znowu. Jebane szczęście...
-
Aurelia
Westchnęła lekko widząc zachowanie Aldy,podeszła do niej i powiedziała łagodnie - Chodź,zjesz ze mną....
-
Alda
No kurwa wiedziałam że to zrobi - pomyślała przewracając oczami i siadając razem z Aurelią, oraz częstując się jej jedzeniem. Unikała jej wzroku, znów duma ucierpiała... Wydawała się całkowicie skrywać za swymi czarnymi włosami, zasłaniającymi połowę jej twarzy.
-
Aurelia
Widząc co robi Alda,delikatnie odgarnęła jej włosy - Dlaczego chowasz takie śliczne oczy....- spojrzała jej w nie,uśmiechnęła się przyjaźnie i znów wróciła do jedzenia
-
Alda
Za dużo zła w sobie kryją by i ciebie nim kalały - odparła ponuro.
-
Aurelia
Westchnęła i pokręciła głową ze zrezygnowaniem - Znowu gadasz od rzeczy,są cudowne,tylko radości mi w nich brakuje,i pozwól że to ja będę decydowała co mnie będzie "kalało" a co nie....
-
Alda
Ta radości... Ciekawe. Pomyślała nic się nie odzywając już w tym temacie. Gdy skończyły jeść, powiedziała swoim dość szorstkim tonem - połóż się na brzuchu Aurelio.
-
Aurelia
A co,masz dla mnie jakąś niespodziankę? - powiedziała uśmiechając się do niej czarująco i nie czekając na odpowiedź położyła się na brzuchu,dłoniami przysłaniając oczy,nie zwróciła uwagi na szorstki ton bowiem przez te kilka dni które spędziły ze sobą w podróży zdążyła się już do tego przyzwyczaić....
-
Alda
Co ja odpierdalam, pewnie będę tego żałować. Norma, zawsze tak było, czas się przyzwyczaić do własnego pojebania umysłowego - pomyślała kucając przy Aurelii, najpierw zdejmując jej powoli buty, a potem klękając przy jej plecach. Zawinęła delikatnie jej koszulę oraz położyła swe dłonie na jej plecach, zaczynając je delikatnie masować.