Edward
Pierwszy oficer na "Nieustraszonym Ogierze", przynajmniej do czasu, kiedy nie poszedł na dno hehe. Podróżujesz na okrętach? Znasz się zapach morskiej bryzy smagającej twą twarz, bezkresny ocean... Najpiękniejsze, co może być hehe, i wolność.
Wersja do druku
Edward
Pierwszy oficer na "Nieustraszonym Ogierze", przynajmniej do czasu, kiedy nie poszedł na dno hehe. Podróżujesz na okrętach? Znasz się zapach morskiej bryzy smagającej twą twarz, bezkresny ocean... Najpiękniejsze, co może być hehe, i wolność.
Edward:
No to ładnie. Znać znam, chociaż najbliżej mi do gór, z których zresztą pochodzę. Nordmar - chyba kojarzysz? - w tym czasie karczmarz przyniósł wam piwo.
Edward
Kojarzyć kojarzę, nawet sporo wokół niego pływaliśmy hehehe - przypomniał sobie napady na okręty wiozące rudę. Zapłacił za piwo swoje oraz Diane i zaczął powoli pić, mówiąc w międzyczasie - Khorinis nie jest gościnne dla żeglarzy i podróżników, też się pewnie zdążylaś przekonać hehe.
Edward:
Diane wzięła sporego łyka i odparła ci - W końcu miasto kupców i król pilnuje jej lepiej niż królewskiego skarbca... Skoro pływałeś koło Nordmaru to zawitałeś może do orków? Twarde mendy - znowu pociągnęła łyka, a po nim jeszcze jednego i jeszcze...
Edward
Tak... Paru się ubiło, pamiętam jak rąbnęliśmy salwę w ich galerę, kwiczeli jak dzikie świnie, aahaha! Też pociągnął kilka głębszych łyków, widząc że ciekawa z niej kobieta...
Edward:
I bardzo dobrze. Niech świnie spierdalają na tą swoją północ, a nie się tu do nas pchają - wzięła jeszcze parę łyków i opróżniła cały kufel. Ze słodkim uśmiechem spytała się Ciebie - Może jeszcze jedno wypijemy, co?
Edward
Dwa piwa karczmarzu - powiedział odwzajemniając uśmiech Diane i spoglądając jej w oczy.
Edward:
Również odwzajemniła spojrzenie, a gdy tylko przyniósł kolejne dwa piwa zabrała się za oczyszczanie kufla. Po paru łykach znowu spytała - A teraz czym się zajmujesz jak statek poszedł ci na dno?
Edward
Teraz... Chyba robię za najemnika, bo co innego może znaleźć do roboty żeglarz umiejący władać wykałaczką na lądzie hehe. Ona jest chyba ładniejsza, niż ta dziwka z Czerwonej Latarni, aaaahahaha!
Edward:
Mhm... A dla kogo pracujesz? O ile w ogóle teraz hehe - widzisz, że Diane całkiem szybko opróżnia ten kufel. Minęła zaledwie chwila, a ta już wychlała pół.
Dan:
Dotarłeś na rynek. Teraz tylko musisz dowiedzieć się, gdzie Vatras przebywa. Coś ostatnio wspominał o koszarach, ale dosyć sporo czasu minęło odkąd z nim gadałeś.
Vito:
Dan w końcu zszedł z mostu i minął wasz oddział. Mineliście się jednak, chociaż i tak czasu nie było na pytania i rozmówki. Mu najwyraźniej też się śpieszy. Twój oddział stoi przed wejściem do kotliny. Jest w nim 6 żołnierzy, z czego 4 strażników. Jeden z nich nosi ciężką zbroję i z tego co ci mówił po drodze bedzię kierował grupą po oczyszczeniu tego kawałku lasu.