Mijając las swoim życiem na pewno zaryzykujemy, ale bardzo możliwe że i także Twego Ojca. Mam inny pomysł na Jego dogonienie. Spaliście kiedyś w siodłach? odparła.
Wersja do druku
Mijając las swoim życiem na pewno zaryzykujemy, ale bardzo możliwe że i także Twego Ojca. Mam inny pomysł na Jego dogonienie. Spaliście kiedyś w siodłach? odparła.
Anna de Loiret
Że co? Spytała zdezorientowana.
Wasze konie po całym dniu galopu nie były zmęczone. Myślę by w nocy jechać śpiąc na zmianę. Arathena ma tylko jedną linę.
Anna de Loiret
Nie wiem, czy nie pospadamy nawet jak jakimś cudem zasnąć się uda. Ja mam pewien inny pomysł... Niech to, które będzie mogło spać wsiądzie do drugiego na konia, na tylni łęk, oprze się o jeźdźca i śpi... Potem przesiadka na wypoczętego konia. Mniej ryzykowne, a łatwiej tak zasnąć.
OD MG:
+2 PD pomysł niezły, ale nie doskonały, wymagał modyfikacji.
Lepiej by z przodu spał jeździec, a ten z tyłu kierował wierzchowcem. Ciężej będzie powodować koniem, ale bezpieczniej dla osoby zażywającej spoczynku. Ja i tak jakiegoś luzaka dosiądę, Świt jest nader wytrzymały, ale nie pod wpływem czaru jak reszta wierzchowców.
Alessio
Przysłuchiwał się rozmowie,nie miał zbyt wiele do dodania, jak by nie było pierwszy raz konia dosiadł kilka dni temu i doświadczenia z tym związanego nie miał żadnego....,cieszył się jednak w duchu na to że ominą w ten sposób ów skrót,miał dziwne przeczucie że to mógł by być ostatni skrót w ich życiu....,na głos zaś powiedział jedynie - Zdaję się na Was,wiecie że ekspertem w sprawie jazdy nie jestem....
Coś wydaje się Wam nie grać, czegoś jakby brakować. W końcu zdaliście sobie sprawę czego - blasku kolczyków królewskiej córki. Szynk opustoszał już całkowicie, Liothannea zawołała kuternogę.
- Pozwól no szynkarzu tutaj.
- Tak Jaśnie Pani, już idę.
- Skoro brzask nastanie coś ciepłego podaj i nieco bardziej sytego niż te szewce. Naszykuj tez obroki z paszą na wymianę.
- Po pieczonym klusku wystarczy?
- A duży ten klusek?
- Jak przedramię męża.
- Może być, ile płacę?
- Dwie złote monety.
Liothannea podała pieniądze i wstała od ławy.
- Udam się już na spoczynek.
Karczmarz zaś spytał mnąc w rekach ścierę.
- To zaprowadzić Jaśnie Pana do tej niezdary?
Alessio
Dobrze Pani,my niedługo dołączymy....a i tak,prowadź do niej karczmarzu - odparł mu po czym ujął ukochaną za rękę i spytał - Pójdziesz ze mną?
Anna de Loiret
Wstała od stołu i nie puszczając dłoni z uścisku, drugą objęła wybranka, mówiąc - bardzo chętnie bym poszła, ale wiesz jak jestem zmęczona... Wcale chodzić mi się już nie chce. A chętnie bym potowarzyszyła...
Alessio
Wstał w ślad za nią,objął ją i ucałował w szyję szepcząc do ucha - Chyba wiem jak temu zaradzić.... - by chwilę po tym wziąć ją na ręce i dać gestem głowy znak karczmarzowi by prowadził go do nieszczęsnej dziewki