Arstan
Głupie babska po czym ruszył na przód wyprzedzając królewnę a kij najwyżej zginę, ale na własnych warunkach a nie wiedziony przez tą smarkulę
Wersja do druku
Arstan
Głupie babska po czym ruszył na przód wyprzedzając królewnę a kij najwyżej zginę, ale na własnych warunkach a nie wiedziony przez tą smarkulę
Catherine
Bez zastanowienia dogoniła Beatrice i stanęła przy niej ramię w ramię z dobytym mieczem - A na siostrę to nie poczekasz? - powiedziała rozgniewanym głosem
Kersijana
Popatrzyła na resztę grupy, ale najbardziej ja interesowała reakcja Elfa... Co Ona wyprawia? zastanawiała się patrząc też jak Królewna wymachując mieczem jedzie naprzód..
Elrohir stwierdził krótko - przeklęta idiotka, zgubę ześle na nas. Ale również ruszył za królewną dobywając oręża, łapiąc też dłoń Kersijany. Podobnie uczyniła Margaret, biorąc do rąk miecz, oraz tarczę. Beatrice nic nie odpowiedziała, ruszyliście więc z nią wgłąb tego przerażającego miejsca. Adela przepełniona strachem wtula się w Kersijanę. Po chwili usłyszeliście dziwny dźwięk... Jakby przeciągłe, ciche wycie nieumarłej istoty... Kiedy przepowiednia się spełnia, wiele dziwnych wydarzeń ma miejsce... Martwi ożywają, istoty chowają się w obawie przed nadchodzącą tragedią... Szepnęła noldorska królowa.
Arstan
Dobył broni To co raz umarło da się zatłuc i drugi raz przybiera postawę bojową, choć jedzie dalej, może upiór się nie pokarze, a jeśli się ujawni to Arstan atakuje
Catherine
Szybko!Musimy czym prędzej opuścić to miejsce! - krzyknęła jednak cały czas patrzyła na nie do końca przytomną Lothiriel
Kersijana
Gdy Elohir chwycił ją za rękę, zrozumiała, że i on teraz ma coś do stracenia, ale paradoksalnie mu to nie pomoże przeżyć.. Zdała sobie sprawę, że Ten rycerz nie zawacha się poświęcić własnego życia jeśli zajdzie taka potrzeba. Musze z nim o tym porozmawiać jak nadarzy się okazja... myśli przerwały jej słowa Królowej... Nie wróżyły one nic dobrego... Dziewczynka wtulona w nią dała jej nagle jasność myślenia... delikatnie wymknęła swą rękę z uścisku Elfa i objęła nią Adelę... Zamknij oczy jak się boisz... Lśniący Liść bezpiecznie nas przewiezie królewno.. Ucałowała ją w tył głowy okrywając ją dodatkowo swoim płaszczem( na ile jest to możliwe) chcąc dać jej troszkę więcej poczucia bezpieczeństwa...
Adela zgodnie z radą Noldorki zamknęła oczy i cichutko zajęczała ze strachu. Dźwięk wydany przez jakiegoś upiora nagle się nasilił, stał się głośniejszy i jakoby bliższy. Po chwili... Usłyszeliście dźwięk wypuszczanej z łuku strzały, jej lot, jak przecina z wielką szybkością powietrze. Poleciała w Margaret, która w porę zareagowała, zasłaniając się tarczą. Jednak dosłownie sekundę po tym nadleciała kolejna strzała, trafiając Adelę w ramię. Grot byłby wbił się w pierś Kersijany, gdyby nie dziewczynka. Ta zawyła głośno z bólu, jaki przeszył jej ciało. Trzecia strzała odbiła się od hełmu Arstana, a czwarta wystrzelona w tym samym momencie drasnęła szyję Lothiriel.
Do broni, zewrzeć się! Zakrzyknął Elrohir dobywając tarczy i zasłaniając nią Kersijanę. Rumak Betty tymczasem stanął dęba, a ta pognała jak w amoku naprzód, unosząc wysoko miecz.
Catherine
Czekaj głupia! - krzyknęła za odjeżdżającą Beatrice,pognała za nią i zdążyła jeszcze rzucić - Wy zewrzyjcie szyk i uciekajcie stąd,ja spróbuję ocalić tą idiotkę!
Kersijana
Jej strach przyćmił krzyk i potem szloch dziecka. Jeśli ta strzała, która wbiła się w rękę dziewczynki była realna a nie jakaś upiorna, magiczna to Kersi sobie poradzi z raną bez większych problemów. Tego jednak elfka jeszcze nie mogła być pewna.. Chwyciła jednak szybko strzałę obiema rękoma i najdelikatniej jak to było możliwe przełamała ją nad raną nie wyciągając jej jednak. chciała tylko zapobiec by długie drzewce strzały nie sprawiało większego bólu dziewczynce...Bądź dzielna,,, zaraz stąd wyjedziemy....
Za radą Catherine starała się przejechać jak najszybciej to miejsce.