Christophe, zdecyduj się! Albo wchodzisz, albo wychodzisz, a nie przeciąg robisz stercząc w tych drzwiach! rzuciła Liothannea po bretońnsku.
Wersja do druku
Christophe, zdecyduj się! Albo wchodzisz, albo wychodzisz, a nie przeciąg robisz stercząc w tych drzwiach! rzuciła Liothannea po bretońnsku.
Arathena
Chyba nie chce wchodzić bo ja tu jestem....Zresztą miałam już i tak iść.... Wodę trza by zmienić bo te zapasy co mamy już nieświeże są, a skoro raki tu mieszkają to i woda czysta i dobra...
Jeśli nikt Arce nie przeszkadza to pozbiera bukłaki i wymieni wodę... Jak mówiła wcześniej zmęczona jeszcze nie jest a po posiłku i tak lepiej nie kłaść się od razu. Co by raki same z żołądka nie wyszły :P
OD MG:
+ 5 PD, nie wiadomo kiedy będziecie mieli okazję uzupełnić zapasy w wodę zdatną do picia.
Christophe Leroy
No jużże idę... - nawet chwilę postać nie można i się poprzyglądać... - podszedł do stołu, zasiadł i zaczął jeść swojego kraba.
Techniczny:
On nie siada koło Aratheny :F
OD MG:
-5 PD dla Christophe za nieuwagę. Rak to nie krab.
Mięso skorupiaka już jest letnie, ciepłe by było zdecydowanie lepsze, ale da się je jeszcze zjeść ze smakiem. Arathena chyba tez nie miała chęci z Nim siedzieć przy jednej ławie, bo ledwo ruszył w ich stronę, wstała i wyszła z szynku.
Anna de Loiret
Gdy pocałunek dobiegł końca, powiedziała - ale ilu jeszcze jest wiernych Pani i prawowitej koronie? Westchnęła...
Liothannea przyglądała się w ciszy jak Christophe spożywał posiłek, w końcu rzuciła Nadal urazę do Aratheny żywisz za to co uczyniła?
Christophe Leroy
Spojrzał na nią przerywając jedzenie i odpowiedział jej - ... Tak. Dlaczego miałbym przestać?
Nigdy Jej żadnego znaku nie dałeś, że tego byś od Niej pragnął? Poza tym już została za to ukarana i to dość surowo.
Christophe Leroy
Raz coś było... Lecz ogarnąłem się i nigdy więcej nie powróciłem do dawania jej "znaków". Nie przystoi to... Może i surowo została potraktowana, lecz znała ryzyko... I to do tego uczyniła to wszystko z tą nimfą bez mej zgody.
Tylko temu nie powróciłeś, iże to nie przystoi? Zresztą sama tez wpadła w sidła nimfy z tego co mi mówiła, a tylko Ona została ukarana. Rozsądnym było by się przynajmniej pogodzić, jeśli nie potrafisz Jej wybaczyć. Rozsądnym, bo niesnaski w drużynie tylko mogą zgubę na nas sprowadzić, kiedy jedności potrzebować będziemy.