-
Regina(issarski)
Zdziwiona spojrzała na Issarczyka... No surowy.... Nie parzy się soku z brzozy... Bo to co ma pomóc inaczej wyparuje... Tak czy inaczej przydadzą się jakieś zioła co go wzmocnią...
(Język wspólny) A tak przy okazji, zmuszając go do wyrzygania się możesz czasem go dobić bo nie wiesz czy przypadkiem ość mu właśnie jelit nie dziurawi... ale co ja tam wiem.... Mówiłam że widzimy jego stan ale gdybamy co mu zaszkodziło.....
-
Alda
To ja się nie mieszam - rzekła przewracając oczami i powoli zaczynając zakładać buty oraz zbroję.
-
Maikh
Albo go dobiję, albo wyleczę wzruszył z ramionami odsuwając się od maga, żeby go przypadkiem nie obrzygał.A korę z brzozy jak najbardziej się gotuje i dopiero powstały z tego wywar dodaje do potraw.
-
Aurelia
Maikhu dlaczego jesteś taki brutalny! - rzekła oburzona,cofając się jednak ażeby przypadkiem mag na nią nie zwrócił zawartości swojego żołądka....
-
Regina(Issarski)
Ino ja nie mówię o korze a o soku co w jej konarach płynie.... Nacinasz odpowiednie miejsce i wylatuje z niego sok co brzoza z gleby ciągnie... Nie jest to zwykła woda bo zmieszana już z jej składnikami... Wzmacnia ino i przy słabym żołądku sraczkę daje.... Gówno z dupska powinno wychodzić a nie gębą....
A korę sparzyć można,,, a juści, ale to jak już oprzytomnieje... Tośmy się znowu nie zrozumieli he he....
W jej głosie nie było krzty ironii ani pogardy... ot zwykła wymiana zdań...
-
Maikh
Bo mam dziwne wrażenie Aurelio, że zbytnio czasu nie mamy na opóźnienie zadania przez delikatną opiekę nad naszym towarzyszem podróży.
-
Wszyscy
Mag zgodnie z założeniami zwymiotował, ale jego stan nie poprawił się, czy próbujecie podać Mu zioła/wywary czy ruszacie w drogę?
Techniczny
W pobliżu macie pod dostatkiem kory z brzozy, kory z wierzby, pędy malin
-
Regina
Co dalej? zapytała widząc, że nadal nie oprzytomniał.... Będzie nam kulą u nogi, ale tak tez go nie można zostawić....hmmm... Wzięła do ręki swój toporek i tak jakoś dziwnie na niego popatrzyła.... Potem przeniosła wzrok na szyje maga.....
Przytomnych nas sześciu to losowanie może nie dać skutku... he he....Popatrzyła pytająco na resztę...
-
Aurelia
Co?!Jak możecie myśleć o tym by go porzucić czy dobić! - powiedziała oburzona - Maikhu czas czy nie,nie możemy zostawić naszego towarzysza na pastwę losu,nawet jeśli go zbytnio nie lubimy....
-
Alda
Widząc co robi ta chora psychicznie kobieta natychmiast objęła Aurelię i mocno do siebie utuliła, nie chcąc by na to patrzyła i doskonale wiedząc, że nie nie będzie się przyglądać zabijaniu chorego człowieka. Mi na jego życiu nie zależy, ale możemy odstawić go do jakiegoś sioła a nie zarzynać jak prosiaka.