Alessio
Niestety nie Pani - odparł jej ze smutkiem,do Anny zaś podjechał i nic nie mówiąc przytulił się do niej mrucząc przy tym lekko z zadowolenia
Wersja do druku
Alessio
Niestety nie Pani - odparł jej ze smutkiem,do Anny zaś podjechał i nic nie mówiąc przytulił się do niej mrucząc przy tym lekko z zadowolenia
Arathena
Podeszła do swego luzaka i wyciągnęła suchary i podała je towarzyszom.... Lembasy lepiej zostawić na trudniejszy okres... Podeszła do Anny...
Jedz dziewczyno i nie smutaj pysia. Powiedziała do niej przymilnie...
Anna de Loiret
Objęła jedną ręką Alessia, a drugą wyciągnęła rzekomo po suchary, ale zamiast złapać jadło, chwyciła Arathenę za dłoń i delikatnie przyciągnęła do siebie. Chodź do nas, taka jesteś miła...
Arathena
Zaskoczona zachowaniem Anny dała się jednak przyciągnąć. Miła... Onieśmieliły ją słowa Anny...Ale usiadła obok nich i zajadała się swoją porcją
Liothannea oddaliła się ze swoim sucharem w kierunku dawnego obozowiska karawany. Widać jednak bardzo ją zaciekawiło odkrywanie co mówią ślady.
Christophe Leroy
Niedźwiedź i karawany? Oh... Oby to tylko ci chędożeni styganie się nam nie napatoczyli na drogę, bo inaczej po naszym złocie będzie i innych gratach... - pomyślał sobie, po czym oczekiwał, aż te wszystkie czułości się skończą i ruszą dalej.
Arathena
Widząc jak Liothannea oddaliła się badać dalej ślady karawany postanowiła jednak wstać....
Przepraszam Was...
Poszła do Elfki. Coś Cię trapi Pani? przykucnęła i pogładziła ręką na koleinie od koła wozu...
Trochę dziwi mnie, że za pocztem rycerskim podążają. Może to przypadek... a może i nie.
Arathena
Sprawdza ślady wraz z Liothanneą.
Miałaś rację Pani... mają niedźwiedzia i to sporego...
Ojciec Anny nadal przed nami pięć dni więc nic nie zwalniają. Karawana ich nie dogoni..... No chyba, że... Arathena zaniemówiła nagle....
Kto zajmuje się tresurą zwierząt, I to w dodatku tak niebezpiecznych zwierząt?
Możliwe Pani, że spieszyć się nam teraz jeszcze bardziej. Musimy ją dogonić i zobaczyć co to za jedni. Ja myślę, że karawana ich nie goni a śledzi... Jeśli Ojciec Anny jakimś cudem z zasadzki da odwrót to właśnie na ta karawanę się nadzieje.....
Obym się ino myliła ale to nie mógł zaplanować ktoś nierozgarnięty... Spiskiem mi to śmierdzi... Jej głos był śmiertelnie poważny
Też Cię Anna przekonała, że zasadzka na Jej ojca jest szykowana?