Alessio wrócił do stajni zastając w niej Arathenę pocieszającą Annę.
Wersja do druku
Alessio wrócił do stajni zastając w niej Arathenę pocieszającą Annę.
Arathena
Wiem... Widze, że Go kochasz... To dlatego tak to boli... Pocałowała ją czule w głowę... Zaśnijmy już bo długi dzień jutro nam się zapowiada.....
W gniazdo orków zmuszona jestem was zaprowadzić i wierz mi że nie chciała bym tego... Może ranek jakiś inny pomysł przyniesie...
Anna de Loiret
Dobrze, przyjaciółko... Wyszeptała i zamknę ła oczy, próbując zasnąć.
Alessio
Widząc jak ukochana roni łzy,przypadł do niej bez namysłu, delikatnie głaszcząc jej włosy i mówiąc - Najdroższa co się stało? Chyba nie myślałaś że Cię zdradzę z tą chłopką?
Anna de Loiret
Jakaś stara kobieta była dla ciebie ważniejsza niż ja, daj mi teraz spokój - odparła mocniej wtulając się do elfki.
Alessio
Nikt nie jest dla mnie ważniejszy od Ciebie,wiesz przecież.... - powiedział nie przestając jej głaskać - to że Cię na chwilę zostawiłem nie znaczy że mi na Tobie nie zależy....
Arathena
Spojrzała na Alessio... Jej wzrok mówił mu wyraźnie że najlepiej będzie jak da jej teraz odrobinę spokoju. Anna powinna się teraz wypłakać bo i tak nic nie wskóra teraz jak jest na niego zła....
Anna de Loiret
Nic nie odpowiedziała, nie chciała znowu dać się wziąć "na czułość" wybranka, w czym z pewnością pomaga jej to, że ma się do kogo przytulić... Niech teraz pocierpi, skoro mnie zostawił.
Alessio
Świetnie,po prostu świetnie,czyli oczywiście wie swoje i nie ważne co zrobię i tak będzie wielce obrażona,ehh,ależ ona ma huśtawkę nastrojów....,było tak pięknie między nami a wystarczyło że coś innego niż ona postanowiłem,jeśli ma jakieś wady to to jest na pewno jedna z nich, "Kocham Cię Alessio,ale jak sobie trochę pocierpisz w samotności tej nocy to nic się nie stanie,na pewno sobie zasłużyłeś",phi,też mi logika - pomyślał doskonale odczytując wzrok Aratheny i samemu wiedząc że Anka prędzej wybiegnie ze stajni by spać na zewnątrz niż nagle swe zdanie zmieni,dlatego z ciężkim westchnięciem pocałował ją czule w głowę i udał się na wolny stog siana,następnie przykrywając kocem i starając zasnąć mimo braku ukochanej u swego boku
Obudziła Was Liothannea o jakieś okrutnej godzinie, chyba o samym świcie. Wstawać! Nie ociągać się! Gorące jadło już na nas czeka w szynku, choć nie wiem co to za klusek, duży jak męskie przedramię. Wyszła na zewnątrz trzymając niepełne obroki.