-
Robert
Zarumienił się i przez krótką chwilę nie mógł oderwać wzroku od piękna Charlotte jednak szybko otrzeźwiał widząc wyczyny Bertranda......,doskoczył do niego i mocno szarpnął za ramię obracając go do tyłu sycząc przy tym - Opamiętaj się na Boga! -samemu stając tyłem i mówiąc - Wybaczcie mi Panie.....,ale czemuż to żadnej odpowiedzi na me słowa nie dałyście?
-
Bertrand
Schwycony za ramię przez Roberta wydukał jedynie Co, co ja? Co Ty mi robisz Robercie? Czemu... O nie... Opamiętał się zaraz i odwrócił czym prędzej do Roberta, klamrę pasa na powrót zapinając.
-
Myślałam, że zdążymy dojechać do sukni zanim wy przyjdziecie, ale byliście szybsi jak widzę - odparła Agnes, po czym wybuchła śmiechem. Charlotte zaś dodała zawstydzonym głosem - pójdźmy się odziać teraz, a wy panowie jak możecie to wróćcie do reszty, my za chwilę dołączymy.
-
Robert
Oczywiście,jeszcze raz raczcie mi wybaczyć Panie - powiedział po czym gdy uznał że Bertrand doszedł do siebie puścił go i zaczął wracać do obozu kręcąc głową na jego zachowanie. Gdy wracał z powrotem dojrzał piękne kwiaty rosnące nieopodal,postanowił zrobić z nich wianek by przeprosić Charlotte za całą sytuację, Agnes nie wydawała się tym zbyt przejęta,wręcz wyraźnie ją to rozbawiło ale młoda dziewczyna źle ją zniosła, mocno się nią zawstydzając.....
-
Zawstydzony i zawiedziony swoim zachowaniem także wrócił do obozu.
-
Bertrand wrócił do obozu, ujrzał w nim Godwyna siodłającego konie Agnes i Charlotte. I gdzie kobiety, Roberta też gdzieś posiało? Spytał Duńczyk.
Robert tymczasem zabrał się za robienie wianka dla Charlotte. Akurat gdy skończył, kobiety, już pięknie odziane, nadjechały na jego rumaku stępa. Mam nadzieję, że nie obrazisz się Robercie iż pożyczyłam na moment Boemunda? Spytała Agnes, głaszcząc konia po szyi.
-
Bertrand
Usłyszawszy Godwyna spojrzał na niego jedynie, przypomniał sobie iż to on go wysłał żeby Robertowi pomóc, pokręcił głową zawiedziony i udał się kulbaczyć Guillaume'a.
-
Robert
Nie, w żadnym wypadku - odparł uśmiechając się do niej po czym podszedł do Charlotte trzymając wianek za plecami i powiedział lekko się rumieniąc - Panienko,w ramach przeprosin chciałbym Ci ten wianek ofiarować.....,mam nadzieję że zechcesz go przyjąć - wyciągając go przed siebie na otwartych dłoniach.
-
Co murwa, zacząłeś się kuśką bawić na ich widok że nic nie gadasz?! Wykrzyczał Godwyn z uśmiechem.
W międzyczasie Charlotte spojrzała na Roberta, cała zaczerwieniona nie mogąc wykrztusić z siebie ani słowa. Po chwili pochyliła się na grzbiecie rumaka w stronę Normana, nadstawiając mu swą głowę, przytrzymywana za rękę przez Agnes.
-
Bertrand
Gorzej. Syknął przez zęby zrezygnowany.