-
Dagoth:
Życie Aurelio, życie... Ono mnie tak utemperowało. Było w nim wiele cierpienia jak i wiele samotności, a także prób i wyzwań. Wolałbym na razie nie wchodzić w szczegóły... - wzdychnął po tym i dodał - ale nie oznacza to, że wszelkie uczucia całkiem ze mnie zeszły...
-
Alda
Znajdź sobie kobietę, wtedy przestaniesz marudzić na swój los - nagle wtrąciła szorstkim głosem nie otwierając oczu.
-
Aurelia
Życie Cię utemperowało? A myślisz że ja nie miałam ciężko? Myślisz że nie byłam samotna i że nie cierpiałam? Wyzbycie się emocji na pewno Ci w niczym nie pomoże.... - powiedziała lekko podnosząc ton swojego głosu po chwili dodając ze złością do Aldy - A Ty czemu nie śpisz? Przecież jestem przy Tobie i czuwam! Kochanie nie chcę żebyś jutro była cały dzień zmęczona i niewyspana!
-
Wszyscy
Część wartuje, niektórzy próbują zasnąć, a Regina i Rehlynn smacznie pochrapują, tylko pozazdrościć
-
Dagoth:
Myślisz, że to takie proste, Aurelio? Bo wcale nie jest... Straciłem w jednej chwili wszystko co miałem, potem swe dzieciństwo i lada młodości spędziłem na ciężkich treningach i służbie pod okiem mych mistrzów, a potem przez kilkanaście następnych lat tułałem się po świecie... A co do kobiety Aldo, to nawet jeżelibym chciał to nie mógłbym się z nikim związać... - odparł im tym samym tonem co wcześniej.
-
Alda
A co, jaja ci ucięli? Pomyślała, ale nic nie odpowiedziała mu skupiając się na udobruchaniu zatroskanej Aurelii... Postanowiła nie wdawać się w tłumaczenia, tylko nieco smutnym i bardzo delikatnym głosem rzekła - kocham cię, wiesz?
-
Aurelia
Westchnęła ciężko głaszcząc ją po włosach i odparła łagodnym głosem - Wiem...,ale proszę,odpocznij dla mnie....dobrze? - po chwili zaś dodała do Dagotha nieco ostrzej - Do treningów nikt Cię nie zmuszał i nie narzekaj na ich trud bo żadne z nas się w jeden dzień wszystkiego nie nauczyło....,a o jakiej służbie mówisz? - nie chciała mówić że i ona wszystko straciła i była pewne że było to o wiele więcej od kapłana który w jej oczach coraz mniej uchodził za mężczyznę.... - Jak można narzekać na treningi i służbę? To niepojęte....,ja z Aldą jesteśmy kobietami a jakoś nie użalamy się nad swoim losem....
-
Alda
Nie jestem śpiąca - odparła cicho, siadając obok Aurelii. Poczekam, aż zachce mi się spać i wtedy się połozę, obiecuję - dodała, po czym odwracając się na chwilę od ukochanej ziewnęła zakrywając dłonią twarz.
-
Dagoth:
A czy ja narzekam? Jedynie ci odpowiadam skoro już mówimy o moich emocjach. Jestem wdzięczny za te treningi, a bez nich nie siedział bym już tutaj z wami, ale też nie myśl, że i one nie miały na mnie żadnego wpływu... - po dłuższej ciszy odpowiedział jej - A co do mojej służby to służyłem w klasztorze kapłanów Setrena Byka. Zostałem potem sam kapłanem bitewnym, a pewnego sam pan mi się objawił i nakazał walczyć z wszelkim złem na tym świecie, a od tamtej pory minęło 10 lat... I moja służba nie polegała tylko na spisywaniu ksiąg i zwojów, gdy jeszcze siedziałem w murach klasztoru... - tu nagle urwał - Po co ja się jej tłumaczę...? Zmierza to tylko do jednego, chociaż może teraz zrozumie mnie choć odrobinę... O ile sama zechce zrozumieć.
-
Aurelia
Ekhm,tak rozumiem.... - odparła patrząc na niego zdziwiona i nieco przestraszona - O bogowie czy on....? Nie,nie chcę wiedzieć ani sobie wyobrażać,fuj! - Aldo widziałam jak ziewasz! Połóż mi głowę na kolanach i spróbuj zasnąć,proszę....