O, pojawił się mistrz sążnistej riposty, towarzysz zajac, człowiek instytucja i encyklopedia gatunków. Szkoda, że zatrzymała się ta encyklopedia na początkach Neurosis bo dalszych płyt chyba nie było dane jej słyszeć. A tak serio to kto tu kogo powinien olewać, wyskakujesz pierw z jakimiś idiotycznymi teoriami, że Neurosis to hardcore czy co tam pisałeś (no chyba, że słyszałeś tylko Pain of Mind to można Ci to wybaczyć), potem argumentujesz to jakże mocnym argumentem o tym kto przychodzi na ich koncerty (co niewątpliwie ma źródło w ich korzeniach, Ulvera sporo 'metalowców' słucha, a nikt nie mówi, że obecnie grają black metal. Inna sprawa, że jak na koncerty Pink Freud przychodzi sporo metaluchów to znaczy, że grają metal?), a teraz jeszcze jakieś pretensje. Weź się lepiej faktycznie zamknij bo chyba nie słyszałeś współczesnego brzmienia Neurosis, może i czuć tam korzenie ale mówienie, że to nie jest metal, a na dodatek twierdzenie, że to hardcore to kompletna głupota i ignorancja. Tyle, towarzyszu.
Apropo Blackjazz: sympatyczna płyta, jedna z lepszych w zeszłym roku, trochę świeżości, sporo energii ale jakiejś rewelacji znowu nie ma ;)
