-
Arstan:
Lepiej postaraj się zmazać swe okrutne uczynki, człowiecze... Powiedziała, a Ty na chwilę nie widziałeś nic poza błękitną poświatą przed swymi oczyma. Po tym jednak wszystko wróciło do normy, poczułeś się całkowicie trzeźwy, jakby moc alkoholu uleciała.
-
Arstan
Czyniłem je świadomie, i raczej zmazać się ich nie da, ale nieważne odpokutuję w piekle Kolejna popaprana jak większość elfów i do tego czarownica, pewno też w myślach czyta, czyli wie że wisi mi dwa denary za flaszkę, bo takie ładne upodlenie zmarnowała
-
Arstan:
Gdyby nie przeznaczenie, nie darowałabym ci... Rzuciła jeszcze i odwróciła się, wracając do swojego rumaka. Usłyszałeś w myślach jej głos, mówiący - śmierć w męczarniach ci przeznaczona, choć każdą przepowiednię można zmienić... A jak, to musisz sam odkryć.
-
Arstan
Skoro to przeznaczenie to pewno jakieś ważne, może tego nie spapram, może. Co do męczarni, no cóż Los da to zginę jak pies, może przynajmniej nie na trzeźwo
-
Catherine
Bez słowa podała jej buty i stanęła przed nią w wyczekiwaniu z pancerzem,cieszyła się że może jej się jakoś realnie odwdzięczyć za opiekę i troskę ale i niepokoiło ją jej dziwne zachowanie....
-
Arstan:
Noldorka dosiadła swego konia i pokręciła głową, rzucając Ci jeszcze ostatnie spojrzenie. Po tym wystrzeliła cwałem aż ziemia zadudniła...
Catherine:
Margaret założyła buty i przypięła do nich złote, błyszczące ostrogi. Jesteś bardzo miła, dziękuję ci - rzekła po tym, wyczekując aż pomożesz założyć jej zbroję.
-
Catherin
Uśmiechnęła się przyjaźnie - Nie masz za co,cieszę się że mogę Ci pomagać - powiedziała zgodnie z prawdą i podeszła do niej aby pomóc jej przywdziać zbroję
-
Catherine:
Uporałyście się razem z założeniem zbroi Margaret. Ta po tym założyła pas ze swym pięknym mieczem i narzuciła ciemnoniebieski płaszcz, oraz srebrną koronę na głowę. Kobieta wygląda olśniewająco, teraz widać, dlaczego księżniczki z Veccavii uznawane są za prawdziwe piękności. Wzięła w dłoń swe niebieskie rękawice, a drugą ręką chwyciła Twoją i z uśmiechem zaczęła prowadzić na zewnątrz...
-
Catherin
Poczuła ukłucie zazdrości,wstydu i smutku,zdała sobie sprawę że przy niej czy Beatrice wyglądała jak szara myszka,na chwilę ta mieszanina uczuć odbiła się na jej twarzy jednak błyskawicznie zniknęła i wyszła wraz z przyjaciółką na zewnątrz mówiąc tylko z delikatnym uśmiechem - Cudownie wyglądasz Margaret....
-
Kersijana
Uśmiechnęła się do niego tylko czule. Zostać i czekać, usychać z tęsknoty, zamartwiając się czy zostanie mi tylko wspomnienie po Tobie? A jeśli nie wrócisz z wojny? A jeśli....Nie Mój Miły.... Jeśli mamy zginąć to zginiemy razem, a jeśli przeżyć przyjdzie jednemu tylko? Czym stanie się ten świat dla mnie albo Ciebie?
Elfka pocałowała Go w usta... Serce elfa można oddać tylko raz i ja Ci swoje ofiaruję. Bić ono będzie wraz z Twoim.