-
Catherine:
Margaret przerzuciła nogę przez szyję klaczy i zeskoczyła na ziemię. Co moje to i twoje Cathy - rzekła z uśmiechem, rzucając się w Twe ramiona, czule ściskając.
Kersijana:
Jak widać tym razem wytrzymałaś krócej, niż Elrohir. Kiedy już opadłaś na jego ciało, poczułaś jak duża ilośc nasienia znów tryska do Twej kobiecości... Rycerz westchnął na głos z rozkoszy i objął Cię, tuląc do siebie.
-
Catherine
Odwzajemniła uścisk z uśmiechem jednak odparła - Nie wygłupiaj się,nie chcę niczego od Ciebie poza przyjaźnią,to była chwila słabości,nic więcej....
-
Catherine:
I jeszcze taka szlachetna - powiedziała i nagle ucałowała Cię czule w usta, namiętnie i pożądliwie...
-
Catherine
Odsunęła ją od siebie zaskoczona,poczuła jak robi się cała czerwona i wykrztusiła z trudem - Margaret,mówiłam Ci przecież.... - i ukryła głowę w jej bujnych włosach
-
Catherine:
Przepraszam, wybacz mi... Wiem, że nikt nigdy nie odwzajemni mego uczucia - odparła i odsunęła delikatnie Twą głowę, gładząc delikatnie Twe włosy przez chwilę.
-
Catherine
Nie mów tak,jesteś cudowną kobietą,na pewno kogoś znajdziesz,mówiłam Ci już.... - odpowiedziała również głaszcząc jej włosy w odpowiedzi
-
Catherine:
Nie sądzę... Idź Cathy, idź do sióstr i mamy, zaraz do was dołączę, dobrze? Rzekła znów chcąc Cię pocałować w usta, ale z wyraźnym trudem i bólem serca w ostatniej chwili odstąpiła, odwracając w bok głowę.
-
Catherine
Wzięła jej głowę w obie ręce i sama ją ucałowała z wielką czułością choć w policzek,nie w usta tak jak by tego pragnęła.... - A ja sądzę, jeszcze kogoś znajdziesz,jesteś zbyt urocza,piękna i dobra żeby nikt Cię nie zechciał - pogłaskała ją jeszcze po policzku i udała się do swojej klaczy
-
Catherine:
Margaret już nic nie odpowiedziała... Gdy dotarłaś do swej klaczy, zauważyłaś że siedzi na niej Adela, jakby na łożu, z nogami po jednej stronie, a rękami opartymi o łęki siodła. Niezbyt Cię usłuchała, wciąż jest boso. Obok stoi Beatrice.
-
Catherine
Adele,zapomniałaś o butach....możesz jechać boso,ale przed wjazdem do miasta je założysz - powiedziała stanowczo i dosiadła własnej klaczy,nie do końca była zachwycona faktem że Adele siedzi w siodle bowiem miała ochotę ruszyć cwałem przed siebie....