-
Kersijana
Osiodłała konia spoglądając na Elfa uśmiechając się do niego przemiło co jakiś czas. Nic nie mówiła.., gdy koń był gotowy wskoczyła na niego i ruszyła cwałem przed siebie...
Wiedziała że Elf podąży za.........
Gdy byli już sami z dala od wszystkich Elfka zatrzymała konia i zeskoczyła z niego. Odwiązała popręg coby ze spokojem zajął się sobą...
Zaczęła tańczyć i śpiewać...
Wszystko kryją te dwa słowa, to zagadka nietypowa.
Mówią one o czymś pięknym,
Dobrym, słodkim i namiętnym.
Wszystko oddam w twoje ręce,
Duszę, ciało, nawet serce!
Dałeś mi szczęście jakiego nie miałam,
Tylko marzyłam i pustką wzdychałam.
Pragnę tylko twojego szczęścia,
Szczęścia jak w niebie,
Po prostu Ciebie.
Wszystkie chwile z Tobą spędzane
Dają mi siły, moce nieznane.....
-
Arstan:
Udało Ci się usiąść, zobaczyłeś że to ta Noldorka na białym koniu. Bacznie Ci się przygląda, zatrzymawszy się...
Catherine:
Po chwili Beatrice wyszła z namiotu z Adelą, która odziana jest w piękną, purpurową suknię do łydek i białą pelerynę. Włosy ma ułożone tak samo jak królewna. No, i jak się spisałam? Spytała dumna następczyni tronu wskazując na Adelę.
Kersijana:
Twą urodę można przyrównać do widoku zachodzącego słońca, tak piękna, tak wzruszająca, tak urocza... A głos do śpiewu bogini, która swą muzyką daje temu co martwe iskrę życia... Rzekł Elrohir po obejrzeniu Twego tańca i wysłuchaniu śpiewu. To przeznaczenie Kersijano...
-
Arstan
Ehh kolejny elf, tego nieszczęścia jeszcze brakowało hyc
-
Catherine
Przepiękna!Moja mała księżniczka.... - powiedziała przyklękując przed nią i mocno do siebie przytulając po chwili spojrzała jej w oczy - Mam nadzieję że niedługo wrócimy....,to nie powinno potrwać długo,nie szalej beze mnie,dobrze?
-
Arstan:
Przeznaczenie czasem jest okrutne, gdy krzyżuje drogi swych wrogów... Powiedziała piękna Noldorka, a jej pierścień zaczął lśnić błękitem.
Catherine:
A... Ale... My się rozstajemy, czy co? Spytała zaskoczona Adela.
-
Catherine
No tak,zostajesz w obozie....Tak będzie lepiej,może być niebezpiecznie a Ty maleńka nie umiesz walczyć....
-
Catherine:
Nie ma mowy Cathy, nie zostanę! Krzyknęła, krzyżując ręce na piersiach.
-
Catherine
Proszę....,to dla Twojego dobra siostrzyczko....,ja nie wybaczę sobie jeśli....- i aż nagle urwała mocno tuląc ją do siebie
-
Kersijana
Podeszła powoli do Elfa. położyła mu obie dłonie na piersiach unosząc swoją głowę i patrząc w oczy wyszeptała resztę swej piosenki.
Odeszły już noce bezsenne
I księżyc odpłynął od brzegu
Powietrze jest takie wiosenne
A słońce przegląda się w śniegu
Marzeniem i szczęściem pachnące
Minuty jak wiatr ulatują
W uśmiechu usta gorące
I gwiazdy nad głową wirują
A jeszcze do wczoraj wątpiłam
Że świat taki piękny być może!
To dzisiaj dopiero odkryłam
Że śnieg jest w zielonym kolorze
Że deszcz jest niebieski i śpiewa
A kwiaty po deszczu są suche
Że mucha się w słońcu wygrzewa
-że można polubić tę muchę.
I można się śmiać bez powodu
Gdy serce jest pełne miłości
Rwać kwiaty ze szczęścia ogrodu
Że można oszaleć z radości!
-
Catherine:
A ja nie wytrzymam tutaj bez ciebie, pojadę z wami, będę ostrożna, obiecuję - szepnęła Adela obejmując Cię również swymi delikatnymi rękami.
Kersijana:
Noldor objął Cię od razu, gdy do niego podeszłaś i z uwagą wysłuchał reszty piosenki, która trafiła w jego coraz to bardziej dobrotliwe, dzięki Tobie, serce. Zostań w obozie, lękam się o ciebie Kersijano... Szepnął do Twego ucha z troską, całując je potem czule oraz delikatnie.