Spytko
Usłyszawszy jęk Miłej zapomniał się całkowicie w ofiarowaniu Jej rozkoszy. Dopiero po Jej spełnieniu zatroszczy się o swoją.
Wersja do druku
Spytko
Usłyszawszy jęk Miłej zapomniał się całkowicie w ofiarowaniu Jej rozkoszy. Dopiero po Jej spełnieniu zatroszczy się o swoją.
Katarina
Nigdy nie było jej tak dobrze jak teraz gdy namiętne pocałunki wędrowały po jej ciele. Każdy oddech, każde muśnięcie warg i języka przytrafiało ją o dreszcze. Starała się przeciągać te chwile w nieskończoność. Sama tez nie była bierna i pieściła rycerza jak tylko umiała najlepiej... Ofiarowała mu całą siebie.
Spytko
Dopiero wtedy gdy spazmy rozkoszy targnęły ciałem ukochanej, posiadł Ją. Zrazu powoli, delikatnie, później zaś coraz szybciej i mocniej ulegając całkowicie pożądaniu.
Charles:
Nie łudź się, że miałeś wybór klecho - skwitował konstabl po francusku, wychodząc po tym z Twego namiotu, jak zwykle krokiem dumnym.
Surija:
"Ziemia i Niebo, niezmierzone są przestrzenie, cały świat, są Jego królestwem. Zarówno mu są wiadome czyny, które na jaw wydajesz, jak i te, które ukrywasz w tajemnicy, wie to co mówisz głośno i to co cicho..." Czemu więc siostra w wierze, śmierci mej pragnie skoro powodu jej ku temu nie dałem? Mimo iż Allah wie o wszystkim? Usłyszałaś nagle te słowa wypowiedziane po arabsku, najpewniej z ust Kasima, dochodzą spoza namiotu.
Surija
Giń, przepadnij siło nieczysta i nie dręcz już biednej niewiasty
Charles de Tournemire
Ależ miałem wybór... Przeżyć tu lub zginąć na tej ziemi bądź paść przez Twój miecz, ale skoro proponujesz mi coś takiego... Oby tylko Twa żona nie miała twego charakteru - skomentował w myślach, po czym położył się ponownie próbując zasnąć.
Surija:
Gdzież mi w głowie zadręczanie biednej niewiasty - rzekł Kasim, z zamkniętymi oczyma rozchylając płachtę namiotu dodając - nie mam złych zamiarów, jeno pomówić chcę, rzeknij czy naga jesteś, bo nie wiem czy oczy otworzyć mogę.
Surija
Widząc poczynania Kasima co sił w płucach wydarła się Rapt chce czynić, ratunkuuuu!!!
Katarina
Obudził ją hałas dobiegający z zewnątrz.... Spytko..... szturchnęła rycerza.... Ejże.. wstawaj. coś w obozie się dzieje....
Surija:
Zaskoczony i rozgniewany farys wybiegł natychmiast, po chwili usłyszałaś stukot kopyt cwałującego konia. Zaraz też Boemund wpadł do namiotu z mieczem dzierżonym w dłoni, odrzucił go jednak gdy Cię ujrzał i wnet padając na kolana chwycił za obydwie Twe ręce, lekko drżącym głosem pytając - co się dzieje miła, czemuś krzyczała, co się stało!?
Reszta:
Usłyszeliście kobiecy wrzask, nie rozpoznaliście jednak słów. Zdaje się, że zbudził również resztę rycerzy, którzy zdenerwowani zakładają swe pasy.