Alessio
Christophe chodź mi pomóc, poszukamy jakichś porządnych kijów do kopania
Wersja do druku
Alessio
Christophe chodź mi pomóc, poszukamy jakichś porządnych kijów do kopania
Anna de Loiret
To ja idę z Liothanneą! Poszła natychmiast za elfką, przerywając pieszczenie swego konia.
Christophe Leroy
W porządku, panie. Chodźmy.
Arathena
Ruszyła za elfką by pomóc jej poszukać kamieni. Płaskie w strumieniu widziałam gdy pstrągi łowiłam...
Nie moja ta sprawa, ale z ciekawości spytam. Christophe nie jest Ci obojętny, czy po prostu się nim bawisz Aratheno? spytała Liothannea gdy się nieco dalej oddaliłyście.
Alessio
Ty i Arathena to coś więcej czy się tylko ze sobą droczycie? - zapytał bezceremonialnie rozglądając się za jakimś kijem po chwili dodając z uśmiechem - Ładna i zaradna dziewczyna...., tylko nie mów tego Ance,hahaha
Christophe Leroy
W porządku panie haha - odparł mu z uśmiechem, rozglądając się za kijami i dodał - Tylko droczymy. Ładna i zaradna to prawda, ale na coś więcej nie ma raczej co liczyć po dwóch dniach znajomości, tym bardziej, że to elfka.
Alessio
Jak jesteśmy sami mów mi po prostu Alessio, nie czuję się niczyim panem...., byle Ania bądź inny możny tego nie usłyszeli - odparł puszczając do niego oko, po czym dodał - A co do tego że to elfka.....,to wierz mi na słowo że prawdziwa miłość nie zna granic, jeżeli czujesz do niej coś więcej to nie odtrącaj z powodu na jej rasę czy pochodzenie....
Arathena
Zaskoczona bezpośredniością Liothannei.... Nie,, nie bawię się z nimmm!...Wyrwało je się. Starała się by nie widziała zakłopotania. Owszem żartujemy... Lubię go,,, Wiem, że jest inny. Opanowany i zaradny.... Nie wiem jak to powiedzieć... Wiesz, byliśmy razem w drodze przez zaledwie dwa dni i nie znam go, ale czasami wydaje mi się, że... widać jak szukała słów... Te jego gafy...-myślę,,, mam nadzieję, że to prze zemnie. Spojrzała na Elfkę i Annę, trochę zarumieniona...
Christophe Leroy
W porządku - pokiwał mu głową na zgodę, po czym kontynuował - Nie czuję, ona zapewne też nic więcej do mnie nie czuje, ale jeżeliby coś wyszło, to nie odtrąciłbym jej... Wszak to by zbyt bolesne dla niej by było. A jeżeliby nawet coś między nami wyszło to pozostałby problem w związku z mą służbą, wszak jestem giermkiem. Zapewne by mi mój pan pogratulował, ale czy by mnie zwolnił ze służby dla niej... Tego nie wiem - Całkiem miły i w porządku jest ten Alessio. Wszak nie traktuje mnie jak robola, skorom się z plebsu wywodzę, a i normalnie z nim porozmawiać można.
Anna de Loiret
A wiesz, Aratheno, że ów giermek w przyszłości, dość niedalekiej, ma zostać zwolniony ze służby przez mego ojca i pasowany na rycerza? Urodziwy już jest... A jak stanie się rycerzem... Puściła oczko Arathenie.
Alessio
Obawiam się że Twój Pan na mnie swą uwagę skupi,hehe - odparł ponuro, szedł tak przez moment w milczeniu po chwili jak gdyby nagle się rozchmurzając i dodając - tak czy inaczej mam nadzieję że znajdziesz kiedyś swą prawdziwą miłość Christophe,tak jak i ja odnalazłem swoją Anię, ahh,cóż to za kobieta, ile ma wdzięku i uroku, jest taka piękna,mądra i czuła, a do tego ma złote serce, zaiste warto dla niej życie na szali położyć...
I me serce żywiej bije dla pewnego rycerza. Urodziwszego jeszcze nie spotkałam, ale służba Ojczyźnie ważniejsza od motyli, które na Jego widok czuję westchnęła królewska córka także się nieco rumieniąc. Może choć Tobie Aratheno będzie dane szczęścia zaznać.
Anna de Loiret
O! Jak on wygląda? Jakiego rumaka dosiada? I jak brzmi jego imię? Zaczęła wypytywać, nie mogąc pohamować ciekawości.
Arathena
Przyjazne spojrzenia Anny i Liothannei, oraz ich uśmiechy zawstydziły elfke... Ej, no dziewczyny przecie ja go nie znam..... Co nie znaczy, że nie mogę go bliżej poznać ... zachichotała....
To książę Tyrion, najbardziej znakomity z rycerzy Ulthuanu. Brak mi słów żeby oddać Jego urodę. Być może będziesz go mogła Anno osobiście poznać. Jeśli mój rumak za księcia może uchodzić wśród koni, to Jego za samego cesarza również zachichotała, choć głębszej czerwieni twarzy tym ukryć nie mogła.
Christophe Leroy
Gdy tylko będzie mógł to i na mnie ją skupi... I to na pewno - odparł trochę ponuro przypomniawszy sobie o Ważce, po czym po paru chwilach odparł już mu normalnym tonem - Kiedyś być może i odnajdę ją, czas pokaże. W każdym razie... życzę ci powodzenia z mym panem, bo pewno jeżeli pozwoli Ci o zabieganie o rękę Twej lubej to i wystawi Cię na próbę czyś godzien i czy zapewnisz bezpieczeństwo jego córce...
Arathena
Widząc zaczerwienienie Elfki.
Zapewne dla wszystkich zakochanych Ich wybranek jest Tyn Naj.... powiedziała z wyolbrzymioną powagą, ale i w żartobliwym tonie.
Anna de Loiret
Do Aratheny z uśmieszkiem - poznasz go bliżej na pewno, jeśli zechcesz. A chyba jest co poznawać... Z urody przypomina mojego kochanego Rolanda, jak byl młodszy... Ale wiesz, musisz go najpierw troszeczkę poprowokować, sprawdzić, jaki on jest, jak zachowa się w różnych sytuacjach, no i czy jest czuły!
Do Liothannei zaś wzdychając - och... Taki rycerz to marzenie każdej panny, z miłą chęcią bym go poznała! Ach żeby taki wojownik walczył na turnieju wykrzykując me imię... Ale... To tylko marzenie. Uśmiechnęła się nieco.
Arathena
O już prowokowałam... choć nieświadomie i niechcący.... Ale....... przerwała nagle i stała się troszkę poważna... Przepraszam obiecałam coś i nie mogę powiedzieć. nic ponadto
Alessio
A jaki to człowiek? Czego mam się po nim spodziewać? - zapytał szczerze zaciekawiony
Cóż, gdybyś się chciała z nami wybrać za morze, to sama mogła byś się przekonać czy tylko w oczach zakochanej Jego uroda nie ma sobie równej roześmiała się, powoli czerwień na Jej twarzy blednie.
Christophe Leroy
Cóż... Jest on hardy, surowy i bardzo zdyscyplinowany, ale i szlachetny i honorowy... Jak to rycerz. Choć niestety jest nerwowy, więc i łatwo go zdenerwować choćby najmniejszą wpadką. Tak generalnie można by go opisać. Jeżeli zamierzasz zdobyć swą ukochaną to i pewnie będziesz musiał wykazać się sprytem jak i swymi umiejętnościami, wszak na pewno nie spodziewał się, iż jego córka wybranka swego znajdzie poza swym domem, a może i on sam planował co innego. Im lepiej się pokażesz, tym po prostu większa szansa, że zgodzi się wydać ją za Ciebie.
Alessio
Oj Christophe, albo za nią wyjdę albo zginę próbując, tu nie ma niczego pośrodku......, w każdym razie dziękuję Ci za szczere słowa
Aratchena
Podnosiła własnie kamień z wody gdy dotarły do niej słowa Liothannei... Aż z wrażenia, bo i porośnięty mchem i śliski i jeszcze mokry był w dodatku, niezdarnie jej wyślizgnął się z rąk wprost do wody. a ze był płaski i tak jakoś niefortunnie poleciał, że woda chlapnęła ja prosto w twarz....
Wycierając ja w sumie też dość niezdarnie, spoglądała to na elfkę to na Annę...
Ja? Za morze?.... Naprawdę nie spodziewałam się, że ... Rzucając kamień w wodę nigdy nie wiemy gdzie kręgi na wodzie się pojawią. Zdajesz sobie sprawę zapewne z tego, że to dla mnie ogromne wyróżnienie? Nie słyszałam nigdy by jakiś Leśny Elf zapuścił się w tak odległe miejsca.....
Podbiegła do Liothannei i ja uścisnęła z nieukrywana radością, i choć po małej chwili zreflektowała się że to już troszkę zbyt uczuciowa reakcja puszczając uścisk...
Wybacz... Ale naprawdę.. Och jaka ja szczęśliwa jestem... Anno!..... Elfka zaczęła skakać z radości... Jej nagły przypływ adrenaliny był nie do okiełznania... W tej chwili była w stanie zanieść wszystkie kamienie z rzeki.... Wykopać wielkie doły, napoić tabuny koni.......
Leśne Elfy objęte banicją są przez króla Feniksa od zamierzchłych czasów. Ale na pewno przekonam Ojca by ją zdjął w Twoim przypadku uśmiechnęła się mam na to swoje wypróbowane sposoby.
Anna de Loiret
Zaśmiała się widząc Arathenę rzucającą się Liothannei na szyję. Cieszę się Aratheno, że będziesz nam towarzyszyła, będę miała z kim wylewać gorzkie żale na mężczyzn - zaśmiała się znów.
Christophe Leroy
Pokiwał mu głową na zgodę... Po paru chwilach jednak zapytał - Jeśli można wiedzieć to jak poznałeś panią Annę?
Przewidujesz że Alessio Ci ich dostarczy? roześmiała się podnosząc kamienie które upuściła pod wpływem zaskoczenia uściskiem Aratheny. Na szczęście na ziemię, a nie na nogę którejś z nich.
Anna de Loiret
Zwłaszcza, kiedy nie będzie chciał pocałować mego wierzchowca, albo nie zachowa się po rycersku, czy najgorsze, zacznie uczyć naszego potomka tej swojej medycyny! Odpowiedziała z uśmiechem.
Arathena
Nie śmiałam powiedzieć choć pomyślałam o tym.... Poznam samego Króla Elfów... Zrobiła bardo dystyngowaną minę.... Duma choć w tej chwili bardziej żartobliwa wyraźnie wskazywała na to, że jest prze szczęśliwa....
Na mężczyzn panienko znam tylko jeden sposób... to nie jest przyzwoite ale za to skuteczne.... wiedziała że znowu się rumieni
Alessio
Poznaliśmy się zupełnym przypadkiem w Miragliano,w jednej z karczm......, czy potrafisz sobie wyobrazić że na początku się nienawidziliśmy? - zapytał, zaś po chwili ciągnął opowieść - Potem oboje się w sobie zauroczyliśmy, a wszystko zaczęło się od tego że me życie uratowała,mimo tego że moment wcześniej się poróżniliśmy, to się nazywa szlachetność......,ale wracając,później przekuliśmy to w wielką miłość......Wspólnie przeżyliśmy piekło ale i kilka niezapomnianych chwil - tu oblał się rumieńcem wspominając momenty bliskości z ukochaną po chwili kontynuując - Oboje byśmy za siebie życie oddali, i myślę że tak jak ja nie wyobrażam sobie życia bez niej tak i ona nie potrafiła by mej śmierci przeboleć.....
Christophe Leroy
Cóż... Nigdy się nie spodziewasz kiedy Cię te uczucie dopadnie, ani do kogo się je będzie żywić...
Liothannea parsknęła śmiechem. Christophe z Alessio dotarli z kijami do obozowiska, widzą zdążające z kamieniami z naprzeciwka roześmiane kobiety.
Arathena
Widzisz panienko? Ach Ci mężczyźni bawią się patykami w ziemi jak dzieci a kobiety tachają ciężary.... Przechodząc koło Christophe i Alessio cmoknęła giermka w policzek.... Tak naprawdę przyjacielsko i bez żadnych podtekstów...
Techniczny...
kamienie ofc wcześniej juz gdzieś tam odłożyła...
Christophe Leroy
Spojrzał zdziwiony na Alessia, jako iż elfka cmoknęła go w policzek i to do tego po ich rozmowie o niej. Pierwsze co przyszło mu do głowy to to, iż podsłuchiwała, choć po chwili rozwiały się jego myśli, bo Arathena raczej by się tak szybko raczej nie uwinęła z kamieniami, ani nie wróciła do swoich... Odwrócił się od razu w jej kierunku i z lekkim uśmiechem powiedział - A czym sobie to zasłużyłem?
Arathena
Bo Cie lubię.... To wystarczający powód? uśmiechnęła się i puściła oczko.
Christophe Leroy
Tak, wystarczający - odwzajemnił uśmiech - Milusio... Choć na pewno nie tylko dlatego, co nie? Hehe... Oj kobiety.
Kopanie rowu kijami nie szło zbyt dobrze. Alessio wpadł nagle na pomysł, że może mieć lepsze narzędzia w postaci denek od beczułki. Tylko tak dobrego piwa żal, chyba żeby je wypić zamiast wina, które proponowała Liothannea. Na pięć osób wyszło by po niecałym litrze Bugmana. Wysoka elfka wrzuciła kamienie do dogasającego powoli ogniska.
Alessio
Ehh, do niczego nie dojdziemy z tymi przeklętymi patykami, nie da się tym pracować! - zezłoszczony odrzucił kij, i usiadł przy dogasającym ognisku, siedział tak przez chwilę naburmuszony po czym nagle powiedział - Chyba,że.... - nie dokańczając myśli podszedł do juków i wyciągnął z nich beczułkę z przepysznym krasnoludzkim trunkiem mówiąc z uśmiechem do Liothannei - Co powiesz Pani żebyśmy jej zawartość zamiast wina skonsumowali a pozostałości do kopania wykorzystali?