Christophe Leroy
Zgoda - uścisnął jej dłoń na zgodę - No dobra. Mam spokój z tym przynajmniej... Choć i tak po tym poranku z Panią Jeziora tak łatwo jej nie wybaczę tego co narobiła.
Wersja do druku
Christophe Leroy
Zgoda - uścisnął jej dłoń na zgodę - No dobra. Mam spokój z tym przynajmniej... Choć i tak po tym poranku z Panią Jeziora tak łatwo jej nie wybaczę tego co narobiła.
Uspokoiliście swe konie ciągle do nich przemawiając. Tak Was to zajęło, że nawet nie wiadomo kiedy znaleźliście się na drugim brzegu rzeki.
Techniczny:
Alessio -1PS, +5 PD za przemowę po tileańsku.
Anna + 10 PD za ładne uspokajanie wierzchowca dłuższą przemową.
Anna de Loiret
Czemu nie nosisz kolczyków Liothanneo? Spytała, dosiadając Thilbauta. Takie one piękne...
Wiesz przecież Anno, że reagują światłem na magię inną niż elfia. Im się jest bliżej tej magii i czym ona silniejsza, tym większym. Nie mogłam w nocy zasnąć przy ich blasku. A i teraz nie ma sensu bym je zakładała w pobliżu Aratheny i waszych wierzchowców. Jeszcze kogoś nimi oślepię. stwierdziła Liothannea po czym dosiadła Świtu i zjechała z przycumowanej do przystani tratwy.
Jaśnie Pani, szepnij o nas dobre słowo swemu Ojcu rzucił jeden z flisaków kłaniając się w pas przed Bretonnką.
Alessio - Tileański
Dobrze się spisałeś - powiedział do swojego wierzchowca klepiąc go po pysku po czym dosiadł go podążając za Liothanneą i patrząc z ciekawością na honory z jakimi traktowana jest jego kochana Ania - Wychodzi na to że ten Tankred to wielki pan....,bogom dzięki że mam te swoje wsie i winnice bo by mnie na starcie odrzucił a i tak to zrobić może zważywszy na to że i on jakiegoś wielkiego dryblasa co żelastwem machać umie sobie zapewne wymarzył,a to przecież jego jedyna córka....
Anna de Loiret
Zastanowię się - odparła flisakom zadziornie ale mrugnęła im okiem. Liothannei zaś już nic nie odpowiedziała, skinęła jej tylko głową nieco się po tym zamyślając.
Liothannea podjechała do Aratheny i Christopha po czym zsiadła ze Świtu. Zaszeptała mu coś na ucho, ten potrząsnął łbem i zarżał. Tratwa odpłynęła. Królewska córka jeszcze coś cicho zaszeptała swemu wierzchowcu do ucha, zdjęła z niego swe sakwy, po czym odezwała się na głos Dosiądę Trzmiela, Świt nie jest objęty działaniem błogosławieństwa. Nie chcę go zajeździć.
Arathena
Gdy pogodziła się już z giermkiem, sprawdziła czy ma wszystko tak jak należy przy Zorzy i swoim oporządzeniu... No koniku... napracujesz się dziś.
Oby wiatr Cię niósł, a kopyta miękkiej trawy dotykały.
Oby puch na grzbiecie był, abyś nie był obolały.
Ogień w żyłach niech się żarzy, i rozpali Serce Twoje.
Byśmy rano całe były, i spojrzały w oczy Swoje.
Ucałowała jeszcze klacz.....i jej dosiadła....
Christophe Leroy
W porządku, pani. Więc i pozwól, że zawieszę te sakwy.. - jeżeli pozwala to bierze je i zawiesza na Trzmielu, dokładnie to przed siodłem, po czym wsiada na swojego wierzchowca.
Zdejmij mu przy okazji ogłowie wraz z uzdą Christophe, nie będą mi potrzebne rzekła Liothannea dając giermkowi swe sakwy.