Dagoth:
Ano mógł... - odwrócił się od razu bokiem do Issara tak by nie mieć szansy na ujrzenie jego twarzy, gdy tylko zauważył, że ten ma zamiar spożyć kolację...
Wersja do druku
Dagoth:
Ano mógł... - odwrócił się od razu bokiem do Issara tak by nie mieć szansy na ujrzenie jego twarzy, gdy tylko zauważył, że ten ma zamiar spożyć kolację...
Maikh
Nie wiedziałem, że aż tak nisko mnie cenicie, by sądzić że odkryję w waszym pobliżu swą twarz i to po tym jak zaprosiliście mnie do wspólnego ognia. Cóż, warto to wiedzieć na przyszłość. Noszę dwa zawoje, by dłużej móc się cieszyć obecnością towarzyszy broni spoza swego ludu. Jedynie chciałem sprawdzić Wasze reakcje zdejmując wierzchni z nich. Zjem w drodze, nie podążajcie za mną. Instynkt przetrwania mają wysoki, ale charaktery równie paskudne. Przeważnie ludzie oceniają innych po tym, jak sami by się zachowali. Widać nie mogę im zaufać. Dosiadł Sani. Odjeżdżając w stronę z której przybyli dopiero zdjął drugi ekchar i spożył posiłek w siodle.
Morghar
Akurat mogłem wiedzieć że masz drugi pod spodem. I jeszcze się obraziłeś przez jakiś głupi, nielogiczny test. Nie wytrzymam z tymi ludźmi...
Dagoth:
Sprawdzić nasze reakcje? Bardzo miłe z twojej strony. Przyszedł do ogniska, zrobił co chciał i nagle oznajmia, iż sprawdza nas. A niech się tam boczy i obraża, bo co ja się będę przejmować jego pomysłami, które zaroiły mu się tam w głowę - nie zareagował na słowa Issara kompletnie, gdy tylko odjechał od nich powiedział po cichu do Morghara - Co za człowiek... Zachciało mu się sprawdzania nas nagle, po tym jak przyjęliśmy go i sobie opiekł tą sarnę.
Morghar
Dziwny człek... Przecież mogliśmy pomyśleć że się zapomniał z tymi szmatkami na twarzy. Nie docenił naszej gościny i jeszcze się obraził na naszą naturalną reakcję. Ehh... Odpowiedział mu równie cicho.
Dagoth:
Kapłan machnął ręką na to i kontynuował jedzenie swojej kolacji.
Maikh
Po zjedzeniu posiłku założył z powrotem obydwa ekchary i zawrócił do obozowiska, by zaczekać przy mięsie łani na Aurelię i Aldę. Ciekawe czy któraś z nich ma jakieś kuchenne przybory, jak nie, to zrobię im taki sam posiłek jak sobie, gdy już z drwem wrócą z lasu.
Alda i Aurelia
Niestety nie znalazłyście jałowca, po prostu nie rośnie on nad rzekami
Pozostali
Dla jednych nadszedł już czas odpoczynku, inni wędrują po obozie lub gawędzą, niedługo zapadnie zmrok, część będzie pełnić warty, a reszta wypoczywać
Aurelia
Gdy wróciły z drewnem do obozu powiedziała do Issara nieco zmieszana - Wybacz,trochę nam się zeszło na.....szukaniu tego jałowca,nigdzie go nie było,ale drewno mamy! - zakończyła z uśmiechem zaczynając powoli rozpalać ognisko
Alda
Nie ma to jak jałowca w cipie szukać - pomyślała o mało się nie zakrztuszając i nie wybuchając śmiechem, gdy Aurelia mówiła do Issara. Usiadła obok niej i zaczęła wpatrywać się w rozpalane ognisko.