Arathena
Wzięła swego luzaka i konia i weszła na tratwę... Do giermka odezwała sie pierwszy raz od tego niefortunnego zajścia nad jeziorem... Choć, wiesz że wody się boję..
Wysiliła się by zabrzmiało to trochę jako żart... Bardziej by przełamać lody
Wersja do druku
Arathena
Wzięła swego luzaka i konia i weszła na tratwę... Do giermka odezwała sie pierwszy raz od tego niefortunnego zajścia nad jeziorem... Choć, wiesz że wody się boję..
Wysiliła się by zabrzmiało to trochę jako żart... Bardziej by przełamać lody
Christophe Leroy
Również wziął swojego konia jak i luzaka i wszedł na tratwę - Wiem, wiem... - odezwał się do niej w miarę normalnym tonie, a przynajmniej się starał. Mimo to dalej w głowie mu siedzi tamta sytuacja z jeziorem...
Przywiążcie swe wierzchowce do poręczy i może je gładźcie czy przemawiajcie do nich by się nie spłoszyły. rzekł inny z flisaków. Jak w toń wpadną, to już po nich. Tu głębia jest, czystość rzeki myli. Faktycznie woda w rzecze przeźroczysta, widać każdy kamyczek i roślinę na dnie oraz przepływające ryby. Wygląda jakby sięgała Wam ledwo do kostek.
Christophe Leroy
Przywiązał swoje wierzchowce do poręczy. Gdy tylko zaczynają się płoszyć głaszcze je i uspokaja coby nie stała sie zaraz tragedia.
Atatchena
Podobnie jak giermek przywiązała konie do barierek. i podobnie jak on za radą flisaka uspokaja je głaszcząc i mówiąc do nich...
Piękna okolica i piękna rzeka... Długo przeprawa będzie?
Postaramy się szybko z tym uporać, mamy wprawę. Rzeczywiście, przeprawa nie trwała nazbyt długo. Dwóch flisaków w skórzanych rękawicach ciągnęło za linę, a pozostałych dwóch długimi żerdziami odpychało ją od dna, starając się by tratwa utrzymywała równowagę na wodzie. Alessio zdążył napełnić swoją beczkę świeżą wodą z rzeki i powrócić do Anny i Liothannei gdy dotarliście na drugi brzeg.
Alessio
Nieco zdziwił się że jego ukochana wolała z nim się przeprawiać niż z Aratheną ale postanowił tego nie komentować, w czasie ponownego umieszczania beczki w jukach pomyślał jedynie - Może znowu jej się coś odwidziało? Czasem nie mam do niej siły...
Anna de Loiret
Zsiadła ze swego konia i postanowiła zaczekać na przybycie flisaków. Zachichotała w myślach widząc Alessia.
Arathena
Będąc już na drugim brzegu. Na przepraszam pewnie za późno, a i to za mało.?. powiedziała nieśmiało do giermka, zajmując się końmi
OD MG:
+5 PD za wyjście z propozycją pogodzenia się.
Christophe Leroy
Odwiązał konie i wyprowadził je na stały ląd. Gdy tylko elfka się do niego odezwała odpowiedział jej z pełną powagą - ... Jak to było z tą nimfą?