Czas podsumować weekend i okolice.
http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-..._4970421_n.jpg
W sobotę mocno uszczupliłem zapasy. Zacząłem od Svyturysa, który posmakował mi niesamowicie. Zdecydowanie miał "to coś", czego szukałem. Chyba najlepsza pszenica jaką póki co piłem, a już tego trochę było. Chociaż może to tylko kwestia okoliczności - muszę kiedyś wrócić do tego piwa. Potem był Koźlak, który był też cholernie dobry - głęboki, świetny smak, piękny wygląd (i butelka, i samo piwo po nalaniu), wspaniała piana. Do tej pory dwa razy zdarzało mi się spróbować tego piwa i wtedy wydało mi się zbyt mocne, intensywne - ale wtedy byłem przyzwyczajony do koncernowych lagerósw :). Wieczorem piłem Schofferhofera i był dobry. Chociaż ciężko mi go obiektywnie ocenić; o ile w przypadku Svyturysa okoliczności picia były wprost idealne i mogły wpłynąć na moje doznania tylko pozytywnie, o tyle pijąc drugą sobotnią pszenicę byłem już srogo zmęczony, śpiący i po 3 piwach tego samego dnia (był jeszcze zwykły Żywiec).
Następnego dnia było Żywe, które smakowało mi znacznie lepiej, niż przy ostatnim "spotkaniu" z nim. Potem Żywiec Porter, co do którego nie mam zdania - coś słabo wyczuwałem jego smak, chciałem przede wszystkim sprawdzić jak poradzę sobie z porterem, i okazało się że poza jednym momentem gdzie uderzył mi w podniebienie mocny smak alkoholu było ok. Wczoraj piłem Paulanera, który był po prostu świetny w każdym calu i jest wzorcem, w stosunku do którego powinno się oceniać wszystkie pszeniczniaki; z moich dotychczasowych pszenic chyba tylko Baltas i Orkiszowe były tak dobre. Wieczorem jeszcze leczyłem nudę LaTrappe, które było bardzo dobre, ale trochę mnie zawiodło: po prostu nie tego się po tym piwie spodziewałem. Liczyłem na na bardziej złożony, głęboki i mocny smak, ale najwyraźniej pomyliłem się, kupując najbardziej "lekką" wersję (blond) - następnym razem wezmę sobie Quadrupel (poczwórne) albo Tripel (potrójne).
A dzisiaj piłem irlandzkie Kilkenny: bardzo dobre ciemne piwo, ale też dość lekkie: 4,3% i nieprzytłaczający smak. Szkoda, że drogie: 6,50 płaciłem za małą butelkę 0,33. Warto spróbować, ale za taką cenę raczej nie będę często do niego wracał. Do tego kumpel niedawno dostał partię zacnych piw, z których ostały się Warmiak i Porter Warmiński - niedługo pewnie będę uczestniczył w ich utylizacji :).
