Bertrand, Gunter, Adriano:
Wyszliście wreszcie z rzekomej "dawnej siodlarni", jak to mówił Godwyn. Na dziedzińcu jest już niewielu rycerzy, Duńczyka również nie ma.
Co robicie, dołączacie do uczty? Czy dalej szukacie miejsca na przebranie się?
Wersja do druku
Bertrand, Gunter, Adriano:
Wyszliście wreszcie z rzekomej "dawnej siodlarni", jak to mówił Godwyn. Na dziedzińcu jest już niewielu rycerzy, Duńczyka również nie ma.
Co robicie, dołączacie do uczty? Czy dalej szukacie miejsca na przebranie się?
Bertrand
No nic... Udał się na ucztę w kolczudze.
Gunter
Podchodzi do najbliższego z rycerzy Mości panie jam Gunter von Evelntropp. Wie pan gdzie rzeczy swe zostawić mogę na czas uczty?
Gunter:
Natrafiłeś na jakiegoś rycerza o obliczu hardym i okrutnym, rysy twarzy jego są bardzo wyraźne a czarne niczym smoła włosy i broda nadają mu jeszcze groźniejszy wygląd. Duncan z Albainae, jam jest, zostawić zbroje w zbrojowni możecie, hm, ciężko się domyślić?
Gunter
Dzięki panie. Ano różne dni bywają . Powiedział po czym poszedł do zbrojowni zostawić kolczugę.
Adriano
Postąpił jak Gunter.
Choćby już na tę ucztę.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Wreszcie, po wielu komplikacjach i problemach dotarliście na ucztę. Przepiękna, zdobiona wieloma rzeźbami i ozdobami sala rycerska zwana z łaciny palatio, jest wypełniona szlachetnymi panami i damami, a także służbą oraz muzykami. Dostrzegacie hrabiego i jego żonę, a także Agnes de Montmirail stojącą z Oswaldem de Chastelneuf, Godwyna Bjornssona z jakąś uroczą panną, Roberta de Modicę i wielu, wielu innych, których nie znacie. Zaraz za wami wszedł do sali Duncan z Albainae.
Robert:
Do sali weszła znajoma Ci kompania trzech rycerzy... Bertrand ma na sobie zbroję, dwóch pozostałych już bez, jak zwykle podąża za nim. Za nimi zaś wszedł jakiś rycerz o mrocznym obliczu, wyglądający takoż dumnie jak i groźnie.
Robert
O niee, tylko nie znów te 3 przychlasty - pomyślał wyraźnie rozczarowany widokiem swoich niechcianych znajomych i natychmiast zniknął w tłumie udając że ich nie zauważył.
Bertrand
Rzucił Godwynowi nieprzyjemne spojrzenie po czym zaczął przechadzać się po sali i oglądać bogate zdobienia.
Gunter
Nie zwrócił na Duńczyka uwagi i zamiast na zdobieniach sali skupił się na znalezieniu strawy.
Adriano
Długo nic nie jadłem - Adriano szuka miejsca i strawy.
Wszyscy:
Damy i rycerze pozajmowali miejsca przy stołach, na jednym oddzielnym, stojącym na podwyższeniu zasiadł hrabia ze swą wybranką, skąd mogą wygodnie w trakcie uczty obserwować całą salę. W trakcie też wszedł na salę Baldwin de Ibelin, który przyprowadził jakąś ciemnowłosą, piękną damę, jak się okazało córkę hrabiego, dołączyła bowiem do swego ojca i matki przy stole pana zamku. Gunter i Adriano siedzą obok siebie, zaś przy nich rycerz Duncan i inny, nieznany im. Do Roberta dołączył Godwyn ze swą wybranką, przedstawiając się i podając zarazem prawicę Normanowi - jam jest Godwyn Bjornsson, a to ma żona Svenja, pozdrawiam. Bertrand zaś stoczył wewnętrzną bitwę by nie uklęknąć przed Agnes i nie wyznać jej prawdy, miał też pecha że usiadła między panem Oswaldem a jakąś kobietą, zadowolił się więc miejscem naprzeciw, pomiędzy nieznajomym rycerzem ii... Baldwinem z Ibelinu, który właśnie się dosiadł.
Wiecie, że uczta jeszcze się nie rozpoczęła, bowiem hrabia nie przemówił jeszcze.
Robert
Miło mi poznać cny Panie -rzekł ze szczerym uśmiechem uściskując wyciągniętą rękę w męskim uścisku - i Twą piękną małżonkę również - dodał pozdrawiając ją uniesioną dłonią - a me miano Robert de Modica, z Sycylii do ziemi świętej jam przybył.
Bertrand
Ujrzawszy dosiadającego się Baldwina zaczął przygryzać wąsy. Musiał usiąść koło mnie, no musiał!
Gunter
Do nieznajomego rycerza Witam panie, jam Gunter von Evelntropp z Regensburga.
Robert:
Sycylia? Hm, zatem jesteś Normanem jako i ja, ha! Myśmy wojownicy wspaniali i ludzie błyskotliwi też. Rzekł Godwyn, zaś jego żona pochyliła delikatnie głowę odwzajemniając pozdrowienie.
Bertrand:
Baldwin szybko staje się nieważny, gdy Twój wzrok mimowolnie skierował się na Agnes. Od razu przypominasz sobie, gdy ta kobieta była blisko Ciebie i jadąc konno stykaliście się ze sobą. Spojrzała na Ciebie, trudno bowiem było nie spostrzec że cały czas się w nią wpatrujesz niczym w oblicze anioła. Zachichrała i mrugnęła Ci okiem.
Gunter:
A jam Tankred z Belvoir, jam panem tego zamku i obrońcą drogi do Jeruzalem - odparł Ci rycerz.
Wszyscy:
Hrabia Rajmund III powstał i rzekł donośnie - witajcie szlachetni panowie i cne panie w Trypolisie! Ja, Rajmund III, hrabia Trypolisu, książę Galilei i Tyberiady z uradowaniem goszczę was dziś na mych ziemiach. Pomódlmy się! Na te słowa senior począł zmawiać modlitwę, za nim zaś wszyscy goście. Gdy skończyliście, rzekł - ucztujmy więc! Wtem zabrzmiała skoczna muzyka ze wszystkich stron, grajkowie są obdarzeni talentem przez Pana nadanym, to przyznać musicie.
Gunter
Wybacz panie, żem nie wiedział. Zaszczyt dla mnie to jest pana poznać. Niedawno do Trypolisu przybyłem z rodzimych ziem. Na nieszczęście statek com płynął się rozbił, ale dzięki łasce bożej jakom uszedł z życiem razem z koniem.
Bertrand
Rzekł do nieznajomego rycerza siedzącego obok niego Trza się przywitać, coby na gbura nie wyjść, witaj panie, zwą mnie Bertrand de Toulouse.
Wszyscy:
Nagle Godwyn Bjornsson - rycerz duński, zajadając apetyczny udziec, rzekł głośno przyciągając uwagę wszystkich - słuchajcie mnie! Zabawna mnie dzisiaj historia spotkała! Oto żem spotkał trzech rycerzy, którzy są jak końskie rzycie prędzej niźli kawalerowie ha! Najpierw dwóch z nich, Adriano de Silan i Gunter z Evelntropp powpadali na trędowatych ha! Tarzali się z nimi po ziemi! Potem zaś weszli do gildii płatnerskiej, tego żyda Izaaka, i zapłacili 20 sztuk złota za kolcze rękawice i 10 za skórzane hahaha! Tylem zabawy z nimi miał, że chyba kolka mnie zegnie zaraz hahaha!
Na to cała sala ryknęła śmiechem z nieudolności i głupoty trójki rycerzy... Agnes zaczęła chichrać znowu, a rycerz zajęty wysłuchiwaniem opowieści nawet nie zwrócił na Bertranda uwagi.
Gunter
Żeby szczezł na turnieju! Poczekam aż tańczyć zaczną, wtedy cichcem się wymknę i do Jerozolimy. Może nas teraz nie wyrzucą.
Bertrand
Czyli to nie ja jestem tutaj gburem. Dobrze że ten Godwyn mego imienia nie wypowiedział, bo by mię razem z moimi towarzyszami niedoli pogrążył.
Robert
Hahahaha - roześmiał się głośno - Wiedziałem że to przychlasty ale żeby takie? Ahahahaha - po chwili dodał do Godwyna - A i mnie miło rodaka spotkać, wznieśmy Panie toast za to i za Twą historię
Wszyscy:
Niechaj tak będzie panie Robercie - odparł Godwyn i wzniósł toast. Za wszystkich Normanów! I nadobne Normanki hehehe...
Dalej trwa uczta, szlachetne towarzystwo śmieje się, rozmawia i nasyca żołądki...
Po jakimś czasie, gdy już wszyscy się najedli, hrabia krzyknął - a więc niechaj rozpoczną się tańce! Odstawić stoły, odstawić! Wtem służba zaczęła wypełniać rozkaz pana i wnet sala oczyściła się, czyniąc miejsce dla zebranych na tańce. Bertrand ma nieodpartą wręcz ochotę poprosić Agnes do tańca... Na tą myśl aż serce szybciej mu bije. Do Guntera zaś podeszła córka hrabiego jakby przypadkowo co chwila na niego zerkając... Grajkowie się przygotowują do ponownego uraczenia waszych uszu muzyką.
Techniczny
Oddajecie się zabawie, rozmawiacie, czy może baczycie na bezpieczeństwo hrabiego?
Robert
Tańce nie były jego mocną stroną a i nie był na nie w nastroju, począł więc obserwować biesiadników mając szczególne baczenie na hrabiego i jego bezpośrednie otoczenie.
Adriano
Baczy na bezpieczeństwo hrabiego i co jakiś czas zerka na Guntera.
Czy pan Godwyn na niepamięć horuje?!
Bertrand
Pomimo swych miernych umiejętności tanecznych podszedł do Agnes i spytał Czy mógłbym poprosić Cię do tańca jaśnie pani?
Bertrand:
Mógłbyś - odrzekła Agnes, po czym podała Ci dłoń. Wyszliście na środek sali rycerskiej wraz z innymi parami, które do tańca się gotowały. Wnet trubadurzy zagrali na lutniach, fletach i innych instrumentach póki co dość spokojną muzykę, bardzo łagodną i miłą dla ucha. Bliskość z tą kobietą sprawiła, że twa męskość powiększyła się w zastraszającym tempie naciskając na kolczugę... Dyszysz cały i ledwo powstrzymujesz pożądanie. Szybko wyszły też na jaw Twoje umiejętności tancerskie, a raczej ich brak... Agnes chichra do czasu, aż nie zacząłeś deptać jej stóp gdy zaczęliście poruszać się coraz szybciej w rytm muzyki. I tak przez cały taniec, aż w końcu zaczęła zaciskać zęby z bólu, ale dzielnie się z tobą trzyma. Jednak u prawie samego kresu granego przez trubadurów utworu, potknąłeś się i oboje polecieliście na ziemię...
Techniczny
Występ na 0 i rzut -1... Do tego kara za kolczugę.
Reszta:
Widzicie całe zajście.
Robert
Widząc upadek Agnes zerwał się,podszedł do niej i wyciągając dłoń aby pomóc jej wstać zapytał z ledwo wyczuwalną troską - Agnes,moja droga,jesteś cała?
Adriano
Cyrki takie wyprawia gdy ja honoru chcę bronić - Adriano pokręcił głową.
Bertrand
Powstał z ziemii i od razu przywarł na klęczkach do Agnes i rzekł z zażenowaniem w głosie Wybacz mi pani, to przez tą przeklętą kolczugę! Wszystko w porządku?
Agnes ledwo wstała z pomocą Roberta i odparła - w porządku. Zaczęła się śmiać, ale gdy zrobiła krok aż syknęła z bólu. Na Boga... Chyba ostrogą mnie pociąłeś, i na co ci ta kolczuga Bertrandzie na co...
Cała sala zwróciła swe oczy ku wam, jedni się śmieją, innym żal Agnes. Godwyn wykrzyknął - jak żeś ją prowadził duraku, skoro aż krew jej cieknie!
W istocie, zauważyliście czerwone plamy na jej butach. Dać takiemu damę do tańca, to krzywdę jej poczyni - dodał Oswald.
Robert
Życzysz sobie żebym Cię do komnaty odniósł? - zapytał a w jego głosie można wyczuć szczere intencje
Tak, pomóż mi - rzekła kobieta po czym krzyknęła do wszystkich - już w porządku, bawcie się! Na to znów zabrzmiała muzyka a goście wrócili do tańca. Agnes przysunęła się do was i wyszeptała - chodźcie na bok, w trakcie widziałam jak Gawain coś kombinuje, musimy baczyć na niego, musicie też coś zrobić... Ale to nie tutaj. A ty to do tańca tak się nadajesz jak ehhh...
Pan de Bijoun stoi w dość znacznej odległości od was, odwrócony plecami. Coś robi... Ale nie możęcie odgadnąć co.
Robert
Wziął Agnes delikatnie na ręce,z wielką łatwością jak gdyby nic nie ważyła i powiedział - Zatem powiedz dokąd Agnes
Adriano
Betrandzie czemu żeś z nami wtedy nie zosta - szeptem
Bertrand
Westchnął i pokręcił głową ...jak zbrojny rycerz do tańca. Czemu żem nie postąpił jak pan Gunter i z tej kolczugi się nie rozdziawił?! po czym oczekiwał, aż Agnes wskaże Robertowi swą komnatę, aby iść za nimi.
Gunter
Cicho do Adriano Ach pech nas panie prześladuje, passa musi się skończyć. Albo honor odzyskujemy hrabiego chroniąc albo w Trypolisie nic po nas.
Robert, Bertrand:
Agnes wbrew nadziejom Bertranda wskazała wam swoje miejsce przy stole a nie komnatę, gdzie Robert ją doniósł i usadził na krześle. Jest spokojnie, mało osób nie zajmuje się tańcem, dlatego raczej nikt was nie słyszy. Posłuchajcie mnie - rzekła zdejmując buty - zaczynam się coraz poważniej obawiać, że to jednak szwagier Oswalda, Gawain de Bijoun jest spiskowcem, Robercie, ty już z nim rozmawiałeś, idź zobaczyć cóż on robi i delikatnie spróbuj go wypytać... Bertrandzie, ty siedź tutaj i obserwuj ze mną całe towarzystwo, bacz na wszystkich. Au... Na Boga... Nie będę mogła chodzić przez ciebie z kilka dni pewno... Rana, którą Bertrand zadał jej ostrogą rzeczywiście nie wygląda dobrze, całą stopę ma we krwi...
Robert
Dobrze Agnes.......,życzysz sobie żebym posłał po jakiegoś pachołka żeby przyniósł materiały na bandaże i świeżą wodę?
Bertrand
Może opatrzę pani ranę, kiedy Robert będzie infiltrował Gawaina?