-
Dan
Jasne,zaraz,dam mu znać - odparł udając się z powrotem do Kapitana i Vatrasa - Kwatermistrz jest niemal pewien że to z Waszych zapasów,mówił coś o konieczności naszykowania zasadzki....,ale śmiem zauważyć że nie uda się bez wsparcia magicznego skoro złodzieje korzystają z czarnej magii....
-
Dan:
- A nie z jego zapasów? No nic to. Dzięki za informacje. Pomyślimy nad tym.
- W sumie to jeżeli nie masz już żadnych spraw do załatwienia, jeśli chodzi o temat tego kultu to mam dla Ciebie jeszcze dwa zadania. Przed zapadnięciem zmroku będziesz musiał dostarczyć list do klasztoru magów ognia, a następnie odebrać od nich wieści, czy to rzeczywiście nie jest kult Beliara i co magowie ognia mogą nam o tym powiedzieć. Przyjdź... dajmy na to za 3 godziny około. Nie wolno ci podróżować w nocy. Obawiamy się, że wróg właśnie wtedy jest najbardziej aktywny, a list nie może dostać się w jego ręce. Nie bierz z sobą tylko tego Edwarda. Magowie z biblioteki spalą go żywcem, jeżeli zacznie bluźnić w ich obliczu, albo ubliżać im. A właśnie, gdzie on się teraz podziewa?
-
Dan
No z jego,z jego ale myślałem że straż i wojsko ma wspólne zapasy....,a co do zadania to oczywiście,stawię się za te 3 godziny,akurat zdążę zjeść obiad i coś załatwić....,a Edward,czeka na mnie na rozdrożu,ma się tu zgłosić czy póki co jego zadanie skończone?
-
Dan:
Myślę, że skończone... To tyle.
Po zapukaniu w drzwi ukazała ci się w nich Twoja nowa znajoma, mówiąca przyciszonym głosem - O hej... I jak?
-
Dan
Cześć,czemu mówisz szeptem? - również odparł ściszonym głosem na wszelki wypadek choć nieco go zdziwiło jej zachowanie
-
Dan:
A mama próbuje zasnąć... I tak na wszelki wypadek wole mówić szeptem, żeby nie słuchała - wyszła do niego przed dom, zamykając za sobą drzwi - Albo i tak mogę zrobić...
-
Dan
Ach rozumiem......- gdy wyszła do niego od razu zaczął mówić z uśmiechem - No więc....masz zaraz rozmowę o pracę,rodzice chcą Cię najpierw poznać,z ojcem raczej pójdzie łatwo,gorzej może być z mamą ale ona też nie powinna robić problemów.... - po chwili dodał - No i....,jeśli oboje Cię zaakceptują to zgadnij kto będzie Cię wszystkiego uczył....
-
Dan:
Uśmiechnęła się i zachichotała - A służby u Vatrasa nie pełnisz czasem, czy coś takiego? I coś ty taki usmalony?
-
Dan
Pełnię ale mam przerwę....- odparł z uśmiechem - A czemu jestem osmalony to nawet nie pytaj hehe,ważne że już nie boli tak bardzo
-
Dan:
Chyba nie poszedłeś denerwować magów ognia, co? Heh... Coś ludzie gadali w sumie, że ktoś do miasta przytargał jakiegoś czarnego maga. To ty byłeś?