-
Możemy zatem wyruszyć z wami - odparł rycerz, dłonią wykonując też gest pozdrowienia w waszą stronę. W międzyczasie podjechały do was obydwie kobiety, Agnes nie wytrzymała gdy ujrzała rany na twarzy lazaryty i rozkleiła się całkowicie, nie mogąc powstrzymać płaczu. Takoż Charlotte starająca się ją pocieszyć, zaczęła łzawić.
-
Robert
Podjechał do Agnes i zdobył się na podobny gest co wcześniej ona wobec niego,kładąc jej swą dłoń na ramieniu zaś na Charlotte spojrzał z wyraźnym współczuciem, Boemund nie pozostał bierny i począł delikatnie lizać dłoń przyjaciółki swego Pana.
-
Bertrand
Posmutniał wyraźnie widząc płaczącą Agnes, także w sercu go coś ukłuło gdy jej szlochanie usłyszał. Podjechał bliżej i za dłoń ją czule ujął.
-
Agnes spojrzała z wdzięcznością w oczach na Roberta najpierw, potem zaś na jego konia, głaszcząc go dłonią, którą jej polizał. Gdy jednak Bertrand ujął jej rękę... Spojrzała na niego zaskoczona, ale nie wyjmując swej dłoni z uścisku. Bertrandzie, ja... Wyjąkała po francusku.
Godwyn tymczasem powiedział do lazarytów - dajmy im chwilę na wzajemne czułości, może nawet dobre widowisko nam zapewnią, jeśli wiecie do mam na myśli - po czym wybuchł śmiechem. Roześmiali się takoż lekko ponurzy, trędowaci kawalerowie, odjeżdżając kawałek wraz z Duńczykiem.
-
Bertrand
Cofnął rękę, wypuszczając jej dłoń. Wybacz, nie powinienem był... rzekł po francusku.
-
Robert
Spojrzał nieco zdziwiony na reakcję Agnes na dotyk Bertranda i na zawstydzenie jakie u niego wywołała, pozostawił to jednak bez komentarza i pogłaskał ją jeszcze po ramieniu by dodać w ten sposób więcej otuchy. Gdy odebrała od niego chustę zdjął rękawice i począł ją delikatnie wyciągać w stronę twarzy Charlotte.
Techniczny
Jeśli szarlotka nie cofnie głowy bądź nie da innego sygnału że sobie tego nie życzy delikatnie ociera jej łzy ręką.
-
Moi rycerze... Rzekła Agnes uśmiechając się do was. Charlotte nie opierała się Normanowi, pozwoliła otrzeć łzy ze swych policzków. Przymknęła na ten czas oczy, odgarniając przy okazji swe włosy do tyłu.
-
Robert
Zawsze do usług - rzekł odwzajemniając uśmiech Agnes,uścisnął ją jeszcze za dłoń po czym na powrót założył rękawice i zawrócił konia z wolna ruszając w stronę Godwyna wraz z naznaczonymi chorobą rycerzami.
-
Bertrand
Odwzajemnił jej nieznacznie uśmiech i także udał się w stronę Godwyna i Lazarytów.
-
Adriano
Ruszył za resztą.