Vito:
A po jaką cholerę chcesz włazić tam do niego? Krzyknij że coś i sam przyleci, a wtedy go uwalę zaklęciem
Wersja do druku
Vito:
A po jaką cholerę chcesz włazić tam do niego? Krzyknij że coś i sam przyleci, a wtedy go uwalę zaklęciem
Vito
No to odsuńcie się od wejścia. odszedł kawałek do tyłu z pozostałymi, tak żeby po wyskoczeniu z jaskini nie sięgnął go łapą, włożył dwa palce do ust i zagwizdał głośno, jeśli nic to nie dało to powtarza do skutku.
Vito:
Po paru gwizdach bestia ruszyła prosto na was. Bestia zaryczała głośno z bólu trafiona zaklęciem ze zwoju. Prawie Cię staranowała wybiegając z jaskini, lecz na szczęście oberwałeś tylko jej rogiem. Zaczęła się zacięta walka między strażnikami i żołnierzami, a nieumarłym potworem. Walka była cholernie trudna, lecz wspólnymi siłami poważnie zraniliście bestię. Próbowała zbiec w kierunku farmy Onara i dobić twych rannych towarzyszy, lecz nie udało się jej to i strażnik dobił ją zaklęciem niszczenia ożywieńców.
Sam masz dosyć płytką ranę po rogu, lecz niestety reszta towarzyszy nie wygląda za dobrze - Jeden z nich jest niemalże martwy i leje się z niego krew. Drugi podobnie, choć nie jest tak poprzebijany kłami i pazurami jak ten pierwszy. Reszta w miarę się trzyma.
- Zatamujcie krwawienie! Ja wejdę z pięcioma ludźmi do jaskini i sprawdzę, czy ta wiedźma może chowała tam jakieś mikstury. Jak nic nie będzie, to któryś z was będzie musiał się poświęcić i oddać swój przydział.
Techniczny:
Vito -7 HP.
Vito
Ja pier... Ty, zatamuj sobie na razie rany dłońmi - rzekł do tego mniej rannego - A Ty leż i się nie ruszaj. Znowu oderwał sobie kawał materiału z pancerza i przycisnął do najgorszej rany tego najsłabszego. Tylko nie zasypiaj koleś! Znowu strzępię pancerz, oby stary zafundował mi nowy!
Dan
Ehh,jeszcze tego brakowało....,orkowie,ożywieńcy i co jeszcze?! - pomyślał poirytowany jednak wolał nie komentować na głos tego obwieszczenia - I tak dobrze że większość obywateli nie wie o tym jak dużym problemem są trupy bo by zaczęli panikować po całości....
Dan:
Sophie spojrzała trochę niepewnie na Heroda, lecz nic nie mówiąc szła dalej z Tobą na farmę. Coby nie było za dobrze, to gdzieś za miastem mogliście zobaczyć szczątki szkieletów z Twojej poprzedniej walki, tylko, że teraz są porozwalane po całej okolicy... - ... A to co?
Vito:
Oboje wykonali Twoje polecenia, choć skrawek pancerza trochę zatamował krwawienie, to widać, że i tak jeszcze ubywa ze strażnika krwi. Grupa wróciła z jakimiś miksturami i podała je strażnikom, dodatkowo nałożyli im jakieś improwizowane bandaże. Wyglądają trochę lepiej i aż tak nie krwawią, lecz zapewne bez pomocy medyka czy magów mogą nie pożyć długo...
- Ehh... Lećcie z tymi rannymi do farmy Sekoba i niech tam przeczekają, aż nadejdzie jakaś pomoc. Jeden z was niech leci do klasztoru magów ognia, reszta niech przeszuka ze mną w tym czasie dokładnie tą jaskinię. Po tej Sagitcie nie ma ani śladu, co najwyżej jakieś plamy krwi tam były.
Dan
Te resztki? Ostatnie co zostało z kilku ożywieńców....,nie przejmuj się,już nie wstaną hehe....
Vito
Co mam przekazać magom?
Vito:
No żeby tu sprowadzili kogoś do pomocy, albo chociaż coś do leczenia dali... - odparł poirytowany strażnik.
Dan:
Ehh... Skoro tak mówisz... - odpowiedziała ci z ciężkim westchnieniem.
Dan
Hej....,co to za zatroskana mina? Wiesz przecież że nie pozwolę Cię nikomu skrzywdzić,tak? - powiedział pocieszająco