Adriano
Robi wrażenie. W Północnej Italii próżno takich miejsc szukać.
Wersja do druku
Adriano
Robi wrażenie. W Północnej Italii próżno takich miejsc szukać.
Bertrand
Rękawic w ludzkiej cenie pewno się tutaj nie dostanie, co?
Nie planuję się tu zatrzymywać, przyznam iż na zachód słońca już w Jerozolimie chciałabym być. A co do rękawic, płatnerze wykonujący usługi kawalerów świętego Jana są uczciwi, więc zapewne coś kupisz po rozsądnej cenie Bertrandzie, byle chyżo - odrzekła Agnes.
Bertrand
Skoro zatrzymywać się nie chcesz to jedźmy dalej, w Jerozolimie najwyżej sobie coś znajdę.
Nagle rozległ się głośny okrzyk z baszty po łacinie - saraceni nadchodzą! Saraceni nadchodzą! Setki saracenów, w oddali! Pędzą na koniach, spójrzcie na tą ogromną chmurę kurzu jaką za sobą zostawiają! Od razu wszyscy wewnątrz fortecy zaczęli biegać w różnych to kierunkach, większość żołnierzy, rycerzy i mieszczan pobiegła na mury, by na własne oczy zobaczyć nadchodzącą armię.
Robert
Wychodzi na to że Jerozolima poczeka - powiedział z ciężkim westchnięciem
Adriano
No ale za to w północnych Włoszech nie ma Saracenów hehe.
Poczeka? Nie może poczekać - ozwała się Agnes dość donośnie - załoga zamku Belvoir stawi tu czoło saracenom i albo ich odeprze, albo i nie. Ale da nam czas na bezpieczne dojechanie do Jerozolimy, bowiem kolejna przeprawa przez Jordan jest daleko stąd. A więc... Zostajecie i walczycie, czy jedziecie ze mną?
Robert
Jadę z Tobą...... - powiedział choć spojrzał na nią pobłażliwie jak gdyby przed chwilą zadała oczywiste pytanie
Bertrand
Zamyślił się chwilę Niehonorowo tak uciec z pola walki, lecz z drugiej strony jeśli zostanę to później mogę jej już nie odnaleźć z powrotem... Jedźmy zatem.