Dan
Zajrzę najpierw na chwilę do stodoły do chłopaków,potem pogadam trochę z rodzicami a potem zaniosę ten cholerny list do Esgarotha,tak to niezły plan....
Wersja do druku
Dan
Zajrzę najpierw na chwilę do stodoły do chłopaków,potem pogadam trochę z rodzicami a potem zaniosę ten cholerny list do Esgarotha,tak to niezły plan....
Vito
Nie zwraca uwagi na Rhena, czeka jedynie na nadejście końca swojej warty.
Dan:
Gdy wchodzisz do domu Akila widzisz chłopaków z farmy rozmawiających z sobą, bądź odpoczywających. Widząc Cię powstają i witają się z Tobą, wymieniając przyjacielskie uśmiechy i uściski dłoni.
Dan! Dawno żeśmy Cię chłopie nie widzieli na farmie. Co słychać? - rzucił do Ciebie Randolph
Falmir:
Mówisz? - stanął w bezruchu i zaczął się przysłuchiwać, po kilku sekundach odpowiedział - Cholera, niech będzie. Wracajmy się po resztę chłopaków.
Vito:
Zostało ledwie kilka minut do końca warty, więc postanowiłeś już zmywać się do domu. Idąc przez główną uliczkę widzisz jak żołnierze biegają jak poparzeni. Chyba coś się stało. To by wyjaśniało czemu Rhen też gnał do koszarów...
Vito
Kurna no to sobie skończyłem wartę. Zatrzymał jednego żołnierza Co tu się dzieje? Jakie są rozkazy?
Dan
Dobrze Was widzieć - powiedział szczerze się ucieszywszy na ich widok, gdy z każdym wymienił serdeczne powitanie odparł - A wszystko w porządku,właśnie niosę list do Isgarotha i zajrzę do rodziców...., a u Was? Wszystko dobrze? Bandyci ani bestie nie doskwierają?
Rhen
Tak jest kapitanie - Ruszył szybko do portu najkrótszą drogą przez koszary by przypatrzeć się morzu.
Falmir:
Ruszajmy więc. Skierował się po cichu w stronę wyjścia z jaskini.
Vito:
Zatrzymałeś jakiegoś knechta, ten ci szybko i zwięźle śpiesząc się - Słyszeliśmy strzał z armat na morzu. Mamy się wstawić w porcie i oczekiwać na wroga. Nic więcej nie wiem - po czym pośpiesznie pobiegł w kierunku rozstawionych dział koło portowego składowiska. Widzisz, jak żołnierze pośpiesznie rozstawiają się na pozycjach i szykują amunicję i inne rzeczy do walki. Wielu z nich to zwykli żołnierze, ale widzisz i paru królewskich rycerzy, chyba jacyś wysoką rangą sądząc po ich uzbrojeniu. Powoli też mieszkańcy miasta wychodzą z karczm i domów zobaczyć co się dzieje.
Rhen:
Również widzisz wielkie zamieszanie w porcie. W miejscu, w którym niedawno stałeś i patrolowałeś pojawiło się kilku żołnierzy stojących przy pobliskiej armacie. Zaczyna się mobilizacja...
Dan:
Wszystko dobrze, tylko ręce pełne roboty jak zwykle. Odkąd pojawili się ci żołnierze zrobiło się tu wyjątkowo spokojnie. Zabijają dzikie zwierzęta od czasu do czasu i pozbyli się bandytów z lasów. Kate i Akil pewnie się stęsknili za Tobą. Leć zobaczyć się z nimi.
Falmir:
Wróciliście po kilkunastu minutach na miejsce, z którego przyszliście. Jak na razie ani żywej duszy - Chyba jeszcze nie wrócili. Zaczekajmy pod jakimś drzewem...
Vito
Nie chcąc zrzucić na siebie gniewu Wulfgara ustawił się w szeregu razem z wojskiem, oczekując ewentualnych najeźdźców.
Rhen
Do pierwszego lepszego żołnierza - Wiesz co się tu dokładnie dzieje? Mam zdać raport kapitanowi Straży.