Catherine
Bierz ją i uciekaj.... - powiedziała do Beatrice,i nie czekając na odpowiedź przekazała jej Adele i zaraz stanęła obok Margaret - Na pewno nie zrobisz tego sama....
Wersja do druku
Catherine
Bierz ją i uciekaj.... - powiedziała do Beatrice,i nie czekając na odpowiedź przekazała jej Adele i zaraz stanęła obok Margaret - Na pewno nie zrobisz tego sama....
Arstan
Nie zostanę, uratuję życie, nie zostanę żyć nie dadzą po czym zawrócił konia, aby wspomóc te dwie durne baby
Kersijana
Co za dzielna dziewczyna, szkoda, że już po niej. przeszło jej przez myśl. Jednak gnała konia dalej na przód nie oglądając się za siebie trzymając mocno królową.
Beatrice oddała Adelę w ręce Lothiriel i rzekła do Kersijany - zawieź je w bezpieczne miejsce, ukryjcie się i wypatrujcie nas przy drodze. Kocham cię mamo, ciebie też siostrzyczko, żegnajcie. Zawróciła po tym konia, to samo zrobił Tristan oraz Elrohir, który jeszcze spojrzał na ukochaną. Ani mi się waż zawracać - syknął w jej stronę.
Kersijana:
Zostałaś sama z Lothiriel i Adelą... Obie zapłakały gorzko za resztą.
Arstan, Catherine:
Stanęliście w zwartej linii wraz z Margaret, Beatrice, Tristanem i Elrohirem. Jestem dumna, jestem dumna że trzymamy się razem i razem zdolni jesteśmy do poświęceń. Jestem dumna... Powiedziała królewna niespokojnie, drżącym nieco głosem i wskazała swoim mieczem na nadjeżdżających nieumarłych jeźdźców. Brzeszczot zalśnił złotym blaskiem znów, tylko tym razem jeszcze potężniej a Betty ruszyła naprzód.
Catherine
Wciąż była wściekła a do tego zamartwiała się o Adele i Lothiriel,była przekonana że gdyby ruszyli wcześniej uniknęli by tej walki i wielu ran jakie ich czekały,przygryzła jedynie wargę ze złości i podążyła za Beatrice z dobytym brzeszczotem,w drugiej dłoni dzierżąc tarczę.
Arstan
Od dumnej wolałbym myślącą mruknął pod nosem
Runęliście na nieumarłych wojowników i rozpętała się wspaniała walka. Pośród zabójczych cięć, pchnięć i rąbnięć pokonaliście swych przeciwników, płacąc jednak dużą cenę.
Arstan zabił dwóch przeciwników, trzeciego ciężko ranił, ale sam odniósł wszystkie możliwe rany i ledwo trzyma się na nogach
Catherine również zabiła dwóch i lekko raniła trzeciego, w takim samym stanie co Arstan.
Beatrice, Margaret i Tristan również są ciężko ranni. Królewna spadła z konia uderzając głową o kamień, gdy otrzymała ranę w bok. Margaret jakoś się trzyma na koniu, ale wypuściła miecz i spuściła głowę wyczerpana, jej twarz jest we krwi, a włosy nią zlepione. Tristan krwawi z czterech ran kłutych na swym ciele. Elrohir tylko trzyma się nieźle, choć widać, że ma zadane dwie rany.
Catherine
Pogrzebała chwilę w jukach by znaleźć bandaże,gdy już wymacała je w sakwie chwyciła je w dłoń i zsiadła z konia o mało przy tym nie upadając,zaraz też ruszyła z nie małym trudem do Beatrice podpierając się mieczem,gdy już znalazła się przy niej opadła na kolana i delikatnie uniosła jej głowę zaczynając ją bandażować,mimo że wciąż jej na niej zależało to myśli miała ponure... - Wszyscy zginiemy,bo jakie mamy szanse kiedy Ci którzy powinni dowodzić i stanowić przykład zachowują się jak małe dzieci we mgle?....
Cathy... Przepraszam... Jęknęła Beatrice i zamknęła oczy, zaciskając zęby z bólu.
Catherine
Za co?Za to że nas wszystkich zostawiłaś czy za te rany? - powiedziała dość chłodno kończąc opatrunek,zaraz też powiedziała - Niech mi ktoś pomoże ją podnieść,sama jej nie wsadzę na konia....