Catherine:
Naprawdę? Lothiriel zdjęła swój diadem i założyła na Twą głowę, uśmiechając się przez łzy - i czym się teraz różnimy? Szlachectwo jest w sercu, córeczko, a nie we krwi...
Wersja do druku
Catherine:
Naprawdę? Lothiriel zdjęła swój diadem i założyła na Twą głowę, uśmiechając się przez łzy - i czym się teraz różnimy? Szlachectwo jest w sercu, córeczko, a nie we krwi...
Catherine
Od razu zdjęła diadem ze swojej głowy nie chcąc by nawet przez chwilę ją zdobił,jednak przytuliła ją mocno i powiedziała - Tak,chyba masz rację....
Catherine:
Obiecaj mamie, że nigdy nie będziesz myślała, że jesteś od nas w czymkolwiek gorsza, że do nas nie pasujesz, obiecaj mi Cathy...
Catherine
Westchnęła ciężko i odparła - Obiecuję Ci Lothiriel....,obiecuję.... - i jeszcze raz mocno ją uścisnęła
Catherine:
Królowa westchnęła ze smutkiem nie przestając Cię tulić, w międzyczasie podeszła do was Adela przyglądająca się od dawna waszej rozmowie. Nadjechała także powoli Margaret, wciąż zaskoczona, nie mogąc pojąć Twego zachowania...
Catherine
Widząc Margaret spuściła wzrok i powiedziała cicho do Adele i królowej - Zostawcie nas same,proszę....
Kersijana
Uśmiechnęła się do elfa czując jak jego męskość pulsując toruje sobie drogę ku jej intymności. Wprawdzie musiała jej trochę pomóc. Biodrami zgrabnie robiąc ruchy wprowadzała go bardzo powoli między pośladkami ku płatkom róży. z jej kwiatu wyciekał już nektar słodyczy, którego kropelki spływały na jego przyrodzenie. To powodowało że ich ciała bardzo delikatnie przesuwały się po sobie. Gdy Jego organ był tuz przy wejściu i już miał zaczynać swój taniec od nowa, elfka zwinnym ruchem pupy wymykała się gładząc go znowu pośladkami. Powtarzała tak strasznie długo i namiętnie ale za każdym razem pozwalała mu wchodzić w nią odrobinę głębiej. Za każdym razem gdy był w niej i mu się wymykała widziała jak jego powieki przymykają się mocniej a usta zacieśniają. Sama też doznawała niesamowitych wrażeń. Takich pieszczot swojej intymności nie spodziewała się nawet sama po sobie. Czułą jak jej piersi i sutki robią się nabrzmiałe i zapragnęła by zaczął je ssać i lizać. Schyliła się w taki sposób by zbliżyć swoje piersi do jego ust, w intymność swą wsadziła jego przyrodzenie pomagając sobie dłonią. Dosiadła go jak bojowego rumaka i tez tak go w końcu ujeżdżała. Zatracała się w zmysłach i zapomnieniu. Czas, wojna, obóz.. wszystko to przestało istnieć. Liczyła się tylko Ona i On. Chciał mu dać z siebie jak najwięcej i też jak najwięcej z niego wycisnąć.
Catherine:
Jestem z ciebie dumna - szepnęła Lothiriel i ucałowała Cię w czoło, odchodząc za chwilę z Adelą.
Kersijana:
Pełen narastającej znów rozkoszy Elrohir od razu spełnił Twe pragnienie, gdy przysunęłaś swe piersi do jego ust. Zaczął je całować pożądliwie i ssać, tak że ledwie już panujesz nad tym, by nie jęczeć głośno. Twa kobiecość także jest wybornie pieszczona przez pulsujący oręż ukochanego, który teraz trzyma się twardo o wiele dłużej, niż poprzednio, zapewniając Ci lepsze doznania.
Catherine
Podeszła do przyjaciółki i powiedziała nie potrafiąc spojrzeć jej w oczy - Nie chciałam Cię zranić,ale poczułam się przy Tobie jak szara mysz stojąca obok pięknego łabędzia,poczułam przepaść między nami....,Lothiriel mi już to wyjaśniła i to uczucie zniknęło ale musisz zrozumieć moje zachowanie....Nie miałam i nie będę nigdy miała takich rzeczy jak Ty,a o ucztach i pałacach słyszałam tylko w karczmach czy opowieściach....To miłe że traktujecie mnie jak równą sobie,ale zaczęło być to dla mnie trudne by to akceptować i nie zważać na....pewne różnice,postaram się jednak zgodnie z obietnicą złożoną przed chwilą....
Kersijana
Gdy jego gorąca, pulsująca, twarda i silna męskość napierała na jej wnętrze wydobyła wreszcie z siebie długi jęk zachwytu i rozkoszy. Nie była w stanie dłużej tego tłumić w sobie. Elfka opadła wycieńczona na jego tors. Nie miała nawet sił wysunąć jego organu z siebie. Położyła swój policzek na jego dysząc mu do ucha. Jej piersi spoczęły na jego klatce piersiowej, udami i stopami zaś czuła jego ciało. Mimo zmęczenia i dosłownie opadnięcia z sił czułą swoimi udami i stopami jego ciało i też skupiała się na tym jaka jego skóra jest przyjemna w dotyku. Tylko Nordolczycy taka mają. Pomyślała nie wiedzieć czemu.
Pragnęła z całego serca by ta chwila trwała wieczność i by zawsze tak się kochali jak teraz. Az do końca świata. aż wypalą się wszystkie gwiazdy na niebie... Ale zdawała sobie pomału sprawę, że powoli muszą wracać do rzeczywistości. Jednak pozwoliła sobie jeszcze na odrobinę leniuchowania i zwyczajnie leżała tak na nim z przymkniętymi oczami starając się nie myśleć o niczym.