Catherine
A puścisz mnie i dasz mi ją wyładować? - syknęła nie szamocząc się tylko z powodu Adele - I widzę ze choć zaglądasz do duszy kompletnie mnie nie rozumiesz,nie chcę jałmużny,nie chcę mieć tego co ona....
Wersja do druku
Catherine
A puścisz mnie i dasz mi ją wyładować? - syknęła nie szamocząc się tylko z powodu Adele - I widzę ze choć zaglądasz do duszy kompletnie mnie nie rozumiesz,nie chcę jałmużny,nie chcę mieć tego co ona....
Kersijana
Gdy Elf ściągał z siebie swe rzeczy uśmiechała się trochę z rozbawienia a trochę z sytuacji w jakiej się znaleźli... Widząc jego nabrzmiałą męskość jej rozweselony uśmiech powoli ustępował na rzecz bardziej lubieżnego. Pocałunki po ciele i intymności rozgrzały ją wystarczająco by wpuścić go w siebie. Czuła go bardzo głęboko w sobie. Nawet niewielki ból, ale bynajmniej nie był to ból z tych złych a raczej dający jej odrobinę radości. Gdy Jego męskość penetrowała ją od środka objęła go nogami głaszcząc i masując swoimi stopami jego pośladki. Wraz z ruchami jego ciała jej nogi mocniej go ściskały powodując że jego i tak już pokaźnych rozmiarów męskość wchodziła w jej najgłębsze peryferie... Czekała aż dojdzie i jego soki wypełnią ją całą
Arstan
Usiadł i stwierdził, że se posiedzi
Catherine:
Rozumiem cię, wiem, że myślisz, iż do nas nie pasujesz... Ale to nieprawda Cathy, pasujesz córeczko, jesteś jedną z nas, bez której nie wyobrażamy już sobie życia... Kochamy cię, rozumiesz to? Powiedziała królowa, utulając Cię mocno i głaszcząc po włosach.
Kersijana:
Elrohir zaczął poruszać energicznie biodrami wsadzając głęboko swą męskość w Ciebie. W międzyczasie masował Cię dłońmi i całował, doprowadzając szybko do szczytu rozkoszy... Oboje daliście upust swej tłumionej od dawna żądzy, co spowodowało, że stosunek nie był zbyt długi. Poczułaś jego soki, spływające do Twego wnętrza, usłyszałaś zaś jego przeciągłe westchnięcie...
Catherine
Ja głodowałam na ulicy - Wy ucztowałyście,ja zbierałam razy i trzęsłam się z zimna - Wy przymierzałyście nowe suknie i uczyłyście się jazdy konnej.Dlatego nie pasuję i nie będę pasowała,jesteśmy z dwóch innych światów,a teraz puść mnie,przestań nazywać "córką" i daj się z tym pogodzić bo i tak to muszę zrobić....
Catherine:
Posłuchaj, każda z nas miała ciężko. Ty głodowałaś, a mnie... A mnie... Heretyk... Demon... Lothiriel nagle zaniemówiła, zaczynając płakać...
Catherine
Ojej,wybacz!Nie wiedziałam.... - powiedziała i mocno ją utuliła,nie chciała nawet myśleć jak ktoś bierze siłą tak niewinną,piękną i dobrą istotę jak Lothiriel,zwłaszcza gdy ten ktoś jest demonem....,jednak dzięki temu zapomniała o własnym żalu i smutku spowodowanym wyobcowaniem od swoich nowych przyjaciółek - Nie myśl o tym,nie myśl!
Kersijana
Dawno jej nie było tak dobrze jak w tej chwili, ale jeden raz to było stanowczo za mało na tyle czekania. Gdy elf westchnął zrozumiała, że to chyba na razie wszystko na co było go teraz stać.... Wilgotna wydzielina powoli wypływała z jej wnętrza a było jej naprawdę bardzo dużo... Czułą jak powoli mięknie w niej a ciężar jego ciała przygniata ja do podłoża... Zwinnym ruchem i gestami ciała starała się by odwrócili się... Gdy Elf leżał na plecach usiadła okrakiem na jego brzuchu pochylając się... Jej długie włosy przyjemnie głaskały go po torsie. Pośladkami swoimi masowała jego męskość czekając na to czy zacznie pęcznieć dając znać że jest znowu gotowa...
Catherine:
Córeczko, jak mam nie myśleć? Jak? To wspomnienie mnie prześladuje od dawna, a owoc tamtego dnia... Kocham... Bo jest mym synem... Cathy, nie tylko ty córeczko miałaś ciężko w swym życiu, zrozum, że urodzenie w szlachetnym rodzie nie daje szczęścia - odparła Lothiriel, roniąc cały czas łzy.
Kersijana:
Od 116 lat nie przeżyłem równie wspaniałej chwili, Kersijano, ma piękna księżniczko... Rzekł cicho Elrohir dysząc i głaszcząc Cię tylko delikatnie. Po pewnym czasie poczułaś na swych pośladkach, jak jego przyrodzenie znów staje się twarde.
Catherine
Masz rację,nie chciałam przywoływać Ci tego wspomnienia,wybacz mi proszę.... - powiedziała wyraźnie smutniejąc i zaraz dodała - Ale i tak jesteśmy z dwóch różnych światów....,nigdy nie będę taka jak Wy,nie życzę źle Margaret ani nie zazdroszczę jej tych dóbr ale to jak cudowne rzeczy posiada uświadomiło mi jaka jest przepaść między nami....Ja jestem szarą myszką,Wy wysoko urodzonymi szlachciankami....