Alessio
Widząc Arathenę pomyślał - Nie przepadam za nią,ale Ania tak,muszę dać jej drugą szansę - po czym podjechał do niej i powiedział z lekkim przyjaznym uśmiechem- Pomóc Ci? I dziękuję że o to zadbałaś...
Wersja do druku
Alessio
Widząc Arathenę pomyślał - Nie przepadam za nią,ale Ania tak,muszę dać jej drugą szansę - po czym podjechał do niej i powiedział z lekkim przyjaznym uśmiechem- Pomóc Ci? I dziękuję że o to zadbałaś...
Arathena
Nie zaskoczyła jej propozycja cyrulika. Ściągnęła z siebie sieć z bukłakami i położyła ja na siodle jego konia.
Dziękuję.... odparła odwzajemniając uśmiech. Widzę, że Anna jest dobrą nauczycielką. Nie spadłeś z konia a tętent było słychać jakbyście w cwale gonili się panie... Chyba że słuch mnie omamił...
Alessio
Tak,to była cudowna przejażdżka - powiedział rzucając przelotny uśmiech ukochanej po czym spojrzał znów na Arathenę i dodał szczerze - Może zaczniemy znajomość od nowa? Nieco złej krwi między nami było, i ja tu bez winy nie jestem za co przepraszam, a w obliczu tego co nadchodzi nie powinniśmy sobie źle nawzajem życzyć....,to jak będzie? - zakończył wyciągając do niej rękę na zgodę
OD MG
+5 PD za wyciągnięcie pierwszemu ręki na zgodę. Niesnaski między jedynym medykiem a jedyną tropicielką nie wróża bowiem nic dobrego przy takiej skali zagrożenia.
Arathena
A no,,,, trochę tej krwi napsułam, Ale wierz mi panie, ze to nie ze złośliwości albo z niechęci do was. Liothannea wielką prawdę nam odsłoniła i musimy zdążyć do ojca Anny zanim w pułapkę wejdzie, w którą nieuchronnie zdąża... Wiem jak to wygląda i zdaję sobie sprawę, ze wychodzę na egoistkę zapatrzoną w siebie. Honor mój jednak każe mi misję swą wypełnić bez względu na cenę. Jeśli moja duma przy tym ma cierpieć to trudno ale Annę do ojca całą odprowadzę albo polegnę... Ukłoniła się w kierunku szlachcianki
Nerwy czasem mnie ponoszą, ale wierz mi nie jestem waszym wrogiem
Wyciągnęła rękę w kierunku Cyrulika
Anna de Loiret
Nie kłaniaj się przede mną Aratheno, mówiłam ci już, że nie jestem twoją panią - rzekła zsiadając z konia. Ciesze się, że postanowiliście się pogodzić - dodała kładąc obydwie dłonie na uściśniętych rękach obojga.
Alessio
Uśmiechnął się do nich obu i powiedział - Ani ja Twoim Aratheno i też się cieszę że sobie wyjaśniliśmy pewne nieporozumienia.... - gdy już uścisnęli sobie ręce na zgodę dodał do nich - Ja się zajmę końmi i odniosę bukłaki,zaraz do Was dołączę, mam nadzieję że te raki są jeszcze jadalne....
Arathena
Uśmiechnęła się na słowa Anny. Nie jesteś moją panią ale to z sympatii ukłon był... Chodźmy już, Czas wypocząć nam i koniom. Drogi będziemy mięli coraz gorsze. A sen dobry na sianie się szykuje. Aż chce się żyć....
Alessio wprowadzając konie do stajni słyszy chrapanie. To Christophe wydaje takie odgłosy śpiąc na sianie. Nawet koca nie rozłożył, tak widocznie był zmęczony. Chwilę po Tileańczyku weszła do stajni Arathena. Giermek śpi jak zabity, nie zbudziło go wasze krzątanie.
Alessio
Oporządził oba konie i odłożył oba bukłaki na miejsce a następnie udał się z powrotem pod szynk by wraz z ukochaną zjeść wreszcie posiłek...
Anna de Loiret
Czekaj Alessio! Pomóż mi tą zbroję zdjąć - wyciągnęła rękę do wybranka.