-
Dan i Edward:
Postanowiłeś iść wraz z Edwardem najkrótszą drogą - przez las, tuż za farmą wzdłuż skał aż do jaskini Sagitty. Po drodze napotkaliście na stary grobowiec, w którym mieszkańcy farmy składali swoich zmarłych. Na szczęście tu nieumarli nie dotarli i nic nie napadło was po drodze, a nawet całkiem sprawnie udało wam się ominąć grupki dzikich zwierząt. Dotarliście w końcu niedaleko jaskini Sagitty. Dan rozpoznaje już tą część lasu. Mimo wszystko zastanawia was czemu panuje tu dalej taka cisza...
Vito:
Wbiegłeś pędem do koszar o mało co nie wywracając przedtem kilku innych strażników i obywateli. Gdy tylko Wulfgar zobaczył, iż wbiegasz cały zadyszany do budynku od razu podszedł do Ciebie i zapytał - Co jest?
-
Vito
Słysząc pytanie kapitana od razu zaczął mówić, łapiąc przy tym oddech. Rhen nie żyje... Cieniostwór... Taki wielki dzik!... pokazał ręką mniej więcej wysokość cieniostwora. Uspokoił tętno oddychając głęboko przez chwilę nic nie mówiąc. On był nieumarły... Nic się nie dało zrobić szefie. Spotkaliśmy go w kotlinie za karczmą Orlana. Tam też widzieliśmy ciało w lesie. Koniecznie trzeba tam wysłać więcej ludzi zanim ten potwór wpier... Zeżre to ciało, to może być ten myśliwy któryś. Tylko ten cieniostwór był ogromny, dziesięciu chłopa co najmniej trza, jakieś sieci, nie wiem...
-
Vito:
Wzdychnął ciężko i odparł strażnikowi - Szkoda chłopaka. A więc te mendy zaczynają ożywiać bestie teraz? Hmmm... A coś poza tym widziałeś tam podejrzanego? Coś, co może nam pomóc, skoro mamy się tam wybrać?
-
Vito
Ludzie mówią, że widzieli sporo martwych, rozszarpanych zwierząt. No i zanim ten cieniostwór na nas wyskoczył to słyszałem zgrzytanie kości, tylko nie wiem czy to jego były, czy może jakieś szkielety jeszcze ożywili.
-
Vito:
W takim razie biegnij do ratusza i powiedz, że kapitan prosi o wsparcie z przynajmniej 20 porządnych żołnierzy. Niech tu przyjdą, a ja podzielę ich i przydzielę paru strażników do grup. Ty zaprowadzisz jedną do tego ciała. Powiedz, że sytuacja robi się gorąca i nieumarli wchodzą już do lasów, oraz że śledztwo niewiele wykazało co do nekromanty, którego porwali najemnicy. Masz, trzymaj ten list i daj go kapitanowi Adelardowi. To całe sprawozdanie co do tego całego burdelu z czarnymi magami. Lordowi Tymorisinowi nie zawracaj tym głowy.
-
Vito
Jasne szefie. A co z tym magazynem? Falmir coś widział? Złapaliście Victora?
-
Vito:
A cholera go wie. Nie przyglądałem się nawet. Ale jeśli chce tam siedzieć do nocy i czekać na złodzieja to proszę bardzo, ale nie widzę jakoś za specjalnie sensu pilnowania tego magazynu jeszcze za dnia przez niego z murów. A po Victorze ani śladu.
-
Vito
Skinął głową kapitanowi, odebrał list i wyszedł z koszar, kierując się do górnego miasta, do ratusza.
-
Edward
Ona tu musi okowitę pędzić, inaczej by nie wyżyła sama na takim zadupiu, aaahahaha!
-
Vito:
W górnym mieście w przeciwieństwie do reszty miasta panuje tu całkowity spokój. Widać jedynie kilku szlachciców i bogatych kupców rozmawiającymi między sobą, oraz najlepszych i najbardziej szanowanych wśród strażników. Ci jako jedyni mogą nosić ciężką zbroję straży oraz pełnić służbę w górnym mieście. Gdy tylko podszedłeś do ratusza jeden z ciężkozbrojnych żołnierzy zatrzymał Cię i rzucił - Stać. Z rozkazu lorda Tymorisina jedynie dowódcy armii, oraz przedstawiciele władzy królewskiej mogą wejść do ratusza.