Dan
Ano ja z Edwardem....,odrażający typ,nawet nie chcesz wiedzieć jak się rzucał,gdybym go nie ogłuszył rzucił by się z urwiska taki był zdesperowany....- powiedział z uśmiechem patrząc jej w oczy
Wersja do druku
Dan
Ano ja z Edwardem....,odrażający typ,nawet nie chcesz wiedzieć jak się rzucał,gdybym go nie ogłuszył rzucił by się z urwiska taki był zdesperowany....- powiedział z uśmiechem patrząc jej w oczy
Dan:
Niefajnie... No, ale teraz magowie chyba się nim zajęli. W każdym razie - to kiedy ruszamy do twojego ojca?
Dan
Choćby teraz,jesteś gotowa?
Vito
To trzymaj te zwoje w pogotowiu. Gdzieś tutaj nas ostatnio dopadła... kontynuuje przeszukiwanie lasu z wojskiem.
Dan:
Pewnie. Powiem tylko matce, że wychodzę gdzieś - po paru chwilach wróciła i zaczęliście zmierzać w kierunku farmy.
Przechodząc obok placu wisielców usłyszeliście ogłoszenie Herolda. Nie brzmi ono zbyt miło...
Czcigodni obywatele miasta Khorinis! Tydzień temu na naszą wyspę przybył czcigodny lord Tymorisin, przejmując nad nią kontrolę i zapewniając bezpieczeństwo wraz ze swym wojskiem. Powodem tego jest zagrożenie ze strony orków. Nasi wrogowie przebili się przez morską blokadę w okolicach Nordmaru, a ich celem jest teraz nasze miasto. Nie możemy być pewni kiedy atak nastąpi, lecz zapewne w ciągu tego tygodnia mogą się tu zjawić. Każdy, kto jest zdolny do walki jest zobowiązany do obrony miasta. W odpowiednim czasie zostaną wydane bronie oraz pancerze. Zaleca się również nie podróżowanie po lasach, opuszczonych ścieżkach i bezdrożach poza granicami miasta, zwłaszcza w nocy.
Vito:
Ruszyliście dalej. Przez dłuższy czas nic się nie działo, a przynajmniej dopóki nie natrafiliście na cmentarz za farmą Sekoba. Widzicie, że wszelkie groby zostały rozkopane i zrabowane.
- O pięknie... Nekrofile wzięły się za otwieranie grobowców i krypt.
Vito
Ożywili ich tak jak tego cieniostwora?... Wzdrygnął się na samą myśl o tym.
Vito:
- No najwyraźniej. Grobów na wyspie jest pełno, więc cholera wie ile jeszcze z nich odkopano.
Vito
Chodźcie dalej, zatłóczmy tę bestię, znajdźmy myśliwych i miejmy to z głowy.
Vito:
Przechodząc obok jaskini Sagitty usłyszeliście jakieś dziwne pochrapywanie. Chyba bestia dorwała się już do niej... Albo to ona tak chrapie.
Vito
Szykuj ten zwój, wchodzimy do jaskini, tylko cicho! Wyszeptał do tego strażnika w ciężkiej zbroi.