Ja gram na normalnej skali jednostek, bot ma 2x więcej niż grasz w straży, jest to znośne ale też wydaje mi się, że bot mógłby mieć troszkę mniejszą.
Wersja do druku
Ja gram na normalnej skali jednostek, bot ma 2x więcej niż grasz w straży, jest to znośne ale też wydaje mi się, że bot mógłby mieć troszkę mniejszą.
Zacznijmy od tego, że jednostki nie mają takiej samej wartości morale. Opis danej formacji jest uogólniony i nieścisły - "bardzo wysokie morale" zaczynają się już od stosunkowo niskich wartości. I to należy zdecydowanie podkreślić. Różnica została zachowana i ma ona przełożenie na pole bitwy, bowiem zupełną nieprawdą jest, że rozbicie oddziału zbiega się z jego całkowitym wycięciem. Wszystko zależy od twoich umiejętności dowódczych i taktycznego mikrozarządzania, gdzie subtelne różnice mogą zdeterminować rezultat poszczególnych potyczek. Ja nie mam podobnych trudności, zawsze łamię przeciwnika, jeśli mam przewagę w bitwie. Wartości dobrałem takie, aby w optymalnych warunkach przełamanie wroga zachodziło bez większych problemów. Śmierć generała ma decydujące znaczenie w takich warunkach, gdyż moim celem jest uczynienie pole bitwy przewidywalnym, na którym siła wynikająca z brutalnej przewagi liczebnej i jakościowej ma przełożenie na ostateczny wynik. Jeżeli nasz oponent ma wybitnego generała, z całą pewnością zmniejszają się nasze możliwość skutecznego przełamania jego wojsk. I tak ma być.
Przetoczę pokrótce swoje doświadczenia z najpopularniejszych modów. Otóż w Bellum Crucis, Stainless Steel czy w Broken Crescent wygrywałem całe kampanie samą strażą przyboczną, a stałym elementem każdej bitwy był masowy popłoch w szeregach przeciwnika - a gram zawsze na VH/VH. Wszystko sprowadzało się do jednego czynnika, mianowicie jakie były potencjały w tej formacji po obu stronach, i żeby było jasne można potencjalnie wygrać każdą bitwę, nawet jeśli przeciwnik ma miażdżącą przewagę liczebną także w samej straży generalskiej. Jest to sytuacja absolutnie nie do zaakceptowania. Taka żenada nigdy nie będzie miała tu miejsca.
I właśnie tego oczekiwałem. Moim celem była redukcja do minimum możliwości błyskawicznego gromienia całych formacji generalskich naszego przeciwnika, ale też ograniczenie śmiertelności samego generała, po przez większą szansę na złamanie resztek jego oddziału - więc ta nienaturalna różnica jest zrównoważona. Zwracam uwagę na to iż morale straży przybocznej jest stosunkowo niskie, radykalnie mniejsze od pozostałych oddziałów regularnych.Cytat:
Wielka straż generalska u przeciwnika powoduje, że prawie nie walczę w polu, bo jak komp ma w swoim składzie takie 3 straże po 50-70 osób+3-4 jednostki dobrej piechoty, to nie ma sensu walczyć w polu
Jest to wartość względna, stworzenie roszczeń w pełni absorbuje powyższy czynnik niezadowolenia, który z pozoru może wydawać się stały. Tworzenie nowych systemów w ramach pewnej nadbudowy, zawsze musi się wiązać z pewną improwizacją. Tak więc, jako się rzekło te wartości są wyważone.Cytat:
Zauważyłem też, że w miastach mam cały czas stały stan niezadowolenia na 125 i nie wazne co robię, to on i tak jest bez zmian, to wogole się pomniejszy , czy to jest tak na stałe?
Dzięki za rzeczowe uwagi i polemikę, bez dwóch zdań pewne elementy zawsze można dopracować. Gdy wrócę do gry, pewne poprawki się pojawiają, a czego będą dotyczyły, to się dopiero przekonamy. Wszystkie uwagi zostaną uwzględnione i należycie sprawdzone w swoim czasie.
Ja gram na najwyższym poziomie trudności, wszelkie testy jakie przeprowadziłem są najbardziej reprezentatywne, więc mogę z pełną odpowiedzialnością zaznaczyć, że żadne przedstawione, zaproponowane poprawki nie są niezbędne. Wszystko zależy od tego, jakiego poziomu oczekujemy. Dodam, że znaczenie nominalnego poziomu trudności na mapie kampanii wreszcie zostało przygotowane w atrakcyjnym i rzeczywistym zakresie. Jeszcze raz przypomnę, że komputer nie ma jakiegokolwiek wsparcia ze skryptów, w odróżnieniu od każdej innej modyfikacji, gdzie cała siła bota wynika tylko i wyłącznie z kodów, bardzo często z próby prymitywnego łatania zepsutej mechaniki.
Co do dyplomacji to też to co piszesz, że bot zawiązuje sojusze przeciwko Tobie i nikt go nie atakuje to celowy taki złośliwy zabieg z mojej strony, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, musisz pokombinować żeby tak nie było :P
Fajnie też, że jak są takie małe armie, to po bitwie w której bot straci armię łatwo może zgodzić się na pokój. Tylko jeśli masz ponad 3 wrogów sąsiadów, nie zgodzi się, co myślę czy by nie złagodzić.
Jest bardzo trudno, nie ma wątpliwości co do tego. W pełni rozumiem wszelkie uwagi w tym aspekcie. Uwierzcie, mnie też czasem podnosi się ciśnienie, gdy zdaję mi się, że robię wszystko jak należy, a i tak wplątuję się w niepotrzebne - z mojego punktu widzenia oczywiście - przedłużające się konflikty :mad:Cytat:
Co do dyplomacji to też to co piszesz, że bot zawiązuje sojusze przeciwko Tobie i nikt go nie atakuje to celowy taki złośliwy zabieg z mojej strony, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, musisz pokombinować żeby tak nie było
Mimo wszystko, dzięki wszystkim zmianom, a przede wszystkim takiej a nie innej dyplomacji oraz sztucznej inteligencji autorstwa Pitera, ten poziom rozgrywki to absolutnie najważniejszy punkt - każdą wojnę trzeba solidnie przemyśleć, jednocześnie cały czas mając na uwadze fakt, iż SI tylko czeka na aby wykorzystać każdą słabość, każdą dogodną sposobność. Znacznie więcej czynników trzeba brać pod uwagę, i to mi się podoba.
Można przejąć inicjatywę na poziomie dyplomatycznym, ale wymaga to dużego nakładu sił, środków i gotowości do poświęcenia, nawet własnego integralnego terytorium.
Generalnie gra mi bardzo podoba się, a komp potrafi zaskoczyć na mapie bitwy i na mapie kampanii. Z tymi strazami generalskimi-to też nie jest jakiś wielki problem, który powodowałby, że odstawiłbym tego moda. Naprawdę trzeba pomysleć nad rozgrywką, żeby coś ugrać. W grze też nie trzymam się kurczowo jakiegos terytorium, choc z tą dyplomacją-sojusze, zawieranie pokojów itd.-to wydaje mi się, że jest trochę za dziwnie, walcze z 4 państwami naraz, a z nich tylko 1 toczy jeszcze jakąś inną wojnę. Też własnie z zawieraniem pokoju,jak grałem Bizancjum na H/M, to Turcja została mocno pobita, że miała juz chyba z 3 prowincje i miala też wojnę z moim sojusznikiem Gruzją.Chciałem zarzec pokój i dawałem Turkom jedną prownicję, nie zgadzali się na to i wojna trwała dalej,az Turcji zostało 1-2 prowincje.Chciałbym dodać, że też chyba nie miałem sytuacji,zeby komp zgodzil sie na okup za swoich wojaków. Podsumowując teraz tylko gram w tego moda, bo jest wciągający,wymaga myślenia i potrafi zaskoczyć, mimo pewnych rzeczy, które wydają mi się trochę przedobrzone.
Warto by też trochę zmniejszyć koszty tych lepszych jednostek, żeby bardziej odczuwać wchodzenie na wyższe poziomy. No i Turcja i Niemcy są za słabi :) Dostrzegam też, że piechota z mieczami też raczej średnia, pikinierzy też słabi, a oszczepnicy zdecydowania za mocni, łucznicy zwłaszcza konni też za słabi.
Podbijam na początku rozgrywki dwa regiony i likwiduje w ten sposób frakcje ,a tam taka zadyma ,że nie ma sposobu utrzymania tych regionów.Nawet gdybym tam trzymał wszystko co mam to i tak mnie wypędzą.To jest do naprawy
Bitwa w górach i ustawiam się jak najwyżej ,a zwykłe leszcze wychodzą kilometr w góre i piorą się jakby właśnie odpoczeli i zjedli obiad.Gram na trudnym więc nie oczekuje czerwonego dywanu ale bez przesady.
Dokładnie tak ma być. System roszczeń przygotowałem między innymi dążąc do ograniczenia możliwości podstępnego podboju nieprzygotowanego przeciwnika. Uruchomienie sprawnej administracji musi wiązać się z koniecznością sprostania pewnym wyzwaniom charakterystycznym dla okupacji nowego terytorium. W podstawce i innych modyfikacjach, możemy wygrać każdą kampanie nie prowadząc żadnych ważniejszych i większych walk z trzonem sił naszych oponentów - wystarczy błyskawicznie zająć osady, stosując różnorakie metody, bugi i słabą sztuczną inteligencję. W tej modyfikacji jest to niemożliwe.Cytat:
Podbijam na początku rozgrywki dwa regiony i likwiduje w ten sposób frakcje ,a tam taka zadyma ,że nie ma sposobu utrzymania tych regionów.Nawet gdybym tam trzymał wszystko co mam to i tak mnie wypędzą.To jest do naprawy
W trzecim podejściu poddałem ludność eksterminacji więc nie wiem kto tą zadyme utrzymuje.Po to jest właśnie możliwość wyboru losu osady.Dla mnie to też problem bo nie ma mieszkańców do produkcji ale jak prawie pusta osada mnie wypędza to raczej nie pogram bo tu też trzeba wykorzystywać okazje ,szpiegów i słabość przeciwnika.
Zapewniam Cie, że zawsze możesz uniknąć eksterminacji, to jest pewna ostateczność w warunkach braku przygotowania. Musisz zadbać o porządek publiczny, tylko tyle. Silny garnizon, generał pozytywnie wpływający na stabilność, spoistość religijna - herezja w istotnym stopniu maksymalizuje nieporządek etc.. Daj chwilę odetchnąć żołnierzom po udanym podboju osady, daj sobie czas na ustabilizowanie nowego ośrodka.