Dagoth:
Spojrzał na nią na początku ze zdziwieniem, a po chwili z niedowierzaniem. Czyżby przeinaczyła jego zdanie? Chyba tak... - ...Nie Aurelio, nie o takie coś mi chodziło - odparł oburzony.
Wersja do druku
Dagoth:
Spojrzał na nią na początku ze zdziwieniem, a po chwili z niedowierzaniem. Czyżby przeinaczyła jego zdanie? Chyba tak... - ...Nie Aurelio, nie o takie coś mi chodziło - odparł oburzony.
Alda
Jak się twoja warta skończy - szepnęła kładąc palec na jej ustach i uśmiechając się nieco. Choć oczywiście łezka jej się zakręciła z zaspania, dlatego szybko odwróciła głowę od ukochanej oraz usiadła koło jej stóp, zaczynając je masować. Tylko zachowaj baczenie na to co wokół - szepnęła i zachichotała.
Aurelia
A o co? - odparła patrząc na niego szczerze zaciekawiona po chwili dodając ze smutkiem i nieco zabierając nogi - Aldo proszę! Widzę jaka jesteś zmęczona,dlaczego nie chcesz się położyć? Nie wierzysz że Cię będę dobrze strzec?
Aldo
Wierzę... - odparła niegłośno, jednej jej nogi nie puszczając oraz spuszczając głowę ze smutkiem. Cholera, nie chcę zasypiać, nie wiem co tym idiotom może do łba strzelić... Pomyślała, delikatnie gładząc palce u jej stopy.
Aurelia
To o co chodzi? - wyszeptała z przejęciem klękając przed nią i lekko unosząc głowę by spojrzała jej w oczy
Alda
O mój lęk i paranoję - odparła dając unieść sobie głowę oraz spoglądając w jej oczy. Ale zaraz po tym mocno się do niej utuliła, nie objęła ale po prostu szukając ciepła wpadła w jej ramiona.
Aurelia
Och Aldo! - odparła wzruszona mocno ją tuląc,po chwili dodała szeptem kompletnie zapominając o Dagothcie - I tak nie zaśniesz dopóki ja tego nie uczynię,prawda?
Alda
Przytaknęła jej skinieniem głowy i skuliła się znów w jej objęciach, nic już nie mówiąc.
Aurelia
Już dobrze najdroższa,będziemy czuwały razem a jutro odeśpisz w moich ramionach na Lisiczce - odparła łagodnie,delikatnie głaszcząc ją przy tym po włosach
Alda
Dobrze - odparła nieco ucieszona. Wzięła jej dłoń w swoje ręce i znów zaczęła delikatnie się nią bawić, bacząc w międzyczasie na śpiących kompanów.