Anna de Loiret
Pomogę - odparła krótko.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Pomogę - odparła krótko.
Beatrice rozwiązała chustę i bardzo delikatnie zdjęła z siebie koszulę, na samym końcu, nieco sycząc przy tym z bólu, wydobywając z rękawa chorą rękę. Ma ją obwiniętą jakimś bandażem, czuć aromat ziół. Anna w duchu tylko ucieszyła się z tego, że Beatrice nie uczyniła tego przed Alessio, bowiem kobieta ma wręcz posągowe kształty. Przed medykiem to nie wstyd się rozdziać, ale wolałam się upewnić Pani, skoro to Twój Luby. Po tych słowach owinęła się kocem.
Anna de Loiret
Ładna ona... Alessio, możesz już robić co należy, ja sobie popatrzę, ekhem... Z czystej ciekawości.
Alessio wyczul jakieś twarde zgrubienia przez wilgotny bandaż pachnący jakimiś ziołami. Gdy go zdjął zobaczył, że Beatrice ma opuchnięte ramię i przedramię ujęte w jakieś związane ze sobą deseczki, które spełniają role prowizorycznych łubków. Opuchlizna jednak jest dość mała, jak na tak krótki okres czasu od wypadku. Prawdopodobnie zioła miały w tym swój udział. Wygląda na to, że ręka dziewki jest złamana w dwóch miejscach i po prostu trzeba czasu by się zrosły kości.
Alessio
Jedyne czego teraz potrzebujesz do wyleczenia to czasu i spokoju.... - powiedział oglądając opatrunek z ciekawością, gdy już mu się przypatrzył zaczął go przywracać do poprzedniej postaci i dodał - A kto się Tobą w ten sposób zajął? Sam opatrunek jest niesamowity w swej prostocie i świetnie przygotowany,i te zioła...,co to jest?
A to dlatego pieniędzy nie mam, bo wszystkie wczoraj wydam na Wiedzącą, by mnie wyleczyć raczyła swymi sposobami. O starą Genevie pytajcie Panie, bo tylko Ona zna recepturę tego co mi ma pomóc. Ręka nawet trochę mnie mniej boli, ale jakiś miesiąc minie zanim do pracy będę zdatna.
Alessio
Cieszę się że dochodzisz do siebie.....- stanął przy drzwiach biorąc ukochaną za rękę i zapytał - A wiesz gdzie ją znajdę? Wychodzi na to że wiele mógł bym się od niej nauczyć....
Anna de Loiret
Alessio ale ty teraz powinieneś poświęcać czas na naukę czego innego... Zapomniałeś już?
Odzieję się ino z powrotem i zaraz Jaśnie Państwa tam zaprowadzę, jeśli nadal chcecie tam się udać. oparła rzucając spojrzenie na drzwi.
Alessio
Tak,chcę - odparł odwracając się do niej plecami by nie kusiła go swymi kształtami, po chwili obejmując ukochaną i szepcząc - Na to przyjdzie jeszcze czas,a nie wybaczę sobie jeśli nie poznam tej zielarki....