-
Regina
Regina, Straż Górska, Pierwsza Kompania... Ojciec wspominał mi już, że potrzebny Wam dobry zwiadowca.... Mówicie, ze czas nagli,,,, Idę pozbierać zatem swoje rzeczy i możemy ruszać... Jednak bym chciała jeszcze na chwilę z ojcem przed tym zanim wyruszymy porozmawiać....
Jeśli Lionhart i Ojciec nie mają nic przeciw udaje się jeszcze do Borha.
Będziemy się dziś żegnać.... Mam prośbę do Ciebie..... Pilnuj by nic mu się złego nie stało... Nie chcesz chyba poczuć mojego gniewu...ha ha ha... Zażartowała zbierając swoje szpargały....
-
Dagoth:
Świetnie - mruknął, po czym położył wygodnie kupca na wozie, by nie spadł i dobrze mu się leżało. Ustawia też w razie czego wszystkie klamoty tak, by coś na niego nie spadło. Następnie wsiada na swojego wierzchowca i łapie za uzdy drugiego i rusza dalej w kierunku wioski.
-
Morghar
Ujrzawszy śmierć Andruna poczuł jak ciarki przechodzą mu po plecach. O rany... Co to było... Mogłem tak samo skończyć... Nie próżnował i ciął wrogów dalej, teraz swym mieczem, kiedy lanca stała się bezużyteczna.
-
Alda
Strzała poszybowała wprost w głowę królika, wypuszczona z łuku koczowniczki. Ha! Nadszedł twój kres, tragiczny koniec żywota... Nie mogłeś mi dorównać... Wysyczała patrząc z rozżarzonymi oczyma na truchło zwierzęcia. Podeszła do niego i chwyciła za uszy, niosąc do Asandera, puszczając przed jego kopytami. Położyła ręce na biodrach, mówiąc do niego - widzisz, wreszcie coś mi się udało. Ciekawe teraz, czy uda mi się go przyrządzić... Zabrała się za rozpalanie ogniska i pieczenie zwierzęcia.
-
Rehlynn
Ech, u mnie nie będziecie mogli za dużo przebywać. Najwięcej z dwie, jedną noc no chyba, że może uda mi się was wkręcić w pracę jako służba, będziecie tak to mieli gdzie spać, ale praca to nie łatwa. Elsę odprowadzę do domu, wy możecie iść z nami, a potem pójdę z wami do służby i może znajdę wam dom. Ale nic nie obiecuję.
-
Maikh
Twe podejrzenia okazały się słuszne, kupiec drepcze wkoło wozu załamany Co teraz zrobimy, co, ktoś musi jechać do miasta po nową oś, co za los, ehh co za los
Aurelia
Pieszczoty były wyjątkowo skuteczne, w pewnym momencie wydałaś zduszony jęk, pozostaje mieć nadzieję, że pozostali goście zajazdu go nie dosłyszeli, zapadłaś w spokojny sen, teraz promienie słońca padają na twą twarz sygnalizując świt
Regina
Tak, tak porozmawiaj z ojcem, pozałatwiaj co tam masz do załatwienia jeszcze, zaraz wyruszamy, Szczur oddalił się nieco dają Ci czas. Podeszłaś do Borha, nie wygląda na zaskoczonego, może coś już podejrzewał, przytaknął tylko Twej prośbie
Dagoth
Kupiec leży jak nieżywy, zaopiekowałeś się nim na tyle na ile się dało, pora popędzić nieco konie, może dotrzecie do wioski nim stanie się coś gorszego
Morghar
Starcie dobiegło końca, przepatrujecie pobojowisko w poszukiwaniu rannych, gdy niedaleko od areny walki powietrze zafalowało i objawił się w tamtym miejscu mężczyzna...
Alda
Zaśmierdziała palona sierść, szybko przypomniałaś sobie, że królika trzeba obedrzeć ze skóry i wypatroszyć co też uczyniłaś, pieczeń się już dopieka, tylko w jednym miejscu zbyt się spaliła, dziś zaśniesz z pełnym żołądkiem, może coś miłego Ci się przyśni...
Rehlynn
Dzieci się rozpromieniły, widocznie nie boją się pracy, przytaknęły na propozycję, teraz czekają aż wyruszycie do domu Elsy
-
Aurelia
Przeciągnęła się w łożu niczym kotka,mrucząc z zadowolenia - To był dobry pomysł żeby tu przyjechać,tego właśnie potrzebowałam ale dość tego dobrego,obowiązki to obowiązki - pomyślała,leżała tak jeszcze przez chwilę po czym wstała leniwie, zaczynając się ubierać by następnie zejść na dół na śniadanie
-
Maikh
Miast biadolić wyprzęgaj konia i jedź po tą oś, albo wyślij któregoś z synów. Chyba nie chcesz bym to ja jechał i Was tu zostawił bez obrony? Muszę przemyśleć tą propozycję ochrony kolejnych karawan, jak z niego taki nieporadny człek.
-
Alda
Nabiła pieczonego królika na strzałę i zaczęła chuchać w niego, by nieco ostygnął. Zwróciła też uwagę na jego całkowicie przypaloną, niemal czarną męskość... Auć... Bolało cię? Przepraszam, nie chciałam... Wyszeptała palcem dziubiąc kilka razy króliczą kuśkę. Otrząsnęła się zaraz i oderwała ją szybko, wyrzucając za siebie.
Gdy zaspokoiła swój głód, wstała z trudem na równe nogi, oraz wskoczyła na rumaka. Postanowiła przejechać jeszcze kawałek w międzyczasie wypatrując miejsca na kolejny obóz. Tylko nie mów nikomu o tym króliczym fiucie, sprawdzałam jakie to w dotyku, nic więcej.
-
Morghar
Co to znowu jest? Najpierw ta okropna magia zamieniająca ludzi w papkę a teraz jeszcze to? nie podchodzi do tego człowieka, żeby przypadkiem czymś nie oberwać.