-
Och... Dziewczyna zarumieniła się cała. Dziękuję - powiedziała nieśmiało.
Zaraz też Agnes wyrwana z dotychczasowej zadumy, poprawiła sobie włosy dłonią i zaczęła mówić - tysiące pięknych opowieści o chwale, waleczności, odwadze, a także tych smutnych o okrucieństwie, mordzie i grabieżach krąży po dworach, rozpowiadanych przez rycerzy i trubadurów. Jest też jedna mniej znana o pewnym szlachetnym rycerzu... O włosach czarnych niczym noc, pięknych zawiniętych wąsach i niedługiej, ale dodającej powagi brodzie. Serca wszystkich dam podbić mógłby, ale obrał sobie jedną... Uśmiechnęła się - pewnego wieczoru przybył na zamek... Którego nazwy wspominać nie warto. Ale ów zamek nieopodal Paryża się dumnie unosi na wzgórzu. Los chciał, iż tedy potężny zagon Normanów z Anglii wyprawę wojenną przygotował, a nasz dzielny kawaler przybył przed samym ich nadejściem, zupełnie przypadkowo, jako wędrowny wojownik szukając rycerskiej przygody. Ujrzała... Pewna panna ujrzała go wtedy, wjeżdżającego do zamku, na jego dziedziniec, na hełmie miał opaskę bannareta, co znaczyło iż to dość wpływowy pan. Dosiadał konia karej maści z Fryzji, jak mi... Jak później wyznał tej pannie, rumak nosił imię Amalryk, na cześć króla Jerozolimy, z której rycerz niedawno powrócił. Tak więc owa młoda panna nieco wystraszona z powodu nadjeżdżającej armii normańskiej, bardzo się uradowała na przybycie tak dumnie wyglądającego rycerza. Tedy wszystko się zaczęło... Niewielkie mury zamku i nieliczni obrońcy nie mogli długo powstrzymać atakujących. Wnet zniszczyli bramę taranem a pan zamku poległ, próbując bronić przejścia. Młoda dziewczyna rozpłakała się, gdyż był to jej wuj, ale wydarzyło się coś, co sprawiło iż jej serce zaznało nadziei... Nowo przybyły rycerz, na swym wielkim koniu, dobył swego pięknego ostrza ustawiając się na dziedzińcu i wykrzykując na cały swój donośny głos - Montjoeie Saint Denis! Na to wszyscy obrońcy zebrali się za nim i jak jeden mąż ruszyli na grabieżców, podchwycając ten okrzyk francuskich rycerzy. Wnet runęli na Normanów, siekąc ich z wielką determinacją, nie okazując litości. Tak oto zostali angielscy najeźdźcy pokonani u bramy niewielkiego zamku, dzięki bohaterstwie tego rycerza, dzięki temu iż w chwili zdawałoby się bez nadziei, on stanął do walki podrywając dzielnych Francuzów. Niedługo po tym, młoda panna, której w ciągu kolejnych dni rycerz serce podbił, wyruszyła z nim za morze... Tam, gdzie oboje przeżyli wiele chwil pieknych i smutnych...
-
Robert
Nic nie odparł na słowa Charlotte tylko uśmiechnął się do niej ciepło z trudem powstrzymując się by ją po policzku pogładzić,gdy zawstydzenie swe okazała tym piękniejszą i bardziej urokliwą damą mu się wydała, po czym spojrzał na Agnes ze zrozumieniem w oczach i powiedział - Piękna historia,nic dziwnego że owa dama serce swe mu ofiarowała....
-
Adriano
Piękna historia pani.
-
Tak Robercie, też jej się nie dziwię - odparła Agnes z uśmiechem, dodając - a skoro już przy tematyce miłości jesteśmy, opowiedz nam Bertrandzie o swych zalotach do panien we Francji, bo nie uwierzę iż żadnej w twym życiu nie było.
-
Bertrand
Moich zalotach? odparł zdziwiony Przecież nie opowiem o tych wszystkich... damach
-
Dobrześ słyszał, chyba nie odmówisz mi przyjemności wysłuchania opowieści o twych miłosnych przygodach? Spytała z uśmiechem pani de Montmirail.
-
Robert
Spojrzał ze zdziwieniem na Bertranda - Czyżby żadnej prawdziwej kobiety w jego życiu nigdy nie było? Odpowiada jakoby nigdy do żadnej szlachetnej damy się nie zalecał......
-
Bertrand
Posmutniał trochę bardziej, tak jak wtedy gdy historię swą opowiadał, specjalnie, coby rozmówcy więcej wiary mu dali. Wybacz, lecz nie mam zbytniego humoru by o miłościach swych rozmawiać. Oby się odczepiła, oby się odczepiła!
-
A cóż lepiej humor poprawia od upojnych wspomnień? Wszak miłość jest piękna - mówiła dalej Agnes, wciąż z uśmiechem.
-
Robert
Zrobił wielkie oczy nie mogąc słowa wydusić - Jak miłość może o smutek przyprawiać? Przecież chwile spędzane z bliską osobą są tymi najpiękniejszymi i najwspanialszymi....., jeśli nikogo w życiu nie pokochał z wzajemnością smutne ono doprawdy być musiało