-
Alda
Jakie to piękne - pomyślała rozczulona. Ta koczowniczka stawała się powoli jak za dawnych lat, dzięki Aurelii. Zgorzkniałość stopniowo ulatywała, pojawiła się radość z życia, uczucie... Złapała dłoń wybranki i przysunęła ją do ust, przymykając oczy.
-
Dagoth:
Kapłan ziewnął lekko, po czym wstał i odparł Morgharowi cicho - Już? No dobra... Idź spać - i odszedł parę kroków od niego przyglądając się okolicy i nasłuchując.
-
Aurelia
Nuciła jeszcze dłuższą chwilę a gdy uznała że ukochana już wreszcie zapadła w sen,nie wyrywając swojej dłoni z rąk lubej wyszeptała - Chodź Dagothcie,przysiądź się do mnie,milej będzie jak o czymś porozmawiamy....
-
Dagoth:
Kapłan spojrzał na Aurelią i po chwili podszedł do niej, zasiadając przed koczowniczką - Nie śpisz o tej porze? W końcu jutro z rana ruszamy w dalszą drogę...
-
Aurelia
Czy nie śpię? Czemu mam spać,przecież mamy wartować dwójkami,już zapomniałeś? - odparła z uśmiechem nie przestając głaskać wybranki po włosach
-
Morghar
Gdy kapłan się zbudził i powstał, kawalerzysta położył się przy swoim wierzchowcu, wtulił się w jego sierść i zasnął, uprzednio podkładając zdobyczne futerka z zajęcy pod głowę...
-
Morghar
Do głowy kleją Ci się pozostałości mięsa i tłuszczu z niewyprawionych skór, to chyba nie był najlepszy pomysł z ich podkładaniem
-
Dagoth:
Ah... No tak, zapomniałem przez ten sen. Poza tym przyzwyczaiłem się już do samotnych wart i stróżowania... - odparł jej po cichu, choć nie odwzajemnił uśmiechu. Spojrzał tylko na chwilę na Aldę, a następnie na Morghara i pokręcił głową na ten widok, gdy podstawił sobie pod głowę świeżo co wyprawione skóry ze zwierząt...
-
Aurelia
Siedziała tak przez chwilę w milczeniu po czym znów zagaiła - Czemu jesteś taki....małomówny i ponury?Jeszcze nie słyszałam żebyś się śmiał czy żartował ani nie widziałam Twego uśmiechu....
-
Morghar
Powąchał futerka, przejechał także dłonią po włosach. Kurwa... Hehe. A chuj tam. Rzekł cicho. Pomimo zapachu i dyskomfortu, starał się zasnąć, nie zwracając uwagi na niewyprawione skórki.